Pierwsze recenzje To - dobry film ale niezbyt straszny - Gameplay - 6 września 2017

Pierwsze recenzje To - dobry film, ale niezbyt straszny

To (ang. It) – najnowsza próba przeniesienia twórczości Stephena Kinga na wielki ekran – doczekało się pierwszych recenzji. Horror, którego polska premiera zaplanowana jest na najbliższy piątek, spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyków. Część z nich uznała produkcję w reżyserii Andresa Muschiettiego (Mama) za jedną z najlepszych ekranizacji książek mistrza grozy w historii.

W serwisie Metacritic.com To może się aktualnie pochwalić średnią z ocen na poziomie 71 punktów. Jeszcze lepiej wygląda sytuacja na portalu Rotten Tomatoes, gdzie 100% opinii jest pozytywnych, a uśredniony wynik punktowy to 7,8/10.

Krytycy są zgodni co do jednego – tytaniczną pracę wykonali młodzi aktorzy, wcielający się w role bohaterów nękanych przez klauna o imieniu Pennywise (piszą o tym m.in. Village Voice, Entertainment Weekly, USA Today). Głównie dzięki nim film ogląda się dobrze. Wielu recenzentów zwróciło też uwagę na nostalgiczną aurę, w oparciu o którą umiejętnie zbudowana została atmosfera grozy (AV Club, Arizona Republic, Total Film, The Playlist).

To nie jest jednak wolne od wad. Najważniejszy zarzut dotyczy intensywności, a raczej jej braku, oraz rwanego tempa, które w połączeniu z brakiem zaskoczenia (wiele zastosowanych tu chwytów zostało już wielokrotnie ogranych w innych produkcjach) pozwoliły strachowi zerwać się ze smyczy i pomknąć w siną dal (Variety, The Guardian, Indiewire). Niespecjalnie przeraża też postać głównego antagonisty, wyskakującego tu i ówdzie przed ekran.

To w reżyserii Andresa Muschiettiego zadebiutuje w polskich kinach 8 września. W filmie występują Jaeden Lieberher, Bill Skarsgård (Atomic Blonde, Seria Niezgodna: Wierna), Jeremy Ray Taylor, Sophia Lillis, Finn Wolfhard, Wyatt Oleff, Chosen Jacobs, Jack Dylan Grazer, Nicholas Hamilton i Jackson Robert Scott.

Gameplay
6 września 2017 - 14:45

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
06.09.2017 17:00
LinHaX
24
Centurion

Dzisiaj wieczorem ide do kina, mam nadzieje ze bedzie dobry.

06.09.2017 17:18
odpowiedz
1 odpowiedź
Aen
159
Anesthetize

Piątek, 20.45 - Wtedy zaczynam się pławić...
Czekałem na ten film dziesięć lat, odkąd przeczytałem książkę. Jaram się jak bywalcy klubu Black Spot. Beep beep!

06.09.2017 18:12
aszron
40
Centurion

Hey ho, Silver naprzód! :D

PS. Do tej pory mam ciarki, jak przypominam sobie fantastycznie odegraną scenę z "To" z 1990 roku, kiedy klaun mówi do George'a "Oh yes, they float, and you will float too" . Nie mogę się doczekać wyprawy do kina i obejrzenia nowej ekranizacji. Książka jest przecudowna. Trudno nie nawiązać więzi z postaciami.

09.09.2017 01:08
odpowiedz
Aen
159
Anesthetize

No dobra, wróciłem z kina. "TO" jest moją ulubioną książką Kinga, tv series uważam za chłam i na ten film czekałem dekadę, odkąd przeczytałem powieść. Nie pamiętam bym kiedykolwiek w swoim trzydziestoletnim życiu szedł bardziej podjarany do kina. Cenię Tima Curry'ego-aktora, ale jego Pennywise'a uważam za aberrację. Jako rozbrajający na łopatki klaun jest świetny, jako Bob Gray Tańczący Klaun znany z wyobraźni Kinga, już nie bardzo. Po wspaniałych trailerach liczyłem, że nowy Pennywise wypełni tę pustkę i będzie wierny pierwowzorowi. I jestem rozdarty, bo im dalej w las, tym było gorzej.
Acha, warto nadmienić - O ile klimat się zgadza, tak przedstawione wydarzenia już niekoniecznie. Film jest misz-maszem klasycznych scen znanych z kartek powieści, jak i zupełnie nowych pomysłów. W większości wydawały się ciekawe, do paru mam jednak zastrzeżenia. Na przykład

spoiler start

to Ben jest tutaj pasjonatem historii Derry zamiast Mike'a, i to on wtajemnicza grupę w klątwę Derry. Nie wiem jak z tego wybrną, zamiast czarnoskórego bohatera posadzą Bena jako strażnika wiedzy w bibliotece, ściągającego w czasie kryzysu resztę z powrotem do miasta? Bez sensu.

spoiler stop


Zacznę od plusów. Wspaniała wizualizacja Derry, wspaniałe zdjęcia, muzyka (!!!), wspaniałe..."barwy" filmu. Widać, że wizja była spójna i że za film odpowiadają profesjonaliści. Malutkie szczegóły dla fanów powieści (żółw z klocków lego, sporo "kosmicznych" odniesień) utwierdzają w przekonaniu, że znają i cenią pierwowzór. Młodzi aktorzy spisali się wspaniale, zwłaszcza Eddie, Bev, Georgie (wow...brawo mały, bardzo przekonująco), Bowers, no i Ritchie. Nie byłem co do niego przekonany, bo w Stranger Things ten mały chomik irytował mnie z grupy najbardziej, ale sypię głowę popiołem - Większość scen po prostu kradnie dla siebie. Pozwalają też na to świetne dialogi, często typowe przekomarzanki które pamiętamy z dzieciństwa i towarzystwa naszych przyjaciół z młodych lat. Nie czuć sztuczności, nie ma tej maniery, przez którą nienawidzę gdy na ekranie filmów są dzieci. Jest naturalnie, jest między nimi chemia. Ogólnie wszystkie sceny z nimi (niekoniecznie te rodem z horroru, po prostu wzajemne relacje, przeżywanie dzieciństwa, kontakty z dorosłymi) są świetne.
Kolejnym plusem jest kategoria R. Jest krwisto i nieprzyjemnie. Scenarzyści nie pierdolą się w tańcu, widok

spoiler start

zgniłych dzieci, rozrywanych dzieci, bezgłowych dzieci czy macanych przez ojca-zboczeńca dzieci

spoiler stop

nie jest rzadkością. Nad filmem ogólnie unosi się niepokojąca, cuchnąca kanałami i zgnilizną nuta, którą pamięta się z lektury "Tego". Za to wielkie brawa...Ale z tym wiąże się też minus. Wiele scen z potencjałem jest zepsutych przez bardzo sztucznie wyglądające CGI. Na przykład znana z trailerów scena z projektorem. Zaczyna się wspaniale, świetny przerażający pomysł, tempo akcji serca narasta, i nagle...

spoiler start

jeb. sztuczny niczym piniata ogromny Pennywise wyrasta z ekranu i próbuje złapać dzieciaki. I całą scenę wraz z napięciem szlag trafia. Albo śmierć Georgie'go. Upiorna konwersacja, rewelacyjnie niedoświetlony Pennywise umiejętnie manipulujący głosem, wabiący dziecko, chłopiec wyciąga rączkę...i jeb, Pennywise zamienia się w skrzyżowanie potworka z Resident Evil z pizdokobrą znaną z Prometeusza, a komputerem aż bije po oczach.

spoiler stop

Można to było zrobić lepiej.
Kolejnym rozczarowaniem był właśnie Pennywise. Przykro mi, na chwilę obecną i świeżo po filmie, nie potrafię docenić przedstawienia mojego ukochanego antagonisty. Na ogólny zły obraz wpływa głównie to, co napisałem powyżej o CGI, bo kiedy klaun nie jest wspomagany cyfrowo, robi naprawdę korzystne wrażenie. Ale, do kurwy nędzy, takich scen jest tyle co kot napłakał. Mam nadzieję że w drugiej części reżyser skupi się na talencie tego aktora i pozwoli mu robić swoje, a nie na pompowaniu w klauna komputerowych pierdoletów, które wybijają z rytmu i nie dają rady oszukać oka z powodu słabego wykonania.
No i największe moim zdaniem rozczarowanie - końcowa konfrontacja z Pennywisem. Zaczęło się super, od

spoiler start

"pożegnania" Billa z braciszkiem, po czym przeszło w jakąś jebaną farsę, gdzie jedna z najpotężniejszych istot makrowersum, Pożeraczka Światów, skacze wokół dzieciaków niczym kitowiec z Power Rangers i daje się obijać metalowymi prętami, padając ryjem w ściek częściej niż Warwick Davis w Leprechaunie, by na koniec zawisnąć na krawędzi jamy, wyszeptać "Strach..." i spaść w dół (liczyłem na gandalfowe "uciekajcie, głupcy" albo pamiętne "Skaza, bracie, pomóż mi!". Tak, tak to wyglądało). Okej, ja rozumiem że Frajerów łączy wiara, moc, wewnętrzna siła, liczba siedem, żółw Maturin, Inny i tak dalej. No właśnie, ja to rozumiem bo znam pierwowzór gdzie było to wyraźnie nakreślone, czym Pennywise jest i czego się obawia. W filmie nie ma o tym słowa, mitologia nie istnieje, nie wiemy skąd istota się wzięła, czym jest i jak jest potężna, przez co widz może być całkowicie skołowany. Obok mnie w kinie siedziała kobita, która głośnym szeptem podsumowała końcówkę "ja pierdolę, ale go leją. I czego się tu bać?". No właśnie. Wyglądało to po prostu komicznie, zwłaszcza gdy Pennywise zamienił się w generała Grieviousa, wirując łapskami, zmieniając je w szpony, kleszcze czy wuj wie co. Cyrk (dosłownie!) na kółkach godny każdego klauna, ale nie tego (Tego? Tego). Jest jeszcze szansa na uratowanie sytuacji, w drugiej części istota powinna być przygotowana i pokazać swoją prawdziwą moc, niezaskoczona przez bohaterów. Liczę na Martwe Światła czy wzmiankę o makrowersum oraz nakreślenie pochodzenia Tego, bo na razie ktoś niezaznajomiony z materiałem źródłowym potraktuje Pennywise'a jako typowego straszaka z horroru w typie wspomnianego potworka z Resident Evil czy Kolejnego Skaczącego Po Ścianach I Drącego Mordę W Wysokiej Tonacji Demona. A na to ta postać zwyczajnie nie zasługuje.

spoiler stop


Jak wspomniałem na początku, jestem rozdarty. Kto wie, może sam się za mocno nakręcałem przez wszystkie lata (lata!) czekania na ten film, i dlatego na chwilę obecną nie potrafię się nim ucieszyć tak jakbym chciał, albo tak jak on na to zasługuje. Bo to naprawdę kawał dobrego, smakującego kina, ze scenami które pozostaną w pamięci. Ale jednak coś w tej potrawie nie smakuje, jest ten gorzki posmak goryczki, który psuje danie. Na pewno obejrzę sobie ten film powtórnie w domu, na spokojnie i bez podniety, bo chyba zwyczajnie sam sobie postawiłem niemożliwą do przeskoczenia poprzeczkę. Tak czy siak, czekam mimo wszystko na kolejną część. Liczę, że to dopiero preludium do potężnego uderzenia. Jest nieźle. Mogłoby być dużo, dużo lepiej.

post wyedytowany przez Aen 2017-09-09 01:21:10
09.09.2017 10:00
odpowiedz
1 odpowiedź
NewGravedigger
108
spokooj grabarza

Film jest ok, na pewno jeden z lepszych horrorów jakie oglądałem ostatnimi czasy, pomimo spadku napięcia gdzieś w 3/4 seansu.

Aen

szczerze mówiąc nie wiem, jak chciałbyś wpleść w to mitologię mrocznej wieży.

09.09.2017 11:26
Aen
159
Anesthetize

Niekoniecznie mitologię, ale chociaż rytuał Chud mogliby załączyć, troszkę nakreśliłoby lore.

09.09.2017 10:09
odpowiedz
1 odpowiedź
velociraper
6
Pretorianin

Jak twórcy zastąpili scenę uprawiania seksu przez dzieci?

09.09.2017 11:27
Aen
159
Anesthetize

Nijak. Weszli, obili mu ryj i wyszli. A nie, Ben dał Beverly buziaka i wybudził ją z transu.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze