Star Wars: Episode VIII - Carrie Fisher zdążyła nakręcić wszystkie sceny - Gameplay - 29 grudnia 2016

Star Wars: Episode VIII - Carrie Fisher zdążyła nakręcić wszystkie sceny

Carrie Fisher

Śmierć Carrie Fisher zasmuciła nie tylko przyjaciół z planu filmowego (m.in. Harrisona Forda i George’a Lucasa), ale i tysiące fanów, dla których aktorka na zawsze pozostanie księżniczką Leią. Ikoniczna rola przyniosła jej sławę, ale i okazała się źródłem rozlicznych problemów natury osobistej. Ostatecznie Carrie Fisher zakończyła swoją karierę tam, gdzie tak naprawdę wzięła ona swój początek – w odległej Galaktyce.

Jak się okazuje, ubiegłoroczny występ w Przebudzeniu Mocy nie był ostatnim rozdziałem w życiu zawodowym aktorki. Z informacji, jakie pozyskał serwis Variety wynika, że Carrie Fisher zdążyła nakręcić wszystkie zaplanowane sceny do Star Wars: Episode VIII. W przypadku tak dużych produkcji często stosuje się jednak dokrętki (np. Łotr 1 podobno doczekał się w ten sposób wielu zmian w opowieści), w których Fisher nie weźmie już udziału. Mimo wszystko nie powinno to być dla twórców wielkim problemem.

Carrie Fisher zabraknie natomiast w dziewiątym rozdziale kosmicznej sagi, którego premiera planowana była na 23 maja 2019 roku. Z pewnością będzie to spora zagwozdka dla reżysera Star Wars: Episode IX Colina Trevorrowa. Z drugiej strony, twórcy Łotra 1 udowodnili za sprawą przywrócenia do życia postaci wielkiego moffa Wilhuffa Tarkina – zagranego w Nowej nadziei przez nieżyjącego od 22 lat Petera Cushinga – że w obecnych czasach „ożywienie” aktora nie jest niemożliwe.

Star Wars: Episode VIII trafi do kin 14 grudnia 2017 roku. Reżyserem filmu jest Rian Johnson (Looper – Pętla czasu, Niesamowici braci Bloom), a w obsadzie – obok Daisy Ridley, Johna Boyegi, Marka Hamilla, Carrie Fisher, Adama Drivera, Lupity Nyong’o i Gwendoliny Christie – znajdują się także Benicio del Toro, Laura Dern oraz Kelly Marie Tran. W obrazie, podobnie jak w Przebudzeniu Mocy, pojawi się również Billie Lourd (Porucznik Connix), córka Carrie Fisher.

Gameplay
29 grudnia 2016 - 10:20

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
29.12.2016 12:35
1
Marder
171
Generał

Tarkina "ożywili", ale wdać na ekranie, że to tylko animacja komputerowa a nie żywa twarz aktora. Efekty komputerowe mają to do siebie że strasznie szybko się starzeją i wyglądają później groteskowo. Makiety statków zastosowane w Nowej Nadziei znacznie dłużej wytrzymywały próbę czasu.

29.12.2016 12:57
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
172
Farben

Tylko kwestia czasu, kiedy w filmach na stale zagoszczą zmarli juz aktorzy. Za kilkanascie lat ciezko bedzie odróżnić zywego czlowieka od efektu komputerowej animacji.

29.12.2016 18:08
odpowiedz
xsas
120
SG-1

Hm, ok, może i da radę stworzyć animację komputerową nieżyjącego aktora, ale co z dźwiękiem, czyli mową?

29.12.2016 18:50
odpowiedz
Xardas661
79
Pretorianin

Też da radę, niestety. Ktoś tak samo jak zaplanuje mimikę postaci, tak samo nakreśli intonację. Różnicę będziemy zauważać tylko przez wiedzę, że ktoś nie żyje.

29.12.2016 23:05
odpowiedz
TRX
119
Forumowy Cień

Co prawda, to prawda - Tarkin wygląda wręcz zabawnie sztucznie na kinowym ekranie. Nawet koleżanka spoza uniwersum filmów Star Wars od razu dała mi kuksańca i zapytała "czemu go tak beznadziejnie zrobili" :P
Swoją drogą CGI jeszcze długo będzie się prezentowało, jak to w Łotrze. Znacznie lepiej wcisnąć taką technologię do przerywników w grach (np. Advanced Warfare i nowsze CoDy, które robią sztukę z filmików podczas ładowania poziomu).
Odnośnie starzenia się - niestety, ale mo-cap w Avatarze już teraz zalatuje naftaliną. Zwróćcie uwagę kiedyś np. na scenę niszczenia tego wielkiego drzewa, gdy Jake i Neytiri uciekają, a dookoła nich są wybuchy. W pewnym momencie jedno z nich obija się o leżący konar w tak zabawny sposób, że chyba filmowcy zapomnieli "wsadzić" tam dobre kilkanaście klatek animacji. O wiele lepiej prezentuje się to w wyżej wspomnianym Advanced Warfare, imo.