Moja kariera w FM 2016 #1: Spaleni słońcem - Brucevsky - 3 grudnia 2015

Moja kariera w FM 2016 #1: Spaleni słońcem

To nie tak miało wyglądać. Po wielu latach trenerki w Anglii, Francji, Norwegii czy Włoszech chciałem na dłużej odpocząć od aktywnego udziału w futbolowym cyrku. Miał być relaks w ciszy i spokoju, ze szklaneczką czegoś mocniejszego i dobrą książką w ręku oraz kojącymi dźwiękami z załączonego gramofonu. Chyba na to zasługiwałem po latach stresów, kilku srogich zimach w Skandynawii i godzinach spędzonych nad analizowaniem i tworzeniem taktyk. Życie jednak płata figle i wobec mnie też miało inne plany.

Czerwiec. Spokój egzystencji gdzieś na odludziu burzy denerwujący dźwięk stacjonarnego telefonu. W słuchawce słyszę znajomy głos. Potrzebujemy Twojej pomocy Brucevsky – przechodzi od razu do rzeczy rozmówca z drugiej strony – sytuacja jest naprawdę zła. Prezes Chateauroux nie owija w bawełnę i dzieli się ze mną szczegółami, o których jako osoba postronna nie powinienem wiedzieć. Po degradacji z Ligue 2 mój dawny pracodawca znalazł się w bardzo kiepskiej pozycji. Tylko natychmiastowy powrót na zaplecze francuskiej ekstraklasy może pozwolić uniknąć mu gigantycznych długów, konfliktów z komornikiem, a być może i bankructwa. Natychmiastowy – powtórzył z naciskiem prezes. Jeszcze przed końcem rozmowy dowiaduję się, że jestem jedynym człowiekiem, który może uratować Chateauroux. Ostatnią nadzieją La Berrichonne.

Nie daję prezesowi odpowiedzi. Nie planuję wracać do futbolu, ale nie chcę go od razu spławiać. Jakieś wewnętrzne trenerskie ja mi na to nie pozwala. Nie mija kilka godzin, a w mojej skromnej rezydencji odwiedza mnie inna znajoma twarz. Korpulentny Japończyk w garniturze, z uśmiechem od ucha do ucha na twarzy, wypytuje mnie, co słychać. Dobrze wiem, co prezes Sabadell robi w progi drzwi mojego domu. Potrzebujemy Twojej pomocy Brucevsky – przechodzi od razu do rzeczy – sytuacja jest naprawdę zła. Ten sam scenariusz, te same kłopoty. Degradacja z drugiej ligi, niezadowoleni wierzyciele, potrzebna błyskawiczna akcja ratunkowa. To nie może być tylko zbieg okoliczności.

Japończyk nie daje się spławić. Okazał się sprytniejszy niż jego kolega z Francji, bo przyjechał do mnie osobiście i zamierza nawet podjąć protest głodowy przed moimi drzwiami, jeśli nie polecę z nim natychmiast do Hiszpanii. Choćby tylko turystycznie, rozejrzeć się w sytuacji. Nie mam wyboru. Kilka godzin później odbieram już swoją pośpiesznie spakowaną walizkę z lotniska w Katalonii. Chyba nawet nie zabrałem szczoteczki do zębów. Prezes Sakamoto idzie po samochód, a mnie każe czekać przed wejściem. Zmęczony ostatnimi wydarzeniami, podróżą i tym nagłym wybiciem ze spokojnego rytmu egzystencji, staję w pełnym słońcu przed głównym wejściem do terminala.

Źródło: autocopilot.com.ua

Czarny mercedes stoi kilka metrów ode mnie. Jakiś łysy facet macha do mnie i każe wsiadać. Prezes? – pytam. Czeka już w siedzibie– rzuca kierowca. Sprytne, byle tylko zaciągnąć mnie do obiektów klubowych. Podróż jakoś dziwnie się przeciąga i w końcu organizm poddaje się. Zasypiam na tylnym siedzeniu. Nie wiem nawet ile minęło czasu, gdy łysy znajomy budzi mnie i informuje, że jesteśmy na miejscu. Wysiadam prosto na palony słońcem asfalt przed jakimiś budynkami. Żar leje się z nieba. Okolica nie wygląda znajomo. Co to do cholery jest Pena Sport FC?

Źródło: estadiosdeespana.com

----

Po trwającej kilkanaście miesięcy przerwie wracam do świata Football Managera, by w edycji 2016 spróbować znowu podbić Europę. Pomimo poprzednich nieudanych prób nie zmieniam swojej taktyki i raz jeszcze zaczynam z niskiego pułapu, choć tym razem w jednym z najsilniejszych piłkarsko krajów. Zbudowanie drużyny zdolnej osiągać międzynarodowe sukcesy powinno być więc w teorii dużo łatwiejsze.

W ramach cyklu planuję kilka nowości, a jedną z nich będzie uzupełnianie kolejnych wpisów z kariery o krótsze raporty i ciekawostki, które znajdą się na blogu Gralingrad.pl, profilu Facebookowym strony czy jej koncie na Twitterze. Zamierzam wykorzystać to dodatkowe miejsce, by opisywać doświadczenia z gry oraz odpowiadać na pytania dotyczące np. talentów z przyszłości czy sytuacji na arenie międzynarodowej w kolejnych latach.

Pozostaje jeszcze kwestia quizu. Czy jesteście zainteresowani powrotem rywalizacji na wiedzę o futbolowym świecie? Dajcie znać w komentarzach, jeśli zbierze się grupa co najmniej ośmiu chętnych to od kolejnego odcinka zacznę publikować listę pytań.

Wszelkie sugestie, rady i uwagi mile widziane. Jeśli podoba Wam się moja kariera dajcie znać w komentarzach i polubcie profil Gralingradu na Facebooku, by zawsze być na bieżąco z nowymi treściami.

Brucevsky
3 grudnia 2015 - 19:00

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
30.12.2015 18:23
Noxer_
1
Junior

Fajnie, że wracasz do FM. Ja zacząłem teraz grać w 15 Odderem w 2 zachodniej lidze dunskiej.
Może zrobie z amatorów profesjonalny klub :D Albo potem rusze do lepszej ligii.
Powodzenia z Pena

05.01.2016 12:55
odpowiedz
Brucevsky
86
Playing with writing

Dzięki. Widzę, że mamy podobne podejście do zabawy - budować potęgę ze słabego klubu. Jest w tym sporo frajdy. :)

05.01.2016 13:23
odpowiedz
NeroTFP..
21
Generał

A ja objąłem drużynę z ostatniej ligi włoskiej (Serie C) i liczę, że kiedyś wprowadzę ją do Serie A. Byłoby fajnie.

Pamiętam jak w FM11 objąłem klub Truro City, który był w ostatniej dostępnej lidze angielskiej (Blue Square South) i przez dwanaście sezonów, doprowadziłem ją do Championship... Muszę kiedyś odświeżyć tę karierę, bo jest warta świeczki! Frajda niesamowita - niesamowicie ogląda się, jak przez ten czas rozwijają się piłkarze.

10.01.2016 12:54
odpowiedz
Brucevsky
86
Playing with writing

NeroTFP.. - też świetny plan, ambitnie. To właśnie jest chyba największy urok takiego sposobu prowadzenia kariery - możliwość obserwowania rozwoju tych wyszukiwanych z trudem perełek i rosnących z kolejnymi sukcesami możliwości klubu.

10.01.2016 13:05
odpowiedz
davis
162

Być może dla ciebie ogrywanie się w niższych ligach będzie ciekawe ale dla postronnych osób obcowanie z "noname'ami" z twojego klubu nie będzie interesujące.
Znacznie ciekawsza byłaby kariera w średnim klubie na co najmniej drugim poziomie rozgrywek, gdzie są nadzieje że zanim go ogarniesz to nie minie 10 lat.