Taktyka taktyka i więcej taktyki – wrażenia z zamkniętej bety Rainbow Six: Siege na PC - Meehow - 6 października 2015

Taktyka, taktyka i więcej taktyki – wrażenia z zamkniętej bety Rainbow Six: Siege na PC

Taktyka%2C%20taktyka%20i%20wi%u0119cej%20taktyki%20%u2013%20wra%u017Cenia%20z%20zamkni%u0119tej%20bety%20Rainbow%20Six%3A%20Siege

Rainbow Six: Siege – propozycja Ubisoftu dla miłośników poważnie zaniedbanego gatunku taktycznych strzelanek – trafi do sprzedaży już 1 grudnia bieżącego roku. Przed deweloperami  z kanadyjskiego studia Ubisoft Montreal ostatnia prosta i dopinanie wszystkiego na ostatni guzik przed premierą. Zamknięte beta-testy, w jakich miałem przyjemność wziąć udział, z pewnością dostarczyły twórcom gry wiele przydatnych danych i informacji zwrotnych, mnie zaś ułatwiły podjęcie decyzji w sprawie złożenia przedpremierowego zamówienia. Po dobrych kilkunastu godzinach spędzonych z najnowszym Rainbow Six, postanowiłem spisać swoje wrażenia i podzielić się nimi  z Wami. Zapraszam do lektury.

Na samym początku pragnę zaznaczyć, że Siege to pierwsza odsłona serii Rainbow Six, w którą miałem okazję zagrać, choć taktyczne strzelanki nie są dla mnie niczym nowym – swojego czasu sporo grałem w gry z serii SWAT czy America’s Army. Przejdźmy jednak do meritum. Wiele osób zaniepokoiły alfa-testy oraz materiały promocyjne, w których ewidentnie na plan pierwszy wychodziły elementy wartkiej akcji. Sam obawiałem się, że Siege ostatecznie stanie się potworkiem oscylującym między Counter Strike a Battlefield: Hardline, chociażby ze względu na popularność tego typu zręcznościowej rozgrywki, gdzie taktyka w zasadzie jest opcjonalna, a już na pewno drugorzędna względem tzw. skilla. Po rozegraniu pierwszej partii, moje wątpliwości zostały rozwiane.

Rainbow Six: Siege, ku mojej uciesze, okazało się grą przede wszystkim taktyczną, a dopiero potem FPS-em. Zasada jest prosta – albo dobrze zaplanujesz przebieg akcji i zrobisz użytek ze swojego ekwipunku, albo przeciwnik bez trudu zmiecie Ciebie i Twoją drużynę. Nie ulega wątpliwości, że typowo strzelankowe skille właściwie nie zapewnią graczowi znaczącej przewagi nad świeżakami. Refleks i umiejętność zaliczania headshotów oczywiście przydają się w środku spontanicznej wymiany ognia, aczkolwiek rundę wygra ta drużyna, której członkowie potrafią wykorzystać cechy i gadżety prowadzonych operatorów. W grze nietrudno o sytuację, gdzie nawet znakomici strzelcy są po prostu bezradni wobec sprawnie przeprowadzonej akcji napastników. Działa to, rzecz jasna, w dwie strony – dobrze „okopani” obrońcy także mogą okazać się barierą nie do przejścia.

Team Deathmatch

W zamkniętej becie dostaliśmy dostęp do jednego trybu rywalizacji – Team Deathmatch – podzielonego na dwa rodzaje zadań: rozbrajanie bomby oraz zabezpieczanie obiektu, choć zasadniczo oba sprowadzają się do tego samego – wyeliminowania drużyny przeciwnej (tak kończy się większość rozgrywek) bądź zajęcie i utrzymanie wrogiej pozycji.

Drużyna szturmująca rozpoczyna rundę od krótkiego rekonesansu. Każdy jej członek przejmuje kontrolę nad niewielkim dronem, którym przeprowadzamy zwiad w zabarykadowanym budynku. Naszym celem jest zlokalizowanie celu i jego obrońców, a także zapoznanie się z przeszkodami, z jakimi przyjdzie się nam zmierzyć. Bywa czasem tak, że nie uda się ustalić położenia np. bomby, wobec czego jesteśmy zmuszeni odnaleźć ją w miarę postępu akcji. Co istotne, w takiej sytuacji nasze zadanie jest o wiele trudniejsze, gdyż zaskoczenie przeciwnika graniczy wówczas z cudem. Wszystko dlatego, że ten ma dostęp do systemu kamer, dzięki któremu może stale śledzić nasze poczynania do momentu zniszczenia owych elektronicznych oczu. Miłośnikom SWAT-a 4 takie wyzwania z pewnością dadzą sporo satysfakcji.

Nie da się ukryć, że ważnym (jeśli nie decydującym) czynnikiem w kwestii sukcesu jest to, na jakich współgraczy trafimy. Zgrane drużyny, nawet mniej liczne, potrafią anihilować wesołą gromadkę samotnych Rambo czy twardych kamperów, nawet gdy sytuacja wydaje się całkowicie beznadziejna. Nic zresztą nie pomoże kampienie (choć w tej grze to pojęcie nie ma zabarwienia pejoratywnego), jeśli robi się to bez wyobraźni – narzędzi do radzenia sobie z punktowcami jest bowiem mnóstwo. Klasyczne czajenie się za rogiem poskutkuje tylko jeśli przeciwnik poczuje się zbyt pewnie i np. wbiegnie „na ślepo” do niezabezpieczonego pomieszczenia. Doświadczeni gracze zachowają jednak zimną krew do samego końca.

Jeśli finalny produkt nie zawiedzie, 10-letni SWAT 4 będzie mógł w końcu odejść na zasłużoną emeryturę.

Terrorist Hunt Classic

Tryb kooperacji w Siege miło mnie zaskoczył. TerroHunt oferuje trzy poziomy trudności: normalny, trudny i realistyczny. Jeśli chodzi o mnie, poniżej opcji Realistic jest po prostu zbyt łatwo, choć dla początkujących i nie przyzwyczajonych do taktycznej rozgrywki graczy z pewnością będzie to dobrym wprowadzeniem i sposobnością do opanowania gry różnymi operatorami.

W wariancie klasycznym naszym celem jest po prostu eliminacja wszystkich przeciwników. Bez bicia przyznam, że na pierwszy raz wybrałem tryb realistyczny i byłem bardzo zdziwiony, gdy ja i moja drużyna mocno oberwaliśmy jeszcze przed wejściem do budynku! Wszyscy najwidoczniej założyliśmy, że przeciwnicy czają się wyłącznie w środku. Tymczasem wydarzyło się coś kompletnie odwrotnego – kilku terrorystów „wskoczyło nam na plecy” i dość mocno pokiereszowało. Takie sytuacje zdarzają się nierzadko, dlatego wszyscy operatorzy muszą się wzajemnie osłaniać, aby nie dać się oflankować czy zajść od tyłu. Jeśli za bardzo skupimy się na tym, co jest przed nami, może nas spotkać naprawdę głupia śmierć.

Komputerowi przeciwnicy w becie prezentowali się ogólnie dobrze, choć niestety zdarzało im się podejmować naprawdę słabe decyzje. Czasami po prostu dają się zabić tak, jakby nawet nie próbowali przeżyć. Co prawda niewykluczone, że jestem zwyczajnie przyzwyczajony do SWAT-a 4, gdzie poziom trudności w co-opie i kampanii wydaje się sztucznie wywindowany przez bardzo wysoką celność bandytów, niemniej chciałbym na premierę walczyć z bardziej konsekwentną (nie mylić z „przewidywalną”) sztuczną inteligencją. W Siege boty strzelają wyraźnie słabiej, choć ich przewaga liczebna i różnorodność jest większa. Weźmy chociażby bomberów (samobójców z ładunkami wybuchowymi)! Jeśli za późno ich zauważymy/usłyszymy, to w ponad połowie przypadków pozostaje nam tylko zaakceptować swój los i  pogodzić ze śmiercią. Nie starczy czasu nawet na rachunek sumienia.

Jedyne czego mi zabrakło w Terrorist Hunt, a na co liczę po premierze gry, to standardowy tryb obrony przed kolejnymi falami wrogów. Barykadowanie budynku, ograniczone zasoby i miażdżąca przewaga liczebna przeciwników – czego chcieć więcej do mocno taktycznej rozgrywki?

TerroHunt Classic to bez wątpienia przyjemna rozrywka, dzięki której zapoznamy się ze świeżo odblokowanymi operatorami, a także nauczymy grać zespołowo. Zbierzemy też z pewnością srogie cięgi, dzięki czemu wyrobimy sobie niezbędne nawyki w myśl zasady „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”. Jeśli deweloperzy z Ubisoft Montreal odpowiednio „podregulują” co-op na premierę w oparciu o zachowania graczy z bety, tryb ten będzie cieszył się naprawdę sporą popularnością.

Wszyscy lubimy zabijać zombie, ale zabijanie terrorystów jest jeszcze fajniejsze. Dobry co-op nie jest zły!

Operatorzy

Muszę przyznać, że system operatorów bardzo przypadł mi do gustu, choć ich odblokowywanie jest dość czasochłonne, gdyż wymaga od nas zdobywania coraz większej liczby punktów w ramach kolejnych akcji.  Różnice pomiędzy poszczególnymi antyterrorystami sprawiają, że możliwych kombinacji jest naprawdę wiele. Tym sposobem możemy szturmować pozycje wroga za pomocą przeważającej siły ognia bądź konsekwentnie prowadzić mniej intensywny, choć bezpieczniejszy i bardziej precyzyjny ostrzał zza tarcz balistycznych. Pole do eksperymentów jest spore, dzięki czemu pierwsze godziny przygody w Rainbow Six: Siege, spędzane na szukaniu swojego stylu, są niesamowicie wciągające.

Niewątpliwie cieszy system modyfikacji broni. Choć w becie nie dano nam zbyt wielkiego wyboru, to w zasadzie otrzymaliśmy wszystko, co miało sens w kontekście dostępnych misji (tylko „maskowanie” spluw wydało mi się oderwane od rzeczywistości). Jedyną rzeczą, która mnie w tej kwestii mierzi, to subiektywne wrażenie, że między poszczególnymi pukawkami nie ma większej różnicy; ich skuteczność jest bardzo podobna, niezależnie od kalibru, prędkości wylotowej, opancerzenia celu i tym podobnych czynników. Podobnie mam zastrzeżenia do tarcz – są to narzędzia nieco przepakowane. Nie chodzi mi o skuteczność ich odpowiedników w świecie rzeczywistym, ale o fakt, że jako element trybu rywalizacji w grze komputerowej potrafią dać zbyt dużą przewagę (tym bardziej, że w drużynie można ich mieć bojdaże 3 na 5 operatorów), a balans to przecież niesmowicie ważny element rozgrywki. W mojej ocenie pilnie potrzebują znerfowania bądź ograniczenia ich dostępności. Liczę, że po becie stosowne poprawki zostaną wprowadzone.

Dzienna dawka narzekactwa

Nie byłbym sobą, gdybym sporej części niniejszego tekstu nie poświęcił na wytykanie błędów lub, jeśli wola, czepianie się. Jako dumny przedstawiciel Pecetowej Rasy Panów pecetowej społeczności graczy, wyjątkowo mierzi mnie brak klasycznej przeglądarki serwerów, którą zastąpiono typowo konsolowym matchmakingiem. W komputerowej strzelance takie uproszczenie jest wręcz karygodne. Kurtuazyjnie nie skomentuję fatalnej skuteczności wyszukiwania rozgrywek i częstych błędów powodujących wyrzucenie z lobby bądź niemożność załadowania poziomu (na co pomaga tylko restart gry). Teoretycznie mieliśmy do czynienia z betą, ale takie błędy dwa miesiące przed premierą nie wróżą niczego dobrego.

Kolejna sprawa dotyczy fizyki, a więc dość istotnego elementu Rainbow Six: Siege. Zacznijmy od linki do wspinaczki. Niestety jest to element toporny, w dodatku w całości skryptowany – nie możemy się np. swobodnie huśtać i puścić w dowolnym momencie, co pozwalałoby na skuteczniejsze przemieszczanie i szturmowanie. Jeśli chcemy wskoczyć do budynku przez okno, musimy poczekać, aż odtworzona zostanie powolna animacja, w czasie której możemy wyłapać kulę między oczy i nic nie da się z tym zrobić. Konsolowej wersji Siege takie uchybienie bym wybaczył, gdyż współczesne konsole często ledwo zipią przy najnowocześniejszych tytułach (w Siege chociażby ze względów technicznych TerroHunt zaoferuje tylko 30 FPS-ów), ale od blaszaków mamy prawo oczekiwać więcej. Ponadto moje czepialskie oko raził wyjątkowo słaby i wyraźnie kulejący ragdoll.

Poza wyżej wspomnianymi grzechami, nowy Rainbow Six w wersji beta posiada jeszcze kilka niedopatrzeń. Wśród tych szczególnie rzuciła mi się w oczy niemal nieograniczona możliwość nabijania punktów przez skanowanie terenu przy pomocy kamer (przez taki spam można zdobyć ich nawet kilkaset). Co więcej, gra mogłaby skorzystać na ich losowym rozmieszczaniu po poziomie. W kwestii czysto technicznej słabo radzi sobie autowykrywanie optymalnych ustawień graficznych – w moim przypadku znacznie wyższy poziom detali zaoferował przyjemnie płynną i precyzyjną rozgrywkę.

Optymistyczny akcent

Pozytywnie zaskoczyła mnie dotychczasowa „jakość” społeczności. Przez wyżej wspomniane kilkanaście godzin, a więc dobrych kilkadziesiąt rozgrywek, tylko raz spotkałem się z przypadkiem chamstwa i trollingu. Wiadomo, gracze bywali różni, choć w dużej mierze starali się uczyć na błędach popełnionych rundę wcześniej. Okazuje się zatem, że Rainbow Six: Siege po prostu nie przyciąga osób liczących na wartką akcję i oderwaną od rzeczywistości rozwałkę w stylu Battlefield: Hardline czy Counter Strike. I dobrze.

Nie da się również nie zauważyć, że w becie błędy występują niemal jedynie po stronie serwerów i klienta gry, nie zaś właściwego etapu akcji. Przez cały okres testów natknąłem się na zaledwie dwa glitche: mój dron raz wpadł pod tekstury, zaś ja zaklinowałem się w ścianie w czasie ustawiania tarczy. Ponadto gra nigdy nie wyrzuciła mnie do pulpitu, a ładowanie poziomów było po prostu niezauważalne (Siege zainstalowałem na HDD).

Mam wielką nadzieję, że Ubisoft Montreal zapewni nam solidne popremierowe wsparcie. W tej chwili wiemy, że dodatkowe mapy będą darmowe – dla mnie bomba. Jeśli tylko pójdzie to w parze z wysiłkami przy usuwaniu błędów i wprowadzaniu takich czy innych nowości, chociażby na wzór Battlefielda 4 (chętnie zobaczyłbym np. noktowizję), wróżę Rainbow Six: Siege długie i szczęśliwe życie. Brzmi to może naiwnie, bo przecież to produkcja Ubisoftu, ale w tym przypadku nadzieja wydaje mi się jak najbardziej na miejscu.

Oby popremierowe wsparcie Rainbow Six: Siege trwało jak najdłużej. Kto chciałby zobaczyć w grze JW GROM? ;-)

Szturmem po pre-order?

Rainbow Six: Siege to z pewnością nie gra dla każdego fana strzelanek. Elementarna cierpliwość i zimna krew to podstawowe cechy, jakie powinien posiadać potencjalny gracz. Dla fanów rozgrywki w stylu SWAT-a jest to moim zdaniem pozycja obowiązkowa. Próżno tu szukać graficznych wodotrysków, bo gra niczym się nie wyróżnia w kwestii wizualnej, czy widowiskowej rozwałki. Siege zdecydowanie twardo stąpa po ziemi. Jeśli przymknąć oko na niewątpliwie obecne niedoróbki, Siege dostarcza masę przedniej rozrywki i tej chwili oraz najbliższej przyszłości wydaje się jedyną tego typu grą zrealizowaną zgodnie ze „sztuką” i z budżetem. No chyba, że interesują Was miniprodukcje w stylu Door Kickers czy niepewne kickstartery.

Jeśli chodzi o mnie, ostateczny werdykt jest jednoznaczny – Rainbow Six: Siege zasłużyło na moje zamówienie przedpremierowe, choć nie namawiam nikogo do jego złożenia. Jak pisałem powyżej, grę (w okrojonej becie) toczy kilka mniej lub bardziej poważnych problemów i coś mi mówi, że przez jakiś czas po premierze taki stan rzeczy może pozostać niezmieniony. Jeśli nie oczekujecie Siege z zapartym tchem, najrozsądniej byłoby najpierw poczekać na recenzje branżowe oraz opinie innych graczy.

Meehow
6 października 2015 - 19:36

Jak zapatrujesz się na R6: Siege?

Grałem w betę i składam/złożyłem pre-order. 9,1 %

Nie grałem w betę, ale składam/złożyłem pre-order. 3,5 %

Grałem w betę, ale wstrzymuję się z pre-orderem. 31,9 %

Nie grałem w betę i wstrzymuję się z pre-orderem. 6,7 %

Po becie straciłem zainteresowanie grą. 11,5 %

Gra przestała mnie interesować jeszcze przed betą. 3,8 %

Może kupię, jak stanieje. 28,6 %

Lubię taktyczne strzelanki, ale R6: Siege mnie nie interesuje. 4,9 %

Komentarze Czytelników (24)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.10.2015 07:50
DogGhost
odpowiedz
DogGhost
124
The Way of The Samurai

Jak w ogóle można to coś porównywać do SWAT-a 4? xD Pograłem trochę w betę na PS4 i w ogóle mnie nie wciągnęła. O jakimkolwiek realizmie ciężko tu mówić chyba że porównamy tę grę do Battlefielda.

07.10.2015 07:51
Grey[TT][CFOG]
odpowiedz
Grey[TT][CFOG]
59
Pretorianin

Mimo staran poddalem sie na poziomie 6. Marnowalem czas na nieudane matchmakingi i wylatywalem z lobby. Masakra. Sama gra sprawiala wrazenie miodnej ale nie realistycznej. Owszem dziala tam sukcesywne czyszczenie pomieszczen i wzajemne wspieranie. I fajnie. Ale swat4 i stare rainbow to jednak zupelnie inny gatunek. Obecnie nic nie zagraza red orchestra 2 i insurgance, a osobiscie czekam z ciekawoscia na squad.

07.10.2015 09:15
odpowiedz
zanonimizowany1015479
23
Generał

Co niektórzy robią sobie jakieś jaja. Jak czytam takie coś: "Ta gra to zwykły arcade na miarę CoD'a", to mi się na rechot zbiera.

Porównywanie gry do SWAT może jest faktycznie słabe, ale oh my god, pisanie, że gra jest słaba to chyba nieporozumienie. Graliśmy w tę samą grę?

Destrukcja otoczenia (względnie dużej ilości), dynamiczne pojedynki i szybkie starcia... to jest to. Ktoś napisał, że udane wejścia z drużyną to rzadkość. No cóż, grałem od początku bety i trafiały się łosie, które czegoś nie umiały zrobić, ale zaraz albo to naprawiały, albo w ogóle ich nie popełniali. Zgranie w drużynie jest niesamowicie ważne, jak masz dobry team to możesz nikogo nie stracić bądź stracić jednego operatora, ale wyczyścić wszystko. Taktyka jest tu ważniejsza niż sprawny nadgarstek, a na pewno taktyki więcej jak w cs-ie, bo tu dochodzą różne drogi podejścia + operatorzy.

Nic takiego w tej becie nie było

Fajnie, gdyby w becie od razu dali wszystkich operatorów i mapy, nie? Przecież hostage rescue będzie.

Wsparcie dla gry również będzie, darmowe mapy, czego chcieć więcej? Jak EA zapowiada battlefronta, który na starcie wygląda jak DLC do BF-a, to wszyscy mają kisiel w majtach. Jak Ubi robi coś względnie świeżego, to jest "oooo drewniane strzelanie, oooo w sumie to taki arcade".

Nie piszę tego jako ktoś z perspektywą bólu dupy, bo grę obrażajo. Piszę to jako ktośz zupełnie odmiennym zdaniem, a nie jestem graczem niedzielnym. Matchmaking, ssał, ale ludzie, to BETA. Poza tym, nie było żadnych wpadek, nie natrafiłem na żadne bugi, może raz czy dwa nie mogłem wybrać operatora, ale poza tym wszystko działa super, optymalizacja jest świetna... Gra podbiła moje serce. Polecam.

07.10.2015 10:30
Reavek
odpowiedz
Reavek
123
Koza

Taktyka, taktyka... Wut? Chyba w inne gry gralismy, podobna taktyke mamy w BFach. Fajna gra do postrzelania, jak stanieje, ale taktyki to tu duzo za malo, a bardzo szkoda :(
AL DU IN - z Toba to nawet nie ma co dyskutowac, juz sobie dodales ze kazdy krytykujacy R6 jest zachwycony BFem 4,5 Star Wars edyszyn, powodzenia z takim splycaniem wszystkiego.
R6 to kolejny shooter :)

07.10.2015 12:12
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
40
Cyfrowy Oprawca

W porządku, rozumiem, że nie wszystkim beta się podobała, a fani starszych taktycznych strzelanek nie byli zachwyceni. Mnie się podobała, a wrażenia są takie, jak opisano powyżej. Co więcej, NIE porównałem gry do SWAT-a, a jedynie twierdzę na swoim przykładzie, że do fanów tej serii nowe Rainbow Six trafi i może staruszka zastąpić. Może nie mam racji, każdy mógł zagrać i ocenić sam. Ja R6: Siege z pewnością kupię, bo czuję, że spełni moje oczekiwania. Możliwe, że nasze różnice w zdaniach biorą się z tego, że ja nie poszukuję gry dla, z całym szacunkiem (bez spiny itd.), taktycznych ortodoksów, a czegoś co zaoferuje mi odpowiedni balans między taktycznym podejściem a dynamiczną rozgrywką. Zgodzę się natomiast z tym, że gra ma tu i ówdzie braki, które warto by było uzupełnić, zwłaszcza ten, o którym mówił T_bone, czyli możliwości neutralizacji w inny sposób, niż zabicie. Tak czy inaczej: de gustibus non est disputandum. :-)

07.10.2015 13:07
Marder
odpowiedz
Marder
192
Generał

W zasadzie zgadzam się z autorem tekstu. Gra ma potencjał i trzeba trochę kombinować aby akcja przebiegła dobrze. Bardzo istotne jest dokładne poznanie map aby wiedzieć w jakim pomieszczeniu jak się zabarykadować albo jak zaatakować. Gra zyskała by jeszcze więcej gdyby grać z kolegami na TS. Mam jedynie zastrzeżenia w kwestii skilla. Wielokrotnie ktoś załatwił mnie nie dlatego że pięknie taktycznie rozpierdzielił ścianę za moimi plecami, a dlatego że miał szybszy refleks i zabójczą celność. Zupełnie jak w serii BF lub CoD. Nie byłbym więc tak dużym optymistą że ta gra to taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka. Nie brakuje również typowego kampienia gdzie ktoś przyczajony za ścianą tylko czeka, aż zobaczy kilka pikseli naszej postaci by wpakować nam cały magazynek.

07.10.2015 13:25
DM
odpowiedz
DM
154
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Oddział tęcza to nie policja - oni nie mają aresztować łotrzyków a zneutralizować zagrożenie...

Ubi trochę nie odrobiło lekcji i pokpiło sprawębo dając mapkę w zwykłym domku jednorodzinnym zamiast ambasady czy elektrowni nuklearnej sugerują, że to w sumie akcja policyjna..
Wszystko wina zachowania błyskawicznego tempa, by ludzie nie szukali sie za długo... Zobaczymy co bedzie w fullu

08.10.2015 03:14
LoboOstatniCzarnianin
odpowiedz
LoboOstatniCzarnianin
26
Centurion

Witam wszystkich.

Skończyła się beta. Mam chwilkę czasu więc również podzielę się moimi przemyśleniami...

Ile grałem? : od 24.09 - 30.09 średnio po 3-4 godziny dziennie wieczorami (gol dzięki za klucz :) )
W dwóch słowach: DRUŻYNA i KOMUNIKACJA ( ze wszystkimi tego zaletami i wadami)
Dla kogo jest ta gra? - W wielkim uogólnieniu wszystko zależy od tego czego gracz oczekuje:

-hardcorowi taktycy i swat-owcy zapewne będą rozczarowani, ale i tak spędzą przy grze trochę czasu dobrze się bawiąc ( zapewne średnia ocen 5,5-7,5 - zalecane kupno przy odpowiedniej cenie :) )
- całkowici "każuale" (dla których taktyka kończy się na wybraniu skina do broni ew. innego celownika, bawiący się w kampo-snajperów na padzie gdzie maszyna celuje za nich :) ) również będą kręcić nosem, ale wg. mnie ta gra będzie dla nich bardziej dostępna (zwłaszcza po paru rundach) niż bardziej wyspecjalizowane produkcje i być może się przekonają i wciągną w taki "rodzaj" rozgrywki. Zapewne średnia ocen w tej grupie również będzie w granicach 4-6 (czasami skrajne 1-ki bo to nie Cod/BF i za wolne i nie mogę wlecieć jak rambo i wszystkich wybić bo jestem boski i potrafię :) i w ogóle ta gra jest be chociaż nie wiem sam dlaczego :) )
- gracze "średnio-zaawansowani" - wg. mnie ta produkcja celuje właśnie w nich. Jeżeli codzienność nie daje Ci tyle czasu/siły żeby ciosać hardkorowo po naście godzin dziennie, ale bezrefleksyjne walenie na oślep z auto-fire-em Cię nie bawi - spokojnie jest to gra dla Ciebie :) Tutaj przewiduję średnią ocen 8-10 i spokojnie można brać w ciemno - ryzyko rozczarowania jest naprawdę minimalne.

Fakt, że porównanie obecnie tej produkcji do SWAT czy pierwszych R6 jest błędem, ale nie można zaprzeczyć, że gra celuje jednak w tą samą "półkę" tylko jest w jej innym...kącie :)

Teraz trochę szczegółów. Jest parę spraw istotnych lub mniej istotnych do poprawy. Również wiele rzeczy się udało. [wyszła z tego masa tekstu - jak nie chce Ci się czytać przeleć na dół ;) ]

- Grafika - wg. mnie stoi na bardzo dobrym (miejscami dobrym) poziomie jak na pozycje multi i co najważniejsze w becie była bardzo dobra optymalizacja. Jakieś drobne bugi się zdarzały, ale niezwykle rzadko. Ze dwa razy przeleciałem przez mapę, żeby wrócić na swoje miejsce. Raz widziałem jak przeciwnik wprofilował się w ścianę :) na necie jest jeszcze parę zabawnych bugów, ale generalnie wszystko jest na solidny plus. Oczywiście niszczenie otoczenia również na duży plus. (+)

- Kampania Single - tak rzeczywiście jako takiej kampanii nie ma i raczej nie będzie(w chwili pisania tego tekstu nie natknąłem się na żadne oficjalne newsy). Kampanie zastąpi rozgrywanie map z botami samotnie lub w co-opie - czyli pewna forma misji treningowych i wprowadzających w grę. Czy będzie to jakkolwiek "sklejone" fabularnie, bądź w ogóle połączone? W chwili obecnej ciężko stwierdzić. Jak dla mnie sytuacja patowa. Dobrze skrojony singiel ( z rozgrywką na miarę np. swat czy r6) na pewno zadowolił by wszystkich (szczególnie zawodowców) i zapracował na parę dodatkowych punktów w ogólnej ocenie. Natomiast taka forma treningu/samouczka wg. mnie wyczerpuje prawie temat i solidnie może przygotować do multi. Tak więc ani na plus ani na minus (+/-)

- Multi - Beta kolokwialnie mówiąc ssała. Pierwsze dni MM działał dosyć dobrze i na 10 wizyt w lobby 7-8 kończyło się sprawnym łączeniem i rozgrywką. W kolejnych dniach było już tylko gorzej - pod koniec na 10 poszukiwań 2-3 kończyły się sukcesem. Resztę prób z braku czasu lepiej było zakończyć na TH - o dziwo przy co-opie nie było aż tak wielkich problemów (ponowne wchodzenie do lobby a nawet restart gry/klienta nie dawały 100% pewności powodzenia w połączeniu na multi). W początkowych dniach również nie było tylu problemów z połączeniem bądź przypadków wyrzucenia z gry/fazy planowania/lobby itp.
Ogólnie upieranie się przy MM zamiast klasycznych rozwiązań jest...dziwne i niestety typowo konsolowe - co daje ogromny minus. Ciężko zrozumieć co autorzy mieli na myśli w tym miejscu. Przez chwilę przeleciało mi przez głowę jedynie "chcieli zmusić do działania drużynowego" i nie czynić gry za bardzo hermetycznej ( zamknięte serwery znajomych itp.) aczkolwiek słabo się to broni.
Póki co zdecydowanie minus (-)

- społeczność/gracze - na początku było bardzo dobrze, ludzie raczej konkretni, wyrozumiali i chętni do pomocy. Wszyscy starali się grać zespołowo i wyłapywać konkretne niedociągnięcia dyskutując o nich. Gdy ktoś poległ w miarę możliwości za chwilę pojawiał się członek drużyny aby "reanimować". W takiej atmosferze gra miała naprawdę sens i dawała dużo radości. W ostatnich dniach natomiast była już tragedia...widać było zdecydowaną zmianę graczy. Wysadzanie się granatem :) bezsensowne krążenie po mapie lub dookoła budynku gdy cała drużyna poszła już z akcją, latanie na pałę byle znaleźć kogoś i spróbować zabić, minimalna koordynacja akcji. Zdarzyło mi się nawet, że członek drużyny widząc mnie leżącego zamiast wyreanimować popatrzył i pobiegł dalej, chociaż nie było żadnego zagrożenia. Do tego oczywiście trollowanie na czacie i na słuchawkach. Tak jak pisałem wyżej - drużyna i komunikacja - ze wszystkimi jej zaletami i wadami.

- ogólna rozgrywka - praktycznie każdy aspekt tej gry stoi działaniem zespołowym i komunikacją. Jest to jednocześnie ogromny plus i minus. Ogólnie plusem jest frajda z zajebiście przeprowadzonej akcji zespołowej. Minusem prawie całkowita nie grywalność gdy nie masz z kim grać a przy randomowym doborze trafisz na strasznie "opornych" ludzi. Myślę, że silna i zgrana społeczność była by dobrym rozwiązaniem. Grupy dla początkujących i zaawansowanych, odpowiednie serwery itp. itd. Rangi i rankingi, które w becie jeszcze nic nie znaczyły poza tym, że były.
Samotne szarżowanie "na cod-a/bf-a" praktycznie nie ma sensu a w skrajnej sytuacji może położyć nawet całą rundę i przyczynić się do śmierci drużyny. Zdecydowanie taktyka i opanowanie jest ważniejsza niż sprawny nadgarstek i refleks( powiedział bym, że mniej więcej w szacunku 70%-30%) - chociaż czasami zdarzało mi się oberwać tzw. kulą znikąd a po wszystkim killcam pokazało mi właściciela kuli :). Miałem przyjemność grać z niby randomowymi ludźmi, którzy tworzyli naprawdę zajebiste drużyny, gdzie sam siebie pytałem co ja tu robię i po niecałej minucie naprawdę sprawnej przemyślanej akcji był koniec. Miałem również ogromną przyjemność (zwłaszcza w ostatni weekend) grać z ludźmi, którzy wysadzali się granatem zaraz po rozpoczęciu rundy lub nagminnie latali na rambo zostawiając w tyle wszystkich :) Runda przegrana, ale co się naśmiałem to moje :)
Właśnie - długość rundy i długość oczekiwania między rundami. Sprawa mocno dyskusyjna. Na udostępnione w becie mapy uważam, że długość rundy była raczej odpowiednia, czasami odnosiłem wrażenie, że przydało by się dodatkowe pół minuty (zwłaszcza w przypadku nie znalezienia "celu" przez drony), ale to już drobna kwestia balansu rozgrywki. Poważniejszym problemem jest zdecydowanie czas oczekiwania między rundami - za długi zbyt przekombinowany. Pomijając nawet 10 minutowe czekanie na rozgrywkę w lobby w skrajnych przypadkach to około 5 min oczekiwania po każdej rundzie (wybór klasy, planowanie, rozpoczęcie rundy). Padło wiele propozycji rozwiązania tego problemu m.in. zlikwidowanie przerw między rundami (zostaną tylko na początku meczu) i skrócenie czasu przed pierwszą rozgrywką do ok 10 sekund albo przerzucenie więcej czasu na barykadowanie i szukanie dronami. Jedyny argument jaki przemawia za tak długim czasem między rundami to wzajemne uzgodnienie taktyki podejścia w drużynie, co brzmi sensownie tylko z początku bo lwia część uzgodnień odbywa się raczej po etapie z dronami gdy wiemy (bądź nie) na czym stoimy.
Jeżeli chodzi o operatorów i narzucony dobór uzbrojenia - rozumiem dlaczego jest to takie wkurzające i po części zgadzam się, że fajnie by było mieć o wiele większy wpływ na swoją jednostkę. Jednak z drugiej strony rozumiem chyba o co chodziło twórcom - maksymalny nacisk na grę zespołową i patrząc na to w ten sposób ma to sens.
Jeżeli chodzi o samą broń czasami miałem wrażenie jakby wszystkie miały takie same parametry - temat do dopracowania, ale nie przeszkadzało to bardzo mocno.
Opcja odratowania członka załogi oraz ogólny projekt klasy doktor dosyć dobre i raczej na plus.

Kurczę rozpisałem się tak, że zapewne zapomniałem o czymś napisać odnośnie rozgrywki - tak bywa :)
Podsumowując ogólnie rozgrywka jak najbardziej na plus z zastrzeżeniem, że przydało by się parę ważniejszych i mniejszych zmian.
Wg. mnie typowemu graczowi cod/bf ta gra i tak się nie spodoba więc nie ma sensu jej zmieniać pod takich graczy. Średnio zaawansowanemu spodoba się bardzo, weterani znajdą parę powodów do narzekań. I tu właśnie widzę jeszcze duże pole do popisu dla twórców. Dodać trochę rozwiązań taktycznych, które przekonają weteranów, ale nie odepchną za bardzo średnio zaawansowanych graczy.
Pozostaje kwestia ceny. W obecnej postaci i skali niedopracowania nie dał bym za nią więcej jak 50-60 zł. Przy cenie jaką żądają powiedział bym, że gra jest co najwyżej średnia z zmarnowanym potencjałem i poczekam na grubą przecenę.

Jeszcze parę propozycji:

- na bank zbalansować tarczowców - sama tarcza jest ok i niewiele bym zmienił (bardzo minimalnie wytrzymałość tarczy i większe zniszczenie szybki/mniejsza widoczność). Natomiast celność pistoletu przy klasie tarczowiec jest poważnym problemem i trzeba ją zmniejszyć, bądź był też pomysł aby tarczowiec nie mógł strzelać "z biodra". Z samą tarczą można sobie spokojnie poradzić - właśnie na tym polega gra na działaniu zespołowym. Ogólnie na tarczę najbardziej narzekają ludzie, którzy walą po prostej wszystkie magazynki i jest im smutno, że mimo to sami zginęli :)
- w TH zbalansować bomberów - sam zamysł tej klasy jest bardzo dobry. Skutecznie zwalcza dziki pęd wszelkich januszy :) Zachęca do czujnej gry i zorganizowanego posuwania się w grupie. Problemem jest to, że są jednocześnie zbyt szybcy i zbyt opancerzeni (działa jedynie headshot). Albo spowolnić ich bieg, albo zabrać trochę pancerza tak żeby padali też po dłuższej serii.
- wprowadzić drzwi - temat wałkowany do bUlu :) oczywiście, że nic z tego nie będzie, ale pomarzyć można. Do tego zakładanie np. pułapek z c4 na drzwi itp. Opcji jest wiele.
- motyw wysadzania skrzynki el. - czyli synchronizowanie gaszenie świateł w budynku i rozpoczynanie akcji z noktowizorami (dla balansu o wiele mniejsze pole widzenia)
- maski gazowe - jako kontra dla klasy z granatami gazowymi (dla balansu również mniejsze pole widzenia)
- sam pomysł z liną i zwisaniem jest ok tylko niedopracowany. Poza opcją wpadania po odepchnięciu (co jest ok bo daje czas na wysadzenie ładunku gdy okno jest w pełni zabarykadowane) powinna być możliwość normalnego wejścia po linie przez wyważone już okno jak ktoś wyżej wspomniał ( żeby w trakcie animacji "wpadania" nie dostać już kulki :) ) Niepotrzebne jest zmuszanie do czekania na "komendę", że można tu zaczepić linę i brak huśtania poziomego ( np. z lewej części budynku na balkon w środkowej części).
- przeładowanie i zmiana broni w biegu.
- myślę, że tarczowcy powinni mieć możliwość tzw. wejścia z buta w barykadę. Obecnie mogą to zrobić w przypadku małych drzwi po 1-2 uderzeniach, nie muszą niszczyć całkowicie barykady. Myślę, że było by to i efektowne i efektywne.
- trochę bardziej zaawansowany ekran planowania - przy tak długim czasie oczekiwania na rundę spokojnie dało by się chociaż jakiś ogólny schemat rozrysować dla drużyny.
- może jakieś całkiem podstawowe komendy głosowe typu "ok" "room clear" "tango sptd" - jakaś alternatywa dla słuchawek, które nie zawsze działają idealnie i nie w każdej sytuacji team voice sie sprawdza.
- killcam uważam za dobre rozwiązanie. Jednak możliwość podpowiadania drużynie po śmierci już nie. Powinno to być ograniczone tylko i wyłącznie do możliwości kierowania kamerą/dronami i zaznaczania markerem miejsca w którym wykryliśmy przeciwnika.

Z krótkiego podsumowania zrobiła mi się epopeja hehe :) jak ktoś dotarł do końca i ma jakieś uwagi chętnie przeczytam.

08.10.2015 09:52
odpowiedz
robinsongg
23
Chorąży

Na internecie się ta gra się nie sprawdzi jeśli nie grasz ze znajomymi w jednej drużynie. Ponieważ zupełnie obcy gracze nie będą działali w trybie taktyki. W wielu grach jak grasz na serwerze sam bez znajomych to inni gracze grają prawie jak Rambo i mają daleko gdzieś, że inny gracz wzywa pomocy bo jest pod ogniem nieprzyjaciela. Ta gra to raczej dla kilku znajomych którzy będą nawzajem się asekurować i tworzyć zespół inaczej to nie ma sensu.

08.10.2015 10:33
Shifty.
odpowiedz
Shifty.
72
The North Pole

Super taktyczna gra. 8/10

A tak szczerze, to ten klocek nie powinien nosic nazwy Rainbow 6. Wiecej lens flare i przemianowac na dodatek do BF: Hardline lol. W zasadzie zaczeli zmierzac ku dnu juz przy pierwszym Vegas. :P Pomijajac multi, ktorego przetestowac nie bylo mi dane dzieki zenujacemu systemowi balansowania (mecze 2vs5, wtf). Natomiast Terrorist Cunt to jakis zart - sztuczne narzucanie tempa rozgrywce przez spawn przeciwnikow za plecami jakies 20 sekund po starcie rundy mnie odrzucilo. Wyjatkowo oczojebne na mapie z domkiem, albo ambasada, gdzie zwlekajac dluzej z wejsciem, polowa teamu ginela od strzalow w plecy... Kolejny idiotyzm to zywcem wyjety z Left4Dead boomer.

Cala nadzieja gatunku w tym projekcie: http://www.groundbranch.com/ R6:S nie kupie...

A autor gry taktycznej by nie poznal, jakby mu w morde dala. :-)

08.10.2015 10:42
odpowiedz
H7ns
6
Junior

Gra jest świetna. Pojawił się juz nawet 1 polski serwis gry:
[link]

08.10.2015 10:42
odpowiedz
H7ns
6
Junior

rainbow6.com.pl

08.10.2015 14:10
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
40
Cyfrowy Oprawca

Zastanawia mnie jedna rzecz. Przecież właściwie od pierwszej prezentacji (kij, że się nawet nie starali ukrywać faktu reżyserowania) mniej więcej wiedzieliśmy, jak rozgrywka w R6: Siege wygląda. Po alfa-testach i krytyce graczy też wiedzieliśmy, w jakim kierunku idą zmiany. Nie do końca zatem rozumiem osoby, które tak mocno krytykują betę, mimo iż było wiadomo, z jakim plus minus poziomem taktyki i realizmu mamy do czynienia. Może tylko ja śledziłem materiały wystarczająco uważnie z uwagi redagowania kompendium wiedzy albo po prostu niektórzy z Was mieli zbyt wysokie oczekiwania.

Ta gra, podobnie jak każda inna finansowana z własnej kieszeni producenta, ma się dobrze sprzedać, a żeby to zrobić, potrzebuje sporej bazy graczy. Nie sądzę, aby Ubisoft próbował robić konkurencję produkcjom/markom niszowym i/lub już posiadającym wielu fanów. Po mojemu segmenty niedzielnych strzelanek i taktycznych symulatorów mają swoje mocno ugruntowane serie. Dla mnie, bo piszę o swoich SUBIEKTYWNYCH odczuciach, a nie obiektywną pracę naukową, Rainbow Six: Siege jest w sam raz -- wypełnia lukę właśnie między produkcjami hardkorowymi a casualowymi. I cieszę się, że ktoś postanowił tę wolną przestrzeń zagospodarować. Tak to widzę i nie będę wchodził w dyskusję na temat płynnych definicji czy gustów. Niech każdy sam sobie decyduje, na co i ile pieniędzy wyda.

@Shifty: Nie to, żebym się czepiał, ale zastanawiam się, czy niektórzy komentujący w ogóle przeczytali, co napisałem, czy po prostu wyrazili swoje zdanie o grze, a z całego tekstu przyswoili tylko tytuł, żeby wtrącić jakiś uszczypliwy akcent? :-)

08.10.2015 14:36
T_bone
odpowiedz
T_bone
198
CMDR

GRYOnline.plNewsroom

Sam widzisz, dodając markę Rainbow Six do tego typu gry automatycznie wystawili się na ostrzał fanów. R6 mimo, że jest gwałcone od czasów Lockdown nadal kojarzy się sporej grupie ludzi z: kampanią single z elementami zarządzania drużyną, planowaniem na mapie, terrorist hunt i bezwzględnym AI, które zabije zakładnika jak pociągniesz za klamkę drzwi zamiast je wysadzić :P

Siege samo w sobie nie jest tragiczną grą :P Hejt jest na to, że reprezentuje kultową markę, która oferowała znacznie więcej już w 2003 roku. Ubi "robi coś innego" i pewnie sobie wykalkulowało burzę u fanów, licząc że część się "otworzy/przełamie" a resztę bazy graczy stworzy nowy narybek.

08.10.2015 15:08
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
40
Cyfrowy Oprawca

Być może dla mnie ta postawa nie ma sensu, bo ja nie mam żadnych wspomnień z tą marką, więc podchodzę do sprawy inaczej. Niewykluczone, że gdybym miał, to stałbym po tej samej stronie barykady. Zgadzam się z tym, że to pewnie świadome zagranie ze strony Ubisoftu, tak jak mówisz, bo w końcu lepszy marketing. Jeśli chodzi o poprzednie odsłony, to wierzę na słowo, ale spójrzmy prawdzie w oczy: moda na tego typu gry skończyła się gdzieś w okolicach połowy ubiegłej dekady, a sama branża od tamtej pory też przeszła ogromne zmiany. "Przeciętny gracz" oznacza już coś zupełnie innego, a koncerny nie robią gier dla sztuki, tylko dla pieniędzy. Ja na przykład nie miałbym złudzeń, że SWAT 5 będzie grą podobnie wymagającą, co poprzednicy. Jak się chce grać "jak dawniej", to w zasadzie pozostają tylko projekty niezależne. :-)

08.10.2015 23:30
odpowiedz
Myslimir
7
Legionista

Bardzo entuzjastyczna recenzja, a później (taktyczne), wycofanie się rakiem na inne pozycje.
Piszesz, że coś wypełnia pustkę pomiędzy grami ambitnymi (zbyt ambitnymi), a tymi mającymi ambicję w wyciąganiu kasy. Super.
Gry, tak jak wcześniej muzyka, w mniejszym stopniu film, zmierzają do tzw. "mainstreamu". Mainstream to gówniana papka dla wszystkich, stworzona, by zaspokoić płytkie ambicje, chwilowe oderwanie się od rzeczywistości. Nie pozostawiająca żadnych wrażeń, dająca ułudę fajnego spędzenia czasu.
Konkluzja - mam się cieszyć z tego, że jest okazja babrać się w kolejnym g... . Sry, ale wolę zaszyć się w niszy.

09.10.2015 00:00
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
40
Cyfrowy Oprawca

@Myslimir: są gusta i guściki. Mamy to szczęście, że w branży elektroniczne jest ogromny wybór i różnorodność. Gry mają przede wszystkim dostarczać rozrywki i jeśli swoje zadanie spełniają, to wszystko jest w najlepszym porządku. Nie ma nic złego w tym, że ktoś na tym zarabia i że ktoś dobrowolnie płaci. To że Tobie się podobają "ambitne" tytuły (cokolwiek przez to rozumiesz), to nie znaczy, że wszystkim. Albo że czyjś gust jest gorszy od Twojego. Jak smakuje komuś siarka za 5 złotych, to jego sprawa, Ty tego pić nie musisz. Jedni szukają czegoś po prostu grywalnego, żeby się odmóżdżyć po ciężkim dniu pracy, a inni pragną immersji i mocnego angażowania się w wydarzenia na ekranie. Niektórzy grają w jedno i w drugie (chociażby ja), zależenie od czasu i nastroju. Nie zaszywam się w żadnym segmencie, gatunku itd. itp., dzieki czemu zawsze mam w co grać. :-)

PS W żadnym momencie nie wycofałem się z tego, co napisałem. Rainbow Six: Siege dostarcza mi tego, czego akurat szukam, więc je kupię i tyle. :-)

09.10.2015 08:23
odpowiedz
zanonimizowany1045890
15
Centurion

Myslimir

Tak, najprościej to przypinać łatki, ty grasz w takie gry to jesteś taki..., ty czytasz takie książki to jesteś taki..., ty oglądasz takie filmy to jesteś taki... . To jest plaga w polskim internecie budowanie swojej wartości na poczuciu wyższości kosztem innych. A prawda jest taka, że mądra osoba to wyciągnie dla siebie ważne rzeczy czy to z kultury niskiej czy wysokiej.

10.10.2015 12:59
ImperatoR77
odpowiedz
ImperatoR77
18
Sith

"Taktyka, taktyka i więcej taktyki" w moim przypadku nie uraczyłem jej wcale. Pierwsze co mnie uraczyło w tej grze wymagania sprzętowe w ustawieniach, które twierdzą, że potrzebuje 6GB potwora, a nie karty graficznej aby pograć na ustawieniach ultra. Zmuszony do grania na medium uznałem, że co tam nie dla grafiki się gra w betę. Popatrzyłem na sterowanie, i mogłem ruszać do "taktycznej" akcji, gdyby nie to że już w pokoju jedyną osoba, która coś mówiła to być może 11 letnie dziecko. Cały czas krzyczące teksty typu: "Trzymajcie się za mną, bo zginiecie." (taki kapitan wrodzony), a cała rozgrywka opierała się na typowym znajdź i zabij. Po kilku kolejnych próbach dałem sobie spokój. Ta gra na pewno nie jest następcą "SWAT4", w którego grywam nawet teraz, chociaż już jest przestarzała. Może są ludzie, którzy bawią się w taktykę w tej grze, ale jak dla mnie spotkania z "rambo" byłyby zbyt frustrujące. Można jeszcze wspomnieć o fatalnej organizacji bety i typowym olewactwie ubisoftu, nie czuję w tej grze klimatu, ani taktyki, ani innego sensu niż kradnięcie pieniędzy z portfela. Nie podsumowuję, gdyż to beta, a finalnej wersji nie ocenię bo nie chcę na tę grę patrzeć.

10.10.2015 13:20
paul181818
odpowiedz
paul181818
48
Generał

jedno i to samo, te nowe gry nie wprowadzają nic nowego

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze