Lords of the Fallen w świetle drobnych acz znaczacych niedociagnięć. - Piras - 26 września 2014

Lords of the Fallen w świetle drobnych, acz znaczacych niedociagnięć.

Lords of the Fallen śmiało można nazywać polską, łagodniejszą odpowiedzią na Dark Souls. Produkcja polskiego Ci Games zapowiada się obiecująco, a jej premiera już za pasem. Tytuł ten, jak i poprzednia popularna marka tego producenta, ma bardzo dużą szansę dobrze wgryźć się na rynek, ale czy będzie to równie nieadekwatny sukces, co w przypadku Snipera? Być może i nie, bo wszelkie materiały wskazują na dzieło wysokiej jakości. Ja jednak dopatrzyłem się w świeżo-opublikowanym gameplay’u fragmentów, które nie pozwalają mi stawiać LotF w pozytywnym świetle.

I weź tu powiedz jakiekolwiek złe słowo. Brr.

Premiera już za miesiąc, więc szum wokół zbliżającego tytułu to najwyższa wartość, jaką pragną osiągnąć twórcy i wydawcy. Normalnym jest, że pojawiają się coraz to ciekawsze i bardziej wzmagające nasze pożądanie materiały promocyjne. Screeny, informacje dotyczące edycji, szczegóły rozgrywki oraz materiały wideo potęgujące chęć doświadczenia tego na własnej skórze. Wszystko to służy jednemu celu. By pokazać produkcje z jak najlepszej strony i dotrzeć do jak najszerszej grupy graczy-konsumentów. I właśnie tutaj następuje pewna komplikacja. Bo o ile powszechność w świetle Dark Souls i mimo wszystko mało wyeksploatowanej specyfiki rozgrywki, nie będzie problemem, tak świadomość tak krótkiego czasu do premiery nie pomaga w akceptacji wielu zaprezentowanych elementów rozgrywki.

 Powierzchownie wszystko tu pływa i błyszczy. Świetne animacje, kontrola nad bohaterem, płynność uników, efektowne ciosy. Z zewnątrz cała kwintesencja gatunku jest jeszcze bardziej soczysta. Dochodzą do tego przecież ciekawe umiejętności, elementy wyposażenia, rozsądny system upgrade. Obraz Lords of the Fallen może się podobać i przypaść do gustu głównie tym, nie mającym odwagi zagrać w Darks Souls, albo nie trawiącym jego fenomenu.

Odrywając tą robiącą dobre wrażenie skorupę, nie napotkamy gromkiego rozczarowania. Przedzierając się dopiero przez wnętrze dopatrzymy się jednak elementów, które wbrew pozorom kolosalnie redukują fun, jaki ma sprawiać rozgrywka. I choć do premiery nieco czasu jeszcze zostało, i praktycznie potwierdzić moich słów nie sposób, to posługując się najnowszym, 12minutowym materiałem z rozgrywki przedstawię co mnie martwi i niepokoi.

Na pierwszy plan w mgnieniu oka wskakuje walka. Ten element rozgrywki jest kluczowy dla całości tak bardzo, że najdrobniejsze przewinienie jest tutaj brane pod uwagę. Nie można więc przejść obojętnie wokół „pustych ciosów”. Duża część z zadanych przez bohatera uderzeń w ogóle nie wywierała na przeciwniku żadnej reakcji. I chodzi tu w zasadzie nawet o samą fizykę. Oponent po przyjęciu lekkiego ciosu, robi dalej swoje, jakbyśmy w ogóle nigdy go nie dotknęli. Nie przerywa to jego kombinacji, nie wpływa na zachowanie. Inna sprawa jest z uderzeniami mocniejszymi, których wyprowadzanie trwa setne sekundy dłużej. Tutaj wbrew pozorom wszystko jest w porządku, choć i tak przyczepiłbym do działania tego w przeciwną stronę. Gdy ta bestia z pierwszych minut gamplay’a trzaska z niewyobrażalną mocą piruety swoim orężem, po czym finalizuje to na nas, my wyciągamy 3 krotnie mniejszy mieczyk i blokujemy to w towarzystwie kilku iskier i lekkiego odrzutu rąk. Prezentuje się to co najwyżej zabawnie.

W pewnym momencie mogliśmy być świadkami zapadających się pod ziemie zwłok, ale uznajmy to za akceptowalny bug. Ogólnie rzecz biorąc, siła ciosów i sam feeling ich wyprowadzania, czy chronienia się przed nimi, nie sprawia tak imponującego wrażenia jak miało to miejsce wcześniej. Mam wrażenie, że dźwiękowe „gruchnięcie” przy uderzeniu jest zbyt płytkie, przeciwnika mało to rusza, a we wszystkim za mało poświęcenia. Tutaj nie walczymy z hordami, pojedynki są ograniczone często maksymalnie do kilku przeciwników, a najczęściej do dwóch/trzech. Stąd właśnie całość powinna być dopracowana w jeszcze większym stopniu, a jest „tylko” dobrze.

Tak pięknie, za pięknie

Inną kwestią jest nasz wskaźnik życia, a właściwie sygnalizacja jego utraty. Cholera, żyjemy przecież w czasach, gdy wizualne podkreślenie otrzymanego ciosu w postaci czerwonej posoki na ekranie to standard. Nie mówię o laniu pomidorówki z Call of Duty, a raczej o chociażby lekkim podkreśleniu ubytku witalności. Na tą chwilę sygnalizatorem otrzymanego dmg. są małe cyferki pojawiające się gdzieś w przestrzeni nad naszym bohaterem. Kiepski to efekt doprawdy.

Pod znakiem zapytania zostają natomaist wszelkie sekretne miejsca i wyzwania nagradzające nasze poświęcenie ciekawym przedmiotem. Tutaj, jak i wcześniej nie mieliśmy okazji szczególnie się z nimi zaznajomić co w ogóle uruchamia proces myślowy, czy mamy liczyć na takie poza-siekankowe interakcje. W pierwszej połowie materiału mieliśmy scenę, gdzie grający znalazł "secreat area" w którym ponoć znajdował się "coolest armor in the game" i jak kolwiek te słowa by nie miały sensu, tak osadzenie tej tajemniczej lokacji właściwie w głównym korytarzu rodzi pewne wątpliwości i nieustające zażenowanie.

Infiltrator w pełnej okazałości.

I gdy już wszystko miało zakończyć się zadowalająco i bez niespodzianek, przyszedł finał konfrontacji z bossem zwanym „Infiltratorem”. O ile samo starcie ani nie było wymagające, ani też nudne i w zasadzie można by podsumować się pozytywnymi słowami, tak wyrwany przez cutscenkę finał po prostu sfrustrował mnie doszczętnie. To w gruncie rzeczy nic nowego, bo zastępowanie końcówek pojedynków nieinteraktywnymi scenkami to głupia norma, jednak można by pójść o krok do przodu i przynajmniej dać nam możliwość skończenia. Oddania ostatniego ciosu i obserwowania jak bydle kona na naszych oczach. Nie czuję satysfakcji, jak to opracowane przez twórców video dobija stopniowo wyniszczaną przeze mnie ofiarę.

To rodzi niestety mieszane uczucia w stosunku do całej produkcji. Bo nie możemy już raczej liczyć na coś więcej, niż rozgrywkę służącą rozrywce i scenki służące dostarczaniu jakiejkolwiek treści. Taki mainstreamowy model gry. Może przesadzam, bo mimo wszystko chrapka na sprawdzenie tej gry nie ustaje. Cieszy fakt, że Polacy potrafią wstrzelić się w rynek i oby było tak i tym razem. Moralny warunek jest jeden. By tym razem jakość była adekwatna do powszechności produkcji Ci Games. Nadzieje mam również, że wspomniane elementy w ciągu samej rozgrywki nie będą rzucały się w oczy i przeszkadzały w doświadczaniu, jak domniemam – bardzo przyjemnej rozgrywki.

Piras
26 września 2014 - 21:11
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.09.2014 10:40
odpowiedz
mafioso12
78
Konsul

"one of the coolest armor in the game" i wszystko jasne. Jedno słowo a jaka różnica.

27.09.2014 10:50
kęsik
👍
odpowiedz
kęsik
106
Legend

Cholera, żyjemy przecież w czasach kiedy ocenia się gry po zwiastunach i zapowiedziach!

Po zwiastunach i zapowiedziach można przecież już wyrobić sobie jakieś zdanie na podstawie tego jak się gra prezentuje. Czasami już po pierwszym gameplayu, opublikowanym ze 2 lata przed premierą już można wywnioskować czy gra będzie dobra.
Lordsy jak na razie wyglądają na Soulsy dla biedaków. A mając świadomość tego kto nad grą pracuje to katastrofa wisi w powietrzu.

27.09.2014 10:58
odpowiedz
Persecuted
102
Legend

@Up

Lordsy jak na razie wyglądają na Soulsy dla biedaków

Czemu? Co niby o tym świadczy?

27.09.2014 11:09
odpowiedz
mafioso12
78
Konsul

@up Dla takich biedaków jak kęsik, kóry piraci wszystko jak leci. Do biedy materialnej dochodzi jeszcze bieda umysłowa i efektem są te epickie komentarze na forum Gry-Online.

27.09.2014 11:52
Irek22
odpowiedz
Irek22
113
Legend

Jedno muszę Lords of the Fallen oddać - jako jedna z nielicznych obecnie gier traktujących o "mieczach, łukach i magii" ma przystający do świata przedstawionego interfejs, menusy i ładne, stylizowane ikonki*, a nie jakieś kolejne pseudonowoczesne gówno, które zaburza percepcję szeroko rozumianego fantasy.
Nie jest to co prawda nic nadzwyczajnego, niemniej jednak w dobie Shadow of Mordorów i Dragon Ageów Inkwizycyjnych ten aspekt nadchodzącej gry City Interactive należy docenić. I pochwalić.

*Nie wiem, jak z mapą - czy jednak też będzie wykonana na odpieprz, jak m.in. w Asasynach czy wspomnianym Shadow of Mordor.

27.09.2014 12:08
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
101
Legend

Lordsy jak na razie wyglądają na Soulsy dla biedaków. A mając świadomość tego kto nad grą pracuje to katastrofa wisi w powietrzu.

Czyli będzie hit. W końcu zawsze jest odwrotnie niż mówi kęsik. Jeszcze żadna jego przepowiednia się nie sprawdziła.

27.09.2014 12:23
Ogame_fan
odpowiedz
Ogame_fan
109
You Can t stop this!

Co mi sie nie podoba tak na szybko:

Brak wyrazistego klimatu, kreowanego przez jednoznaczny styl graficzny, muzyke, modele etc. Tak jak np w DeS i pierwszym Dark Souls.
Niewidzialne sciany, ktore znaczaco casualizuja ta gre w moich oczach.
Oskryptowane walki z Bossami, czyli wyraznie zaznaczone kolejne fazy bossa. Brak zaskoczenia, brak wyzwania.
Ociezalosc postaci, nawet tych nastawionych na zwinnosc.
Niekonsekwencje w kreowaniu wymagajacej gry.
Inna postac w cutscenkach

Co mi sie podoba:
Pomysl z bankowaniem i wymiana expa na punkty (chociaz wydaje sie zbyt upraszczac rozgrywke).
Tak jak Irek tez musze pochwalic interfejs, ale poza tymi orderami/znaczkami/medalami.

Moze wyrazenie 'dark souls dla biedakow' jest nie do konca prawidlowe i odpowiednie. Ale juz 'biedniejsze dark souls' jest trafione. I nie ma sie czego wypierac, gra powstala na fali popularnosci soulsow, ale tak jak Tomasz Gop nie jest Miyazakim, tak Lords of The Fallen nie beda soulsami. Nie tak liga, nie to doswiadczenie. Zwlaszcza ze za rogiem Bloodborne ktorego klimat (i nie tylko) zjada to co przedstawia LotF.

27.09.2014 14:48
odpowiedz
Persecuted
102
Legend

@Up

Nie ma to jak wydawać kategoryczne sądy o grze jeszcze przed jej premierą, nawet nie zagrawszy samemu ;].

Jednego jestem pewien - fanom Soulsów się ta gra nie spodoba. Głównie dlatego, że im się nic - co nie wyszło od From Software - nie podoba... W większości (ale na szczęście nie w 100%) jest to bardzo hermetyczna i fanboyska grupa, która ma tylko jeden ideał gry i każde odstępstwo traktuje jak herezję. Za dużo, za mało, za szybko, za wolno, za ciemno, za jasno, za ciężko, za lekko, za mało japońsko, za bardzo amerykańsko itd., wieczne narzekania i zrzędzenie. Z drugiej strony naśladowanie Soulsów (w takim czy innym aspekcie) też krytykują, pisząc, że nędzny klon, że małpują, że zżynają, że skok na kasę na fali popularności itp... Innymi słowy - nie dogodzisz.

===

Nie przejmujcie się i róbcie swoje. Ja na pewno dam wam szansę i sam ocenię zamiast się sztucznie uprzedzać.

27.09.2014 16:24
Benitonater
odpowiedz
Benitonater
104
Generał

Mi się na razie bardzo podoba. Grafika, animacje, walka, klimat - wszystko wygląda miodzio :D Czekam na premierę!

27.09.2014 17:27
Ogame_fan
odpowiedz
Ogame_fan
109
You Can t stop this!

Akurat Soulsy sa tak malo Japonskie ze chyba bardziej sie nie da. Ciezko tez nie oczekiwac porownania kiedy Gop juz przy okazji promocji drugiego Wieska nawiazywal do serii souls. I tak, po to sa filmiki zeby wstepnie zalozyc jak sie gra przedstawia, nie wiem co za duren wymyslil ze jest inaczej. Skoro po pierwszym filmiku z Wiedzmina 3, ludzie dostawali spazmow ze to najlepsza gra swiata to czemu ma to nie dzialac w druga strone?

27.09.2014 18:36
odpowiedz
wladsenty
32
Konsul

Brak wyrazistego klimatu, kreowanego przez jednoznaczny styl graficzny, muzyke, modele etc. Tak jak np w DeS i pierwszym Dark Souls.
No bo styl graficzny i klimat w Soulsach jest "jednoznaczny". Raz walczymy z nindżami, raz z glutami, innym razem z motylo-ćmą a później smok, rzeźnik i kto wie, co jeszcze...
Niewidzialne sciany, ktore znaczaco casualizuja ta gre w moich oczach.
Niby gdzie były te niewidzialne ściany? Jeśli masz na myśli tunelową budowę mapy, to zgadza się - jak w grach From Software. Bym zapomniał, w Soulsach można było nieraz przechodzić przez prawdziwe ściany...
Oskryptowane walki z Bossami, czyli wyraznie zaznaczone kolejne fazy bossa. Brak zaskoczenia, brak wyzwania.
No, bo w tej-jedynej-serii bosowie za każdym podejściem inaczej się zachowują. No i skryptów w Soulsach nie ma.
Ociezalosc postaci, nawet tych nastawionych na zwinnosc.
Ta, ja jakoś widziałem różnicę między "tankiem" a zwinnym i szybkim łotrzykiem. A, bym zapomniał, w Soulsach czuć szybkość, prawdziwy Need For Speed.
Niekonsekwencje w kreowaniu wymagajacej gry.
Proof or didn't happen. Nie widzę braku konsekwencji, ale tak - rozgrywka odbiega od gierek Mijizakiego.
Skoro po pierwszym filmiku z Wiedzmina 3, ludzie dostawali spazmow ze to najlepsza gra swiata to czemu ma to nie dzialac w druga strone?
Czemu? Bo przy Wiedźminie było dużo mniej fanów Soulsów.

Popieram w 100% wypowiedź Persecuteda.

27.09.2014 19:08
Ogame_fan
odpowiedz
Ogame_fan
109
You Can t stop this!

No bo styl graficzny i klimat w Soulsach jest "jednoznaczny". Raz walczymy z nindżami, raz z glutami, innym razem z motylo-ćmą a później smok, rzeźnik i kto wie, co jeszcze...

Jest, mozna pokazac walke z muchomorkiem w taki sposob zeby pasowala do klimatu gry. Na klimat soulsow, zwlaszcza tych nad ktorymi czuwal Miyazakai, skladalo sie wszystko - dzwieki, swiat gry, swietna muzyka, nieprzewidywalnosc swiata i wiele wiele wiecej.
W LotF nawet muzyka czy odglosy przeciwnikow to totalny generic fantasy.


Niby gdzie były te niewidzialne ściany? Jeśli masz na myśli tunelową budowę mapy, to zgadza się - jak w grach From Software. Bym zapomniał, w Soulsach można było nieraz przechodzić przez prawdziwe ściany...

Malo to masz gameplayow gdzie widac ze nie da sie spasc w przepasc, i mozna rollowac w strone przepasci bez strachu o wlasne zycie. Czyli jeden z wiekszych aspektow walki z soulsow odpada.

No, bo w tej-jedynej-serii bosowie za każdym podejściem inaczej się zachowują. No i skryptów w Soulsach nie ma.

Czytaj ze chlopie ze zrozumieniem i pomysl. W LotF walka z bossem to tluczenie az pasek zdrowia zejdzie do pewnego poziomu i boss zmienia sposob ataku. W souslach bossowie sami wybieraja atak ze swojej puli atakow a nie sa oskryptowani w taki glupi sposob.

Ta, ja jakoś widziałem różnicę między "tankiem" a zwinnym i szybkim łotrzykiem. A, bym zapomniał, w Soulsach czuć szybkość, prawdziwy Need For Speed.

Tak, i moze powiedz mi ze w LotF tylko ja widze dopakowanych pudzianow? Kazda postac wyglada jak kopia marcusa fenixa, przez co ich ruchy wygladaja na wolniejsze. Juz nie mowiac ze zestaw ruchow w zaleznosci od setu, jest duzo ubozszy niz ten w soulsach.

Proof or didn't happen. Nie widzę braku konsekwencji, ale tak - rozgrywka odbiega od gierek Mijizakiego.

Oczywiscie ze nie ma konsekwencji, chcac robic gre trudna i nieprzywidywalna nie pokazuje sie graczowi ze Boss w danym momencie dostanie kociokwiku, albo ze moze sobie tancowac nad przepaścią bez konsekwencji. To tak jakby zrobic platformówke w ktorej nie ma skakania. Albo fpsa bez widoku fpp.

Czemu? Bo przy Wiedźminie było dużo mniej fanów Soulsów.

Lol zrozumiales o co chodzilo czy na sile chciales napisac cos glupiego? Czytanie ze zrozumieniem lezy i kwiczy.

27.09.2014 19:17
odpowiedz
Persecuted
102
Legend

Nie staram się kogokolwiek przekonać, że ta gra będzie super (same nazwy CI Games i Deck 13 nakazują zachować ostrożność i czujność). Niemniej nie ukrywam, że trochę mnie śmieszy i drażni takie straszne napinanie się fanów serii Souls, którzy jeszcze nie zagrali a zachowują się jakby ukończyli New Game +37 i znali LOTF jak własną kieszeń. Do tego ciągle tylko narzekają i krytykują... dosłownie wszystko. Nawet elementy, które na dobrą sprawę można ocenić TYLKO testując je własnoręcznie (np. wspomniana ociężałość, system walki, responsywność sterowania, czas reakcji postaci, dokładność, precyzja itd). Tego na filmiku po prostu nie widać, to grający musi poczuć.

Skoro ktoś lubi Soulsy, to nie powinien się cieszyć, że na horyzoncie pojawia się obiecująco wyglądająca gra "Souls-Like"? Zamiast entuzjazmu i nadziei, że branża - być może - dostarczy w przyszłości więcej gier tego typu, od samego początku widzę tylko hejt i ciągłe próby wdeptania całej tej inicjatywy w ziemię.
Pamiętam jak kilka lat temu wyszedł jeden z pierwszych trailerów LOTF. Typowy cinematic, zero gameplayu czy informacji o grze. Wystarczył jednak tytuł w stylu "Materiał promocyjny z polskiego Dark Souls", by pod filmikiem pojawiła się masa komentarzy z cyklu: to będzie syf, DSowi do pięto nie dorasta, małpują Japończyków, skok na kasę itd. Z drugiej strony wystarczyło 4-5 screenów z Bloodborne'a, by Soulsowa brać zaczęła się moczyć i piać z zachwytu...

Kompletnie tego nie rozumiem. Gra może będzie dobra, może będzie słaba - zobaczymy. Tylko czemu do cholery ludzie nawet nie chcą jej dać szansy? Czy tu chodzi o jakieś wypaczone poczucie elitaryzmu albo fanatyzm? Tylko jaśnie oświecony From Software ma prawo dłubać przy czymś takim? Aż tak was fanboystwo i hipsterstwo pochłonęło?

Moim zdaniem słusznie nie kierują LOFT tylko i wyłącznie do fanów Soulsów, bo ta grupa i tak ich nie zaakceptuje. "Bo to nie Soulsy" i koniec.

27.09.2014 20:00
odpowiedz
wladsenty
32
Konsul

Jest, mozna pokazac walke z muchomorkiem w taki sposob zeby pasowala do klimatu gry. Na klimat soulsow, zwlaszcza tych nad ktorymi czuwal Miyazakai, skladalo sie wszystko - dzwieki, swiat gry, swietna muzyka, nieprzewidywalnosc swiata i wiele wiele wiecej.
Ja tego nie kupuję. Wybacz, ale to się nie trzyma kupy. Muchomorki, gluty, smoki i demony? Nie mam zielonego pojęcia, jak to do siebie pasuje. W Japonii - tak, u nich wszystko do wszystkiego pasuje. Z tą nieprzewidywalnością świata to przesadziłeś - w Soulach wszystko chciało nas zabić i w każdym miejscu - to nie było nieprzewidywalne, choć przyznam się, że nigdy nie wiedziałem, z czym będziemy walczyć - szkielety, chwasty, ogromni rycerze, wywerny czy inne motyle. Świat też jakiś przekonujący nie był, tunelowość i spore naciapane różnojakimi lokacjami tuż obok siebie temu nie pomagało.
W LotF nawet muzyka czy odglosy przeciwnikow to totalny generic fantasy.
I to jest niby wada? Wolę typowe fantasy niż typowo japońskiego mind fucka.
Malo to masz gameplayow gdzie widac ze nie da sie spasc w przepasc, i mozna rollowac w strone przepasci bez strachu o wlasne zycie. Czyli jeden z wiekszych aspektow walki z soulsow odpada.
Wybacz, ale nie kojarzę tych gameplayów z rolowaniem po przepaściach. Zarzuć czymś, bo jakoś teraz przeglądając filmiki promocyjne nie mogę nic znaleźć. Co do drugiego zdania - zgadza się, przepaście w Soulsach to podstawa w walkach - ale to przez idiotyczną sztuczną inteligencję. Raczej nie ma się czym chwalić.
Czytaj ze chlopie ze zrozumieniem i pomysl. W LotF walka z bossem to tluczenie az pasek zdrowia zejdzie do pewnego poziomu i boss zmienia sposob ataku. W souslach bossowie sami wybieraja atak ze swojej puli atakow a nie sa oskryptowani w taki glupi sposob.
Każdy, ale to każdy bos z Soulsów miał raptem dwa, trzy, bo zbiciu paska życia cztery rodzaje ataków - no trudno było ich się wyuczyć. Poza tym straszna sprawa z tymi Lordami - bijesz go, a on po pewnym czasie zmienia sposób ataku... Gry From Software to zupełnie inna para kaloszy, no bo nie ma zaznaczenia na pasku wrogów, kiedy wróg zmieni atak.
Tak, i moze powiedz mi ze w LotF tylko ja widze dopakowanych pudzianow? Kazda postac wyglada jak kopia marcusa fenixa, przez co ich ruchy wygladaja na wolniejsze. Juz nie mowiac ze zestaw ruchow w zaleznosci od setu, jest duzo ubozszy niz ten w soulsach.
Dziwna sprawa, gdyby kawał chłopa po zmianie wdzianka od razu stałby się chuderlakiem. To, że ci się wydaje, oglądając filmik, że ruchy są wolniejsze, nie znaczy, że tak jest naprawdę, samemu grając. Sami Hed i Dell wspominali o tym, robiąc materiał chyba z E3. Sorry, ale zestaw ruchów w Soulsach zawsze (no, prawie) jest taki sam.
Lol zrozumiales o co chodzilo czy na sile chciales napisac cos glupiego? Czytanie ze zrozumieniem lezy i kwiczy.
Jak najbardziej zrozumiałem. Można sobie psioczyć i wychwalać wszystko i wszystkich po materiałach promocyjnych. Co nie zmienia faktu, że to nie jest zbyt fair wobec twórców. Poza tym na LotF psioczą przede wszystkim fanboje Soulsów. Dark Souls ripoff! This isn't a Soul game!

27.09.2014 20:40
Ogame_fan
odpowiedz
Ogame_fan
109
You Can t stop this!

Persecuted

Alez ja nigdy i nigdzie nie napisalem ze to syf czy beznadziejna gra. Inna sprawa ze sam Gop nie ukrywa porownania z Souslami, czemu wiec ja mam takich porownywan unikac i udawac ze jestem slepy?

Wladsenty
Seria souls jest tak samo japonska jak Dragon Age czy nawet Call of Duty. Widac ze nie bardzo rozumiesz 'kulture japonskiego gracza'. Juz szczegolnie biorac pod uwage to ze soulsy najwiekszy sukces osiagnely na zachod od kraju kwitnacej wisni.

Soulach wszystko chciało nas zabić i w każdym miejscu

Bzdura.

Każdy, ale to każdy bos z Soulsów miał raptem dwa, trzy, bo zbiciu paska życia cztery rodzaje ataków - no trudno było ich się wyuczyć. Poza tym straszna sprawa z tymi Lordami - bijesz go, a on po pewnym czasie zmienia sposób ataku... Gry From Software to zupełnie inna para kaloszy, no bo nie ma zaznaczenia na pasku wrogów, kiedy wróg zmieni atak.

Bzdura, bzdura, bzdura. Z ciekawosci siegnalem po oficjalny strategy guide i taki pierwszy z brzegu gargulec ma set 10 roznych ataków. Najprostszy last giant z dwojki ma set 8 atakow. W przypadku trudniejszych bossow, mozna spokojnie naliczyc ponad 20 roznych atakow. W wiekszosci to boss dopasowywuje atak a nie tak jak Ty klamliwie piszesz, jest jakis punkt w ktorym sie to dzieje.

Mobki pokroju bialego rycerza czy niebieskookiego mialy bardziej bogaty set niz Ci (zaprezentowani) bossowie z LotF.
W razie problemow moge zrobic jakas fotke/skan.

I w tym momencie mozna skonczyc rozmowe bo gadasz bzdury i nie masz pojecia o czym piszesz np to 'Świat też jakiś przekonujący nie był, tunelowość i spore naciapane różnojakimi lokacjami tuż obok siebie temu nie pomagało' widac ze masz pojecie o tych grach tak wielkie ze LotF jest dla Ciebie. Mozesz sie smialo dalej oszukiwac.

27.09.2014 20:53
odpowiedz
Persecuted
102
Legend

@Up

Nie chodzi o unikanie porównań, tyko dokonywanie ich w tym momencie, na taką skalę i to jeszcze z taką dozą pewności i kategoryczności. To cholernie niesprawiedliwe i zwyczajnie głupie. Gra którą wielokrotnie ukończyła masa ludzi na całym świecie vs filmiki z produkcji, która nawet jeszcze nie miała premiery... Jaki to ma sens? Można porównać np. stylistykę, grafikę, animacje, lokacje - innymi słowy warstwę wizualną. Ale wypowiadać się na temat ociężałości postaci czy poziomu trudności? Śmieszne.

Ty np. zarzucasz LOTF brak konsekwencji w kreowaniu klimatu, co jest absurdalne. Masz broń białą, ciężkie pancerze, magię, wielkie zamczyska, podziemia, lochy, paskudnych przeciwników przypominających demony czy nieumarłych. Sztampa? Jak najbardziej, ale brak konsekwencji? W którym miejscu? Który element Ci tam nie pasuje w tej wizji świata?

27.09.2014 22:33
odpowiedz
kamilp5
67
Pretorianin

Zdecydowanie za wcześnie na dywagacje o jakości gry w aspekcie innym niż warstwa wizualna. Muszę przyznać, że From Software zawiesiło wysoko poprzeczkę jeśli chodzi o wymagający system walki (imho świat i fabuła już są bardziej meh) i osoby, które grały jakiekolwiek soulsy pewnie początkowo będzie ciężko przestawić się na coś niby podobnego lecz pewnie zupełnie innego. Sam będąc "skażony" soulsami muszę przyznać, że jak się ogląda walkę to jest coś "nie teges". Nie wiem jak to wygląda z perspektywy osoby "nieskażonej".

Co do jojczenia - nie podoba ci się to co widzisz? Spoko, czekaj na Bloodbourne. Ja się cieszę, że powstają inne wymagające gry na poziomie innym niż strategie, a na zarzut kopiowania od serii souls - jak kopiować to od najlepszych :).

27.09.2014 23:09
Irek22
odpowiedz
Irek22
113
Legend

kamilp5 [22]
Nie wiem jak to wygląda z perspektywy osoby "nieskażonej".

Z perspektywy osoby "nieskażonej" Soulsami wygląda to normalnie - jak w wielu innych tego typu grach. Ni ziębi ni grzeje.
Aczkolwiek w grze tak bardzo nastawionej na walkę ewidentnie brakuje rozczłonkowywania przeciwników, które było już zaimplementowane w takich starociach jak Die by the Sword, Rune czy Severance: Blade of Darkness - żeby 13-16-letnie gry pod względem fizyki przewyższały grę z tego samego gatunku aspirującą w 2014 r. do miana tzw. gry AAA... Ba, w tych grach zwłoki przeciwników nie zapadały się magicznie pod ziemię po trzech sekundach po walce, lecz przez pewien czas leżały na ziemi zarówno korpusy, jak i poszczególne odcięte części ciała!

28.09.2014 12:28
ŁukaszZ
odpowiedz
ŁukaszZ
9
Legionista

Jako fan Dark Souls, ciesze się że wychodzi taka gra, i to jeszcze Polska, system walki w Dark Souls jest tak genialny, że ciężko zrobić dobry nie kopiując go za bardzo, więc nie liczyłem nigdy że będzie taki sam. Jedyne co od początku mnie w Lodrs'ach trochę odrzucało to brak tworzenia postaci, co w serii DS znacznie zwiększa trudne dla mnie do przetłumaczenia "replayability", i styl graficzny w którym wszystko jest nowe, lśniące i kolorowe, jakby żywcem wyjęte z produkcji dla dzieci jak WOW czy LOL.. Po za tym czekam ze zniecierpliwieniem na grę, nerwowo zerkając na wymagania sprzętowe.

28.09.2014 13:27
odpowiedz
Slowers
16
Chorąży

Mi tam rozczłonkowywania nie brakuje, czy tez leżenia zabitych ciał na ziemi, - Powiedz mi po co? po to by to wyglądało inaczej, po to by gra miała 18+? czy po to by chore kraje nie pozwoliły na to by gra była sprzedawana u nich. Kiedyś się grało w gry dla przyjemności, rozluźnienia a nie dla tego że dzieci chcą widzieć jak odlatują części ciała. Głupie i nie potrzebne. Jeżeli szukasz realizmu w grze fantasy to musisz szukać dalej. Swego czasu brałem udział w walkach na miecze, i tu mogę się wypowiedzieć że w grze jest to ładnie odwzorowane - nie idealnie aczkolwiek wygląda to całkiem nieźle, osobiście nie doszukuje się realizmu bo jest to bezsensowna strata czasu. Samo doszukiwanie się błędów i skreślanie jej z listy pożądanych produktów, skreśla człowieka a nie tytuł, bo jak już ktoś napisał, nie ma gier bez wad.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze