Gra Wolfenstein: The New Order czyli kilka myśli co nie nowe - myrmekochoria - 17 kwietnia 2015

Gra Wolfenstein: The New Order, czyli kilka myśli, co nie nowe

Tekst zawiera spoilery i śladowe ilości patosu

Alianci podczas II wojny światowej zastanawiali się co maja zrobić, aby powstrzymać hitlerowskie Niemcy (z naciskiem na zniszczenie poparcia społecznego). Dyskutowali o tzw. „Carthaginian solution”. Oznaczało to doszczętne zniszczenie kilku miast i dezintegracje przemysłu, aby cofnąć Niemcy do poziomu państwa rolniczego. Kto płacze dziś za Kartaginą? Za starożytnym miastem u wybrzeży Tunezji. Okrągły port miał mieścić ponad 200 statków i był zamykany gigantycznym łańcuchem, jak w przypadku Konstantynopola 600 lat później. Mury miejskie miały ponad 30 kilometrów długości. Budynki w mieście były piętrowe i przypominały współczesne bloki mieszkalne. Metropolia miała bieżącą wodę i prawdopodobnie prymitywne prysznice. Mieszkańcy trudnili się handlem, budownictwem, żeglarstwem i  opracowywaniem technologii. Polibiusz ( kronikarz Rzymu, ale Grek i niewolnik) pozostawił nam „Dzieje”, które opisują wojnę pomiędzy Kartaginą a Rzymem. W pewnym sensie ten konflikt można nazwać Wojną Światową antyku, gdzie na placu boju mogła pozostać tylko jedna dominująca cywilizacja. Wojny punickie kojarzą się nam ze słoniami i niewiarygodną przeprawą Hannibala przez Alpy. Często zapominamy, że te państwa potrafiły wystawiać po 350 statków i 150 000 tysięcy ludzi do morskich potyczek, co nie powtórzy się (jeżeli jesteście szczodrzy) do XVI/XVII wieku (a jeżeli pytacie mnie o zdanie to do XIX wieku). Być może jednak najbardziej szokującym wydarzeniem jest zupełne zniszczenie Kartaginy przez Rzymian. Oblężenie trwało 3 lata i większość obywateli zginęła w nim. W mieście zniesiono niewolnictwo, kobiety obcinały włosy na liny do katapult, Rzymianie kładli deski pomiędzy blokami i walczyli jak linoskoczkowie na olbrzymiej wysokości. Rzym był zbyt potężny. Niszczenie miasta zajęło 17 dni, 50 tysięcy ludzi sprzedano w niewolę, ziemia została posypana solą, aby nic na niej nie rosło. Nazwa Kartagina miała zostać wykreślona z historii.

Seria Wolfenstein prawie zawsze była mi obca. Szaleństwo Enemy Territory ominęło mnie szerokim łukiem, a sequel z roku 2009 nie przypadł mi do gustu. Valiant Hearts skradło moje serce i wywalczyło sobie u mnie tytuł gry roku 2014. Nie grałem jeszcze wtedy w Wolfenstein: The New Order i udało mi się zagrać nieco później w tą produkcję –  ciężko jej nie nominować do kategorii „gra roku”. Wizualny przepych, brutalność, ciężka tematyka, unosząca się atmosfera defetyzmu i rezygnacji, ale może po kolei.

„Co będzie o nas wiedzieć świąt, jeśli zwyciężą Niemcy? Powstaną olbrzymie budowle, autostrady, fabryki, niebotyczne pomniki. Pod każdą cegłą będą podłożone nasze ręce, na naszych barkach będą noszone podkłady  kolejowe i płyty betonu. Wymordują nam rodziny, chorych, starców. Wymordują dzieci. I nikt o nas wiedzieć nie będzie. Zakrzyczą nas poeci, adwokaci, filozofowie, księża. Stworzą piękno, dobro  i prawdę. Stworzą religię”. Tadeusz Borowski

Naziści wygrali II Wojnę Światową. Ziemia znajduję się teraz pod kontrolą hitlerowskich Niemiec. Zagadkowa przewaga technologiczna przechyla szalę zwycięstwa i rozpoczyna się nowa era oparta o nazistowskie zasady. Po nieudanym „desancie” od 1946 roku Blazkowicz wypoczywa (stan wegetatywny) w polskim szpitalu, gdzie opiekuje się nim młoda pielęgniarka, Ania. W 1960 (nikt się oczywiście nie zestarzał w tym uniwersum…, to pewnie zasługa wspaniałej służby zdrowia…) szpital zastaje poddany czystce etnicznej, ale w ostatniej chwili nasz heros ratuje Anię i zaczyna się ich odyseja po nowym świecie. Trzeba przyznać, że gra jest brutalna, szokująca i często zmusza do medytacji nad ludźmi, którzy są naprawdę ciekawymi zwierzętami. Bezlitosna eksterminacja pacjentów w szpitalu może być jedną z mocniejszych scen w grach w ostatnich latach.  Upiorna cisza towarzyszy nam podczas przemierzania korytarzy splamionych krwią. Czuć w pewnym sensie bezruch i nieobecność życia w tym poziomie. Zresztą, cała gra jest bardzo dojrzała i tych momentów będzie zdecydowanie więcej. Pomiędzy misjami będziemy się gnieździć w małej bazie ruchu oporu, gdzie można poczuć desperację, zaszczucie, rezygnacje, ale także nienawiść i chęć zemsty. Postacie z Kreisau Circle wiążą ciekawe i dobrze nakreślone relacje. Klaus Kreutz (były nazista) opiekuję się nieco upośledzonym olbrzymem, który przypomina mu zamordowanego syna (urodził się z defektem, więc wiemy czego można się spodziewać w tej utopii).

„Kiedy ludzie chorzy i ci po pracy idą spać, rozmawiam z Tobą z daleka. Widzę w ciemności Twoją twarz i  choć mówię z goryczą i nienawiścią obcą Tobie, wiem, że słuchasz uważnie”.

Muszę przyznać jednak, że miłość pomiędzy Blazkowiczem a Anią jest poprowadzona całkiem mistrzowsko.  Ten związek to nie tylko miłość, ale także psychotyczna relacja pomiędzy ludźmi, którzy stracili swoja młodość, miłość, marzenia i potencjalne życie na rzecz Niemców. Dziennik „kuzynki Ani” robi spore wrażenie i wyłania się z niego głęboki rys psychologiczny, a niezbyt często widzi się to w grach, zwłaszcza jeżeli idzie o postacie kobiece. W pewnym sensie Ania inicjuje opowieść po 1960 roku i jej pragnienie rewanżu utrzymuje przy życiu Blazkowicza, bo będzie on wspaniałym narzędziem zemsty. Zresztą, Blazkowicz (pomimo tego, że jest maszyną do zabijania nazistów) jest wrażliwy i nosi w sobie znamiona traumy, która wychodzi w nieoczekiwanych miejscach. Wątpliwości wymieszane z wspomnieniami z dzieciństwa podczas nurkowania w klaustrofobicznych kanałach rzucają odmienne światło na tego człowieka. William to głęboko introwertyczna postać.

„Pamiętasz, jak lubiłem Platona. Dziś wiem, że kłamał. Bo w rzeczach ziemskich nie odbija się ideał, ale leży  ciężka, krwawa praca człowieka. To myśmy budowali piramidy, rwali marmur na świątynie i kamienie na drogi  imperialne, to myśmy wiosłowali na galerach i ciągnęli sochy, a oni pisali dialogi i dramaty, usprawiedliwiali  ojczyznami swoje intrygi, walczyli o granice i demokracje. Myśmy byli brudni i umierali naprawdę. Oni byli  estetyczni i dyskutowali na niby. Nie ma piękna, jeśli w nim leży krzywda człowieka. Nie ma prawdy, która tę krzywdę pomija. Nie ma dobra,  które na nią pozwala”.

Dawno nie widziałem w shooterach tak pomysłowych i oryginalnych poziomów. Przy okazji mamy mapę z prawdziwego zdarzenia. Kiedy ostatnio o tym słyszeliście w kampanii dla pojedynczego gracza w  blockbusterowych shooterów a la Call of Duty? Poza tym Wolfenstein: The New Order daje nam wolność i możliwość wyboru w prowadzeniu rozgrywki. Możecie przebijać po cichu nazistowskie tchawice ozdobnym sztyletem albo zdezintegrować ołowiem wszystko co stanie na Waszej drodze strzelbami. Oczywiście najlepiej sprawuje się kombinacja tych dwóch taktyk. Warto zdjąć kilku strażników i przygotować zasadzkę w strategicznym miejscu przy użyciu granatów albo celnych serii z karabinu. Arsenał nie jest jakiś odkrywczy, ale bronie mają alternatywny tryb działania i sprawdzają się w boju. Wypada pochwalić system rozwoju postaci, bo zachęca on gracza do zmieniania stylu gry na rzecz awansu. Wydaję mi się, że gra faworyzuje skradanie, co jest bardzo miłą odmianą, jak w przypadku Metro. Podczas misji w obozie koncentracyjnym nachodziło mnie wspomnienie o Ucieczce z Butcher Bay i nie jest to złe porównanie, bo za Wolfenstein: The New Order odpowiada szwedzkie studio Machine Games, które zaledwie kilka lat wcześniej zwało się Starbreeze Studios. Te gry są do siebie podobne w kilku ciekawych aspektach.; klaustrofobia, zaawansowana technologia, nacisk na skradanie i walkę wręcz. Trzeba przyznać, że gra wygląda świetnie. Poziomy cieszą oko i bardzo często roztaczają znajomy widok upstrzony „współczesną” (drony, inwigilacja itd.) technologią, która nie powinna istnieć – całkiem udany kontrast. Poza tym w świecie gry zostawiono wiele ciekawych listów i dokumentów, które ukazują nam nowy nazistowski ład, jak nie szukam znajdziek zazwyczaj, to tutaj starałem się je odnaleźć. Gra obfituje we wspaniałe lokacje; obóz koncentracyjny, zniszczony most, wnętrze U-Boota, ale show sprzedaje dla mnie nazistowska baza na Księżycu. Ta baza została zaprojektowana przez geniuszy – inaczej nie potrafię tego oddać. Wspaniałe operowanie kolorem (pomarańczowo-czarne ławki, ekrany komputerów, laboratoryjne wnętrza, zmiany dominujących barw wraz z przechodzeniem pomieszczeń) miesza się tutaj z ambientowo - kosmiczną muzyką rodem z Stars of the Lid. Kompozycja wnętrz jest uderzająco podobna do Mirrors’ Edge. Wymiany ognia bronią laserową wyglądają jak eksplozje fajerwerków pośród zaawansowanych laboratoriów.  Na początku naszej wizyty Wilhelm Strasse raczy nas tyradą o sekretach Wszechświata, odczytuje w płomienny sposób dziwny wiersz gloryfikujący mrok w sercu i kończy go oczywiście hitlerowskim pozdrowieniem. Słowem – jeden z lepszych poziomów ostatnich lat. Będziecie mieli okazję zobaczyć pustkę Księżyca z okien. Podczas przyglądania się temu widokowi naszło mnie kilka oczywistych myśli. Ziemia nie jest nawet  mikroskopijną komórką w pryszczu na tyłku Wszechświata i gdzieś tam w czeluściach mogą się kryć „kosmiczni naziści”, którzy tylko czekają na kolejne naiwne ofiary. Za życia naszych tylko dziadków istniały dwa wielkie ruchy totalitarne, które nie chciały tylko zdominować świata, ale także chciały kontrolować umysł ludzki i sposób rozumowania z naciskiem na wykreślenie samodzielnego myślenia. Technologia wcale nie idzie w parze z wolnością i dobrobytem i wielu jest w stanie wybaczyć bardzo złym ludziom ich nikczemność za użyteczność – patrz Wernher von Braun. Przeto gdzieś tam w otchłani może istnieć gatunek, gdzie totalitaryzm zwyciężył, a naziści w porównaniu do naszej tajemnej rasy X mogą być zaledwie skeczem Benny Hilla

„Cóż wie starożytność o nas? Zna przebiegłego niewolnika z Terencjusza i Plauta, zna trybunów ludowych  Grakchów i imię jednego tylko niewolnika — Spartakusa. Oni robili historię i byle zbrodniarza — Scypiona,  byle adwokata — Cycera czy Demostenesa, pamiętamy doskonale. Zachwycamy się wycięciem Etrusków,  wybiciem Kartaginy, zdradami, podstępem i łupiestwem. Prawo rzymskie! I dziś jest prawo!”

Ta gra porusza całkiem ważny, choć wyświechtany i przepełniony patosem problem. Skąd zło i dlaczego się cyklicznie powtarza. Ciężko pewnie jednoznacznie dać odpowiedź. Wielu ludzi jednak zapomina, że żyjemy na planecie, gdzie prawie każdy gatunek pożera ofiary swoimi ustami, więc brutalność i przemoc jest chyba obligatoryjnie wpisana. Trochę głupio przytoczyć słynny cytat Stalina, który przywłaszczyło sobie Call of Duty. „Śmierć jednego człowieka to tragedia. Śmierć milionów ludzi to statystyka.” Ja nie mam żadnych sympatii do Stalina (wręcz przeciwnie), ale ta fraza doskonale streszcza mroczną stronę (lub usterkę) naszego gatunku. Gdy przestajemy znać ludzi, to ich śmierć i cierpienie nie ma najmniejszego znaczenia – stają się po prostu kolejna długa listą bezimiennych ofiar historii. Na dodatek bez problemu można usprawiedliwiać ludzi, którzy to zrobili, a nawet przypisać im pozytywne rysy: rozwinięcie szlaków handlowych, połączenie obcych światów, skonsolidowanie władzy nad danym obszarem, wprowadzenie uniwersalnego prawa (historycy kochają takie rzeczy) – ale tak naprawdę to tylko skutki uboczne ich (Asyryjczycy, Rzymianie, Mongołowie itd.) podboju. W wielkim skrócie, gdyby Niemcy zwyciężyli wojnę, to my stalibyśmy się tą długą szarą i nic nie znaczącą listą niemych ofiar historii. Być może dlatego nikt nie płacze za Kartaginą, Niniwą, Montségur, Bagdadem.

myrmekochoria
17 kwietnia 2015 - 11:16

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.04.2015 19:26
Amazing_Maurice
85
Pretorianin

Znajdę czas to przeczytam tekst, ale kawałek go wieńczący jest warty uwagi!

17.04.2015 12:25
odpowiedz
jaalboja
35
Generał

Bardzo fajny tekst.
Gratuluje zajawki historią.

I masz racje, i bardzo mnie wkurza że sie o tym zapomina. Otacza nasz wszechobecna tolerancja, multi kulti, żyjmy razem kochajmy sie oh ah.

Ale to za przeproszeniem gówno prawda. od 70 ponad lat w europie nie ma wojen. Zbrojnych. Ale sa wojny gospodarcze, polityczne, dyplomatyczne. Niemcy budujacy north stream pod bałtykiem z pominięciem Polski, francja sprzedajaca okręty rosji. Angole srajacy na UE. To wszystko małe wojny.

Bo świat jest zbudowany na wojnach. Jeden jaskiniowiec zabił drugiego i zabrał mu żone. Plemiona w amazonii walczyły i zabierały kobiety w niewole bo kobieta=rodzenie a rodzenie = rozwój plemienia. Cały świat to wojny. Silniejszy wchłaniał słabszego, jego teren. Państwa istniały, państwa były niszczone.

Wiec wkurza mnie mocno gadanie typu: kochajmy naszych braci muzułmanów, czarnych, chinczyków. Pokój radość, współistnienie. Ale tak sie nie da.Chinczyków jest od groma, imigranci z Afryki rodza w europie 5 razy wiecej dzieci niż europejskie kobiety. Końcem końca dojdzie do sytuacji w której dojdzie do walk.

Bo świat bez wojen jest nie do utrzymania idylla. W końcu ktoś bedzie chciał wiecej.

Dlatego nie będąc rasistą tak dużym uważam, że jak kraj jest słaby powinien zostać wchłonięty przez inny kraj. Ile to w Afryce jest krajów które są bo są i bez wsparcia z zagranicy nie istniałyby? Po co taki kraj ma istnieć? Wchłonąć go i tyle. Tak to działa od wieków, i to się nie zmieni.

Gdyby Afryka była nadal podzielona na kolonie krajów europejskich to żyłoby się im tam lepiej. Jeśli poczytacie dowiecie sie, że w RPA czarnym żyło się lepiej pod rządami białych niż teraz kiedy rządzą nimi ich czarni bracia. Bo czarni chcą tego samego co biali: Władzy, ale poza tym nie daja nic. A biali dawali rozwój.

Może niektórych przestraszę, ale niestety świat bez wojen nie moze istnieć.
UE chce sobie powiekszyć rynek zbytu, chcą teraz Ukrainy. A Rosja mówi: Hola, Ukraina to nasz teren od wieków, nie bedziecie sobie UE pchać łap w te rejony świata. Po zastanowieniu zadajmy sobie pytanie: Jak daleko posunie sie UE? I czy rosja bedzie czekała aż UE zacznie wchłaniać Bałkany, czy wcześniej wypowie wojne.

Gospodarcza już się toczy.

17.04.2015 14:07
😜
odpowiedz
Hellmaker
200
Legend

"od 70 ponad lat w europie nie ma wojen. Zbrojnych." - *kaszlu* Konflikt bałkański. Kosowo. Mówią Ci coś te nazwy? :P

17.04.2015 14:45
odpowiedz
Sir Xan
89
Legend

@jaalboja -> Cytat: "niestety świat bez wojen nie może istnieć." -> Jest czyste kłamstwo i marne wymówki na grzechy ludzkości np. egoizm, wszeteczeństwo, chciwość itd. Da się stworzyć świat bez wojen i nie jest to niemożliwe. Ale po prostu są dużo ludzi na świecie, co nie myślą dużo i dorzucają oleje do "pożaru" zamiast zgasić. Albo samolubni i wpływowe ludzi, co wykorzystują innych dla własnych celów. Dlatego mamy taki stan świat.

17.04.2015 16:11
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
55
Senator

@Sir Xan
Twój młodzieńczy idealizm jest bardzo wzruszający, ale niestety - świat bez wojen nigdy istnieć nie będzie. Taka ludzka natura.

17.04.2015 17:10
odpowiedz
Mówca Umarłych
55
Pan Milczącego Królestwa

@ Cyniczny Rewolwerowiec
Może i przemawia przez niego idealizm ale ma poniekąd rację. Gdybyśmy zamiast tłuc się po łbach zaczęli się jakoś dogadywać i szanować, kto wie, może dzisiaj mieszkalibyśmy na Marsie. Ale problem w tym, że my nawet nie chcemy spróbować, a to wymagałoby znacznie więcej wysiłku, wyrzeczeń, ustępstw i kompromisów - i tu masz rację, taka nasza natura - egoistyczna - ja, mi , moje, dla mnie.

17.04.2015 22:21
odpowiedz
jaalboja
35
Generał

@Hellmaker
Masz rację. Ale chodziło mi raczej o konflikty w naszej cześci Europy. Bałkany to inna bajka. Europejska ale czy ktoś mówiąc: Europa myśli bałkany?

@Sir Xan. and Mówca umarłych

Panowie ale to wasze pobożne życzenia. Cieszcie się że jest tak mało wojen. Bo jakby taka Rosja chciała czy Chiny to by sobie wchłoneły Rosja całe bałkany, Chiny połowe Azji i po problemie. Każde państwo chce się rozwijać, każda potęga. Więc zajmowanie terenów jest naturalne. Zobaczcie na chiny. już teraz się tam nie mieszczą, 200 lat temu by sobie zajeli jakieś państwa oscienne i po problemie. Ale teraz kraje które robiły to samo, vel USA, pogrożą paluszkiem.

Nie ma czegos takiego jak dogadywanie sie, szacunek itd w sprawach narodowych. Tylko polacy zawsze dawali dupy wszystkim wiec nie wiecie co to znaczy. Niemcy ciągneli North stream olewajac Polskę. Bo liczył sie ich interes. Gdyby mogli podzielili by sobie Polske z Ruskami i wzieli śląsk z weglem. Ale nie mogą bo takie mamy czasy, wiec doją nas jako UE.

Wraca pojęcie nacjonalizmu do mody wiec zobaczycie za pare lat jak to sie dogaduje europa. Wróca granice, wrócą kontrole, i wpuszczanie tych których się chce.

Bo szanować sie można kiedy wiadomo że 2 strona tez nas szanuje. A z tym już tak pieknie nie jest.

17.04.2015 22:29
odpowiedz
Naplułem_w_Kasze
32
Centurion

Nie spodziewałem się tak ciekawej i "na poziomie" wymiany zdań i takich głębokich rozważań pod artykułem o grze komputerowej (bądź co bądź - bardzo dobrej).
Wojny były, są i będą. To niestety (lub też dobrze - zależy od punktu widzenia, rozważań) leży w ludzkiej naturze. Wpływa na to więcej czynników niż mogło by nam się wydawać. Nie wynika to tylko z naszej wrodzonej arogancji, chciwości, bezkompromisowości (choroby współczesnej cywilizacji). Wynika to również z różnicy zdań, poczucia słuszności swojej opinii/racji, wyrażenia własnego sprzeciwu (często słusznego) oraz zapewnienia sobie i swoim najbliższym bezpieczeństwa choćby poprzez profilaktykę działań (mówię tu o strażnikach więziennych, policji - wyłączając polską :); jednostkach specjalnych itp). Na konflikty nie wpływają tylko bezwzględnie negatywne cechy ludzkiego charakteru. Chcę przez to powiedzieć, że właśnie z powyższych powodów (oraz wielu innych niewymienionych - to temat na referat) człowiek jako jednostka oraz nasza cywilizacja jako całość nie uniknie wojen, konfliktów póki istniejemy na zaniedbanej przez nas samych planecie :).

Ps. muszę z nieopisanym smutkiem przyznać rację koledze jaalboja. Choć wiele bardziej pozytywnie nastawionych do życia osób (do których uważam że nie należę - jestem raczej realistą) nie chce lub boi się mimowolnie przyznać mu racji.

18.04.2015 11:47
odpowiedz
Red Heart
10
Legionista

@Cyniczny Rewolwerowiec
"Twój młodzieńczy idealizm jest bardzo wzruszający, ale niestety - świat bez wojen nigdy istnieć nie będzie. Taka ludzka natura."

W ludzkiej naturze leży także chęć szacunek dla innego człowieka czy pomoc słabszym.To, że są idioci, którzy nie mają problemu z zabijaniem za pieniądze, nie oznacza, że wszyscy ludzie tacy są.

18.04.2015 11:49
odpowiedz
Red Heart
10
Legionista

Ostatnio widziałem świetny filmik pasujący do tej dyskusji.
https://www.youtube.com/watch?v=ipe6CMvW0Dg

18.04.2015 13:04
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Tekst tak naprawdę nie jest o wojnie, ale o tym później. Przejdźmy do odpowiedzi:

Dzięki za komentarz Jaalboja, ale nie wiedziałem, że mamy tutaj kogoś z wykop.pl. . Przeto od czego zacząć. Może od historycznej nieścisłości: Mam nadzieje, że zdajesz sobie sprawę z tego, że Afryka zostało podzielona od linijki bez najmniejszego wzięcia pod uwagę różnic religijnych czy plemiennych przez Anglików, Francuzów, Niemców, Holendrów. Lepsze życie? Niewolnictwo, wyrzucanie zwłok ludzi, których znałeś za burtę na oceanie, praca na plantacjach, rozkradanie surowców naturalnych, walka w wojnach imperialnych aż do I Wojny Światowej, bycie obywatelem drugiej kategorii przez ponad 200 lat. Liverpool został zbudowany na słynnym trójkącie niewolniczym. Przykro mi, ale budujesz tezę wybranych argumentach, co jest dzisiaj standardem rzetelnego dziennikarstwa. Sposób jaki myślisz o Afryce zwie się "white man burden" i łączy się nierozerwalnie z religią i myśleniem, że tylko biali ludzie niosą kaganek oświaty, co oczywiście jest tylko pretekstem do bezdusznego podboju. Dorzućmy jeszcze tutaj tezy wilsonizmu i Theodorea Roosevelta i XIX wieczny rasizm skupia się jak w soczewce. Przy okazji Europa zawdzięcza więcej nie tym wielkim białym ludziom, ale na przykład Temudżynowi, który zniszczył dwa wielkie imperia w XIII wieku (Chiny i Chorezm). Historia ludzi bardzo często nie jest o ludziach -a o koniach, ziemniakach, wirusach, surowcach. Przeto polecam książkę "Guns, Germs and Steel", która może zupełnie odmienić Twoją wizje historii.

Poza tym zakładacie, że ludzie się nie zmieniają. Idąc logiką (i ja raczej ją wyznaje jeżeli idzie o wojny, że są naturalnym biegiem rzeczy) Zimna Wojna nigdy nie powinna się wydarzyć. Zimna Wojna wbrew pozorom była czymś bardzo pozytywnym, bo spójrzcie, jak wyglądała pierwsza połowa XX wieku. Jeżeli miałbym obstawiać w Vegas na miejscu tamtych ludzi, to oczywiście, że stawiam na III Wojnę jeszcze w tym stuleciu. Czołowi gracze jednak byli racjonalni, a w II WŚ nawet nie użyto potwornych broni, o które wszyscy się wtedy martwili tzw. "Nerve agent" - potężne gazy bojowe. Nie wspominając już o broni biologicznej. Przy okazji świat nie składa się z binarnych opozycji, to skomplikowana wypadkowa setek tysięcy zmiennych, które pozostają z sobą w nieustannej relacji.

@Cyniczny rewolwerowiec "Twój młodzieńczy idealizm jest bardzo wzruszający, ale niestety - świat bez wojen nigdy istnieć nie będzie. Taka ludzka natura". Myślę, że dzielimy poniekąd wspólny punkt widzenia, ale zawsze uwielbiam jak ktoś coś takiego piszę. Miliony chciałby być na Twoim miejscu. Gdybyś opowiedział jak wygląda świat teraz przeciętnemu encyklopedyście francuskiemu, to oni umarliby ze szczęścia i natychmiastowo zamieniliby się w fontannę łez pełną podziwu dla współpracy, logiki i wysiłku przeciwko wszystkim ojcowskim instancjom (państwo, religia), z którymi walczyli Ci ludzie. W najśmielszych swoich oczekiwaniach nie mogli podejrzewać jaki progres zostanie uczyniony zaledwie przez 300 lat. Możesz wpisać w internecie frazę: czirliderka w bikini jeżdżąca na bicyklu z pasem bananów i to prawdopodobnie zobaczysz - a nie jesteś w stanie uwierzyć, że ludzie się ułożą, jeżeli obalą ostatnie bastiony podziału jak religia, państwo, klasy. Poza tym dochodzimy do momentu, w którym duża wojna jest po prostu nieopłacalna, choć to samo można było powiedzieć o sytuacji sprzed wybuchu I WŚ . I jak napisał Red Heart w naturze człowieka leży również empatia, miłość, piękno i chęć pomocy, a tak bardzo łatwo to dzisiaj wyśmiać, prawda?

Naplułem_w_Kasze tutaj przedstawił najlepiej chyba jak bardzo to skomplikowana jest rzecz. To równanie z wieloma elementami, które na siebie oddziałują

Tekst nie był o wojnie, ale o ludobójstwach, które z czasem zapominamy. Gdyby naziści wygrali wojnę, to sto lat później śmierć milionów ludzi w przerażających warunkach zostałaby zamieciona pod dywan, a przyszli naukowcy uważaliby Wielką Rzeszę za zwycięstwo cywilizacji - tak jak to robi nasz kolega Jaalboja z rzeczami, które działy się w Afryce . Takie rzeczy można mówić po czasie jak nie znamy ofiar podojów Czyngis Hana. Lepiej może Indianie - cały ich styl życia, religia i kultura została zniszczona przez Amerykanów i teraz zostali sprowadzeni do żałosnej parodii samych siebie w kasynach. Są miejsca w historii, które odmieniają jej bieg. Jak wyglądałby świat, gdyby zwyciężyła Katragina? Co dzieje się z wszystkimi językami na bazie łaciny? Co dzieje się z chrześcijaństwem?Czy model imperialni-militarny zostaje zastąpiony przez powiedzmy średnio pokojową Kartaginę?

18.04.2015 13:20
odpowiedz
jaalboja
35
Generał

sa

18.04.2015 22:03
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Chyba Twoja odpowiedź została nieco przycięta albo nie rozumiem jej tajemniczego przesłania

19.04.2015 09:55
😒
odpowiedz
Sir Xan
89
Legend

Cytat: "świat bez wojen nigdy istnieć nie będzie" -> Co za idiotyzm! Jeśli większość ludzi myślą tak samo, to nic dziwnego, że świat bez wojen nie istnieje... No, brawo! Świat bez wojen jest zawsze możliwy i to w zasięgu ręki ludzkości!

Ludzkie grzechy są często przyczyny wojen, dlatego trzeba na to uważać zaczynając od samego siebie. Nie pozwól by poniosły Cię emocje...

Można wiele się nauczyć na cudzych błędach za pomocą historia, mądre powieści i takie tam. Zbyt wielu młodych ludzi często kierują się emocjami zamiast rozumem.

Wojna w realu to okropna rzecz. Poważne problemy ludzkości da się rozwiązać bez przemocy i wojen, a wielu ludzi często nie zdają sobie sprawy. Pokój na świecie zależy od WIĘKSZOŚCI i WPŁYWOWE ludzi.

19.04.2015 10:56
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
55
Senator

@myrmekochoria
a nie jesteś w stanie uwierzyć, że ludzie się ułożą, jeżeli obalą ostatnie bastiony podziału jak religia, państwo, klasy.
Idealistyczne bzdury. Ludzie nigdy się "nie ułożą" - ludzie to bestie które dla własnego zysku i korzyści zawsze wprowadzą podziały. To czy religia/państwo/klasa będzie się nazywała X, Y czy Z nie ma znaczenia - podziały będę zawsze bo taka jest nasza natura. To że są dobrzy, pełni empatii ludzie nie ma znaczenia, bo zawsze będą również bestie które ich wykorzystają.

Nie wspominając o tym że wojny to zawsze "naturalny" sposób regulacji populacji - jakoś trzeba utrzymać gatunek.

@Sir Xan
Świat bez wojen jest zawsze możliwy i to w zasięgu ręki ludzkości!
Nie jest możliwy, ani tym bardziej w zasięgu ręki, bo zawsze znajdzie się ręka która będzie chciała więcej - więcej pieniędzy, więcej władzy i nie powstrzyma sie przed niczym by to osiągnąć.

Si vis pacem, para bellum.

19.04.2015 12:28
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

@Cyniczny Rewolwerowiec. Bardzo lubię takie skrótowe myślenie, bo przypomina mi jak ludzie angażują się w swój sposób myślenia, który wcale nie jest częścią ich umysłu. Widzę, że pod uwagę bierzesz tylko 5000-6000 lat cywilizacji. Prawdopodobnie zdajesz sobie sprawę, że przez WIĘKSZOŚĆ ( niektórzy mówią 10 tysięcy lat) czasu istnienia tego gatunku byliśmy zbieracko-łowieckimi koczownikami i wtedy nie miałeś takich rzeczy. Ba! Nawet nie miałeś własności prywatnej, pojęcia państwa, religii itd. Te wszystkie rzeczy pojawiają się dopiero podczas rewolucji neolitycznej, gdzie ludzie zaczynają osiadać i uprawiać ziemie. Wtedy wyłania się pojęcie własności prywatnej, dziedziczenia, zostaje utemperowana seksualność ludzi (bo wcześniej kobiety i mężczyźni mieli wiele partnerów i dzieci, z racji przetrwania gatunku - teraz zmieniło się to na dziedziczenie i nikt nie chciał wychowywać "nie swoich" dzieci). To była tak gigantyczna zmiana w historii tego gatunku, że dopiero era, w której my żyjemy może się z tym równać. Ale przecież to nie pasuje do tezy (cynizm panie! Widziałem już wszystko i nic się nie zmieni, bo wiem o tym 100 %, co przypomina trochę religijny dogmat mroku towarzyszący od zarania) ludzie to zwierzęta, które nic nie potrafią zrobić. Jeżeli kiedykolwiek w życiu byłeś szczepiony albo brałeś antybiotyk, to żyjesz dzięki potędze ludzkiego umysłu, który przeciwstawiał się mrokowi przez tysiące lat. Bardzo łatwo patrzyć na świat w binarnych opozycjach, prawda? To takie ciepłe i otulające uczucie, które pozwala zakwalifikować świat, zdarzenia, relacje itd

19.04.2015 13:01
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
55
Senator

Hę? Co ma wspólnego rozwój, własność prywatna czy antybiotyki z tym że człowiek jest z natury bestią? Wręcz potwierdzasz to co mówię bo mimo potężnego postępu w różnych naukach dla ludzi nadal wszystko sie sprowadza do "chcę więcej, jebnę sąsiada w czerep żeby to mieć".

Ludzkiej natury nic nie zmieni, a ta jest od zawsze pełna przemocy.

19.04.2015 18:38
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Not sure if serious or trolling. Coś czuję w kościach, że opanowałeś arkany eretrystyki, bo pomijasz argumenty przeciwnika i powracasz do swojej przewodniej tezy. Ten wywód o zbieracko-łowieckiej kulturze miał wyeksponować, że ludzie nie są "źli z natury" - są plastyczni i kreuje ich otoczenie. Po rewolucji neolitycznej zaczyna się coś do czego Ty się odnosisz jako niemalże święte prawo przemocy, które w w tej debacie urasta do rangi niezmiennych praw fizycznych. Wcześniej ludzi z racji drapieżników i małej liczby ludności współpracowali ze sobą, a jedność grupy była gwarantem przetrwania w ciężkich warunkach. Przy okazji daleki byłbym od stwierdzeń, że coś nigdy się nie wydarzy, bo technologia i współpraca ludzi nieraz mnie zaskakiwała. Koniec końców - ja tutaj tylko piszę teksty

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze