Wtosięgrało # bullet-time w Max Payne - barth89 - 7 maja 2014

Wtosięgrało # bullet-time w Max Payne

Każdy z nas ma jakieś swoje wspomnienia związane z grami. Przeważnie dotyczą one starszych gier, w które graliśmy ładnych kilka(naście) lat temu. W większości przypadków z tymi grami wiążemy miłe dla nas chwile i wspomnienia. Wtosięgrało to cykl felietonów, który przywodzi starsze produkcje, pojedyncze misje czy momenty, które przeszły do historii elektronicznej rozrywki. Wtosięgrało to sentymentalny powrót do przeszłości i gier, które lata świetności mają już za sobą, ale o których wciąż pamiętamy. Dzisiaj chciałbym powrócić do roku 2001 i premiery gry Max Payne, będącej prawdopodobnie prekursorem efektu bullet-time w grach komputerowych. Ale czy Max Payne to gra jednego triku?

Wydany w 2001 roku Max Payne to jedna z tych gier, które mogą poszczycić się przynależnością do klubu gier kultowych (obok takich tytułów, jak Mafia, Gothic czy GTA III i Vice City). Producent gry, studio Remedy Entertainment (twórcy między innymi Alana Wake'a), dysponując budżetem tak niewielkim, że głównemu bohaterowi twarzy użyczył scenarzysta Remedy, Sam Lake, potrafiło stworzyć produkcję, którą do dziś wspomina się z sentymentem i uznaniem. Fabuła Maxa Payne'a, mimo iż trochę oklepana (heloł, wrobiony w zabójstwo szefa policjant mści się na zabójcach żony i córeczki), potrafiła zainteresować gracza i wciągnąć go w mroczny klimat nowojorskiej intrygi. Tak dobrze nie było już niestety z animacjami, dostępnym uzbrojeniem i zróżnicowaniem (jego brakiem?) odwiedzanych miejscówek. Co więc przesądziło o sukcesie gry Remedy? Zdecydowanie był to bullet-time.

W nowych grach spowolnienie czasu jest już tak oklepanym zabiegiem, że jego obecności właściwie nie dostrzegamy. Rzecz jasna nie musi tu być mowy o podążającej za pociskiem kamerą (jak na przykład w Sniper Elite V2 czy polskim Sniper: Ghost Warrior/2), ale o choćby o chwilowym zwolnieniu w chwili szturmu pomieszczenia (Call of Duty, Battlefield). Tak, bullet-time zakorzenił się już w grach na dobre. Wyobraźmy sobie teraz grę, której głównym ficzerem jest właśnie omawiane spowolnienie czasu. Co widzimy? To Max Payne.

Gdybyśmy z Maxa Payne'a wycięli ten właśnie element, to naszym oczom ukazałby się całkiem przeciętna strzelanka TPP z ciekawą, a jednocześnie przytłaczającą historią oraz mrocznym klimatem. Produkcja Remedy nie grzeszy ani zróżnicowanymi lokacjami, ani mnogością uzbrojenia, a w sytuacji swoistego obnażenia gry z bullet-time'a w jej obronie stanęłyby jeszcze wizje głównego bohatera (jedne z najbardziej charakterystycznych sekwencji w grze).

Max w Max Payne i Max Payne 3 TROSZECZKĘ się od siebie różnią...
... ale pozycja ta sama!

A co dzieje się, kiedy korzystamy ze spowolnienia czasu? Wówczas Max Payne nabiera rumieńców. Trudna, jak do tej pory, gra zamienia się w bezpardonowe likwidowanie rozlokowanych w kolejnych pomieszczeniach przeciwników. Wbiegnięcie do pokoju pełnego wrogów w 'czasie rzeczywistym' skończyłoby się niechybną śmiercią głównego bohatera, ale powtórzenie tej sekwencji z wykorzystaniem trybu bullet-time pozwala na (w miarę) spokojne skoncentrowanie się na poszczególnych przeciwnikach i dokładne wycelowanie. Wszystko to w biegu. Jeszcze bardziej efektowne jest wykonanie skoku w jednym z czterech kierunków (i wydaje mi się, że właśnie w ten sposób większość z nas wykorzystywała bullet-time). Tego wcześniej nie było! To ten ficzer sprawił, że Max Payne z gry całkiem dobrej awansował do grona tytułów kultowych. Czy stałoby się tak bez spowolnienia czasu? Moim zdaniem nie.

Z drugiej strony zarówno Max Payne 2: The Fall of Max Payne, jak i Max Payne 3 to świetne gry, które bez bullet-time'a również możnaby określić mianem... przeciętnych, a mimo to wspominane (czy o Max Payne 3 można mówić, że ją "wspominamy"?) są bardzo pozytywnie. Spowolnienie czasu nie było już przecież nowym ficzerem w Max Payne 2, natomiast w 2012 (to wtedy odbyła się premiera "trójki") tego typu zabiegi graczy wręcz nudziły. Może jednak to nie o bullet-time chodzi...?

A jak wy wspominacie grę Max Payne? Czy uważacie ją za produkcję jednego triku?

<Spodobał ci się tekst? Wpisy i felietony przypadły ci do gustu? Polub growo&owo na Facebooku ^^ Znajdź mnie też na Google+>

barth89
7 maja 2014 - 15:19

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
08.05.2014 08:03
GimbusomNIE
77
Pogromca Gimbusów

Gothic to gra kultowa .... biorąc pod uwagę, że odniosła jakikolwiek sukces w szwabii i u nas to słaby ten "kult"

08.05.2014 09:02
odpowiedz
zanonimizowany936141
9
Generał

Ta gra, to druga po matrixie wykorzystująca zwolniony czas.

[1] Ale jest znana chyba na całym świecie, może nigdzie indziej nie odniosła sukcesu bo nie było
a)marketingu
b)była na wyłączność PC'tów, dopiero Risen wyszedł na konsole (mówie oczywiście o grach od Piranhi a G4 takowym nie jest ).

08.05.2014 09:04
odpowiedz
Cobrasss
138
Senator

Pamiętam kiedyś miałem moda co zamiast Maxem się grało Neo z Matrixa(Mało podobny) i do tego gdy się uruchomiło bullet time,a to odwarzała się się muzyczka Propellerheads - Spybreak.

08.05.2014 09:44
odpowiedz
Irek22
96
Grzeczny już byłem

Gdybyśmy z Maxa Payne'a wycięli ten właśnie element, to naszym oczom ukazałby się całkiem przeciętna strzelanka TPP z ciekawą, a jednocześnie przytłaczającą historią oraz mrocznym klimatem.

Uważam dokładnie tak samo. Z tym, że w to zdanie wcisnąłbym jeszcze jedno słówko (albo jego synonimy): Gdybyśmy z Maxa Payne'a wycięli ten właśnie element, to naszym oczom ukazałby się całkiem przeciętna strzelanka TPP z ciekawą, a jednocześnie przytłaczającą historią oraz rewelacyjnym mrocznym klimatem.
Max Payne to ewidentnie gra jednego triku, co jednak nie stoi na przeszkodzie, żebym co 2-3 lata do niej powracał i za każdym razem świetnie się bawił. I za każdym razem - rzygając już kolejnymi nowymi produkcjami z bullet-timem - coraz bardziej uświadamiam sobie, że Max Payne broni się nie tyle gameplayem (bo ten jest po prostu zwyczajny i na nikim nie robi dzisiaj wrażenia), co właśnie znakomitym klimatem. A fabuła i klimat to dla mnie dwie najważniejsze rzeczy w grach.

Daj, Twórco, więcej takich gier jednego triku!

08.05.2014 11:05
odpowiedz
puci3104
122
Generał

A ja uważam wręcz przeciwnie. Max Payne byłby i tak świetny bez bullet time. Powody?
- Kapitalnie napisana fabuła - walka o pomszczenie żony, ale także z samym sobą. Świetny thriller. No i motyw z narkotykiem fajnie wpleciony.
- Levele moim zdaniem nie były niezróżnicowane, a wręcz przeciwnie. Umiejscawiając grę w jednym rzeczywistym mieście jest ciężko o wielką różnorodność, a twórcy dali radę.
- Pamiętne levele we śnie.
- Klimat! Kto grał ten wie i nie trzeba opisywać. Zima stulecia.
- Grafika jak na tamte czasy super (wiem, że grafika to nie wszystko, ale pamiętam, że po premierze to robiło naprawdę wrażenie). Teraz też nie kłuje w oko mimo, że gra ma 13 lat.

Pamiętam jak się zagrywałem w Maxa jako dzieciak i wiadomo, że się nic nie rozumiało mając wersję angielską, a grało się jedynie dla rzucania się i strzelania. Dopiero po kilku latach (i przejściach) dowiedziałem się o czym była fabuła.
Dla mnie gra w mojej pierwszej trójce najlepszych gier wszechczasów, a może nawet i najlepsza.

08.05.2014 13:36
odpowiedz
DUNCAN_83
132
Generał

Max Payne broni się sam i o ile bullet time był ogromnym jej atutem (który spopularyzował ten tytuł) to bez niego gra na pewno nie stała by się przeciętną.

[2] MP to nie jedyna gra ze zwolnieniem czasu, nawet w swoim gatunku. Wcześniej robił to np. Devil Inside - mechanizm bullet-time'a był prawie identyczny a i gra wyszła wcześniej (ale MP powstawał długo więc nie wiadomo, kto od kogo zgapił:). Plus TPP i bullet-cam, +matrixowy obrót na ofiarę. Tak na marginesie, to polecam Devil Inside - zacna gierka.

[EDIT] Produkcja Remedy nie grzeszy ani zróżnicowanymi lokacjami, ani mnogością uzbrojenia
Nie, wcale. Lokacje były zróżnicowane (zarówno w budynkach jak i na ulicach, skarbcu, metrze, dachach, parkingu, restauracja, fabryka, skarbiec, dom Maxa, kryjówka Lupino, itp., itd. z zapadającą w pamięć ostatnią walką na wieżowcu - normalnie wcale nie były zróżnicowane). Broni też było dużo (od pistoletów, karabinków i karabinów, strzelb, snajperek, rzucajek itp.) - w tamtych czasach wrażenie robił np. Colt-commando czy automatyczny shotgun. Autor tych wypocin zastanowił się wogóle co pisze???

[EDIT2] John Who? John Woo :P

08.05.2014 17:17
odpowiedz
Tuminure
90
Senator

Gothic jest kultowy dla tych, którzy nie grali w TESa przed zagraniem w Gothica.
O GTA3 już każdy dawno zapomniał.

Od zawsze w MP wkurzała mnie kompletna liniowość, brak możliwości podjęcia jakiejkolwiek decyzji na temat tego, czy chcemy rozwalać wszystkich po kolei, czy może tym razem jednak odpuścić. Najwidoczniej za dużo się zagrywałem w Deus Exa i Hitmana w tamtych czasach...

08.05.2014 17:31
odpowiedz
zanonimizowany638650
3
Junior

Max Payne przeciętny? Bez Bullet-time? Nie chce tu nikogo obrażać, ale o Tobie i twoim artykule można co najwyżej powiedzieć, że jest PRZECIĘTNY! Nie wiem ile razy grałeś w tą grę, nie wiem ile lat miałeś jak w ogóle zawitała u nas w Polszcze, ale wiem jedno, że ta produkcja, pomimo jak to dobrze nazwałeś - jednego triku - ROBI ROBOTĘ. Bez zwolnienia czasu? Też. Klimat! Przede wszystkim klimat! Nie wiem czy mieszkałeś w jaskini, albo takie patologiczne sytuacje miały miejsce u Ciebie w mieście, że nie przywiązywałeś do tego uwagi, bądź naoglądałeś się za dużo kina akcji klasy B, ale to mroczny, przesiąknięty gangsterką i korupcją świat, a także konspiracje składają się na fenomen tej produkcji. Sama sylwetka Maxa to jest arcydzieło. Bronie? Proszę Cie. Niezróżnicowane poziomy? No to chyba grałeś w demo. Serio? Uważasz ( fakt, minęło trochę czasu ), że poziomy były mało zróżnicowane? Co Ci w nich przeszkadzało? Że skrzynki były takie same? Że dziury po kulach, czy tekstura na łuskach sie powtarzała? Że kanapa zmianiała tylko obicie, a nie cały model? Że przez jakiś poziom musieliśmy przejść drugi raz tylko że bez broni i od tyłu? Co?! W ogóle pisząc coś takiego obrażasz wszystkich zwolenników, a zwłaszcza twórców tej gry. Musiałeś się przyczepić do czegoś? Sam fakt, że gra była podzielona na rozdziały, a w nich jeszcze dodatkowo każdy poziom to inna cześć rozdziału, mówi już sam za siebie. W jakiej grze można było w ogóle strzelać z takiej broni jak JACKHAMMER!? Z dwóch broni?! A za co kochamy kolejne odsłony tej produkcji, które SĄ PRZECIĘTNE bo bullet-time już długo hula w środowisku gier? Własnie główny bohater! Mało jest takich produkcji w których sylwetka bohatera jest tak mocno nakreślona, obdarzona niesamowitym charakterem, rozterkami życiowymi, groteskowym humorem, pchana z każdym momentem w coraz większe bagno. Sterując taką osobą odczuwamy współczucie i empatie a przede wszystkim pragniemy poznać ostatni fragment układanki czy aby historia skończy się właściwie. Że koniec z końców karma w końcu powróci. Przechodząc trzecią część miałem wrażenie jakbym oglądał wysokiej klasy film akcji, z ulubionym bohaterem w roli głównej, plus miałem możliwość kierowania jego poczynaniami, dokonywaniem prostych wyborów, utożsamieniem się z nim. Wszystkie części to kawał, potężnej, dobrze odwalonej, w pocie czoła roboty. Każdy moment w tej grze jest unikatowy i zapada w pamięć na długo. Ta gra, albo przynajmniej fabuła powinna znaleźć się w leksykonie polskich lektur. Kropka.

08.05.2014 18:19
odpowiedz
qazplm632
54
Pretorianin

Jak na tamte czasy gra miała niezłą grafikę i fizykę. Ale bonusowo dostajemy koszmary, jedyną w swoim rodzaju fabułę i grywalność (grę można przechodzić masę razy i się nie znudzi, taki Mass Effect (tak, wiem - inne czasy, ale to tylko przykład) za 3 razem już jest nużący). Stąd też gdyby nie bullet-time Max Payne i tak by się wyróżnił. Wystarczy spojrzeć na kontynuację, którą zafundował nam Rockstar - gra zostałą obdarta z komiksów i klimatu. Bullet-time został. A czy Max Payne 3 w jakikolwiek sposób się wyróżnia wśród dzisiejszych gier? Nie! Powiedziałbym, że taki Crysis 2\3 jest ciekawszy. Swoją drogą nie jestem pewien czy sensowne jest przytaczanie argumentów bo już sam tytuł artykułu jest tak debilny, że szkoda czasu.

08.05.2014 18:20
👍
odpowiedz
raziel88ck
137
Reaver is the Key!

Gra życia.

09.05.2014 00:35
odpowiedz
PLATO
44
Centurion

ten co pisal recenzje niema pojecia o grach przecietny a nawet slaby to jest bioshock infinite gdyby nie artystyczna oprawa
MAX mial giga klimat (niebezpowodu z 1 czesci zrobili film i niemial bulet timow :)) game play na tamte czasy tez byl grubo ponad przecietna

ta recenzja wyglada jak by koles dzisiaj wlaczyl diablo 1 i powiedzial slaba gra bo dzis to norma

09.05.2014 02:35
odpowiedz
yadin
102
Legend

Wydaje mi się, że to trochę złe postawianie sprawy. Zawsze coś przesądza o jakości czegoś. Czym byłoby "Yesterday" bez smyczków? Przeciętną piosenką, której od 1965 roku nikt by nie zauważył. "Szeregowiec Ryan" bez efektów palących się mundurów po trafieniach i tej specyficznej oprawy batalistycznej byłby takim sobie filmem wojennym. "Max Payne" wyrył się w świadomości, ponieważ miał pomysł, jakiego inne gry nie miały. Na tym polega robienie rzeczy przełomowych. Rynek pęka od gier, że się wyrażę, kompletnych. Mają fabułę, grafikę, animację, zróżnicowane lokacje, a jednak coś nie gra. Nikt nie sięgnąłby kiedyś po "Uncharted", gdyby nie możliwość wspinania się i efektowne mordobicie. Czasami fajny detal jest istną lokomotywą gry, filmu, piosenki...

Tak więc co z tego, że "MAx Payne" byłby niczym? Miał bullet time i właśnie dlatego okazał się wielki. Mnie jeszcze spodobał się śnieg w Nowym Jorku. Pamiętacie to bieganie po ulicy?

09.05.2014 18:42
odpowiedz
rambo lone
32
Centurion

Taa, tu się zgadam, Maxio bez bulleta byłby shitem. A tak okazjonalnie to macie link do mojej strony na FB ogólnie o grach ;) https://www.facebook.com/techpoland?ref=hl

09.05.2014 18:59
odpowiedz
make.believe
11
Legionista

[13] Nie wiesz w ogóle o czym mówisz.

09.05.2014 19:09
odpowiedz
Bezi2598
92
Legend

Max w Max Payne i Max Payne 3 TROSZECZKĘ się od siebie różnią...

Już w Max Payne 2 się różnili. To już chyba taka tradycja w serii.

09.05.2014 21:47
odpowiedz
Barthez x
151
vel barth89

PLATO --> recenzja? Jaka recenzja?

09.05.2014 23:17
odpowiedz
HaN1138
58
Centurion

W mojej opinii siła Maxa Payne to głównie mimo wszystko historia. Tu nie chodziło o ocalenie świata. Tu chodziło o to aby sprawcy śmierci żony i córeczki Maxa odpowiedzieli za to co zrobili. I to jest dla mnie siła tej serii! To zawsze była bardziej osobista historia.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze