Nowatorska i szalenie rzetelna recenzja Need for Speed: The Run - fsm - 6 grudnia 2013

Nowatorska i szalenie rzetelna recenzja Need for Speed: The Run

fsm ocenia: Need for Speed: The Run
65

Need for Speed: The Run to jedna z trzech (obok Undercover i World) najgorzej ocenianych części wyścigowej serii, które pojawiły się na przestrzeni ostatniej dekady. Od premiery gry minęły już dwa lata i The Run pewnie już nikogo nie interesuje, mogę więc spokojnie napisać recenzję w sposób nieco inny, niż zwykło się to czynić. Bo, mili państwo, The Run to naprawdę fajna gra. Ale z drugiej strony - nie do końca. Frajdy miałem dużo, choć była ona krótka, a najważniejszy wniosek wyciągnięty po przejściu wszystkiego, co mnie interesowało, jest taki: The Run miał szansę być najciekawszym i najlepszym Need for Speedem od czasu Most Wanted z 2005 roku. Miał...

Sprawa wygląda tak: po przeczytaniu kilku recenzji i wypowiedzi masy lamentujących graczy, wiedziałem dokładnie, w co sie pakuję kupując The Run. I dostałem niemal dokładnie to, co sobie wyobrażałem. Gdybym kupił "to" niedługo po premierze za okolice 120 zł, bym się pewnie zdenerwował. Tymczasem 20 złotych z małym hakiem to rewelacyjna cena, jak za takiej klasy produkt (co oczywiście też mówi coś o jego ogólnej jakości).

Uznałem, że punktem wyjścia dla oceny gry powinien być środek skali 1-10, czyli 5,5 (lub, jeśli wolicie, pięć z plusem). Każda pozytywna, dobrze zrobiona rzecz, będzie do tej oceny dokładać kolejną cegiełkę, zaś każda niedoróba lub głupota będzie ocenę obniżać, dzięki czemu wszyscy będą wiedzieć, jak wyszło mi obecne w emblemacie powyżej 65/100.

za bardzo dobry pomysł na urozmaicenie kampanii dla jednego gracza. Fabuła o kolejnym nielegalnym wyścigu jest durnowata, ale gra nadrabia to filmowością, kilkoma niezłymi skryptami wcale nie takimi strasznymi sekwencjami QTE, podczas których nasz dzielny bohater przemieszcza się bez użycia samochodu. Bardzo podoba mi się też koncept wyścigu przez całe USA, choć w przypadku The Run jest to niewykorzystany potencjał. Dlaczego wyścig nie mógłby być legalny, a odcinki od punktu A do punktu B poprzeplatane z czymś w rodzaju "track day"? Pokonujemy kilka malowniczych fragmentów tras "cywilnych", a potem cała ekipa bawi się na tradycyjnym torze wyścigowym, gdzie byłoby miejsce na konkurencje w rodzaju dragu, driftu itp. Tym niemniej taka kampania, jaka jest w NFS TR podobała mi się bardziej, niż mozolne levelowanie w Hot Pursuit (bo nie zdążyłem się znudzić).

za bardzo krótką kampanię. Przejazd z San Francisco do Nowego Jorku zajął mi (patrząc na licznik w grze) 2 godziny i 16 minut. Dokładając do tego powtórki, sekwencje QTE, wybieranie aut i filmiki wyszło mi około 4 godzin. Mało! Fajny pomysł wyjściowy spokojnie mógł zostać urozmaicony i wydłużony choćby w taki sposób, jaki opisałem powyżej. W sumie "funu" wystarczyło na jakieś 8-9 godzin ścigania się (kampania + wyzwania).

za fantastyczne lokacje. Dlaczego aż dwa punkty, a nie jeden? W grach wyścigowych zawsze wyżej niż auta stawiałem lokacje, po których przychodzi nam się ścigać. Nie wiem dlaczego, po prostu tak jest. Po tym, jak motyw otwartego świata został (dla mnie) doszczętnie wyczerpany w Burnout Paradise i Hot Pursuit 2010, bardzo ucieszyłem się z bardziej tradycyjnych tras (trzy potrójne mapki A-B z pierwszego NFSa wspominam niezwykle miło), które na dodatek okazały się być fajnie zaprojektowane i niezwykle rajcujące (sporo skrótów zawsze cieszy). Poziomy rozgrywające sie w mieście są co prawda jedynie poprawne, ale za to wiejskie krajobrazy z burzą na horyzoncie, długie pustynne proste, czy bardzo fajny "lawinowy" wyścig w górach okazały się być pierwszorzędne.

za bezsensowne karanie gracza cofaniem do punktu kontrolnego, gdy choć trochę wyjedzie za trasę. Skoro zrobiliście takie ładne mapki, pozwólcie je choć trochę pozwiedzać. Ciekawostka: w etapie 9 jedna z jesiennych map złapała jakiś błąd, bo pozwoliła mi jeździć poza trasą tak długo, dopóki przeciwnik nie dojechał do mety. Szkoda, że tylko ten jeden raz...

za naprawdę ładną grafikę, która wygląda bardzo świeżo także dziś. Zacne efekty świetlne, bogate otoczenie tras, bardzo ładne modele samochodów (z parszywymi, kanciastymi wnętrzami, które widać podczas przerywników - lenistwo!), fajne zniszczenia podczas stłuczek... w zasadzie wszystko wygląda bardzo dobrze i działa ultra-płynnie.

za kamery - są tylko trzy (zderzak, maska, zza wozu), a kamera lecąca za autem jest umieszczona zdecydowanie za blisko. Tył wozu zajmuje 70% ekranu podczas jazdy (kamera oddala się jedynie podczas używania turbo) i skutecznie niweluje całkiem niezłe poczucie prędkości, które doskonale widać w FPP. Jaki jest sens pakowania tylu roboczogodzin w okiełznywanie Frostbite 2, jeśli potem zabraknie wyobraźni przy prezentowaniu całości podczas wyścigu? Przyzwyczaiłem się po jakimś czasie, ale minus należy się tak czy siak.

za przyjemny model jazdy. Autami dobrze się steruje, czuć różnice między europejskimi hot-hatchami, a amerykańskimi "mięśniami", jest frajda.

za oszukujących przeciwników. Gdy jesteśmy daleko, łatwo ich dogonić, ale gdy my jesteśmy daleko, oni doganiają nas jeszcze łatwiej - co frustruje szczególnie, gdy pędzimy 300 km/h, a mafijne porsche cayenne lub policyjny nissan GT-R zyskują chwilową akcelerację do jakichś 500 km/h.

za satysfakcjonujący park maszynowy. Każdy Need for Speed jest pod tym względem solidny, The Run nie zawodzi. 6 klas pojazdów, auta stare, nowe, słabe i mocne, dużo wersji do wyboru i zupełnie nie przeszkadza mi brak tuningu, bo go po prostu nie lubię.

za debilny system zmiany aut podczas kampanii. Trzy razy gra wymusza zmianę auta pod wpływem wydarzeń i to jest pozytywne. Ale dlaczego nikt nie wpadł na to, by dać graczowi możliwość zmiany wozu przed każdym odcinkiem (nie szkodzi, że nie ma w tym ciągłości i sensu fabularnego), a zamiast tego wprowadzono system stacji benzynowych, które w magiczny sposób pozwalają wymienić auto w czasie wyścigu? Wyścig się pauzuje na czas wyboru, ale z opóźnieniem, bardzo łatwo więc stracić dobrą pozycję. Idiotyzm.

Matematyka nie kłamie: 5,5 + 1 - 1 + 2 - 1 + 1 - 1 + 1 - 1 + 1 - 1 = 6,5. Need for Speed: The Run to świetny wyjściowy pomysł i doskonała technologia, którą przysypano sporą dawką nieprzemyślanych rozwiązań i lenistwa. Ach, gdyby dać deweloperom więcej czasu (albo zmienić dewelopera?), albo gdyby to nie był wysokobudżetowy odcinek znanej serii, tylko sprzedawana na starcie za niższą cenę nowa gra wyścigowa... Byłoby bardzo dobrze. A tak jest tylko nieźle.

Obrazki pożyczone ze strony Gamersyde, bo zapominałem grać z włączonym Frapsem :)
fsm
6 grudnia 2013 - 13:24

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
06.12.2013 16:02
mafioso12
76
Konsul

Tymczasem 20 złotych z małym hakiem to rewelacyjna cena, jak za takiej klasy produkt (co oczywiście też mówi coś o jego ogólnej jakości).

Gry na pc w dystrybucji elektronicznej są już regularnie przeceniane i nie ma to nic wspólnego z ich jakością. Tym bardziej po tak długim czasie od premiery tej gry. Sleeping Dogs za 15zł, Bf3 w Humble Bundle, niedawno najnowszy Tomb Raider za 40zł, Skyrim w Ubishopie za 20zł (a to tylko kilka z setek przykładów). Wg ciebie to są słabe gry? Bo wg twojego kryterium są.

06.12.2013 16:05
Ambitny Łoś
odpowiedz
Ambitny Łoś
152
Cthulhu

Dla mnie to jeden z najlepszych NFSów, taka samochodowa filmowa gra akcji, a nie ścigałka :)

06.12.2013 16:22
😃
odpowiedz
zanonimizowany847542
23
Generał

Stoi w kolejce do obcykania gdy skoncze Shift i Rivals, choc nie wiem czy Rivals kiedykolwiek sie skonczy :D

06.12.2013 16:34
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
210
fsm

GRYOnline.plTeam

mafioso > Źle mnie zrozumiałeś. Nie chodzi mi o to, że gry przecenione na 20 złotych są słabe. Tu chodzi o to, że The Run nigdy nie zasługiwał w mym odczuciu na etykietkę z ceną rzędu 120 złotych, lub więcej. Z kolei 20 złotych to rewelacyjna cena za taki tytuł - gdyby gra kosztowała na starcie właśnie jakieś 20-30 zł, to wszyscy uznaliby ją za budżetówkę niskiej jakości i potem miło się zaskoczyli. Jakość gry nie współgra z ceną, jaką chciał za nią wydawca w 2011 roku. To jest sedno.

06.12.2013 16:38
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
151
Reaver is the Key!

Grafika nie jest taka ładna, bo auta wyglądają plastikowo sztucznie. No i dla mnie to najwyżej przeciętniak na 50%

Standardowo niewykorzystany potencjał.

06.12.2013 19:18
Montinek
odpowiedz
Montinek
28
Chorąży

To ja tak abstrahując od tematu samej gry powiem, że całkiem przyjemna w czytaniu taka forma recenzji i nie pogniewałbym się, gdybyś wypluł od czasu do czasu coś w ten deseń propo innych gier. Nie muszą być nowości, ale do takich "znanych już wszem i wobec" tytułów powrót z tego typu podsumowaniem to niezły pomysł :)

06.12.2013 19:49
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
210
fsm

GRYOnline.plTeam

Teraz w kolejce stoi Quantum Conundrum, więc jest szansa na podobną formę recenzji, skoro waćpanowi podeszła :)

06.12.2013 20:56
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Za sam tytuł masz ode mnie komentarz! Przykuwa uwagę, brzmi jak tytuły artykułów w gazetach z pierwszej połowie lat 90.

07.12.2013 13:34
odpowiedz
pyzior
66
Pretorianin

Fajny pomysł na recenzję. Co do samej gry-kupiłeś jakiś czas temu i BARDZO mi się podobał. To co najważniejsze w ściagałce czyli model jazdy jest zrobiony fajny. Grafika też jest ładna-etap jesienny jest po prostu piękny. Filmowość i QTE też mi się podobały. Z drugiej strony fabuła strasznie głupia-rusek który od tak daje nam bodajże McLarena,przeciwnicy którzy nas nie wyprzedzają mimo kilku minut walczenia z policją itd. Mimo to uważam że gra niezasłużenie jest aż tak krytykowana bo daje sporo frajdy :)

07.12.2013 22:57
odpowiedz
domzz
68
Centurion

Co do lokacji, to ode mnie gra ma +25, a to dlatego, że wszystkie trasy są prawdziwe (może poza tymi polnymi drogami). Widoki są naprawdę przepiękne i mając świadomość, że tak USA wygląda w realu chce się tam po prostu pojechać i zobaczyć na własne oczy, choćby starym gratem. Dodam, że jest to jedyny NFS, który przeszedłem w całości :)) Marzy mi się "Need For Speed : Route 66" z etapami w latach np. 60-tych naprzemiennie z czasami obecnymi. Można by z tego jakąś historię ułożyć o dziadku i np. wnuku - miłośnikach rajdów, hehe.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze