Wraz z nową książką Wilcze Leże Andrzej Pilipiuk zaczyna przypominać Modę na Sukces. - hongi - 7 września 2017

Wraz z nową książką Wilcze Leże, Andrzej Pilipiuk zaczyna przypominać Modę na Sukces.

Czy Andrzej Pilipiuk jest Fabryką Słów?
W związku z najnowszą książką Andrzeja Pilipiuka wpadła mi do głowy dziwna myśl. Czy Andrzej Pilipiuk jest Fabryką Słów? Czy wydawnictwo Fabryka Słów wie o tym, że Andrzej Pilipiuk jest Fabryką Słów? Czy sam pisarz wie, że jest Fabryką Słów? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w związku z Innym Regałem #21 i najnowszym dziełem pisarza, jakim jest Wilcze Leże.

Andrzej Pilipiuk napisał dziewiąty tom opowiadań „bezjakubowych”. Znów poczytamy o doktorze Skórzewskim oraz Robercie Stormie. Szczerze mówiąc, odpowiada mi to, gdyż przez ostatnie kilka lata bardzo się zżyłem z tymi bohaterami. Można by rzec, że są mi oni już tak bliscy, jak własna żona. Do tego dojdą nowi bohaterowie, których więcej przygód Pilipiuk będzie chciał zapewne pokazać w przyszłych książkach. Chodzi tutaj o inspektora Pawła Nowaka, ale trzeba stwierdzić, że głównie czytać i tak będziemy o Stormie oraz Skórzewskim.
Książka ukazała się 28 czerwca tego roku, a czuwało na wszystkim, jak zwykle wydawnictwo Fabryka Słów. Kolejny tom jest wydany tak jak zawsze, by tonacją i okładką pasował do wcześniejszych tomów. Choć według mnie, zamiast czaszki wampira powinna być czaszka wilkołaka, gdyż dużo w tym tomie mamy wilków i ich krewniaków. Motywu tego nawet nie zabrakło w tytule książki. Taka drobna sugestia fana okładek. Zbiór zawiera dziewięć opowiadań i jedno króciutkie opowiadanie Szafa, odnośnie którego mogę powiedzieć, że nie mam bladego pojęcia, dlaczego znalazło się w tej książce.

Przejdźmy do historii.
Odległe Krainy
Robert Storm na tropie zaginięcia dziecka na wózku w jednej z opuszczonych już kamienic. Czy uda mu się dowiedzieć, jak dziecko zniknęło z zamkniętego domu? Czy je odnajdzie? Niezła zagadka, której finał jest zaskakujący nawet dla Storma.
Promienie X
Tutaj poczytamy trochę o doktorze Skórzewskim, który stracił wszystko i wrócił do kraju, tj. do Polski. Jego pierwszym zadaniem jest pomoc w prześwietleniu wszystkich dzieci w jednej z wiosek i sprawdzaniu, czy nie są chore. W karczmie natrafia na dziwne opowieści o wilkołakach. Kto w tych czasach wierzy w takie rzeczy? Widać, że Pilipiuk miał pomysł, ale nie rozwinął go zbyt mocno i ucina w swój fachowy sposób. Według mnie to jedna z najgorszych opowieści o doktorze Skórzewskim, a to za sprawą braku konfrontacji. Brakło mi tutaj konfliktu interesów pomiędzy doktorkiem a stworami nie z tej ziemi.
Lalka
Tutaj autor poszedł po bandzie, naśmiewając się trochę z Roberta Storma i jego dziwactw. Zaskakujący finał, który zmusza naszego bohatera do ucieczki z kraju i zrobienia sobie dłuższych wakacji. Opowieść trochę się rozkręca, ale ubawiła mnie świetnie. Polecam fanom Storma.
List z wysokich Gór.
To znów opowieść o Stormie, które dzieje się po opowiadaniu Lalka. Robert pojechał na wakacje, by pojeździć trochę na nartach. Niestety zbacza ze ścieżki i gubi się na jedną noc. Na szczęście jest dobrze przygotowany, wobec czego wychodzi cało z opresji. Przy okazji natrafia na ciało żołnierza i postanawia rozszyfrować zagadkę ciała denata oraz jego pochodzenie. Czy mu się to uda? Przecież jest na wakacjach i nie powinien się zajmować takimi sprawami. No cóż, chyba ma rozwiązywanie zagadek we krwi. Nawet na urlopie chłopak pracuje.
Wilcze Leże
To tytułowe opowiadanie najbardziej mnie zaskoczyło. Zaczyna się nudno i przeciętnie. Mamy bohaterkę Rachele, która jest pokojówką u bogatych państwa, którzy stracili córkę. Do tego na horyzoncie pojawiają się pogłoski o wojnie i Niemcach wywożących żydów do obozów koncentracyjnych i gett. Opowiadanie jest specyficzne, ale dopiero gdy dziewczyna ucieka i natrafia na Fryderyka, który pomaga jej się ukryć, sprawy zaczynają nabierać barw. Zaczyna nam zależeć na bohaterach i wtedy znów pan Andrzej kończy jakimś twistem i basta. Cholercia, chyba nigdy się nie przyzwyczaję do stylu pisania tych opowiadań. Wilcze Leże nie jest najlepszym opowiadaniem zbioru, ale po przeczytaniu wiem, dlaczego zostało wybrane na tytułowe. Ma to coś, szkoda, że tak skromnie dawkowane przez autora.
Cmentarz Marzeń
Znów opowiadanie o Robercie Stormie, który staje na rozstaju. Pilipiuk postanawia, że ten młody chłopak musi ruszyć dalej i zostawić przeszłość za sobą. Marta już nie wróci, a nowa koleżanka Magda jednak podziela jego zainteresowania. Razem wyruszają na poszukiwanie kontynuacji Szatana z siódmej klasy Kornela Makuszyńskiego. Szukają książki o tytule Drugie wakacje Szatana. Sam tytuł opowiadania może być zdradliwy, ale po przeczytaniu historii, cały obraz jest bardzo fajny. Jest zagadka, jest nieznane, czyli to, co pisarz serwuje nam najlepiej.
Ci, którzy powinni pozostać.
Doktor Skórzewski jest na emeryturze. Tego po tym poszukiwaczu przygód bym się nigdy nie spodziewał. Stary lekarz nadal pracujący w zawodzie i dorabia sobie w szpitalu Dzieciątka Jezus. Lecz gdy pojawia się niezwykły chirurg z Włoch, który zachwyca wszystkich swoim kunsztem, dla starego wygi i człowieka, który widział nie jedno, ta postać wydaj się trochę nieludzka. Końcówka mnie zdziwiła, brawo dla autora, ale ciągle mi brakuje w tych opowieściach o Skórzewskim trochę akcji. Choć tajemnica i nieznane ciągle jest, czyta się z tą samą ciekawością co 8 tomów wcześniej. Szkoda, że ciągle mam wielki niedosyt opowieści o doktorze.
Samobójstwo na Maślicach.
Jest nowa postać policjanta – Paweł Nowak. Jest tajemnica samobójstwa młodego chłopaka i jest stara mumia. Jest ogólnie fajnie i niczym w najlepszych kryminałach Agatha Christie, Pilipiuk pokazuje, że potrafi pisać z pomysłem opowieści kryminalne. Czekam na kolejne historie o detektywie Nowaku, bo postać ma potencjał i dużo szkieletów w szafie.
Relikwiarz
To ostatnie opowiadanie w tomiku i kontynuacja wcześniejszych historii o Robercie Stormie, które przeczytamy w tym zbiorze. Tym razem Storm ma partnerkę w osobie siostry przyjaciela policjanta — piękną Magdę. Wraz z Robertem wyrusza ona na wakacje do małej wsi, gdzie spróbują rozwiązać zagadkę zniknięcia starej relikwii — pióra anioła. Świetna wakacyjna opowieść przypominająca lekkie przygody Szatana z siódmej klasy, a do tego dająca na przedsmak kolejnych opowiadań o Robercie i Magdzie. Storm przestaje być samotnikiem i zastanawia się grubo nad założeniem rodziny. To mogą być fajne opowieści do przeczytania. Panie Andrzeju, czekam.
Podsumowując, Pilipiuk w dziewiątym tomie opowiadań „bezjakubowych” pokazuje nam swoich bohaterów w innej scenerii niż dotychczas. Doktor Skórzewski wraca do Polski i jest na emeryturze, ale nadal przyciąga do siebie istoty nie z tej ziemi. Natomiast Robert Storm wyrusza na dłuższe wakacje, po czym wraca i od razu zaczyna myśleć o nowym życiu z nową kobietą. Do tego możemy dodać całkiem nową postać policjanta-detektywa Pawła Nowaka i macie pogląd co was czeka w Wilczym Leżu. Co do tej ostatniej postaci, widzę, że kolejny tom będzie bardziej dopakowany kryminalnymi opowieściami, co w przypadku Andrzeja Pilipiuka nie jest złe. Choć przyznać należy, że przyzwyczaił on nas do trochę innych historii. Sam osobiście wolę czytać o potworach w szafie i zaskakujących magicznych artefaktach, ale od biedy dobra zagadka kryminalna też może być. Teraz czekam na kolejną dawkę opowieści o nieznanym i choć robi się już z tego Moda na Sukces, to ja jestem w stanie nadal czytać książki pisarza, nawet gdy odcinki sięgną okrągłej liczby pięciu tysięcy. Tego życzę pisarzowi oraz nam czytelnikom. Dziewiąty tom opowiadań „bezjakubowych” czytać tylko po przeczytaniu ośmiu poprzednich. I tak Andrzej Pilipiuk jest fabryką słów i wszyscy, razem z wydawcą o tym bardzo dobrze wiedzą.


hongi
7 września 2017 - 02:45

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz