W co gracie w weekend? #250 - squaresofter - 12 maja 2018

W co gracie w weekend? #250

Jestem niezwykle rad, że mogę Was powitać w kolejnym odcinku W co gracie w weekend? To już pięć lat od kiedy zajmuję się tym cyklem, choć na Gameplayu robię to mniej więcej od sześciu miesięcy. Dla mnie jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że wciąż mam możliwość czytania o tym, co aktualnie ogrywają gracze oraz o tym, co im się podoba lub nie podoba w tytułach, którym poświęcają swój czas. Niektórzy szukają w grach jakiegoś wyzwania. Inni chcą się po prostu dobrze bawić. Cieszę się, że mogłem współpracować z niejednym ze swoich czytelników i choć był kilka lat temu taki okres, że chciałem zrezygnować z pisania o grach, to moi czytelnicy mnie od tego odwiedli. Dzięki temu mogę poszerzać swoje horyzonty, poznawać nowych ludzi i wciąż pisać o pasji, jaką stanowią dla mnie gry wideo. Dziś we w co gracie przeczytacie o Battlefieldzie 3, Bioshocku 2 oraz o Borderlands.


Battlefield 3 (PS3, EA DICE, 2011r.)

W Battlefielda 3 grałem tak dawno, że gdy jeden z kolegów, z którym świetnie się bawiłem przy Starhawku, którego opisywałem jakiś czas temu na łamach niniejszego felietonu, zaproponował, że pogra ze mną w dodatki, to byłem w siódmym niebie. Niestety wszystko pozapominałem i musiałem sobie nawet przypomnieć to jak się startuje odrzutowcem z lotniska. 

Gdy inni gracze z grupy Battlefielda 3, do której i ja należę ustalali już wykupienie serwera do ustawki i przedstawiali jakieś szczegółowe plany zdobycia wszystkich trofeów sieciowych w tej strzelaninie pierwszoosobowej ja chciałem po prostu dobrze się bawić. Nie było dla mnie ważne czy przegram lub wygram. Liczyło się tylko to, że mogę pograć i pogadać ze znajomym podczas wspólnej gry.

Nie powiem, kilka szalonych akcji udało nam się wykonać.

Udało mi się w końcu zastrzelić przeciwnika, jadąc jako pasażer motocykla. Zestrzeliłem też jako kierowca jeepa helikopter, co wcale nie było takie łatwe, gdyż pilot naprzeciwko którego stanęliśmy potrafił o siebie zadbać. Nasz plan, aby mój kumpel oddał strzał z Igły, co doprowadzi do odpalenia przez niego flar, co z kolei stworzy dla mnie szansę oddania strzału, którego nie powstrzyma już żadna flara spalił na panewce. Gdy chciałem już oddać strzał z działa jeepa nasz wróg schował się w zasłonie dymnej i nie mogłem go wcale namierzyć. Wtedy mój kolega wpadł na kolejny pomysł. Postanowił, że będzie przynętą. Unieruchomił owy helikopter przy jednej z kolejnych okazji, co tak rozsierdziło jego pilota, że ten był zmuszony posadzić sprzęt na ziemi, bo wtedy mógłby z niego wsykoczyć i zastrzelić mojego znajomego. Była to dla mnie idealna okazja, żeby rozwlalić w drobny mak tą irytującą maszynę latającą.

Jednak zupełnie inna sytuacja dostarczyła nam najwięcej emocji. Rozmawialiśmy jak niby możemy doprowadzić do kradzieży flagi w taki sposób, że ja będę pilotem helikoptera a on zwinie flagę z bazy wroga i razem odlecimy do naszej bazy. Wydawało mi się to niemożliwe, tym bardziej, że widziałem kiedyś jak jeden gracz z mojej drużyny wylądował w obcej bazie a jego helikopter został zniszczony zanim zdołałem mrugnąć oczami. To nie był najlepszy pomysł. Postanowiłem rozegrać to zupełnie inaczej. Wylądowałem helikopterem przy wcześniejszym budynku, wysiadłem z helikoptera, żeby go nikt nie zniszczył i czekałem na moment, aż kolega ukradnie flagę. Gdy tylko usłyszałem w headsecie, że kumpel ma flagę, zasiadłem za sterami helikoptera, podleciałem trochę w jego kierunku i razem zabraliśmy się do naszej bazy, po czym zdobyliśmy punkt.

Ech, stęskniłem się za Battlefiledem 3. W ten weekend w dalszym ciągu będę się staral odblokować wszystkie elementy do kuszy.


Bioshock 2 (PS3, 2K Marin, 2010r.)

Nie zajmuję sie obecnie trybem dla jednego gracza w Bioshocku 2, ale skoro znajomi ciągle zaczepiają mnie, żebym z nimi grał, to nawet jeśli gram akurat w coś innego, to chcę wskoczyć cociaż na moment do tej podwodnej dystopii i bawić się razem z nimi. Nikt z nich mnie nie ocenia, nie mówi, że jestem słaby, że czegoś nie umiem albo, że nie zasługuję na to, żeby się z nimi bawić.

Do trybów rywalizacji znanych z innych strzelanin dodano tutaj elementy właściwe dla tej serii. Po zabicu gracza możemy mu zrobić zdjęcie, co sprawi, że zadamy mu więcej obrażeń. Jeśli uważamy, że jesteśmy zbyt słabi w walce bezpośredniej, to zawsze możemy zhakować jakieś działko i liczyć na to, że unicestwi zaskoczonego gracza. Na mapach pojawia się też od czasu do czasu strój Big Daddy'ego a gdy go założymy, to możemy siać postrach i pożoge w szeregach innych graczy. Ubicie takiego potwora nie należy do najprostszych rzeczy, ale jest to wykonalne.

Najwięcej czasu ze znajomymi spędzam w trybie polegającym na zbieraniu ADAMa, czyli materiału genetycznego, który służy do modyfikacji genetycznych wszystkich mieszkańców Rapture. Zabawa polega na tym, żeby pochwycić Little Sister i przetrzymać ją jak najdłużej, w czym na pewno będą przeszkadzać nam inni gracze. 

Grałem również w wariację trybu capture the flag polegający na pochwyceniu Little Sister i bezpiecznym doniesieniu jej do jej kryjówki. Ten tryb składa się z dwóch faz. Jako obrońcy musimy przeszkadzać innym graczom w schytaniu małej, bezbronnej dziewczynki. W tym celu jeden gracz z danej drużyny staje się nawet Big Daddy'm, ale to wcale nie oznacza, że jest nieśmiertelny. Zmasowany atak napastników wyposażonych w granatniki obali nawet i takie monstrum, dlatego obrońcy muszą też uciekać się do zastawiania pułapek na potencjalnych złodziei. Należy korzystać z wszelkich możliwych metod, żeby powtrzymać adwersarzy. Obrona małej siostrzyczki nie należy do najprostszych rzeczy, szczególnie wtedy gdy jej zmutowany opiekun polegnie na placu boju. Gra po przeciwnej stronie barykady jest bardzo stresująca i ucieczka, gdy wszystko wokół chce nas zabić a my musimy przedrzeć się przez hordę pułapek, wieżyczek i krwiożerczych spicerów w celu uratowania najbardziej bezbronnej istoty w tym koszmarnym podwodnym mieście. O wysoki poziom adrenaliny nie musimy się martwić.


Borderlands Game of the Year Edition (PS3, Gearbox Software, 2009r.)

Dodatek ze Generałem Knoxxem zaliczony. Tak jak się po nim spodziewałem, był wypchany po braegi zawartością i misjami. Miałem okazję przetestować w nim trzy typy pojazdów.

Racer to bardzo szybki pojazd, z krótką dopałką i słabo opancerzony, ale z drugiej strony idealnie nadający się do akrobacji powietrznych. Trzeba nauczyć się nim jeździć, bo bez niego nie dostaniemy się do więzienia, w którym przetrzymywana jest Athena.

Zbudowanie Monstera było moim pierwszym zadaniem zleconym mi przez Scootera w tym ogromnym dodatku i gdybym nie zajął się tym już na samym początku, to nie zrobiłbym w nim nawet jednego zadania. Na początku zupełnie nie radziłem sobie z dronami latającymi i czychajacymi na mnie samochodami. Monster ma solidny pancerz i rozpędza się bardzo wolno, ale ma zdecydowanie najdłużej trwającą dopałkę. Spedziłem najwięcej czasu w tym wozie.

Ostatnim pojazdem z jakim miałem do czynienia jest Lancer, opancerzony niczym czołg. Zdecydowanie najwolniejszy ze wszystkich pojazdów, którty niezbyt nadaje się do skakania z wyskoczni nad przepaściami, ale jego wielka wytrzymałość pozwala na spokojną jazdę nawet w pobliżu najgroźniejszych stworzeń zamieszkujących Pandorę. Nie posiada w swoim arsenale pocisków samonaprawadzających jak chociażby Monster, ale jego pociski energetyczne jak najbardziej dają radę. Można nim rozrzucać miny, jadąc po drodze. Jednak jego najciekawszą funkcją jest moduł pozwalający na poszukiwanie skrzyń ukrytych głęboko pod ziemią. Dzięki niemu przez chwilę mogłem poczuć się w Borderlands jak prawdziwy poszukiwacz skarbów.

Nie będę nikogo przekonywał, że każda misja w tym dodatku ociera się o geniusz, bo niektóre z nich polegały na żmudnym gromadzeniu rdzeni lub zabijaniu okreslonej ilości wrogów, ale już jedna z misji pobocznych dla Szalonej Moxxi polegająca na zmazywaniu sprośnych bazgrołów na jej temat takich jak to, że Moxxi miała nabój w każdej komorze albo, że lubi pozycję na skagga rozbawiła mnie do łez i za taki humor uwielbiam tą serię.

Knoxx nie okazał się jakimś trudnym mocarzem i choć w pewnym momencie starcia z nim pojawiły się posiłki, które mu pomagały, w tym żołnierze z działkami stacjonarnymi, które uzupełniły jego ubetek zdrowia, to po szybkim uporaniu się z nim zająłem się wojskowym nie lubiącym poniedziałków i wysadziłem cała zbrojownię w cholerę.

Po pokonaniu głównego bossa zobaczyłem napisy końcowe i otrzymałem możliwość wykonania ostatnich zadań z Tajnej Zbrojowni Generała Knoxxa. Kilka razy zawalczyłem na arenie, zrobiłem najbardziej irytujące misje dla Marcusa i tylko zachodziłem w głowę czemu pracownicy Gearboxa zrezygnowali z przekaźników umożliwiających szybki trasport do konkretnego obszaru na mapie tak jak to jest w podstawowej wersji gry? Zamiast tego byłem zmuszony jeździć przez kilka mniejszych obszarów, żeby wykonać jakąś misję a potem jeszcze wrócić do konkretnego zleceniodawcy, aby otrzymać od niego nagrodę. To chyba najgorsze rozwiązanie w tych dodatkach, podobnie jak to, że wyłącznie gry za każdym razem przenosi nas do pierwszej miejscówki w dodatku, z której znowu trzeba się wlec gdzieś dalej, żeby wykonać zadanie. Również i pod tym względem podstawka jest lepiej przemyślana, gdyż w niej zawsze zaczynamy w obszarze, w którym skończyliśmy wcześniejszą grę.

Po tym wszystkim miałem 43 poziom rozwoju postaci i absolutnie żadnych szans na wyrównaną walke z największym potworem z całego dodatku. Sugerowany poziom misji pokazywał liczbę 61 a to oznacza, że nie można z nim walczyć podczas pierwszego przejścia gry. Mocno mnie to rozczarowało, ale chciałem go chociaż zobaczyć na oczy. Los chciał inaczej. Dołączyło do mnie trzech graczy z 69 poziomem, czyli maksymalnym w pierwszej części Borderlands, więc byłem ciekawy tego jak też sobie poradzą w starciu w monstrum, które jest podobno nie do zabicia a tytuł misji z nim zwiazanej brzmi mniej więcej Na pewno umrzesz. Tak się guzdrałem przy automacie z bronią przy windzie, która prowadzi do areny, na której miała odbyć się walka, że dwóch z tych graczy nie wytrzymało i pojechało na górą. Zanim winda zjechała na dół boss już nie żył. Tyle go widziałem. Haha. Jedeyne co mogłem zrobić w takiej sytuacji, to zebrać piekielnie drogi ekwipunek, który z niego powypadał.

Jedyne co mi pozostało w takiej sytuacji, to rozegrać wreszcie dodatek z rewolucją claptrapów, ale bardzo szybko zostałem sprowadzony na ziemię, gdy okazało się, że pierwsza misja z tym związana również wymaga 61 poziomu. W ten oto sposób wróciłemm do wątku głównego w tym skrzyżowaniu fpsa z rpgiem i jeszcze bardzo długo nie zobaczę ostatniego dodatku. Muszę praktycznie przejść ten tytuł jeszcze dwa razy, łącznie z dodatkami, żeby zdobyć odpowiedni poziom do rozegrania ostatniego fragmentu w Borderlands, którego jeszcze nie znam.

Nie składam jednak broni, bo to dla mnie wielka szansa na spotkanie kolejnych łowców nagród, którzy nieraz ratowali mnie przecież z opresji i vice versa.


Choć czasu mam niewiele a weekend zaczyna się dla mnie dopiero dzisiaj po południu, to liczę na to, że uda mi się jeszcze włączyć na chwilę któryś z nastepujących tytułów: Umineko, God of War II HD lub Burnout Paradise, którego nie widziałem na oczy przez ostatnie siedem lat.

Trzymajcie się się ciepło. Życzę Wam udanego weekendu, oczywiście nie tylko przy grach.

squaresofter
12 maja 2018 - 08:56

Komentarze Czytelników (32)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.05.2018 10:23
1
Czarny Wilk
66
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

U mnie wciąż niezmiennie Yakuza Zero - zaczynam piąty rozdział, gra bawi bardzo mocno, a style walki Mad Doga to w ogóle poezja i świetna odmiana od sposobów walki Kiryu.

Prócz tego znowu wzięło mnie na DriveCluba. Systematycznie zbieram sobie gwiazdki z trybu kampanii i DLC, aktualnie mam ich koło 300, co oznacza, że zostało jakieś 700 do zebrania. Świetna, gigantyczna gra z fantastycznym modelem jazdy, nieco niedoceniona przez kiepski start, który poprawiono dopiero popremierowym supportem.

12.05.2018 10:53
2
odpowiedz
Yuri Lowell
10
Pretorianin

Nadal Blue Dragon (Xbox 360), drugi dysk i prawie 35h. Podejrzewam, że to już połowa przygód moich bohaterów: Shu, Kluke, Yiro, Marumaro oraz Zola, która dołączyła do nas gdy dotarliśmy do zamku Yibral. Teraz, po prośbie króla, mamy się udać na północ ale jak to bywa, udaliśmy się najpierw dokładnie w odwrotnym kierunku, do wioski gigantów Golgo by poznać trochę ich historii, pomóc zakochanej parze i przy okazji obalić lokalnego kacyka o beznadziejnym imieniu: Yilala. :D

Planuję też spędzić trochę czasu z demo Monster Hunter Stories (3DS). I jestem zdziwiony długością tego demo bo raczej na pewno przekroczyłem już 10h a także z 7th Dragon III Code: VFD (3DS). Tym razem już z pełną wersją gry.

Pozdrawiam autora i czytelników "wcgww". :)

post wyedytowany przez Yuri Lowell 2018-05-12 10:53:40
12.05.2018 10:56
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
adam11$13
61
Pokémaniac

Wszystko co aktualnie ogrywam lub będę ogrywać na jednym zdjęciu ->

Najnowszy God od War ukończony w tamtym tygodniu - moja nowa, ulubiona gra tej generacji. Ukończyłem też plusowego Raymana Legends - na wyklinałem jak szewc, ale udało mi się przejść :P W Rage'a będę grał bo trzeba nadrobić przed zapowiedzianą kontynuacją, Gow-a bo mi było za mało po ostatnim, a Okaryna bo to ponoć "Pan najlepsza gra na świecie" , a i też chętnie zobaczę jak prezentuje się ten remaster.

12.05.2018 11:09
2
odpowiedz
jarekao
91
PAX

A ja wróciłem do Titan Questa. Mam do tej gry ogromny sentyment bo to gra zakupiona za moją pierwszą wypłatę z normalnej pracy. Gra się wyśmienicie. Wiedźmin 2 i Skyrim muszą poczekać.

12.05.2018 11:22
👍
2
odpowiedz
Ogame_fan
94
Legend

Skończyłem właśnie Yakuze 6 i muszę powiedzieć ze fabularne to jest majstersztyk. Nic lepszego w tym roku pod tym wzgledem nie wyszlo i juz raczej nie wyjdzie (może RDR2 jedynie) kurczę już chce Yakuze 7!

Na ten weekend/tydzień będzie:

Trylogia Ratchet i Clank na Vite- świetne gry do kieszeni. Super się w to gra na Vicie.

Prince of Persia Zapomniane Piaski na Wii to najlepsza edycja tej gry, to co wyszło na 360 PC i PS3 nie mają startu do edycji Wii.

RAGE w ramach ogarnięcia przed dwójką ;)

post wyedytowany przez Ogame_fan 2018-05-12 12:26:06
12.05.2018 11:36
👍
3
odpowiedz
solitary_sly
8
Legionista

Nadal gram w Assassin's Creed II i jestem w Wenecji. Cóż więcej mogę rzec? Gra nie uchroniła się od bugów (trzy razy wsiąkłem do jakiegoś budynku), ale nie są tak rażące by rezygnować z rozgrywki.

Na dzień dzisiejszy Ezio przesłonił mi cały gamingowy świat;P

12.05.2018 11:59
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Scott P.
90
Generał

"Sugerowany poziom misji pokazywał liczbę 61 a to oznacza, że nie można z nim walczyć podczas pierwszego przejścia gry."
Można osiągnąć poziom 61 podczas pierwszego przechodzenia gry, ale trzeba mieć ogromne pokłady cierpliwości i się nie pomylić.

https://www.youtube.com/watch?v=wlgbd9YPgyc

"Jedyne co mi pozostało w takiej sytuacji, to rozegrać wreszcie dodatek z rewolucją claptrapów, ale bardzo szybko zostałem sprowadzony na ziemię, gdy okazało się, że pierwsza misja z tym związana również wymaga 61 poziomu."
Sprawdź no to jeszcze raz bo większość misji w tym dodatku ( w tym i pierwsza) wymaga o koło 42 poziomu.

http://borderlands.wikia.com/wiki/Claptrap%27s_New_Robot_Revolution/missions_flow

12.05.2018 12:24
1
odpowiedz
zanonimizowany1261277
0
Centurion

W nocy wbiłem platynę w Cyberdimension Neptunia: 4 Goddesses Online.
Remaster VII wymaga VR czy jest on dodatkiem?

12.05.2018 12:52
3
odpowiedz
SpecShadow
59
ManWhoSoldWorldIn1989

Obecnie na ruszcie prawdziwy antyk - Wizardry VI: Bane of Cosmic Forge. Trzeba się trochę przestawić, nauczyć gry (ciągle zaglądam do instrukcji i czasem poradników, przynajmniej jakaś dobra dusza zrobiła automappera do gry) trochę grindu jest ale też trzeba sporo szczęścia (otwieranie zamków, walka).
Marzy mi się maraton z tą samą drużyną przez ostatnią trylogię (Wiz6->Wiz7-Wiz8).
Się ostro wkurzyłem jak okazało się że przy reinstalacji wcięło mi savy, przynajmniej nie muszę robić drużyny od nowa (trwa to znacznie dłużej niż np. w Baldurs Gate z tym losowaniem statów).

Kolejny powód na tak mało wymagającą grę - daję odpocząć mojemu GPU i rozglądam się za wymianą na coś lepszego, niedługo nowa liga w Path of Exile a ta gra zamęczyła mojego GPU ostro (artefakty i inne takie pod naprawdę dużym obciążeniem etc.).

Ostatnio wyrobiłem sobie nawyk grania tylko w jedną grę. Znacznie lepsze rezultaty, obecnie mój backlog jest cieniem poprzednika...

post wyedytowany przez SpecShadow 2018-05-12 12:53:56
12.05.2018 13:03
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
MarBarRastaa
7
Legionista

U mnie od czwartku Far Cry 5. Naprawdę świetnie się gra. Staram się jak najwięcej eliminować po cichu i sprawia to ogromną frajdę. Mam za sobą kilka godzin gry i nie wiem jak to dalej będzie z powtarzalnością misji, ale póki co jest fajnie. Dużo eksploruję, głównie z buta, chociaż samochodami też się dobrze jeździ, to jednak wolę przemierzać okolice na nogach żeby nic mnie nie ominęło. Poluję, łowię ryby, eliminuje wrogów i takie tam ;-) Myślę, że spędzę z tą grą akurat tyle czasu ile zostało do premiery Dark Souls Remasterd.

Na koniec kilka słów o Beyond:Two Souls które mam już za sobą. Niesamowita fabuła, świetna gra, coś pięknego. Mam w planach do niej wrócić za jakiś czas i wbić platynę. Wystarczy powtórzyć kilka rozdziałów i dokonać innych wyborów i platynowe trofeum mamy na wyciągnięcie ręki... pod warunkiem, że zdobędziemy ostatniego trofka za przejście gry na dwa pady. Kompana do tego wyzwania raczej nie znajdę, więc będę musiał grać sam i zmieniać pady w odpowiednim momencie, co też z przyjemnością uczynię za jakiś czas.

Z planszówek w ten weekend skromnie, dziś dokończenie scenariusza Rycerzy Pustkowi, który zaczęliśmy z żoną w czwartek i w niedziele Blood Rage na czterech graczy. Będzie rzeźnia!

Udanego weekendu wszystkim!

12.05.2018 13:05
😊
2
odpowiedz
LukeSpidey
5
Legionista

Wczoraj ukończyłem InFamous: Festival of Blood i w sumie to się zastanawiam za co złapać teraz.

Na dysku PS4 od kilku miesięcy kwitnie Watch Dogs i chyba za to się wezmę. Gierkę zaliczyłem już ze 4 lata temu na X360 i pamiętam, że mi się podobała, więc skuszę się na powtórkę z rozgrywki.

12.05.2018 13:11
2
odpowiedz
Command&Control
6
Combat Mission SF2

Thrones of Britannia. Moim, zdaniem bardzo dobra część, niesamowicie klimatyczna. Jeszcze długo będę w to grał.

12.05.2018 14:32
😒
2
odpowiedz
kęsik
81
Legend

Ni no Kuni 2 i FFXV jeszcze próbuję wymęczyć ale szczerze nie wiem czy coś z tego jeszcze będzie. Z FF stało się to czego się obawiałem, po skończeniu fabuły nie chce mi się już grać. A to jak to granie wygląda z fabularnego punktu widzenia nie pomaga. Nie mam nic do nowego contentu odblokowywanego po skończeniu gry ale to musi mieć jakiś sens żeby chciało się grać a tutaj z uwagi na fabułę... no po prostu nie ma motywacji do grania.

Wróciłem sobie do najlepszej polskiej gry (nie licząc Wiedźmaków) czyli do Dying Light. Tyle czasu minęło a ja nadal nie ruszyłem dodatku. Czas to wreszcie zmienić, i przy okazji przejść podstawkę raz jeszcze. Boże, jaka to jest dobra gra. Dead Island było jak dla mnie takie meh, a tutaj dzięki zmienionemu systemowi przemieszczania się gra staje się zupełnie inna i dużo lepsza mimo, że przecież pozostałe elementy są w zasadzie bardzo podobne do DI.

Far Cry 5 po 20+h jest zdecydowanie najlepszą grą Ubiszaftu od ponad roku ale nadal są tutaj takie głupie rzeczy które mnie denerwują, które dodatkowo DL mi uwypuklił. Brak gadającego bohatera to jest jakiś chory żart. Ta gra tyle traci że szkoda gadać. Nienawidzę w grach bycia kukłą bez głosu i charakteru. Niektórzy twierdzą, że tak jest lepiej, łatwiej się wczuć w postać czy coś ale to chyba jakieś chore żarty. Jak mam się identyfikować z workiem na ziemniaki bez wyrazu? Immersja zero. Brakuje też tych głupich animacji z DL gdzie ludzik wszystko ładnie otwiera rączkami a nie wszystko się samo otwiera magicznie po naciśnięciu E. Bardzo fajna ale gdyby Ubiszaft nie był taką głupią firmą byłaby jeszcze lepsza.

12.05.2018 15:29
1
odpowiedz
Albanoid
24
Pretorianin

GRYOnline.plTeam

Od czwartku męczę tenisa , bo akurat zawitał w moją okolicę kuzyn i w końcu jest z kim pograć ;)

Ukończyliśmy również A Way Out - mam jednak dość kiepskie wrażenia po ograniu tego tytułu. Za dużo wymuszonego dramatu, toporność gry i wiele nielogiczności (Ocena : 6). W tle udało mi się ukończyć demo Detroit i jestem naprawdę zadowolony. Zapowiada się naprawdę dobrze, choć ciężko ocenić po tak krótkim fragmencie rozgrywki.

Powoli również męczę Pillars of Eternity 2 i choć jestem na samym początku, to już mnie dość mocno zaangażowała historia i rozgrywka. Zobaczymy jak dalej ;)

Tymczasem od jutra zaczynam pracę z Ancestors Legacy - taka mała odskocznia w postaci gry strategicznej.

12.05.2018 17:05
😊
odpowiedz
Ogame_fan
94
Legend

Miał być RAGE ale włączyłem na chwile RDR i mnie wessalo. Przejdę kolejny raz najlepszy western w historii gier video - tym razem w 4k ;)

13.05.2018 09:01
1
odpowiedz
Czarny Ivo
7
Legionista

WItam!
Ja w dalszym ciągu maksuję Super Mario 3D Land. Świat specjalny jest nieco trudniejszy niż podstawka, przez co zbieranie gwiazdek daje więcej satysfakcji :) Prę to przodu tym razem jako Luigi.

Oprócz tego gram w Valiant Hearts na PS4 i coraz bardziej mi się podoba. Fajne jest stawianie na łamigłówki i sporadyczne elementy akcji jak pościgi czy QTE. Świetnie zachowany balans między poruszającą historią/ klimatem, a rozgrywką. Zwykle w grach nastawionych na EMOCJE praktycznie brak udziału gracza, a tu jest bardzo ładny stosunek 50/50.

Pozdrawiam.

13.05.2018 09:53
1
odpowiedz
MrocznyWędrowiec
50
aka Hegenox

Zacząłem Beast Quest'a oraz Battle Brothers: Lindwurm.

13.05.2018 12:02
odpowiedz
3 odpowiedzi
adam11$13
61
Pokémaniac

Tak gram sobie w tę Okarynę i o matko bosko... jakie to jest nudne i męczące. Może i grzeszę, ale nie ogarniam całej ekscytacji i kultu tego tytułu. A Link Between Worlds, A Link to The Past czy nawet Windmaker są dużoooo ciekawsze i bardziej wciągające.

post wyedytowany przez adam11$13 2018-05-13 12:03:54
13.05.2018 12:22
😁
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
giermuś1972
82
Ultra_Violence

W ten weekend na tapecie Guilty Gear Rev 2.

13.05.2018 16:16
1
odpowiedz
Kaszydo
9
Legionista

Dalej ciągnę Personę 5. Jestem już po pałacu Madaramy. Jakoś tak właśnie w czasie tego pałacu przypomniała mi się pewna historia. Wiosną 2016 roku Anish Kapoor, brytyjski artysta, kupił wyłączne prawo do użytkowania pigmentu Vantablack, określanego jako najczarniejszy materiał na ziemi. Kapoor jest jednym z najbogatszych artystów na świecie, jego majątek liczy się setkach milionów dolarów. Oczywiście innym artystą nie spodobało się, że Kapoor ma wyłączność na ten niezwykły pigment. Naprawdę ciekawie zrobiło się jednak, kiedy artysta i prowokator Stuart Semple stworzył własną różową farbę, którą nazwał „najbardziej różową farbą na świecie”. Wystawił ją na sprzedaż na swojej stronie, gdzie zamówić może ją każdy… z wyjątkiem Kapoora. Każdy klient podczas zakupu musi złożyć oświadczenie, że nie podzieli się farbą z człowiekiem, który zabrał światu Vantablack. Jednak Kapoor nic sobie z zastrzeżeń nie robił, i jakiś czas później pochwalił się posiadaniem różowego pigmentu na instagramie... pokazując różowy środkowy palec. W odpowiedzi Semple stworzył "najbardziej błyszczący brokat" zawierający drobinki szkła. Ostrzeżenie na opakowaniu nie maczać palców. Znowu może go nabyć każdy z wyjątkiem Kapoor. Świat sztuki czasem jest naprawdę dziwny.
Ostatnio poszerzyłam kolekcje cyfrowych tytułów m.in. o: Valkyrie Chronicles, Danganronpa Another Episode: Ultra Despair Girls i Rogue Galaxy na ps4. Tylko kiedy ja to przejdę.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze