W co gracie w weekend? #232 - squaresofter - 22 grudnia 2017

W co gracie w weekend? #232

Witajcie ponownie. Święta już tuż tuż, więc chciałbym życzyć Wam wszystkim Wesołych Świąt spędzonych w gronie najbliższych i wymarzonych prezentów pod choinkę. W ten weekend sprawdzę kilka gier, w które zamierzam grać aż do końca roku. Są to: The Last of Us, Persona 4 Arena oraz Radiant Historia. 

[Wpis zawiera spoilery.]


The Last of Us (PS3, Naughty Dog, 2013r.)

Do The Last of Us wróciłem po trzech latach i coś czuję, że długo będę się z nią bawił, bo do czasu premiery kolejnej części jednej z najlepszych produkcji ubiegłej generacji minie jeszcze sporo czasu. Z tego co wiem, to Naughty Dog nie zamierza już wydawać żadnej innej gry aż to nastąpi.

Z grami tego studia mam taki problem, że kończę je jedna po drugiej, ale jestem zbyt dużym fanbojem Crasha, żeby je należycie docenić. Słyszę ciągle opinie o geniuszu ich produkcji, ale ja uznaję je za bardzo dobre gry i nic więcej. Mam tak od prawie dwudziestu lat i nie wydaję mi się, żebym zmienił poglądy w tej kwestii w najbliższym czasie.

Wróciłem do TLoU, bo chcę przesiąknąć ponurą atmosferą świata gry, tragicznymi doświadczeniami jej bohaterów i przede wszystkim przyjrzeć się bliżej trybowi dla wielu graczy w tej produkcji.

Fabuła TLoU koncentruje się wokół Joela, który stracił ukochaną córkę w dniu, w którym pewien wirus rozprzestrzenił się na całym globie i zmienił raz na zawsze życie wszystkich ludzi. Od wybuchu tej straszliwej epidemii ludzkość żyje w ciągłym strachu przed zarażeniem i zamianą w oszalałe potwory.

Joelowi zostaje powierzone zadanie dostarczenia pewnej osobie młodej dziewczyny. Wraz z biegiem wydarzeń odkrywamy, że biedna mała Ellie, bo ją mam tutaj na myśli, jest kluczem do przyszłości całego świata. Nie powiem, że facet, którego tak ciężko dotknęło życie zaimponował mi wypinając się na cały świat tylko dlatego, że nie chciał patrzeć na śmierć kolejnej bezbronnej istoty. To naprawdę wspaniałe uczucie patrzeć jak tych dwoje bohaterów musi na sobie polegać i pomaga sobie podczas podróży. Niby nic ich nie łączy, ale kiedy zdajesz sobie sprawę, że ta druga osoba to jedyny sposób na to, aby mogli wspólnie przetrwać w zrujnowanym świecie, to jest to bardzo miłe uczucie.

Losy tej dwójki bardzo mi przypominają tragiczną historię Lee i Clementine z pierwszego sezonu The Walking Dead.

W ten weekend czeka mnie sporo zbieractwa, suche żarty Ellie, wytwarzanie przedmiotów pomocnych w walce takich jak ostrza do cichej eliminacji klikaczy oraz do otwierania pozamykanych drzwi, koktajle mołotowa, bandaże itp. Zrobię wszystko, żeby przetrwać, a że gram na łatwym poziomie trudności to trudne to nie będzie, wziąwszy pod uwagę fakt, że  już kiedyś zaliczyłem tą grę na normalnym poziomie trudności. Specjalnie wybrałem sobie taki niski poziom, bo zamierzam przejść TLoU bardzo dużo razy. 

Nie będzie to dla mnie zbyt wielki problem, gdyż wszystkie gry z serii Uncharted przeszedłęm do tej pory łącznie 24 razy.

Dla ciekawskich wygląda to mniej więcej tak:

Uncharted - 8 razy

Uncharted 2 - 6 razy

Uncharted 3 - 5 razy

Uncharted 4 - 3 razy

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - 2 razy.

Z ostatnimi dwoma pozycjami nie pobawiłem się tak długo jak mam to w swoim zwyczaju, ale to dlatego, że były pożyczone. Przy TLoU nadrobię to z nawiązką. Potrafię się skradać a klikaczy boję się jedynie do momentu zdobycia strzelby, więc nie spodziewam się zbyt dużych problemów.

Te mogę mieć jedynie w trybie dla wielu graczy, który nie dość, że jest pełen mikrotransakcji dających natychmiastowy dostęp do najpotężniejszego arsenału bardziej majętnym i próżnym graczom, to jeszcze stawiającego poczatkującego gracza w niekorzystnej sytuacji, w której nie ma on dostępu do najlepszych giwer. Nie przeraża mnie to, gdyż po przejściu każdej możliwej produkcji Miyazakiego od czasu Demon's Souls i zaliczeniu kilku piosenek Miku na ektremalnym poziomie trudności dochodzę do przekonania, że im wyższy punkt wejścia w grze, tym lepiej. Oczywiście pożałuję tych słów, gdy epidemia zniszczy mi całą moją frakcję i będę ją musiał rozwijać ją od początku, ale na razie o tym nie myślę. Wystarczy, że mogę poeksperymentować z tymi wszystkimi pistoletami, strzelbami i karabinami, szukając optymajnej broni do rozprawiania się z innymi graczami. Muszę co prawda poczekać te kilka minut od czasu do czasu, aż zacznie się kolejny mecz, ale gdy to się już stanie, to zaczyna się ostra jazda bez trzymanki. Nie ukrywam, że nie jestem zbyt dobry w tym multi, ale sytuacja, w której jeden gracz z naszej drużyny wychodzi z meczu a my gramy trzech na czterech przez jego większą część a pomimo tego wygrywamy dostarcza sporo satysfakcji i jestem słonny przegrywać z prawdziwymi wymiataczami mecz po meczu, żeby tylko raz przez krótką chwilę poczuć smak prawdziwego zwycięstwa.


Persona 4 Arena (PS3, Arc System Works + Atlus, 2013r.)

W końcu trafiłem na grę na tyle wymagającą, że na pewno nie zdobędę w niej platyny. W TLoU pewnie też mi się to nie uda, ale tam wynika to z załóżeń trybu dla wielu graczy, który obraca w niwecz wszystkie starania mające na celu rozwój frakcji, którą gramy, jeśli zawalimy trzy mecze z rzędu podczas wybuchu epidemii. 

W przypadku kolaboracji autorów Guilty Gear z jednym z najlepszych twórcą gier z gatunku jrpg, Atlusem, praktycznie nieżywy tryb online, koszmarnie trudne wyzwania i tryb score attack skutecznie ukróciły zapędy mniej doświadczonych graczy polujących na trofea.

Nieważne, gra podoba mi się na tyle, że i tak po tym jak skończę się bawić w trybie arcade wszystkimi bohaterami, to zajmę się trybem opowieści oferowanym przez niniejszą bijatykę a następnie poszukam sobie kolejnej gry Atlusa, którą się zajmę.

Persona 4 Arena opowiada historię robota stworzonego do walki z cieniami imieniem Labrys, która w wyniku niewyjaśnionych okoliczności znalazła się w centrum szalonego turnieju, w którym bohaterowie z Persony 3 i Persony 4 zostali zmuszeni do walki między sobą. 

To był tylko pretekst, żeby spotkać starych znajomych, posłuchać nowych i tych starszych kompozycji Shojiego Meguro oraz wyżyć się na specjalnie przygotowanych do tego arenach.

Jeśli przykładowo nie lubimy któregoś z bohaterów odsłon Persony z PS2, to tutaj możemy dać mu wycisk. Ludzie z Arc System Works kolejny raz popisali się swoimi umiejętnościami i to jak są animowani uczestnicy bratobójczego turnieju, ich ataki oraz ciosy kończące natychmiastowo pojedynki to coś co Kumy, misie (jak zwał, tak zwał) lubią najbardziej. 

System walki w tym tytule wydaje się masherski i rzeczywiście poznamy historię tego crossovera spamując atakami typu all out albo celowo obrywając, żeby zabić przeciwnika najsilniejszym ciosem, ale na pewno nie poznamy go dogłębnie.

Postacie różnią się między sobą i gra się nimi inaczej. Poza personami, które im towarzyszą, umieją one wykorzystywać czary używane przez siebie w Personie 3 i 4 lub bronie do walki wręcz a wszystko to podane jest w sosie mistrzów dwuwymiarowych bijatyk, którzy jeszcze nieraz nas zaskoczą i ja osobiście wierzę, że szykują nam najlepszą grę w uniwersum Dragon Balla w historii na poczatku przyszłego roku. Nie ubóstwiam tego anime, ale nieraz miałem już do czynienia z grami Arc System Works i wiem, że oni jak mało kto potrafią spowodować uśmiech na twarzy gracza przywiązaniem do szczegółów w swoich pozycjach. 

Wystarczy zobaczyć Kanjiego, który wkurzony rzuca krzesłem w ekram po wygranej walce, Mitsuru, która zrzuca z siebie palto i przykrywa nim ofiarę, która stanęła jej na drodze, latającą Aigis, Naoto wyczyniającą cuda ze swoim pistoletem czy przeuroczą Labrys, która stara się sumiennie zapracować na miano przewodniczącej rady uczniowskiej...wymachując swoim ogromnym toporem w tę i we w tę.


Radiant Historia (NDS, Atlus, 2011r.)

Nie udało mi się popchnąć do przodu wątku głównego w Radiant Historii od ostatniego weekendu, gdyż byłem zajęty wykonywaniem misji pobocznych, a że muszę w tym celu lawirować pomiędzy dwoma liniami czasu i na dodatek w różnych punktach tych linii, nie zawsze wiedząc od którego zacząć, to trochę czasu zajęło mi domyślenie się tego, co muszę zrobić w niektórych przypadkach, nawet gdy chodziło o coś tak prozaicznego jak rozmowa z daną postacią.

Nie zawsze jest też tak, że daną misję poboczną da się zrobić od razu a gra nie informuje gracza, że czasem trzeba w tym celu popchnąć do przodu główną opowieść. Miałem tak przykładowo z jedną misją poboczną w Alistel, gdzie zostałem poproszony przez jednego badacza o wyjawienie mu tajemnicy uprawy pewnej rośliny, która rośnie jedynie z wiosce Cornet.

Dopiero gdy się tam udałem i poznałem odpowiedź na to pytanie, to mogłem podzielić się tymi informacjami ze swoim zleceniodawcą.

Wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że swoimi działaniami dobrowadziłem do uzyskania ogromnej przewagi technologicznej mojej ojczyzny nad znienawidzonym Granorgiem i jego kompletnej anihilacji, co w konsekwencji zapędziło mnie w kozi róg. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie jeden drobny szczegół. 

Ta przewaga techonologiczna była mozliwa tylko i wyłącznie przez ekspoatację rzeczonej rośliny, co doprowadziło do upustynnienia świata i jego zagłady. 

Misja poboczna zaprowadziła mnie do ślepej uliczki tej opowieści, nie pierwszej i nie ostatniej zresztą, bo Radiant Historia bardzo dobrze ukrywa przed graczem to, że jest w gruncie rzeczy liniową grą, która niby ma dwie linie czasu, po których możemy się przemieszczac wedle własnego widzi mi się a tak naprawdę i tak musimy nauczyć się konkretnych zdolności kluczowych, żeby w ogóle popchnąć do przodu fabułę. 

Nie przeszkadza mi to, bo już się do tego zdążyłem przyzwyczaić, ale nie ukrywam, że większa przejrzystość w wykonywaniu zadań dodatkowych na pewno nie zaszkodziłaby temu kieszonkowemu jrpgowi.


Na koniec chciałbym Was poinformować, że za tydzień planuję opublikować w co gracie stanowiące całoroczne podsumowanie 2017r. Wymienię w nim nie tylko wszystkie ukończone przez siebie gry, ale opatrzę swoje dokonania jakimś dłuższym komentarzem na ten temat. Mam nadzieję, że i Wy tam zajrzycie.

squaresofter
22 grudnia 2017 - 03:13

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.12.2017 12:04
Yuri Lowell
1
Yuri Lowell
22
Brave Vesperia
Image

Witam :)
Zaciekawiłeś mnie Skłer - po raz kolejny - tą Radiant Historia. Ale zaczekam do lutego na ulepszoną wersję na 3DS Radiant Historia: Perfect Chronology. Do tego czasunie omieszkam poczytać co Ty porabiasz w tej grze.
The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel II (PS3) zbliżam sie powoli ku końcowi. Wiadomo, końcówka to i mnóstwo potyczek, często doprowadzających do obłędu i powtórnego podejścia. Huśtawka emocjonalna. Z jednym typem męczyłem się przez 2 kolejne dni, w wolnych chwilach oczywiście. Był też ukłon w stronę serii Trails in the Sky ;) - no właśnie, MSaint gdzieś wsiąknął.
Dreamfall Chapters (PC) okres przedświąteczny to i częściej dzieciaki wyganiają mnie od konsoli. Rzuciłem więc okiem na ostatnią część przygód Zoe Castillo w Arkadii i Stark. Nadal żałuję, że ostatnia część Najdłuższej Podróży ukazała się tylko po angielsku, niemiecku i bodajże po francusku. O wiele bardziej komfortowo czułbym sie gdyby była też po... hiszpańsku, już nie mówiąc o naszym rodzimym języku.
Zamierzam też zapoznać się z Japanese Rail Sim 3D Travel of Steam (3DS). Parowóz i japońskie koleje. Czeka mnie za kilka dni długa podróż pociągiem, taka gra będzie akurat w sam raz!
Pozdrowienia dla Graczy i czytelników wcgww i Wesołych Świąt!

22.12.2017 12:08
Hydro2
2
odpowiedz
Hydro2
124
Legend

Uncharted 4

22.12.2017 12:44
2
odpowiedz
1 odpowiedź
MartaJD
9
Legionista

No i jest wpis o TLoU :D. Cieszę się, że też w nią teraz grasz.
W czwartek przeszłam Resident Evil 6 i moja opinia się nie zmieniła. Dla mnie to bardzo dobry TPP shooter. Dzisiaj dalej ruszę z The Last of Us na 100%. Póki co wszystko idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję, że tak zostanie, ale coś czuję, że przez niektóre opcjonalne rozmowy, które mi teraz nie zadziałały będę musiała powtarzać poszczególne lokacje. W połowie tygodnia zaczęłam Sleeping Dogs: Definitive Edition. Model jazdy jest OKROPNY, ale reszta póki co mocno daje radę. Gra ma fajny soundtrack i klimat. Ogólnie to takie GTA połączone z Yakuzą hehe.
TLoU i Sleeping Dogs będą moimi grami na ten weekend, ale najpierw pomoc w domu, a potem relaks przed konsolą.
Życzę wszystkim wesołych świąt, a także sporo zadowalających prezentów pod choinką :).

22.12.2017 13:56
squaresofter
squaresofter
21
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Zrobię wszystko dla swoich czytelniczek.

22.12.2017 14:03
adam11$13
1
odpowiedz
adam11$13
72
Phantom Thief

Kończę "plusowe" Darksiders 2 - naprawdę świetna gra, która wzbudziła we mnie zainteresowania co do zaplanowanej na 2018 kolejnej części. Poza tym właśnie kończy mi się aktualizować najnowszy South Park więc coś czuję, że przerwy między świątecznym obżarstwem będę spędzał przy konsoli ;)

A tak to w planach jeszcze Okami HD - oryginalnie ogrywałem na PS2 z pirackim spolszczeniem i pokochałem ten tytuł za ogólny klimat, stylistykę i ogólnie ten specyficzny, japoński artyzm. Niestety historia straaaasznie się dłużyła.

post wyedytowany przez adam11$13 2017-12-22 14:07:40
22.12.2017 22:42
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Czarny Ivo
10
Legionista

Fajne opisy :) Ja aż tak bardzo nie cenię Crasha, dla mnie objawem geniuszu był Spyro. Mimo wszystko każda gra od ND trzyma świetny poziom formuły, którą przybiera (platformówka/przygodówka/survival).

Też mam w planach Persone 4 Arena tylko wersję ULTIMAX. Jeśli mają kompatybilne multi można się kiedyś ustawić.

Ja obecnie ogrywam Nex Machina. Wyśmienita gierka. Rozwałka, rozwałka i jeszcze raz wybuchy. Póki co zaliczyłem poziom rookie i expierienced. Przede mną veteran i powiem, że jest kurde ciężko. Szczególnie, że tylko 10 kontynuacji, a po zgonie tracimy część ulepszeń, a bez triple dasha i dash explosion nie da się grać. Liczę na platynkę, ale to nie kaszka z mleczkiem.

Oprócz tego Ninja Gaiden Sigma 2. Jakoś przyzwyczaiłem się do systemu walki i walki ze zwykłymi pomiotami idą całkiem sprawnie. Z bossami jest trochę więcej zabawy i bluzgania, ale też w końcu padają. Nie używam przedmiotów leczących, żeby się lepiej przygotować na poziomy wyżej. Wielką frajdę sprawia robienie Izuna Drop i czuje się satysfakcję po każdym starciu, ale póki co nie jest to dla mnie jakaś wybitna gra. Trochę dziwna...walka ze statuą wolności...dziwna

Wesołych, zdrowych, pogodnych, rodzinnych Świąt dla Kwadrata i czytelników!

22.12.2017 22:55
squaresofter
squaresofter
21
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Ivo, dziękuję za świąteczne życzenia.

Jeśli chodzi o Arenę, to na całe szczęście trafiłem na jakiegoś gracza, z którym zdobędziemy wszystkie trofea sieciowe w Arenie. Jestem bardzo zadowolony z tego faktu.

Co do Ultimaxa to jestem zdecydowanie na tak. Daj tylko znać kiedy chcesz pograć.

post wyedytowany przez squaresofter 2017-12-22 22:56:16
23.12.2017 00:29
Czarny  Wilk
odpowiedz
Czarny Wilk
78
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

U mnie na tapecie dalej survival mode na poziomie normal w Street Fighterze V. 11 postaciami skończyłem, zostało 17. Zaczynam nienawidzić tego trybu i być wręcz wdzięcznym Capcomowi za to, że wraz z debiutem wersji Arcade Edition odbierze główną zachętę do męczenia się z tym cholerstwem. Aby otrzymać nagrodę w postaci waluty do kupowania postaci, należy ukończyć całą serię trzydziestu walk pod rząd. Porażka na którymkolwiek etapie oznacza konieczność zabawy od nowa. Pierwsze 25 walk jest banalnych, potem poziom skacze w górę, w efekcie czego jak już przegrywam, to pod sam koniec. To boli. No ale przynajmniej konkretniej poznaję każdą z dostępnych postaci zamiast skupiać się tylko na swoim mainie, co procentuje w rozgrywkach online.

24.12.2017 15:47
MarBarRastaa
1
odpowiedz
MarBarRastaa
7
Legionista

Wczoraj a raczej dziś nad ranem skończyłem The Surge i zacząłem NG+. Pierwszy boss już poległ, zabity własną bronią i wpadł pucharek za ten wyczyn, co oczywiście jest możliwe dopiero na NG+. Grę skończyłem bez poradników i tym podobnych, co mnie cieszy. Wpadło ponad 50% trofeów. Gdzieś tam przeleciało mi przez głowę, czy może nie pokusić się o platynę? Pomyślę. Gra godna polecenia miłośnikom gatunku.
>>>>>>>>>>Ostatni Boss??? Totalne rozczarowanie...Minus tej gry.

No więc gram póki co, dalej w The Surge i NG+ jest fajny, są zmiany. W co będę grał w resztę świątecznego weekendu zależy już tylko od św.Mikołaja. Najchętniej pograł bym totalnie wyluzowany w NFS-a, COD-a lub FIFe. Jeśli jednak przyjdzie mi ponownie założyć egzoszkielet i dalej odkrywać niezbadane tereny w The Surge to nie będę narzekał.

Życzę Wam wszystkim Zdrowych, Rodzinnych i Spokojnych Świąt!

25.12.2017 01:31
solitary_sly
1
odpowiedz
solitary_sly
18
Chorąży

The Last of Us to jedna z najlepszych gier, w które przyszło mi kiedykolwiek zagrać... Co ciekawe, ja osobiście najbardziej pamiętam te "stresujące" momenty, jak na przykład zalana piwnica na poziomie trudności "Brutalna Rzeczywistość". Wtedy dosłownie na oparach życia musiałem salwować się ucieczką przed hordą zmutowanych potworów... Ta gra jest fenomenalna.

A co u mnie? Główny wątek Wiedźmina 3 zaliczony, więc błąkam się po Toussaint i wykonuję zlecenia z dodatku "Krew i Wino". Wiesław jednakowoż poszedł ciut w odstawkę, bo w ostatnie dni zarządziło...

Dark Souls 2! Po roku przerwy wkurzyłem się i stworzyłem nową postać - rycerza w lśniącej (prawie) zbroi i z dupnym jak stodoła dwuręcznym mieczem. Siekam wszystko co się rusza i jakoś tak jest... za łatwo, zwłaszcza w stosunku do pierwszej części, która już zdążyła przyprószyć moje włosy siwizną... Póki co nie natrafiłem na bossa pokroju Ornsteina i Smougha, tym niemniej wierzę że jeszcze się gierka rozkręci.

A tymczasem wszystkim Graczom życzę zdrowia, pomyślności i wszystkiego co najlepsze, a Tobie - Square - wytrwałości w prowadzeniu tego zacnego cyklu!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze