To było Super (Mario Bros.)! - Dateusz - 13 stycznia 2015

To było Super (Mario Bros.)!

źródło: wallsave.com

Koniec roku 1995, małoletni szkrab otrzymuje w prezencie Pegazusa wraz z grą Super Mario Bros. Rok 2005, nieco starszy, ale wciąż młody rozwija pasję zapoczątkowaną przez wąsatego hydraulika. Rok 2015, już nie taki najmłodszy wciąż zagrywa się w to starusieńkie, niemalże 30 letnie dzieło sztuki.

Super Mario Bros. to sukcesor i pseudo-sequel przeboju automatów, znanego pod nieco krótszą nazwą – Mario Bros. Zaprojektowana przez Shigeru Miyamoto, który tak jak i jego „dziecko”, może się szczycić statusem legendy branży. Super Mario Bros. pojawił się na rynku we wrześniu 1985 mniej więcej w tym samym czasie, w którym NES wylądował na półkach amerykańskich graczy. Podbił ich serca (i portfele), postawił na nogi umierającą w wyniku krachu w 1983 roku branżę gier i dorobił się (ogromnego) stada sequeli, spin-offów, seriali, a nawet występu w kilku filmach, w tym raz w roli głównej.

Głównym założeniem platformowej podróży w prawo jest tułaczka po wielu różnorodnych krainach, od ziemnych klepisk, przez wody, podziemia i przebieżki po chmurach. Względem swego poprzednika Super Mario Bros wprowadziło wiele nowości. SMB zyskało długie, przewijające się plansze, zamiast jednego ekranu. Mario i Luigi mogli teraz skakać po skorupach żółwi i innych przeciwników, co w Mario Bros. kończyło się skuchą. Jednakże ciekawszą informacją jest historia koloru tła – wydawałoby się, że to błahostka. Super Mario Bros. to jeden z pierwszych tytułów, gdzie „niebo” nie było czarne. Cytując Shigeru Miyamoto „Chcieliśmy wielkiego Mario biegającego pod błękitnym niebem. Wycisnęliśmy z technologii NESa co tylko się dało”. W dzisiejszych czasach słowa Miyamoto brzmią jak żart lub kompletnie bezsensowne wyolbrzymienie. W latach 80 jednak zmiana koloru tła była nie tylko dodatkowym wyzwaniem dla konsoli, ale również dla graczy, ponieważ jasne kolory rozpraszały uwagę i ciężej było się skupić na grze – tak przynajmniej uważano i jak widać raczej nie było w tym wiele racji.

 

Mario wraz ze swoim ojczulkiem, Shigeru Miyamoto | źródło: egamers.com

Jak to zwykle bywa, gdy coś się tworzy różne początkowe pomysły zostają odrzucone lub dodaje się kilka nowych. Zanim ukuto pojęcie „platformówki” Super Mario Bros. było znane jako gra gatunku „athletic game”, przy czym oba pojęcia niewiele się różnią. Zamysłem „athletic games” było jak najszybsze dostanie się z jednego końca planszy na drugi, po drodze unikając wszelkich niebezpieczeństw. Jednak zadanie Mario nie od razu przyjęło postać wrzucania żółwio-smoków do lawy. Początkowo Super Mario Bros. miało polegać w głównej mierze na... strzelaniu. Później pomysł wielokrotnie wracał do twórców, w planach pojawiło się stworzenie poziomu, w którym Mario ujeżdżając chmurkę strzelałby do przeciwników. Jeżeli graliście, to wiecie, że pomysł nie ujrzał światła dziennego. Czego nie wiecie, to, że szczątki idei pozostały – są to bonusowe plansze, w których Mario pomyka po chmurkach chcąc uzbierać jak najwięcej monet oraz fire flower, power-up dający herosowi możliwość strzelania fireballami.

A skąd wziął się pomysł zmiany wzrostu bohatera? Być może ciężko w to uwierzyć, ale było to dzieło przypadku. W trakcie produkcji, gdy gra była już w całkiem sensownym stanie, designerzy stwierdzili, że chcą uczynić Mario większym. Nie sprawiło to większych problemów, bohater otrzymał więcej pixeli wzrostu, mapy, skalowane do tej pory specjalnie dla jego mniejszego odpowiednika pozostały bez zmian i w tym momencie ktoś zauważył, że zabawnie byłoby mieć power-up, zmieniający wzrost postaci. I tyle.

Do stworzenia odpowiedniej ścieżki dźwiękowej oddelegowany został Keji Kondo. Aby wszystko grało w dobrym rytmie, zanim zabrał się do roboty przedstawiono mu prototyp gry, gdzie dowiedział się z jakim tworem ma do czynienia. Melodia, którą znamy wszyscy po raz pierwszy zabrzmiała na pianinie. W trakcie dalszych prac Kondo przyspieszył nieco tempo utworów i wprowadził ewentualne poprawki zgodnie z oczekiwaniami testerów gry. Motyw główny Super Mario Bros. towarzyszy nam w szerokiej gamie wariacji do dziś.

 

Papa-pa pa-pa pa

Super Mario Bros. to dla wielu graczy – w tym dla autora niniejszego tekstu – żywa legenda, jedna z pierwszych, jeżeli nie pierwsza gra, którą pokochali. Dla Nintendo to chyba druga po Pokemonach kopalnia złota, z której wykopano więcej prawie-takich-samych-ale-różnych tytułów, niż CoDów i Assassinów razem wziętych (w końcu wąsacz obrósł w ponad 200 tytułów!). Co dalej z marką? Niedawno otrzymaliśmy ósmą odsłonę Mario Kart, Toad, jedna z postaci uniwersum dostał własną grę, Yoshi również... Patrząc na wzrost sprzedaży słabego do tej pory Wii U wydaje się, że będzie tylko lepiej. Zwłaszcza przyglądając się ostatnim plotkom z Nintendo, które planuje film animowany o hydrauliku i znajomych w rolach głównych.

 

Dateusz
13 stycznia 2015 - 20:00

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.01.2015 01:59
zanonimizowany669488
77
Generał

Tak jak nie zrozumiem zachwytów na single playerem halo, tak nie mogę zrozumieć fenomenu mario. I nawet nie mówię tutaj o starych wersjach, a nowych - na wii czy 3dsa. próbowałem grać - godzinę, półtorej, w końcu rzuciłem z myślą "za co te 90 na metacritic?". No chyba nie za sentyment.

14.01.2015 07:41
dateusz
odpowiedz
dateusz
14
Chorąży

Za to, że to naprawdę dobre gry. Zupełnie normalne, że możesz nie rozumieć ich fenomenu, w końcu nie wszystkim podobają się te same rzeczy.

14.01.2015 09:12
odpowiedz
zanonimizowany669488
77
Generał

Wiesz, ja zawsze miałem jakąś niechęć do gier N

14.01.2015 10:18
Gambrinus84
odpowiedz
Gambrinus84
96
GOL

GRYOnline.plRedakcja

Mario to klasa sama w sobie. Jak na słodką platformówkę jest jednak szalenie trudny. Zawsze od 2-3 świata zaczyna się masakra.

14.01.2015 10:42
Sir Xan
odpowiedz
Sir Xan
95
Legend

@MrGregorA -> Jeśli nie jesteś fanem FPS, ani platformówki, to nie dziwię się. Gry nie da się zadowolić wszystkich.

@Gambrinus84 -> Fakt. 1-2 świata to tylko rozgrzewka...

14.01.2015 10:44
dateusz
odpowiedz
dateusz
14
Chorąży

Z niechęcią do gier N, rzeczywiście ciężko lubić Mario... kiedyś nie lubiąc gier N, nie lubiło się grania :P

Co do poziomu trudności, to może nie jest tyle szalony (no dobra, Lost Levels jest), co stanowi po prostu dobre wyzwanie.

14.01.2015 13:04
odpowiedz
zanonimizowany669488
77
Generał

Sir Xan,

fpsy to mój ulubiony gatunek, ale do sp w halo mnie nie powala (w przeciwieństwie do multi).

14.01.2015 15:01
Sasori666
odpowiedz
Sasori666
129
Korneliusz

Od N wychodzą jedynie dobre jrpgi, Pokemony i Xenoblade to moja gusta :)
Reszta na czele z Mario jest dla mnie zbyt dziecinna,a do tego większość to nudne platformówki.

14.01.2015 15:06
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

[1][3]
To samo. Nie trawie gier od N.

[6]
Kiedys mialem ZXa a pozniej PCta (na commodore/atari/amidze gralem u kumpla). Nie mialem pegasusa wiec calkowicie ominela mnie epoka nintendo i jakos zalu wielkiego nie mam. A jak chcialem grac mialem tone innych gier do wyboru.

14.01.2015 15:27
odpowiedz
zanonimizowany1030895
20
Generał

Platformówki z Mario są ok ale dla mnie zawsze lepsze były gry z serii Mario Kart.

14.01.2015 20:38
odpowiedz
roon
3
Legionista

Sasori666 niestety wychodzi z ciebie ignorancja i nieznajomość katalogu Nintendo. O ile jeszcze pod wymienione przez ciebie jrpgi można podciągnąć Zeldę (chociaż raczej nie w klasycznym sensie), to już z resztą się zgodzić nie można. Świetne i przełomowe Eternal Darkness na GC do tej pory robi kiełbie we łbie większe, niż niejeden 'poważny' survival horror od Capcomu czy Konami. Geist, chociaż niedoceniony też wciąż się broni nietuzinkowym gameplayem, którego próżno szukać w dzisiejszych grach. Zostawmy jednak pojedyncze tytuły, skupmy się na seriach: Super Smash Bros - chyba najlepsze brawlery, jakie świat widział. Dla tylko tej serii kupa ludzi wciąż kupuje nowe konsole Nintendo. Starfox, chociaż pozornie lekko infantylny przez obsadzenie zwierzaków w rolach głównych, z odsłony na odsłonę dostarcza genialną porcję kosmicznego shootem upu wymieszanego z całkiem sensowną fabułą. Metroid - kolejny tytuł przyciągający ludzi do marki na N i ich konsol, który z wymagających sidescrollerów ewoluował w wymagające FPSy. Ludzie nie wierzyli, że przejście w 3D się uda, a się udało całkiem nieźle. I to w czasach, kiedy Halo - czyli jakby nie było ikona konsolowego FPSu - dopiero raczkowało. Na koniec nawet F-Zero, chociaż już nie tak popularne jak kiedyś, to wciąż dobre, solidnie zrobione ścigałki.
I dobra, część z tych tytułów jak choćby kolejne Zeldy czy Starfox (no i Smash Bros w pewnym sensie siłą rzeczy) mają bądź przyjemną dla oka, stylizowaną na produkcję dla młodszych graczy oprawę, albo antropomorficzną obsadę - gdzie ani jedna, ani druga z tych rzeczy pozornie nie przystoi 'dorosłym' tytułom - ale lekceważenie ich tylko z tego powodu świadczy po prostu o tym, że nie tylko nie znasz tych gier, ale nawet nie próbujesz. Zwykła ignorancja, bardzo polska. Nie znam, to się wypowiem.

15.01.2015 08:57
odpowiedz
zanonimizowany1030895
20
Generał
Wideo

Jeżeli autor zastanawia się co dalej z Mario to proszę bardzo:
https://www.youtube.com/watch?v=W2BqbedaSg4#t=40
Puzzle & Dragons: Z Super Mario Bros. Edition

15.01.2015 11:29
Sasori666
odpowiedz
Sasori666
129
Korneliusz

roon, czytam tak twojego posta i kompletnie się nim nie przejmuje. Najlepsze gry N to gatunki które mi się szybko nudzą. Bijatyki, bardzo arcadowe ścigałki i platformówki to nie moje typy, jakie by nie były i tak mnie nudzą.
Zelda była by spoko gdyby to był RPG z levelami, a tak to zwykła nudna przygodówka. Resztę postaci kojarzę tylko z wyglądu, niedawno się dowiedziałem że postać z Metroida do kobieta, która w dodatku spoko wygląda bez tego stroju :D

15.01.2015 12:14
dateusz
odpowiedz
dateusz
14
Chorąży

Jeszcze tylko kilka słów ode mnie:
japońskie pochodzenie nie robi z Zeldy jRPG.
Nintendo w Polsce (i w całej wschodniej Europie) nie ma prawie zupełnie wzięcia. Ani konsole, ani gry.
Nintendo ma największą bazę gier ekskluzywnych na swoje konsole, co więcej baza ta nie pokrywa się w 90% z PC jak w current-geny.
"Arcadowa ścigałka" 8 zdobyła tytuł najlepszej gry wyścigowej/sportowej 2014. Rozumiem też, że ktoś niekoniecznie się z tym zgadza, osobiście nigdy nie rozumiem sensu samej nominacji do jakiegokolwiek tytułu gier serii Assassin's Creed. Osobiście Mario Kart 8 polecam.

@Sebatrox: Nie zastanawiam się, doskonale wiem, co dalej z Mario. I uwierz mi, nie takie wynalazki już powstawały, w końcu wąsacz ma za sobą ~235 różnych gier.

16.01.2015 08:59
Sir Xan
odpowiedz
Sir Xan
95
Legend

@Sasori666 -> Po prostu nie przypadasz takich produktów N do gustu i łatwo się nudzisz. Tym gorzej dla Ciebie i twoja sprawa. Nie musisz grać w to, jak Ci nie pasuje. Natomiast Mario i Zelda nigdy nie są dla mnie nudne, lecz super i wyjątkowe gry. To kwestia gustu. Wracam do nich od czasu do czasu po doświadczeniu mroczne gry np. Half-Life, Final Fantasy 7 czy Wiedźmin 3. To dla odmiany. Taka jest moja opinia.

Mała uwaga. Zelda nie jest do końca prawdziwy jRPG, lecz akcja-przygodówka z elementy metroidvania i RPG.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze