Kolejna nowatorska recenzja. Quantum Conundrum. - fsm - 2 stycznia 2014

Kolejna nowatorska recenzja. Quantum Conundrum.

fsm ocenia: Quantum Conundrum
75

Masa pochlebnych listów i pocztówek, jakie otrzymałem po opublikowaniu nowatorskiej i rzetelnej recenzji Need for Speed: The Run, spowodowały, że w podobny sposób spróbuję ocenić grę Quantum Conundrum. Tytuł bardzo sympatyczny, szalenie pomysłowy, ale jednocześnie z wyraźnymi brakami. Liczba "75" z boku wyraźnie mówi, że mamy do czynienia z dobrą produkcją, ale - podobnie jak w przypadku The Run, choć w zupełnie inny sposób :P - potencjał nie został do końca wykorzystany [pamiętajcie: punktem wyjścia jest ocena 5,5/10]

Quantum Conundrum to efekt wytężonej pracy umysłowej Kim Swift (i jej kolegów), która dawno temu spłodziła niezależne Narbacular Drop, a to z kolei pozwoliło powołać do życia wspaniałą grę Portal. QC kontynuuje tradycję oferowania zainteresowanym pierwszoosobowych gier logicznych, które w 100% opierają się na jednym, dobrym pomyśle. Wcześniej były portale, a teraz mamy manipulowanie wymiarami. Jesteś małoletnim siostrzeńcem swojego genialnego, ale szalonego wujka, który eksperymentuje bez ustanku w swojej wypasionej rezydencji. Gdy po raz kolejny wpadasz w odwiedziny, okazuje się, że wujek zniknął (choć jego głos donośnie rozbrzmiewa ci w uchu), a Twoim zadaniem będzie go uratować. Jak? No przecież, że stosując wypasioną rękawicę do manipulowania wymiarami.

za świetny pomysł wyjściowy i satysfakcjonującą mechanikę zabawy. Bo pomysł to przynajmniej połowa sukcesu! Z wszystkimi wyzwaniami, jakie przyjdzie nam pokonać, radzimy sobie za pomocą multiwymiarowego manipulatora, zwanego w grze IDS (inter-dimensional shift) Device. Poza tym normalnym, standardowym nudnym wymiarem, gra posiada jeszcze cztery wymiary wyjątkowe, które są wprowadzane do gry w odpowiedniej kolejności. Wymiar pluszowy sprawia, że wszystko staje się niesłychanie lekkie, łatwe do przenoszenia, ale też podatne np. na podmuchy z wielkich wiatraków. Kolejny jest wymiar super-ciężki zamieniający nawet najlżejsze przedmioty w pancerne kotwice. Trzeci wymiar jest poooowoooolnyyyyy - czas płynie dużo wolniej, dzięki czemu można spokojnie dokonywać manipulacji, wymierzać skoki etc. Zaś na sam koniec dostajemy wymiar odwracający grawitację - co nie jest przymocowane, leci do góry. Łączenie właściwości kilku wymiarów na przestrzeni sekund daje dużo radochy i sporą satysfakcję. Mechanizm zabawy jest naprawdę bardzo dobry.

Wymiar normalny. Nuda.
Wymiar pluszowy. Czad.

za nierówny poziom trudności. Niestety - mimo tak rewelacyjnej podstawy, mam wrażenie, że cała gra zyskałaby na nieco wyższym poziomie trudności. Zagadki pod koniec wydają się zbyt łatwe i nie stanowią wielkiego wyzwania. Z drugiej jednak strony Quantum Conundrum bardzo lubi korzystać z motywów platformówkowych, a wszyscy wiemy, jak super-intuicyjne jest skakanie po małych płaszczyznach w widoku FPP i bez istniejących w grze nóg.

za lekki klimat i poczucie humoru. Bo ja lubię gry wesołe, z nawiązaniami do popkultury, kolorowe i zaprojektowane z lekkością. I taką grą jest Quantum Conundrum. Sympatyczna oprawa graficzna, pastelowe barwy, zabawne teksty podczas (krótkiego!) ładowania poziomów i jakiś taki ogólny "pozytywizm". podoba mi się.

za zbyt szybko wkradającą się monotonię. I to mi się nie podoba. Pod koniec zaczął mnie męczyć jednostajny wystrój posiadłości wuja, mimo starań, by zwykłe korytarze nieco urozmaicić. Pierwszy Portal cierpiałby na to samo, gdyby nie fakt, że był dużo krótszy, niż QC. Portal 2 z  kolei akcję wydłużył okrutnie, ale jednocześnie urozmaicił do granic możliwości. QC na dłuższą metę jest po prostu gra robioną na jedno kopyto, które nie okazuje się aż tak rajcujące, jak to w grze z logo Valve. No i dlaczego okna wposiadości są matowe i nieprzezroczyste? Gdybym mógł wyjrzeć na zewnątrz i spojrzeć na jakieś ładne łąki lub lasy, byłoby dużo milej.

Ike i bateryjka zasilająca jeden z wymiarów.

za postać wujka. Wujek głownego bohatera, choś czasem powie coś ciekawego i zabawnego, jest w gruncie rzeczy tak jakby dupkiem. Nie lubi naszego bohatera, obraża go i jednocześnie każe mu się ratować. Gdybym miał wybór, to takiego wujka zostawiłbym w albumie ze zdjęciami rodziny, której się zazwyczaj nie ogląda.

za postać Ike'a - sytuację "sympatyczności" w grze wyrównuje ten międzywymiarowy zielonkawy miso z żółtymi oczami, który wydaje śmieszne odgłosy, ale zdarza mu się też przerażająco wrzasnąć (nic dziwnego, skoro nie wiadomo z jakiego świata przyszedł).

A zatem: startując z poziomu gry najśredniejszej ze średnich, czyli takiej na 5,5/10 dodałem i odjąłem powyższe, a werdykt brzmi 7,5/10. Quantum Conundrum to dobra, bardzo pomysłowa gra, która kosztuje niewiele i zapewnia kilka godzin frajdy. Pewnie trochę się czepiam, ale QC ma ten dyskomfort, że powstało po Portalu.

fsm
2 stycznia 2014 - 10:35

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
02.01.2014 13:04
berial6
berial6
108
Donut Hole

W jaki sposób można porównywać pomysł na grę do niektórych wad, jak np. nierówny poziom trudności? Co byłoby gdyby ta gra uzyskała 11/10, a autor, bez udziwnień, oceniał ją na ~9/10?
Samo wyjście z punktu, że gra jest średniakiem jest dziwne. Co jeśli będzie to nowy HL, Batman:arkham czy inna odsłona serii, która zdecydowanie nie zasługuje na nazwanie jej średniakiem?

02.01.2014 13:10
odpowiedz
Fett
183
Avatar

Właśnie nowy Batman był średniakiem

02.01.2014 14:11
CheshireDog
👍
odpowiedz
CheshireDog
81
Desk jockey

Bardzo miła gierka na leniwe wieczory. Bardzo lubiłem w niej jak zmieniały się obrazy na ścianach, w zależności od tego w jakim wymiarze byliśmy.

02.01.2014 14:44
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

berial > Jak zwykle się czepiasz :) Wyjście z poziomu gry idealnie średniej jest zmyślne, bo dopóki nie uruchomisz danego tytułu, nie masz pojęcia, jaki on właściwie jest (możesz mieć nadzieję, że jest super, ale ten fakt stwierdzasz dopiero po przejściu jakiegoś tam fragmentu). Zatem na starcie każda gra, każda płyta, każdy film nie jest ani dobry, ani zły. Jest średni - potem do akcji wchodzą plusy, minusy i wychodzi wynik ostateczny. Gra w mym odczuciu zasługuje na 7+ i tyle jej wystawiłem. Sam tekst zaś ma za zadanie udokumentować dlaczego stało się tak, a nie inaczej.

02.01.2014 14:57
berial6
odpowiedz
berial6
108
Donut Hole

Mówię tylko, że to bez sensu porównywać cechy przybliżając je do cyferek. Bo klimat trudno porównać do postaci, mechanik itp.
Dodatkowo, ocenę i tak wystawisz jaką chcesz, więc te +1, -1 +2 itp nie mają żadnej mocy.
Do recenzji jako tako nic nie mam, nie rozumiem tylko systemu, na podstawie którego porównujesz dane cechy.

02.01.2014 15:22
odpowiedz
tadek[5]
163
pięć

A ja mam wrażenie, że ty na początku ustalasz sobie ocenę gry. A potem tylko dopasowujesz odpowiednią ilość plusów i minusów, aż ci wyjdzie to co chciałeś.

02.01.2014 15:37
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

Prawdą jest, że taki system nie sprawdziłby się na dłuższą metę, bo trudno jest odpowiednio zważyć daną cechę. Dlatego też ten sposób oceniania pojawia się na blogu (jak na razie tylko dwukrotnie i to tylko dlatego, że poprzednim razem ktoś zauważył, że to ciekawy sposób) i na pewno nie należy go traktować jako wyroczni.

Ocenę ostateczną (albo jej okolice) człowiek sobie wymyśla od razu po zagraniu. Trudno wyłączyć emocje do czasu, kiedy uda się przyporządkować jakimś elementom produkcji daną cyferkę, potem dodać/odjąć i zostać zaskoczonym, że "ojej, wyszło 6, a przecież tak się fajnie grało... myślałem, że wystawię 8+". Więc owszem - ocena pojawia się najpierw, a potem tak dopasowuję składowe, żeby wszystko miało sens. Ale że w trakcie tego dopasowywania nie oszukuję sam siebie (oraz was), to nie widzę nic złego w tego typu zabawie. Ostateczna ocena jest szczera, zawartość tekstu też i w dobry sposób odzwierciedla moje uczucia. QC zasługuje na siedem z plusem i tyle dostało.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze