Jak dobrze że Just Cause 3 już w drodze - Piras - 12 listopada 2014

Jak dobrze, że Just Cause 3 już w drodze

Współcześnie nie brakuje nam sandboxów i śmiało można rzec, że zagęszczenie produkcji z otwartym światem jest naprawdę duże. Szansę na przebicie się ma sprawdzona marka, albo fenomenalna jakość samej produkcji. I choć żadna z poprzednich odsłon serii nie była produkcją „na dziewiątkę”, to szereg pamiętnych atutów pozwala mieć nadzieję, że wprowadzony w nową generację Rico Rodriquez wreszcie konkretnie pozamiata.

Plotki mają to do siebie, że nie warto im ufać. Nie ma pewności co do autentyczności zawartych w nich informacji, bo z jednej strony może to być faktyczne wygadanie się jednego z twórców, a z drugiej pierdółka puszczona w świat. Niemniej jednak w tym przypadku wiara popłaciła.

Dosłownie kilka(teraz już naście) godzin temu obiegła świat nowina o potwierdzeniu przez studio Avalanche istnienia Just Cause 3. Tydzień wcześniej dostaliśmy całkiem wiarygodne screeny, wcześniej mieliśmy informację o zarejestrowaniu przez wydawcę domeny zawierającej tytuł gry, więc oficjalne stanowisko studia w tej sprawie było tylko kwestią czasu. Tak też się stało – Just Cause 3 oficjalnie jest w trakcie zaawansowanej produkcji i ujrzy światło dzienne w przyszłym roku.

znacie chyba tego screena?

Jeżeli sięgniemy pamięcią prawie dwa lata wstecz – do lutego 2013 roku, okaże się, że już wtedy ta informacja została publicznie przekazana. Nie oficjalnie, a właśnie w formie plotki. Wtedy to bowiem szef studia zaktualizował swoje CV o punkt dotyczący pracy nad „kolejną odsłoną dobrze znanego sandboxa” z zaplanowaną na 2015r premierą. Aby tego było mało, na własnym Instagramie opublikował kiepskiej jakości screeny przedstawiające znanego nam bohatera w dziwnej retro-otoczce wizualnej.

To potwierdzają też słowa twórców – którzy wyjawili, że nad trójką pracują już okrągłe 3 lata. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że stylistyka Just Cause zostanie utrzymana i wśród głównych elementów niewiele się zmieni. Będzie Rico, będzie fikcyjna, egzotyczna wyspa oraz linka pełniąca najbardziej charakterystyczny element wyposażenia protagonisty. Celem naszego wirtualnego „ja” będzie walka z karygodnymi rządami dyktatora owej wyspy.

Informacji jak na lekarstwo, jednak nawet ten bardzo ogólnikowy zarys już wzbudził wiele kontrowersji wśród graczy. Wdarło się tutaj pewne rozczarowanie względem braku konkretnych zmian, ale według mnie to bardzo duża zaleta. Byłoby dla mnie druzgocące, gdyby serię tą dotknął syndrom zmiany klimatu jak w przypadku najnowszego Far Cry’a. Nie wyobrażam sobie tego chociażby ze względu na fakt, że krajobraz niesamowicie klimatycznej wyspy Panau był bardzo zróżnicowany. Mieliśmy tu pokryte śniegiem szczyty, gęstą tropikalną roślinność oraz lazurowe wybrzeża. Były też słomiane chatki tubylców i korporacyjne drapacze chmur. Wszystko mimo swojej przeciwności, tworzyło specyficzny, spójny i do prawdy klimatyczny świat, w którym każda chwila jest atrakcyjna.

... w takim razie jak będzie wyglądało JC3?!

Just Cause 2 to świetne środowisko do eksploracji, otwartość i dowolność, która stety i niestety z czasem bierze górę nad faktycznymi celami, które to niestety nie należały do najciekawszych. To jedna z tych produkcji, którą uwielbiamy, pamiętamy ale nieustannie mamy wrażenie, że jej potencjał został w pewnym stopniu zmarnowany. Mi niejednokrotnie towarzyszyły myśli: „cholercia, to zrobiłbym inaczej; szkoda że tego tak mało” mimo faktu, iż generalnie bawiłem się wystrzałowo.

Czekając na Just Cause 3 mam pewność względem kilku segmentów rozgrywki, które sprawdzały się od początku i nie wyobrażam sobie, żeby teraz było inaczej. To, czy trzecia odsłona okaże się tą najlepszą, zależy od zaangażowania twórców w otaczający nas świat i główny wątek. Bolączką JC2 było to, że system nie starał się nas zaangażować w akcję, wciągnąć w wir wydarzeń. Otwarty świat był piaskownicą – ale taką bez intrygujących psich kup – z czasem nużącą, mało interaktywną i nieciekawą. Wszystkiego niestety nie sklejała główna linia fabularna, która czasami sprawiała wrażenie tylko przykrywki do beztroskiego obcowania ze światem.

Kompletna grafika od Gameinformera (źródło: gry-online.pl)

Naprawa tych elementów zagwarantuje tworzonej przez szwedzkie studio produkcji drogę do upragnionego sukcesu, na który marka zasługuje. Niestety – nie ma sandboxa bez bogactwa interakcji otwartego świata i wszelkich czynników zachęcających nas do aktywnych działań. Gdyby twórcy z Avalanche przeszli się na szybkie warsztaty do Rockstara, mielibyśmy tą gwarancję. Niestety na tą chwilę jej nie mamy i pozostaje nam jedynie trzymać kciuki. Ja trzymam i wierzę w Just Cause 3 z całych sił, bo długo czekam aż marka ta w pełni rozwinie swoje skrzydła i zaoferuje godną jakość pod każdym względem.

Piras
12 listopada 2014 - 20:37
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.11.2014 22:41
RafaSs
RafaSs
71
Centurion

Mnie zawsze zastanawia dlaczego wszystkie tego typu sandboxy zaraz sa przyrownywane do gier Rockstara. Swietnie bawilem sie przy JC2, jak i przy Sleeping Dogs czy Saints Row III, a do takiego GTA IV podchodzilem kilkukrotnie i kilkukrotnie nie wytrzymywalem dluzej niz 2h gry. W piatke jeszcze nie gralem ale GTA IV jest nudne jak flaki z olejem i IMO Avalanche bije grywalnoscia Rockstara na glowe.

13.11.2014 01:27
👍
odpowiedz
zanonimizowany971161
19
Konsul

W sumie, gdyby pozbawić Just Cause 2 wątku fabularnego, to gra na niczym by nie straciła. Przeważnie to fabuła stanowi fundament gry, a potem jest gameplay i grafika. W tym wypadku fundamentem była sama rozgrywka i piękne widoczki. Misje zawsze przechodziłem byle przejść, ale za każdym razem odciągała mnie cała reszta. Najlepsza jest chyba zabawa linką z hakiem i cały wachlarz jej możliwości (podróżowanie na pojeździe, eksperymentowanie z linką i najemnikami przy użyciu otoczenia itd.). Nie mogę się doczekać tego, jaka będzie teraz 3. część. Jeśli twórcy urozmaicą gameplay jeszcze bardziej, to już mają moje pieniądze.