Upadek z piedestału bramkarskich gwiazd mundialu - Brucevsky - 15 lutego 2015

Upadek z piedestału bramkarskich gwiazd mundialu

Źródła oryginalnych grafik: vavel.com/ baomoi.com

Gdyby stanąć przed koniecznością wymienienia nazwisk trzech bramkarzy, którzy najlepiej spisywali się podczas ubiegłorcznego mundialu w Brazylii to obok Manuela Neuera na pewno trzeba byłoby wspomnieć o Keylorze Navasie z Kostaryki i Meksykaninie Guillermo Ochoi. Obaj dokonywali cudów między słupkami, wielokrotnie ratując swoje drużyny i pomagając im w osiągnięciu naprawdę przyzwoitych wyników. Obu łączy też fakt, że po turnieju podjęli kiepskie dla swojej kariery decyzje.

Do tej pory będący ostoją bramki Levante Navas przeniósł się do walczącego o najwyższe cele, utytułowanego i bogatego Realu Madryt. Ochoa tymczasem, który starał się jak mógł uratować przed spadkiem Ajaccio, po degradacji klubu znalazł się bez pracy i postanowił spróbować swoich sił w hiszpańskiej Maladze. Obaj bramkarze pewnie liczyli na wiele, podpisując nowe kontrakty. Rzeczywistość szybko jednak wyprowadziła ich z błędu. Dzisiaj wiadomo już, że w swoich klubach są oni jedynie rezerwowymi. Navas rozegrał na boisku nieco ponad trzy godziny, Ochoa przesiedział wszystkie potyczki swojej drużyny z pozostałymi zmiennikami.

Trochę przykro patrzeć jak marnują się takie talenty. Obaj mogą winić jednak tylko siebie, bo latem 2014 roku chętnych na ich zatrudnienie nie brakowało i tylko ich ambicje/oczekiwania finansowe/marzenia sprawiły, że ostatecznie zdecydowali się oni dołączyć do Realu Madryt i Malagi. Na pewno dużo bardziej niezrozumiała wydaje się decyzja Navasa, który chyba po znakomitym mundialu zbyt wysoko zawiesił sobie poprzeczkę i uwierzył, że jest w stanie pozbawić miejsca między słupkami Ikera Casillasa. Miał jednak powody, by w to wierzyć, bo Hiszpan na mistrzostwach świata rozczarował, a wcześniej w klubie też nie był bezbłędny. Ancelotti jednak widzi w nim podstawowego gracza swojego składu, powierzając mu nawet opaskę kapitana.

Ochoa na taką konkurencję się nie pisał, bo po odejściu Willy’ego Caballero do Manchesteru City czekała go tylko rywalizacja z Carlosem Kamenim, który wcześniej pełnił rolę zmiennika Argentyńczyka. Wydawać by się mogło, że ograny i utalentowany Meksykanin nie będzie miał problemu z pokonaniem Kameruńczyka. To jednak były gracz Espanyolu, zdecydowanie bardziej doświadczony w Primera Division, zyskał uznanie trenera Javiego Garcii.

Zimowe okno transferowe nie przyniosło zmian i obaj bramkarze zostali w swoich klubach, choć nie brakowało plotek dotyczących ich osób. Obu chciał ściągnąć do siebie rozczarowany postawą Mignoleta Liverpool, myślał o nich też Arsenal. Ostatecznie kwestia transferu odsunęła się o kilka miesięcy. Ochoa musi dalej ciężko pracować na treningach, licząc na przekonanie do siebie trenera, a Navas trzymać za słowo Ancelottiego, który obiecał mu więcej występów w drugiej części sezonu.

Źródła oryginalnych grafik: the18yardbox.com/ gtcrea8.com

Przykład obu bramkarzy pokazuje tylko, jak wiele trudnych decyzji musi w swojej karierze podejmować zawodowy piłkarz. Jest też najlepszym dowodem na to, że nawet najlepszy sezon nie jest w stanie zagwarantować ci kolejnego roku na danym stanowisku lub awansu wyżej w futbolowej hierarchii. Podczas mundialu każdy kibic dałby sobie rękę uciąć, że Navas i Ochoa będą od sierpnia regularnie bronić w czołowych klubach Starego Kontynentu. Piłkarski świat znowu jednak zaskoczył i stało się zupełnie inaczej. Czy to pechowy zbieg okoliczności, czy może po prostu potwierdzenie, że obaj w rzeczywistości są przeciętnymi bramkarzami, którym wyszedł jeden turniej? Czas pokaże. Liczę, że o obu jeszcze usłyszymy.     

Brucevsky
15 lutego 2015 - 09:14

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.02.2015 19:25
hanys94
hanys94
66
Pretorianin

Nie tylko Ochoi i Navasowi przytrafił się gorszy okres po udanym mundialu. Warto też tutaj wspomnieć o grzejących ławy w swoich klubach Bravo (barca), Ospinie (arsenal, choć ostatnio gra) i wicemistrzu świata Romero (sampdoria).

16.02.2015 22:44
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
112
Playing with writing

gameplay.pl

To jednak nie aż tak skrajnie przypadki, jak Ochoa i Navas. Ospina zaczął w końcu grać, w czym pomógł mu trochę Szczęsny. Bravo też dostał sporo szans, a Romero mimo wszystko na boisku tych kilkaset minut wyrobił. Na ich tle Ochoa i Navas wypadają dużo gorzej pod względem statystyk, choć przecież na mundialu wypadli lepiej. Ot taki paradoks.

17.02.2015 01:48
odpowiedz
JayL
46
Centurion

Ospiny bym tu w ogóle nie uwzględniał, bo gość przyszedł z kontuzją. Na ławce posiedział może z miesiąc czy dwa i wskoczył do składu, podczas gdy ci panowie siedzą na niej od początku sezonu.

Swoją drogą, jeśli Navas myślał, że posadzi Ikera na ławce to cóż... Gdyby w Realu nadał był Mou, może byloby to możliwe. Carlo jednak pokazał, że jest w tej kwestii dużo bardziej zachowawczy i godzi się z faktem, że niezależnie od formy to Casillas gra w wyjściowej XI, jako ikona klubu z toksycznym charakterem.

17.02.2015 09:37
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
112
Playing with writing

gameplay.pl

JayL - może myślał, że po licznych błędach Ikera na mundialu i w kilku meczach Realu straci on uznanie w oczach Ancelottiego. Jednak się przeliczył.

17.02.2015 23:10
odpowiedz
culejc
1
Junior

Panowie, czy wy w ogóle oglądacie mecze?
Jaki Bravo grzejący ławę w Barcelonie?
Przecież facet grał dziewięćdziesiąt minut w każdym ligowym meczu Barcelony, powtarzam, w każdym
Więc chyba nie jest tak źle, tym bardziej, że przed sezonem wydawało się, że to ter Stegen może być podstawowym wyborem (a gra tylko w LM i krajowym pucharze).

Bravo ma też ogromne szanse na trofeo Zamora w tym sezonie, na razie zdecydowanie przewodzi w klasyfikacji.

17.02.2015 23:41
odpowiedz
zanonimizowany581957
99
Generał

hanys94 --> Co ty chrzanisz..? :D Bravo jest podstawowym bramkarzem Barcy, gra we wszystkich meczach ligowych. I to gra bardzo solidnie.
A Navas nie gra dlatego, bo Iker jest świętą krową. Niestety, taka prawda...

18.02.2015 10:15
hanys94
odpowiedz
hanys94
66
Pretorianin

@culejc, @boojan27
Sorry, pomyłka, dawno nie oglądałem La Liga; widziałem gdzieś Ter Stegena chyba w LM i nie sprawdziłem kto gra w lidze :(
btw Co do Romero to od października do grudnia zagrał te 10 spotkań, ale w 2015 jeszcze Viviano nie dał mu okazji do gry.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze