W co gracie w weekend? #239 - squaresofter - 15 lutego 2018

W co gracie w weekend? #239

Witajcie. W Wiedźminie 3 jest jedno zadanie fabularne zatytułowane: Coś się kończy, coś się zaczyna. Minęło 21 miesięcy od kiedy uruchomiłem pierwszy raz najlepszą polską grę w historii. W tym czasie ukończyłem ją dwukrotnie razem z dwoma dodatkami. Jeśli chcecie poczytać o moim pożegnaniu na zawsze z Dzikim Gonem, to zapraszam do lektury, w której dzielę się swoimi wrażeniami z tej wspaniałej produkcji. Nie obeszło się bez spoilerów.


Wiedźmin 3: Dziki Gon (PS4, CD Projekt RED, 2015r.)

Spędziłem z Geraltem już ponad 350 godzin i tym razem skupię się we w co gracie w weekend tylko na naszym rodzimym rpgu. Nadeszła w końcu chwila, gdy gram w historię o polowaniu na Ciri przez upiornych jeźdźców Dzikiego Gonu już trzeci raz i tym razem jest to moje pożegnanie z tym tytułem.

Za pierwszym razem przejście Wiedźmina 3 zajęło mi ponad 15 miesięcy. Za drugim razem było to raptem 3 tygodnie, gdyż skupiłem się głównie na zadaniach głównych, z rzadka wykonując jedynie misje poboczne związane ze zdobyciem niektórych schematów wiedźmińskiego rynsztunku.

W ostatni weekend omal nie zszedłem na zawał gdy po literach końcowych zobaczyłem komunikat informujący mnie o tym, że zapis stanu gry uległ uszkodzeniu. Na całe szczęście miałem autosave, który zmusił mnie jedynie do powtórzenia ostatniej walki w grze. Nie trwała ona długo. Poźniej wykorzystałem sejwy z pendrive'a, skasowałem uszkodzone dane i mogłem zająć się Sercem z Kamienia oraz Krwią i Winem, które rozegrałem zupełnie inaczej niż za pierwszym razem.

Za drugim razem wydałem Olgierda jego oprawcy, zupełnie nie przejmując się jego ckliwą opowieścią, w której zostal pozbawiony serca a jego wybranka serca umarła w samotności z rozpaczy. Starałem się upodobnić do uszukańczego i zakłamanego Gauntera o'Dima, który sprzedaje swoim klientom marzenia, zapominając przy tym dodać, że ceną za ich spełnienie jest ich dusza. Gdy wyrywał życie z upadłego szłachcica przy blasku Księżyca czułem przerażenie, ale szybko mi przeszło gdy za swój niecny postępek otrzymałem w nagrodę róg obfitości, dzięki któremu już nigdy nie będę głodny. Na umowach ze złem wcielonym można czasem dobrze wyjść. Nikt mi nie pisał po moich wyborach, że ktoś tam będzie o nich pamiętał jak w grach Telltale a potem okazywało się, że kto ma zginąć to i tak zginie. Dziki Gon to pod tym względem inna liga w przemyśle growym, bo wybór pomiędzy wydaniem umęczonego człowieka na pewną śmieć a jego uratowaniem to jest wybór a w grach Telltale nieraz miałem do czynienia z wyborami, które w obu przypadkach prowadziły do tego samego. Nie mówię, że w każdym zadaniu w Wiedźminie 3 możemy podjąć różne decyzje, ale zapewniam Was, że Polakom udało się zrobić tytuł, który trzeba przejść minimum dwukrotnie, żeby zobaczyć, że wybór gracza może doprowadzić do diametralnie różnego finału konkretnej misji a nawet całej gry.

W chwili obecnej gram na najwyższym poziomie trudności. Z początku chciałem nawet napisać, że to kaszka z mleczkiem, ale kilka wymagających pojedynków i oklep ryja, który zafundował mi Krwawy Baron sprawiły, że nabrałem respektu do naszej chluby narodowej na rynku gier wideo.

Mocno zasmucił mnie fakt, że po drugim ukończeniu Wiedźmina 3 okazało się, że nie mogę wykorzystać swojej postaci z 99. poziomem z New Game Plus do ponownego przejścia gry. Moją intencją było zafundowanie sobie spacerku podczas rozgrywki na najtrudniejszym poziomie trudności tymczasem twórcy tego rpga nie przewidzieli chyba, że znajdzie się wariat, dla którego dwukrotne ukończenie ich kolosa okaże się niewystarczające.

Musiałem więc zacisnąć mocno zęby i zdobywać wszystko od początku. Nie stać mnie absolutnie na nic. O wieźmińskich rynsztunkach mogę sobie pomarzyć. Mam niezbyt dużo koron w kieszeni a na stworzenie arcymistrzowskiego rynsztunku ze szkoły niedźwiedzia wydałem ponad 65 000 podczas niedawno ukończonej rozgrywki. Musiałem męczyć się z zepsutym złomem, na którego naprawę nie było mnie stać dopóki nie dotarłem do Novigradu, co zajęło mi za trzecim razem raptem dobę. To by znaczyło, że powoli się wyrabiam i tym razem nie przejdę Dzikiego Gonu niczym burza tylko niczym Pani Czasów i Miejsc.

Lekko na poziomie trudności droga ku zakładzie nie jest, no ale o to przecież chodzi w grach rpg. Zaczynamy jako nikt a potem ratujemy świat. Choć w moim akurat przypadku 'ratowanie świata' przed Białym Zimnem przez Ciri za drugim razem doprowadziło do jej śmierci oraz myśli samobójczych Białego Wilka i rzekłbym, że gdyby pominąć dodatki, to w moim zakończeniu Geralt umiera, choć tego nie widać. Nic nie czuł po śmierci swojej przybranej córki. Siadł tylko sam w stodole, z bólem w sercu, trzymając ostatnią po niej pamiątkę, czyli wiedźmiński mjedalion Vesemira, który poległ w boahterskiej próbie uratowania tej małej diablicy, czekając aż zbliżające się doń potwory rozszarpią go na strzępy. Spróbujcie doprowadzić do śmierci Linka albo Mario, to może wtedy dotrze do niektórych z Was, że Nintendo może i potrafi zrobić wspaniałe gry okraszone rozgrywką na najwyższym poziomie, ale liniowa historia w grze całkowicie odbiera graczowi pole do manewru, tak jakby jej twórcy chcieli nam uswiadomić, że w ich grze możemy zrobić tylko to, na co nam pozwolą. Uważam, że to bardzo naiwne podejście do gracza, bo to że lubimy grać nie czyni nas szlachetnymi ludźmi. Żadna gra nie sprawi, że z dnia na dzień staniemy się altruistami. Możemy przecież być zwykłymi samolubami szukającymi dobrej rozrywki,  więc jak ktoś robi tytuł z głównym bohaterem, który ma jedynie rycerskie cechy osobowości i nie mamy absolutnie żadnego wpływu na jego charakter i wybory, to taka firma musi się liczyć z tym, że gracz, który lubi gdy świat płonie nic tam dla siebie nie znajdzie. Wam pozostawiam odpowiedź na pytanie czy to dobrze, czy to źle? Każdy gracz jest przecież inny i nie roszczę sobie prawa mówienia za innych. Mogę jedynie sprowokować innych graczy do dyskusji lub przemyśleń, bo akurat w moim wypadku najlepsza gra to taka, która nie dość, że sprawia wiele frajdy to też taka, która zmusza do myślenia.

Jasne, że możemy powiedzieć, że Dziki Gon, to rpg ze zubożoną grafiką w stosunku do jego pierwszej prezentacji z E3, z całym mnóstwem zadań typ przynieś, zanieś, pozamiataj, ale dla mnie to coś o wiele głębszego.

Autorzy wyraźnie pokazują nam, że natura ludzka jest przewrotna i często to nie ci, którzy są wyzywani od mutantów i potworów są najgorsi pod Słońcem a właśnie ci, którzy rozpuszczają takie plotki i szykanują niewinne osoby, bo mają one jakieś talenty, którym oni sami nie posiadają. 

Jak ktoś dalej zastanawia się nad tym dlaczego Wiedźmin 3 jest uznawany przez niejednego gracza za najlepszą grę w historii, to niech spędzi trochę czasu z jego boahterami a potem niech przeżyje na własnej skórze chwlię jak Geralt odnajduje w końcu Ciri na Wyspie Mgiel i jest zrozpaczony, gdy okazuje się, że nie dziewczyna żyje. Mutant wyprany z emocji nie może nawet uronić jednej łzy kiedy okazuje się, że jego córeczka umarła. 

I gdy tak siedzi pogrążąny w smutku, dzieje się cud. Ciri jest tak właściwie cudem, bo po tym jak wiedźmini i czarodziejki doznają druzgocącej porażki w Kaer Morhen, to właśnie ona pierwsza daje sygnał Geraltowi, że śmierć Vesemira to było już za wiele. Jej ciągła ucieczka doprowadziła ich do najboleśniejszej straty w ich życiu. Wraz ze śmiercią doświadczonego wiedźmina umarło wszystko to co najlepsze w tym cechu.

Ona pierwsza oznajmia, że trzeba przejść do kontrataku. Chwila, gdy ta młoda dziewczyna wypowiada wojnę niermiertelnym wydawałoby się elfom, które nie spoczną aż jej nie pochwycą szokuje Geralta do takiego stopnia, że jedyne co mu pozostaje, to zgodzić się na jej warunki i zacząć od pomszczenia ich starego mistrza.

Dla mnie jest to najlepszy moment w całej tej niesamowitej grze. 

Postanowiłem, że wspomnę o tym wszystkim zanim pożegnam się z tymi bohaterami. Chcę też przypomnieć muzykę zespołu Percival, która pomogła w wykreowaniu słowiańskiej, celtyckiej i skandynawskiej atmosfery fantasy tego niezwykłego tytułu.

Uwielbiam muzykę z Wiedźmina 3 i jestem mocno zdziwiony, że wielu dobrych podkładów muzycznych nie uwzględniono na oficjalnej ścieżce dźwiękowej z gry. Niedługo jednak wszystko to co przeżyłem z Geraltem, Ciri, Triss, Yennefer i innymi będzie już tylko wspomnieniem. To będzie jedno z najpiękniejszych wpsomnień, które obudzi w moim sercu stale narastającą nostalgię. Jest trochę gier, za którymi tęsknię nawet 20 lat po tym jak zagrałem w nie pierwszy raz w życiu i produkcja CD Projekt RED też będzie należeć do tego zaszczytnego grona. Po Wiedźminie 3 już nic nie jest takie samo.

Życzę Wam, żebyście zagrali kiedyś w jakąś grę, w której wspaniałość nie uwierzycie a ludzi, którzy ją będą chwalić potraktujecie jak zwykłych wariatów. Później okaże się, że ten tytuł jednak ma coś w sobie niezwykłego i nikt przecież nie zabroni Wam rozpamiętywać o najlepszych chwilach, jakie z nim spędziliście. 

squaresofter
15 lutego 2018 - 14:31

Komentarze Czytelników (33)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.02.2018 22:59
😉
1
Yuri Lowell
8
Centurion

Uważam, że powinieneś zaskarżyć CD Projekt, że nie wzięli pod uwagę Twojego zapału!

16.02.2018 00:17
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
DM
141
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

To ja muszę z jakimś kontrtekstem o Wiedźminie wyjść dawno planowanym (niech tylko krew i wino w końcu skończę), bo wg mnie wątek Ciri i Dzikiego Gonu jest mega słaby, za długi i nudny - tak samo jak wlokąca się w nieskończoność zemsta Bayeka w Origins. A słabość głównej fabuły Wiedźmina jest tym bardziej wyraźna, gdy postawi się ją obok wątku Krwawego Barona i Serc z kamienia, które po prostu są perfekcyjnym majstersztykiem.

post wyedytowany przez DM 2018-02-16 00:18:51
16.02.2018 00:22
3
odpowiedz
adam11$13
61
Pokémaniac

Jeśli ogarniacie angielski w dobrym stopniu to cholernie polecam zaopatrzyć się w Yakuzę 0 - jest to moja pierwsza gra z tej serii i siedzę po po prostu oczarowany już od tygodnia - klimat, muzyka, fabuła, humor, postacie... Japończycy naprawdę umieją w gry - dawno nie grałem w coś gdzie tak bardzo chciałbym zwiedzać, odkrywać i wchodzić w interakcję ze wszystkim i ze wszystkimi. Atmosfera "eijtinsowego" Tokio gdzie wszędzie witają nas pastelowe neony, małe knajpki z ramenem oraz przesłodzony eurobeat dobiegający z licznych klubów karaoke, naprawdę robi swoje.

Poza tym kocham w jaki sposób Japończycy nakierowują ton swych gier - gdy ma być super poważnie to z zapartym tchem i napięciem w mięśniach oczekuje się kolejnych twistów fabularnych po czy gdy minie kilka minut, dostajemy w twarz jakąś śmiesznostką, która wskazuje, że w wielu aspektach gra nie traktuje się serio i można troszkę "zelżyć" z cięższego klimatu ;) Taka specyfika, której nieco brakuje w przypadku zachodnich developerów... https://www.youtube.com/watch?v=ZEkwHrzPtOk

A i jeszcze popykuję w 80's Overdrive czyli uwaga... polską grę na 3DSie! Udało mi się ją wygrać na łamach konkursu od serwisu zaczynającego się na "a", a kończącego "rhn.eu" (żeby nie było ;)). Przypomina mi czasy grania w Lotusa 2 na Amidze...

post wyedytowany przez adam11$13 2018-02-16 00:30:47
16.02.2018 00:34
😒
3
odpowiedz
1 odpowiedź
kęsik
79
Legend

Ponad 20h w World of Final Fantasy za mną. Całkiem to słodkie jest. Strasznie cukierkowe itd ale całkiem spoko się gra. Takie Pokemony w świecie FF. Moja ulubiona Lightning jest. Dobra rozgrzewka przed FFXV.

Dalej męczę tego NiOha. Jeszcze chyba z 20% mi zostało ale chyba domęczę. Strasznie ciężko mi ocenić tę grę. Momentami gra mi się w to dobrze ale za chwilę coś się trafia i zaczynam narzekać mówiąc pod nosem, że w Soulsach było mi lepiej, i że w Solusach bym w danej sytuacji nie zginął. Na pewno świat i klimat na duży plus, jak kogoś kręcą takie rzeczy. Gameplayowo jednak ostatecznie konsensus jest chyba taki, że Soulsy są jakieś takie bardziej... eleganckie?

Cold Steel 2 właśnie wyszło po kryjomu na PC, nie mam nawet gdzie tego wcisnąć na razie :(

16.02.2018 10:50
2
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany911055
5
Generał

Edycja GOTY jest w digitalu na psstore za 209 pln, pudełkowa tylko w Japonii (PS4).

post wyedytowany przez zanonimizowany911055 2018-02-16 10:53:09
16.02.2018 11:22
3
odpowiedz
SpecShadow
57
Tetsuo_Real Iron Man

Kolejny tydzień detoxu po Path of Exile, nie bardzo mam co poinstalowane bo przeprowadziłem się i siedzę na limitowanym necie mobilnym (że też nie robiłem backupów na starym necie, ech).

Obecnie kończę Turok 2 - Seed of Evil HD od NightDive, kolejna pozycja na liście „grałem w to wieki temu ale nie dałem rady skończyć" i mnie gryzło to trochę.
Bogowie, 6 poziomów tylko ale jakie pokręcone i zapętlone, chyba za projektanta poziomów mieli potomka Dedala.
Najbardziej dały mi w kość poziomy 2 i 4 (River of Souls oraz Lair of the Blind), nie ma nic gorszego niż dotrzeć do teleportu na końcu mapy z niewypełnionymi wszystkimi zadaniami...

Po tym? Podłubię trochę przy Arx Fatalis z modami czy JA2, może też Last Day 1.3.

16.02.2018 11:33
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany911055
5
Generał

Ja sobie pogierczę w ten weekend w Tokyo Xanadu. Jest to jRPG nieco przypominające Personę 5 (gra podzielona na "chodzenie do szkoły i zdobywanie skillów" oraz dungeony). Fabularnie jest całkiem okej, walka w czasie rzeczywistym, nawet ciekawe postaci. Polecam, jednak tytuł nie jest dostępny w Polsce w pudełku, a cena na psstore jest horrendalnie wysoka. Specjalnie uruchomiłem Amazona, ale było warto (60 dolarów razem z przesyłką z USA co i tak jest taniej niż digital za 249).

16.02.2018 13:52
4
odpowiedz
Czarny Wilk
64
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Fajnie piszesz o Wiedźminie, aż mnie naszło żeby wrócić do tego świata i w końcu przejść dodatki.
Ja tymczasem nareszcie skończyłem Deus Ex: Mandkind Divided. Wbrew temu, co twierdzi pół świata, zakończenie wcale nie okazało się urwane i tytuł zaoferował mi uczciwy, satysfakcjonujący finał. A że nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, by zostawić coś na przyszłość? Cóż, Wiedźmina 2 za takie podejście nikt przecież nie krzyżował...

Aktualnie mierzę się z najnowszym tytułem plusowym, Grand Kingdom. Tytuł nie jest jakimś fenomenem, jak to spodziewałem się po dość entuzjastycznych reakcjach na jego zapowiedź w lutowym linuepie Plusa - ma solidny system walki, ale nastawienie całości niemal wyłącznie na grind sprawiło, że po kilku godzinach zacząłem się nudzić. Kiedy jednak powiedziałem sobie, że robię ostatni quest i odpuszczam dalsze granie, fabuła w końcu minimalnie się rozkręciła, dając mi motywację, by jeszcze tego wszystkiego nie rzucać. Zobaczymy, czy wytrzymam do końca.

16.02.2018 14:02
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Piątek555
53
Ja to bym zjadl batona

Jako, że moja wybranka serca ma ten weekend pracujący mam czas na granie. Problem tylko taki że nie mam w co :P mam BF1 ale nowe mapy do multi mocno średnie i mi nie podeszły. zostają mi dwie opcje. Zacząć Deus Ex: Mandkind Divided którego pobrałem w ramach ps + miesiąc temu, lub pobrać knacka z tego miesiąca :) Jest też opcja zakupić jakąś grę, ale sprzątnęli mi sprzed nosa uncharted zaginione dziedzictwo z punktu z galerii który używany był za 99 zł :(

post wyedytowany przez Piątek555 2018-02-16 14:02:59
16.02.2018 14:34
2
odpowiedz
solitary_sly
6
Legionista

<kenobi>Hello there!</kenobi>

Ja niebawem skończę i splatynuję Far Cry 4. Przy okazji, Square, pomyliłem się - ostatnio pisałem Ci że nie ma trofików coopowych, otóż są! Całe dwa. Jeden polega na zdobyciu byle jakiego posterunku tą drugą osobą - Hurkiem.

No to umówiłem się z jakimś randomem na granie... Powiedziałem: załatwmy to po cichu, po czym typ strzelił do mnie faka (jest taka opcja w grze!) i zaczął obrzucać wszystkich granatami. Gdy zaczęło się robić gorąco (przyleciał helikopter, przyjechały samochody z następnymi wojakami), zwyczajnie uciekł... Ale co to dla mnie! Rozwaliłem wszystko w drobny mak i trofik plumknął. A typa chyba dodam do czarnej listy na PSN...

Teraz został mi tylko Pagan... Nu zajac, pagadi!

16.02.2018 14:37
2
odpowiedz
zanonimizowany1250925
1
Pretorianin

Kupiłem Project Cars 2, i będę chciał to ograć, na padzie, więc bieda trochę, ale w demie się dało grać.

16.02.2018 16:14
2
odpowiedz
Brucevsky
95
Playing with writing

gameplay.pl

Po zakończeniu scenariusza Jill w Resident Evil 1, w ramach chwilowej przerwy przed rozpoczęciem przygody Chrisa, zacząłem Brothers: A Tale of Two Sons na PS3. Ależ ciekawy koncept. Sterujemy dwoma braćmi, każdy przypisany pod inną gałkę na padzie, więc trzeba mieć momentami dobrą koordynację i podzielność uwagi. Nie jednak to sterowanie i sama mechanika mnie tak przyciąga - to świetna stylistyka, kolorystyka, sposób prezentacji świata. Taki trochę melancholijny, tajemniczy, jakby funkcjonujący w zwolnionym tempie, a momentami też dziki i przepiękny. Polecam tym, którzy szukają spokojniejszej rozrywki.

Tradycyjnie do tego dorzucę trochę PES2017, Overwatcha, a i wrzucę do czytnika FIFA 09, bo organizuję korespondencyjny turniej Gralingrad Cup. Jakby ktoś był chętny dołączyć do zabawy, szczegóły są na moim blogu.

16.02.2018 16:22
2
odpowiedz
zanonimizowany911055
5
Generał

Przyszedł mój Steep, a więc dzisiaj wieczór spędzę w Alpach, a jutro w Tokio (Tokyo Xanadu, o którym wspominałem wyżej). W niedzielę zobaczymy, ale coś z tej dwójki :)

post wyedytowany przez zanonimizowany911055 2018-02-16 16:22:23
16.02.2018 19:08
3
odpowiedz
MartaJD
6
Legionista

Witam wszystkich :).
Na dzisiaj wybrałam Halo 4. Już czuję, że będzie mi tej serii brakować. Do ogrania mam jeszcze Reach i 5, ale muszę je kupić i jeszcze nie wiem kiedy to zrobię. Póki co mam zamiar zamówić trylogię Dead Space, ale też myślę o trylogii Bioshock...
Nie mam planów na sobotę i niedzielę (niestety), a więc myślę o Personie 5 i Shadow of the Colossus. W P5 ostatnio nie grałam, a więc dalej jestem w połowie września, a SotC zaczęłam wczoraj. Pod względem graficznym jestem zachwycona (nigdy nie grałam w oryginał). A kolosy? Ich ruchy i wygląd to czysta poezja. Do tego ta piękna cisza... Czuć samotność i melancholię. Sterowanie jest mocno przestarzałe, ale idzie się przyzwyczaić (najgorsze jest wspinanie i łapanie się). Jazda konna na początku przyprawiała mnie o ból głowy, ale eksploracja pomogła i już jest lepiej. Póki co pokonałam 3 kolosy. Dwa pierwsze były łatwe, ale ten trzeci... Męczarnia. Mój pierwszy zamysł był ogólnie możliwy do zrealizowania, ale też znacznie trudniejszy od tego 'właściwego'. Całkowicie przez przypadek doszło do

spoiler start

uderzenia w metalowy okrąg

spoiler stop

i tylko plułam sobie w brodę, że nie wpadłam na to 10-15 minut wcześniej. Odczuwam satysfakcję po ubiciu każdego kolosa, ale z drugiej strony jest mi ich szkoda. Nikogo nie krzywdzą, są, bo są, ale my mamy jeden cel i musimy go wykonać... Nie wiem czy powinnam się tak czuć, ale dobra... koniec tego pisania ;).
Życzę wszystkim udanego weekendu.

post wyedytowany przez MartaJD 2018-02-16 19:09:47
16.02.2018 23:52
2
odpowiedz
malyb89
139
Demigod

Skończyłem rozpoczęte zaległości -Lords of The Fallen i Mankind Divided, jutro dokończę The New Order i zabiorę się za Firewatch, a potem przerwa bo czekam na God of War :)

17.02.2018 00:37
2
odpowiedz
1 odpowiedź
MarBarRastaa
5
Legionista

@square kolejny świetny blog. Fajnie się czyta. Rozwalasz system. Ja ostatnio gram tylko w Mass Effect: Andromeda. To jest jakieś 30% wolnego czasu... Pozostałe 70% to planszówki. Na ten weekend zaplanowaliśmy na sobotę Catan + Dodatek "Żeglarze" + Dodatek do dodatku "Żeglarze" czyli "Morskie Legendy" + Dodatek "Miasta i Rycerze. Stołu zaczyna brakować, ale zabawa jest wyśmienita. Jutro, może kupię też "Terraformację Marsa" to plany mogą się zmienić.

Grajcie i nie wymiękajcie!

Musiałem zrobić edycję...........
zapomniałem dodać na końcu.....

Piję Wasze zdrowie!
Udanego Weekendu Wszystkim!!!

post wyedytowany przez MarBarRastaa 2018-02-17 00:41:23
17.02.2018 01:12
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
MarBarRastaa
5
Legionista

@Yuri jest pomysł, na taki zlot "Ludzi co grają kiedy mogą i komentują ""Wcgww?" późna wiosna/wczesne lato :-) nigdzie na świecie, o tej porze roku, nie pachnie tak jak w Polsce. Co Ty na to? square? Reszta?

post wyedytowany przez MarBarRastaa 2018-02-17 01:16:54
17.02.2018 01:14
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany1255248
1
Chorąży

Myślę zagrać na skrzypcach. Ale czy to dobry pomysł?

17.02.2018 08:11
2
odpowiedz
Czarny Ivo
6
Legionista

Niestety skoro miały być spoilery to nie poczytałem, bo trzeci Wiedźmin dopiero przede mną. A chcę w niego zagrać z powodów patriotycznych i chyba z tęsknoty za RPG w które nie grałem już od lat. Co do życzeń pod koniec wpisu to ja już mam takie gry - Super Metroid, Metroid Prime i Okami.

Powoli kończę przygodę z Luigi's Mansion 2. Na liczniku 16 godzin i wszelkie znaki wskazują, że udaję się w drogę po głowę ostatniego bossa. Świetna gierka. Sporo lekkich łamigłówek, ciekawej eksploracji w bardzo klimatycznych izdebkach z użyciem pomysłowych gadżetów ;-) Nawet walka z duchami to nie jest bezmyślne takie tam strzelanie, tylko na każdego uciekiniera zza grobu trzeba obrać odpowiednią taktykę i stosować ją umiejętnie by inne straszydła nie weszły nam w drogę. Jedyna wada to checkpointy, a raczej ich brak. Mimo, że naprawdę ciężko jest zginąć, to przydał by się chociaż w połowie misji, bo potrafi to zabić radość zwiedzania, szperania i szukania skarbów.

Potem planuję zacząć Killzone 2 i mam nadzieję trochę bezmyślnie sobie pozabijać hellgastów.

Pozdrawiam.

17.02.2018 20:14
1
odpowiedz
Yuri Lowell
8
Centurion

Wziąłem się za poboczne zadania w Star Ocean: Integrity and Faithlessness (PS4) żeby lepiej opanować mechanikę walk i przy okazji biegania tu i ówdzie posłuchać co bohaterowie opowiedzą o sobie. Sam widok biegnącej obok Fidela Fiore dobrze działa na męski wzrok. ;)
Niezły kwiatek z tej Fiore!
A załączona fotka jest bez wątpienia skutkiem lektury cyklu Skłera!
Miłego, granego weekendu!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze