Assassin's Creed V: Ninja Decay, czyli asasyn moich marzeń
Recenzja: Zgasić Słońce. Szpony Smoka.
Mitologia Japońska #2 - Powstanie świata i pierwsi bogowie
Klaps w tyłek najlepszym sposobem na rozwój postaci w japońskim roleplaying
Teaser Supernaturala w wersji anime
Arcade'owe szaleństwo - poznaj japońskie salony gier
Nasza wiedza na temat Japonii jest raczej ograniczona. W szkołach nie ma zbyt wiele czasu, by dobrze poznać historię i kulturę własnej ojczyzny, więc o Kraju Kwitnącej Wiśni… co najwyżej się wspomni. Z tego powodu powszechna wiedza na temat odległej krainy ogranicza się do haseł typu samuraj, ninja, anime i sushi. Naszą wiedzę o tych pojęciach i samej Japonii czerpiemy głównie z popkultury – gier, filmów i seriali. Premiera Ghost of Tsushima sprawi na pewno, że więcej osób zainteresuje się tematem samurajów i ich genezą. Jest też zapewne wiele osób, które będą miały ochotę zakosztować atmosfery życia z kataną u boku, jeszcze przed premierą hitu (miejmy nadzieję) na PlayStation 4.
Jeśli czyjeś stopy zamieniły się w drewno, komuś skradziono odbicie lub pamięć, albo też zima z jakiś przyczyn nie chce odejść, trzeba posłać po Ginko. Jedynie znawca eterycznych stworzeń zwanych "mushi" może znać na to remedium.
W momencie, kiedy wydawnictwo Hanami zapowiedziało opublikowanie nowej mangi „Poranek ściętych głów”, na twarzach pewnej rzeszy fanów japońskiego komiksu, pojawiła się szeroki uśmiech zadowolenia. Internet zalała dosyć pokaźna liczba pozytywnych komentarzy, ludzi zachwyconych tym ogłoszeniem. Pora więc sprawdzić, czy ogólna euforia wokół tej pozycji, ma swoje przełożenie na rzeczywistość.
Jeżeli ktoś nie miał do czynienia z oryginałem autorstwa legendy Osamu Tezuki, a na leciwe pozycje reaguje alergicznie, to zdecydowanie powinien sięgnąć po wydawany przez Waneko tytuł Dororo i Hyakkimaru. Manga to doskonały przykład tego, jak powinno się robić dobre i wpadające w oko odświeżone wersje komiksowych klasyków.
Boska Amaterasu, mityczne smoki, wielkie i niebezpieczne machiny wojenne, latające statki i wyniszczająca globalna wojna. Wszystko to podane w otoczce alternatywnej historii, w której to szansa na odrodzenie Rzeczypospolitej upatrywana jest przez Piłsudskiego w niepokonanym Imperium Wschodzącego Słońca.
Pierwsze pięć tomów serii Bungou Stray Dogs pozwalało poznać czytelnikowi dość intrygujący i ciekawie wykreowany świat, który darzą estymą setki tysięcy fanów mangi i anime na całym świecie. Najwyższa więc pora na lekturę kolejnych części, które zgodnie z pewnymi założeniami powinny zapewnić odbiorcy jeszcze większą dawkę rozrywki.
Według ogólnoświatowych badań największym zaufaniem społeczeństwa spośród służb mundurowych od lat nieustannie cieszą się strażacy. O ile filmów z dzielnymi pogromcami ognia mamy dość pokaźną ilość, to komiksów tego typu jest tyle, co na lekarstwo. Tym bardziej powinien cieszyć każdy tytuł, który w jakimś stopniu dotyczy tego jakże ważnego zawodu. Jeśli jednak za tematykę biorą się twórcy z Japonii, można być pewny, że nie będzie mowy o „zwyczajności”, ale na pewno będzie widowiskowo.
Nostalgiczne wspominanie „starych dobrych czasów” wcale nie jest przypadłością, tylko naszego narodu. Pod tym względem bardzo wiele łączy nas z mieszkańcami Kraju Kwitnącej Wiśni, w których od zawsze drzemała i będzie drzemać pewna tęsknota za dawną tradycyjną Japonią. Odzwierciedleniem tego stanu jest książka Konparuya Gomez - Powrót do Edo, publikacja w ciekawy sposób łącząca przeszłość i przyszłość w fantazyjnej otoczce tradycji.
Przeciętny mieszkaniec zachodu słysząc słowo samuraj, automatycznie zaczyna myśleć o honorze, wierności, bohaterskości i duchowości. Nic nie jest jednak tylko czaro-białe, a historia samurajów to również opowieść o intrygach, zdradach, żądzy władzy, morderstwach, fanatycznej fascynacji mieczem czy bratobójstwach. Leonardo Vittorio Arena w swojej książce stara się pokazać zróżnicowany obraz tych wielkich wojowników, którzy przez stulecia wywierali ogromny wpływ na cały swój kraj.
Witam wszystkich. Jak już wcześniej wspominałem styczeń okazał się być miesiącem, w którym Miku i jej znajomi zawitali ponownie do Europy. Bardzo chciałem pojawić się na jednym z tych kilku styczniowych koncertów.