W co gracie w weekend? #270: Dragon Quest XI Muv-Luv Hatsune Miku Future Tone The Labyrinth of Grisaia Uncharted 2 i 3 - squaresofter - 6 października 2018

W co gracie w weekend? #270: Dragon Quest XI, Muv-Luv, Hatsune Miku Future Tone, The Labyrinth of Grisaia, Uncharted 2 i 3

Mija właśnie miesiąc od kiedy Dragon Quest XI zawitał w moich skromnych progach a tytuł wciąż bawi mnie do takiego stopnia, że nie mogę się od niego oderwać. Czasami mi się to jednak udaje a wtedy odpalam następujące gry: Muv-Luv, Hatsune Miku Project DIVA Future Tone, The Labyrinth of Grisaia oraz Uncharted 2 i 3. Wpis zawiera spoilery i zaglądasz do niego na własne ryzyko.


Dragon Quest XI: Echoes of an Elusive Age

Informacje

Platforma: PS4

Producent: Square Enix

Data wydania: 4 września 2018r.

Gatunek: Jrpg turowy

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że jakiś klasyczny jrpg turowy jest w stanie dostarczyć mi tyle frajdy, ale im więcej czasu spędzam z najnowszym Dragon Questem, tym bardziej go uwielbiam.

Są w nim nieoczekiwane zwroty akcji, protagonista-niemowa ma chyba najlepiej nakreśloną przeszłość od czasów Serge'a z Chrono Cross, bohaterowie mają historie chwytające za serce, transpozycja głównego antagonisty zwaliła mnie z nóg, misje poboczne potrafią dać do myślenia albo rozbawić do łez, w kasynie dorobiłem się fortuny, wszedłem w posiadanie pięciuset różnych przedmiotów, z których całą masę wykułem w podręcznej kuźni, ale w życiu bym się nie spodziewał, że cała ta historia potoczy się w ten sposób, że poczuję w niej ciężki klimat Final Fantasy VI, czyli jednej z najwspanialszych produkcji, w jakie dane było mi grać w moim życiu.

Spodobało mi się nagłe przejście historii o sielankowej atmosferze w zupełnie inną, obarczoną mrokiem, ukazującą upadek człowieczeństwa, brak wiary w epsze jutro, ludzką chciwość potrafiącą sprowadzić na każdego wiele cierpienia, tchórzostwo, poczucie winy, wyrzuty sumienia oraz zdradę budzącą w sercu ogromną rozpacz. 

Dzięki temu kolejna gra o ratowaniu świata to w rzeczywistości gra, w której stawką jest spokój ducha, bezinteresowność, rycerskość, niezłomność, braterstwo, odwaga i chęć niesienia pomocy innym. Tylko w ten sposób można walczyć z tym, co złe a ja się pod tym wszystkim podpisuje i właśnie te elementy mobilizują mnie do kontynuowania kolejnej smoczej podróży. 


Muv-Luv

Informacje

Platforma: PS VITA

Producent: Age

Data wydania: 8 czerwaca 2018r.

Gatunek: Visual novel

Grając w Muv-Luv drugi raz zastanawiałem się czy będę zmuszony oglądać od początku do końca wszystkie sceny, które już widziałem a dopiero końcówka historii Meyii będzie się róźniła od tego co spotkało mnie z Sumiką.

Po początkowym rozczarowaniu na szczęście zaczynam dostrzegać skutki swoich decyzji. Najważniejszą była chyba randka z tajemniczą spadkobierczynia rodu Mitsurugi. Zazwyczaj wydaje się ona oderwana od rzeczywistości i zachowuje się tak jakby nie miała pojęcia o prawdziwym życiu, co jest stutkiem życia od małego pod kloszem ogromnego konglometatu finansowego swoich rodziców, ale im dalej w las, tym lepiej, gdyż dziewczyna nosząca stale przy boku swoją katanę doskonale dogaduje się z dzieciakami, co można zaobserwować w sytauacji gdy w parku rozrywki gubi się dziecko a ona zachowuje się w stosunku do niego nad wyraz troskliwie, zupełnie nie zważając na to, że mały brzdąć wybrudził jej ubranie. Gry główny bohater pyta czy nie widzi tego, że jest brudna, ona kwituje całą zaistniałą sytuację z wrodzoną sobie gracją, mówiąc do zaniepokojenego Takeru, że nie ma co się przejmować plamami na jej randkowym stroju, bo przecież wszystkie dzieci zachowują się w ten sam sposób.

To był pierwszy moment, gdy rzeczywiście poczułem, że Meiya jest człowiekiem z krwi i kości i ma jeszcze jakieś inne zalety poza wystrzałowym wyglądem, tabunem osobistych gospodyń oraz szoferem, którzy są na każde jej  zawołanie i wpływami jej bogatego rodu. W tej scenia zachowała się jak zwykła dziewczyna, co bardzo mi przypadło do gustu, więc krok po kroku będę się starał zobaczyć jej ścieżkę do końca. Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę ją wreszcie w sukni ślubnej.


Hatsune Miku: Project DIVA Future Tone

Informacje

Platforma: PS4

Producent: Crypton Future Media + Sega

Data wydania: 10 stycznia 2017r.

Gatunek: Gra rytmiczna

Froszti ostatnio dużo pisze w Japan News o nowych figurkach vocaloidów dostępnych w Kraju Kraju Kwitnącej Wiśni, więc nie wytrzymałem i znowu odpaliłem Future Tone.

Doceniam naszą branżę za różnorodność gatunkową gier i cieszy mnie niezmiernie, że nie każda z nich to przyduża piaskownica, w której w gruncie rzeczy nie ma co robić a fakt ten zostaje skrzętnie ukryty przez jej twórców, którzy wypchali mapę świata gry śmieciami do zbierania zamiast skupić się na zrobieniu jakichś zadań pobocznych, które zostałyby w pamięci. Nie cierpię sztucznego przedłużania gry a piaskownice są tego najlepszym przykładem. Dlatego cieszę się, że są jeszcze produkcje, które włączam wtedy gdy chce się odprężyć i posłuchać muzyki.

Niech to już będą jakieś piosenki śpiewane przez synetezator dźwiękowy z awatarem szesnastoletniej dziewczyny z kucykami sięgającymi do samej ziemi.

Niech sobie pląsa w rytm melodii, gestykuluje rękami, kręci się na pięcie wokół własnej osi od czasu do czasu, rusza biodrami i niech zaśpiewa coś radosnego, co podniesie każdego smutasa na duchu.

Taki chociażby Electric Angel doskonale się do tego nadaje. Pozwoliłem sobie go dodać w dwóch wersjach, gdyż można zmienić w nim teledysk przed rozpoczęciem w opcjach gry.

Nie jest to ani utwór o utraconej miłości, tęsknocie gryzącej serce, poczuciu winy czy innym tego typu szajsie, które zaplątają głowy tych bardziej rzeczywistych nastolatek, które niczego jeszcze nie przeżyły, ale są już gotowe do życia i do pobierania +500 albo alimentów (opcja dla tych bardziej ambitnych).

Niech to będzie radosna piosenka, w której Miku zdaje sobie sprawę z tego, że jest tylko ciągiem zer i jedynek, ale czy to oznacza, że nie może dawać radości innym ludziom swoim tańcem i spiewem? Otóż nie, niech robi to w czym jest najlepsza. Wtedy spędzę z jej piosenkami z Future Tone kolejne dziesiątki godzin, zupełnie nie wiedząc kiedy to się stało. Zresztą nie muszę tego wiedzieć. Chcę się przecież tylko zrealksować i zapomnieć, że w innych grach trzeba zbierać tony śmieci, żeby zobaczyć ich prawdziwe zakończenie. Brrr.


The Labyrinth of Grisaia

Informacje

Platforma: PC

Producent: Front Wing

Data wydania: 22 czerwca 2016r.

Gatunek: Gra erotyczna, visual novel

Już dawno temu pisałem w swoich blogach, że wybrałem słodką idotkę, bo uwielbiam ludzi, którzy nie starają się być super poważni na siłę. Jej by to zresztą nigdy nie wyszło.

Od małego nie potrafiła spełnić nadzei pokładanych w niej przez jej rodziców, którzy tarali się jak mogli, najmując kolejnych nauczycieli, żeby czegoś ją nauczyli, a że nie potrafiła tego wszystkiego spamiętać, to owi tutorzy zamienili jej życie w prawdziwe piekło, znęcając się nad nią fizycznie i psychicznie. Ciężko jest żyć ze świadomością, że jesteś tępym wyrzutkiem społecznym.

Pójście do szkoły zamiast stać się źródłem radości i śmiechów było dla niej kolejną katorgą, gdyż czuła się w niej wyobcowana ze strony koleżanek i kolegów, którzy jej unikali. 

Wtedy też zaczęła się zastanawiać nad samobójstwem. Nawet to się jej nie udało, bo w drodze na dach, gdy podjęła decyzję o odebraniu sobie życia zobaczyła tam dzieczynę, która chciała ze soba skończyć. Znienawidziała ją do takiego stopnia...że aż się zaprzyjaźniły. Wreszcie w życiu dwóch dziewczyn pojawiła się osoba, którą mogły nazwać swoją przyjaciółką.

Sielanka nie trwała zbyt długo. Michiru w końcu dowiedziała się, że jej koleżanka wdała się w romans z o wiele starszym mężczyzną a on po tym jak się z nią zabawił wyrzucił ją ze swojego życia jak zwykły odpadek. Mimo okrucieństwa, które ją spotkała z jego strony nie potrafiła go przestać kochać. Wiedziała, że już nigdy nie będą razem i tym razem odrzuciła wszystko, nawet swoją głupiutką Michiru. Skończyła ze sobą. To był koniec jej cierpienia, ale zupełnie nie pomyślała o uczuciach swojej przyjaciółki. 

Razem ze swoim życiem zabrała też tą iskrę radości, którą dała Michiru. Dziewczyna załamała się psychicznie i próbowała sobie odebrać życie. Nie udało się jej. Była na skraju śmierci. Uratował ją przeszczep serca od dziewczyny, która uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu, po którym straciła zdolność komunikowania się z otaczającym ją światem.

To jest właśnie ta druga Michiru, o której wspominałem kiedyś na łamach poprzednich odcinków W co gracie w weekend?

W ciele Michiru żyją tak naprawdę dwie osoby i to właśnie o to, która zdobędzie władzę nad jej ciałem toczy się walka na ścieżce fabularnej słodkiej blondynki w The Fruit of Grisaia. 

Choć cała jej historia jest niemożliwa z punktu widzenia medycyny, zupełnie mi to nie przeszkadzało, bo dzięki niej zrozumiałem, że trzeba mieć prawdziwą odwagę, aby w świecie pełnym pogardy dla drugiego człowieka, który nie potrafi odnieść sukcesu społecznego, bo jest na to zbyt głupi, rozśmieszać otoczenie swoimi absurdalnycm zachowaniem i nieumiejętnością pojmowania najprostszych rzeczy. 

Jej smutna opowieść to coś więcej niż oczekiwałem po grze erotycznej. Dlatego też jestem pełen podziwu, że grając w The Labyrinth of Grisaia moge śledzić jej dlasze losy.

Tak moi mili, kontynuacja The Fruit of Grisaia jest tak skonstruowana, że bez względu na nasz wybór dokonany w pierwszej części tej trylogii możemy obserwować ją dalej z perspektywy każdej dziewczyny, którą wybieramy. To jest dopiero potęga wyboru!

Nie mówice mi, że nie chcielibyście zagrać z drugi sezon The Walking Dead i zobaczyć w nim jak Lee, reporterka, którą polubił i Clementine tworzą jedną wielką szczęśliwą rodzinę? Problem w tym, że pierwszy sezon tej gry to nie visual novel z kilkoma ścieżkami fablarnymi do wyboru a przygodówka przypominającą jednopasmówkę, na końcu której czekają nas nas tylko kolejni zabici towarzysze a Telltate dawało nam tylko możliwość rzoglądania się w różne strony w drodze do celu.

Gry z gatunku visual novel mają w sobie tą zaletę, że są tak skonstruowane, że z jedna ścieżka, po której podążamy kończy się rozwidleniem dróg i możemy udać się na każdą z nich, doświadczajac czegoś nowego, jednocześnie rezygnując z poznania pozostałych elementów fabuły i jest to podyktowane tylko i wyłącznie naszymi preferencjami. 

Gra, którą dziś postanowiłem opisać jest zupełnie inna niż te tak zwane gry z wyborami i potrafiła mnie rzobawić do łez jedną zimową randką w srodku lata, bo nie da się powstrzymać śmiechu, gdy masz za towarzyszkę najsłodszą cytrnynę pod Słońcem.

Nie ma co rozpaczać nad śmiercią zmyslonych bohaterów, bo oni nawet nie istnieją. Nie lubię też gloryfikować opowieści ze smutnym zakończeniem, bo choć w życiu ludzkim jest sporo tragedii, to uważam, że zawsze znajdzie się ktoś lub coś, co jest w stanie poprawić nasze samopoczucie a nie ukrywam, że ostatnio mam szczęście do gier, które potrafią mnie rozbawić. Wynika to z tego, że nie boję się eksperymentować z czymś nowym.

Gdybym wierzył we wszystkie obietnice bez pokrycia twórców gier, to byłbym naprawdę ponurym człowiek a ja jestem tylko tak ponury, że muszę się z tego wszystkiego pośmiać od czasu do czasu, wszak śmiech to zdrowie.


Uncharted 3: Oszustwo Drake'a

Informacje

Platforma: PS3

Producent: Naughty Dog

Data wydania: 2 listopada 2011r.

Gatunek: Przygodowa gra akcji

Nikogo pewnie nie zdziwi, jeśli napiszę, że wciąż szukam skarbów w Uncharted 3. Nie będę się powtarzał, że trzeba grać w kilku trybach gry, żeby zdobyć wszystkie 38 zestawów, bo już o tym pisałem tydzień temu.

Postanowiłem jednak skorzystać z okazji i opisać tryb Hunter Arena, bo jeszcze (chyba) tego nie robiłem na łamach tego cyklu. Czy tego chcemy czy nie i tak musimy wziąć w nim udział z innymi graczami, jeśli myślimy na poważnie o skompletowaniu każdego świecidełka dostępnego w przygodówce Naughty Dog. Nawet jeśli spędziliśmy wiele godzin w arenie kooperacji z innymi graczami i daliśmy łupnia najtrudniejszym przeciwnikom na miążdzącym trybie trudności, to i tak za mało, gdyż niektóre brakujące skarby tworzące poszczególne ich zestawy wypadną tylko i wyłącznie z ciał pokonanych graczy albo znajdziemy je w skrzyniach w tym łowieckim trybie.

Przekonałem się o tym na wałsnej skórze w ciągu ostatniej doby, kompletując kilka zestawów w ciągu kilku zaledwie meczy a wcześniej skompetowanie choćby jednego z nich zajmowało mi kilka godzin gry w trybie kooperacji.

Sam tryb łowów różni się trochę od innych trybów rywalizacji. Gramy w nim w parach, dwóch na dwóch. Gra składa się z dwóch tur, po dwie rundy każda. Celem bohaterów jest przechwycenie złotych idolów i dostarczenie ich do naszego skarbca. Natomiast gracze po przeciwnej stronie barykady grają jako źli najemnicy, którym pomagają inni npce i wszyscy oni starają się pokrzyżować szyki tym pierwszym. Jeśli gracz-najemnik zabije gracza-bohatera, to zdobywa punkty, które może potem przeznaczyć na odrodzenie się jako mocniejsza jednostka. Sporo z tym zabawy i kombinowania, bo jeśli radzimy sobie dobrze w eksterminowaniu nieproszonych gości, to po śmierci możemy grać jako snajper lub cięzko opancerzona jednostka, co daje sporo satysfakcji, jeśli przypomnimy sobie, że zaczynaliśmy mecz jako zwykły szeregowiec, wyposażony jedynie w pistyolet.


Uncharted 2: Among Thieves

Informacje

Platforma: PS3

Producent: Naughty Dog

Data wydania: 16 października 2009r.

Gatunek: Przygodowa gra akcji

Co dwie gry z serii Uncharted to nie jedna. Ktoś się pewnie zaraz puknie w głowę po co opisywać w jednym tekście dwie gry z tej samej serii, ale czuję się w obowiązku sprostowania kilku głupot, które napisałem o tym tytule tydzień temu.

Pisałem m.in. o tym, że nie mogę znaleźć graczy i że chyba już nikt nie gra w Uncharted 2 poza ustawkowiczami. Rzeczywiście gracze nie rywalizują ze sobą w Uncharted 2 i 3, ale na PS4, bo oba te porty zostały okaleczone usunięciem z nich trybów multiplayer. Na szczęście mam w nosie fakt, że te działają one w sześćdziesięciu klatkach na sekundę, skoro wydawca postanowił pozbawić je oryginalnej zawartości.

Wolę ogrywać oryginalne wersje Uncharted 2 i 3 na PS3.

Dlaczego mieliśmy problemy ze znalezieniem graczy do wspólnej zabawy? Bo w trakcie zbierania się ekipy do wspólnej gry jeden z nas nie miał zainstalowanych dwóch dodatków, które są potrzebne do wspólnej zabawy w trybach współpracy i rywalizacji.

Dziwiło mnie, ze udało nam się zagrać kilka meczów, choć z początku mieliśmy z tym kłopoty. Okazało się to możliwe dopiero wtedy, gdy ten niedoinformowany gracz opuścił nasze szeregi. Od tamtej pory zagraliśmy na trzech mapach w trybie wspólpracy, które niejako stanowią podstawę fabularyzowanego trybu przygody z Uncharted 3. 

Przez te wszystkie lata myślałem, że żadna część Uncharted nie ma trybu współpracy a tu taki psikus. Co więcej, nie jest to jedyny tryb współpracy wymyślony przez twórców, gdyż jeśli pragniemy się trochę rozerwać ze znajomymi, to równie dobrze możemy odpalić tryby przetrwania, natarcia, w którym bronimy określonego punktu przed przeciwnikami albo gorączki złota, w którym musimy dostarczyć skarb do naszego schowka, będąc ostzeliwanym z każdej strony przez coraz potęzniejsze siły wroga. Każdy z tych trybów składa się z dziesięciu fal, ale ukończenie ich to żaden problem po kilku próbach. Pisze o tym, bo wszystkie te tryby zostały wykorzystane do stworzenia opisawanej przeze mnie wcześniej areny kooperacji w Uncharted 3. Róznica polega na tym, że w Uncharted 2 tryby te stanowią odrębną całość a w Uncharted 3 występują losowo jako jedna runda w tejże arenie.

Najważniesze jednak w tym wszystkim, że wystarczyło przestawić w matchmakingu opcję z dlc na zwykły i mogłem zmierzyć się z innymi graczami, którzy zazwyczaj zachowują się jak nieomylne cyborgi, które zabijają cię, gdy tylko znajdziesz się w zasięgu ich wzroku. Nie jest łatwo się mierzyć z przeciwnikami, którzy nabili sam nie wiem ile prestiżów od premiery tej gry blisko dekadę temu, ale ubicie takiego jegomościa daje tyle frajdy, że głowa mała.


To by było na tyle w ten weekend. Skończy się pewnie na tym, że włączę Dragon Questa XI a o innych tytułach zapomnę, no ale cóż, nie będę pisał w kółko o jednej grze przez dwa miesiące (choć każdy duży sajt tak robi).

Mnie akurat jest bardzo łatwo sprawdzić kiedy w co gram na PSN Profiles. Musiałem jednak napisać o tym, co leży mi na sercu a jak sami widzicie, że jest tego trochę. Chciałem jeszcze napisać w kilku zdaniach o Baldur's Gate i Planescape Torment, ale to może innym razem. Życzę Wam udanego weekendu, nie tylko przy grach.

squaresofter
6 października 2018 - 19:51

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
06.10.2018 20:51
1
Yuri Lowell
12
Brave Vesperia

W ten weekend mniej grania. Dopadło mnie choróbsko i zdycham w łóżku. Ale na wokandzie jest... wróciłem do Chrono Trigger (3DS) oraz jestem widzem jak córa gra w Detroit: Become Human PS4. Wciąga jak cholera historia Marcusa, Kary i Connora. :)

Miłego weekendu!

06.10.2018 21:04
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
adam11$13
63
Phantom Thief

W weekend chciałem już na dobre rozliczyć się z jednym z moich największych growych rozczarowań jakim jest pierwotna trylogia Uncharted. Poprzednie gry mnie na tyle zmęczyły, że bardzo długo się do tego zabierałem, ale w końcu postanowiłem, że dokończę tę serię i w końcu przejdę Uncharted 3. Niestety nie dałem rady. Strzelanie jest jeszcze gorsze (!) niż w poprzednich częściach, a sama gra to nic innego jak Uncharted 2,5 z tym samym, płytkim niczym kałuża, gameplayem. Z tej frustracji i nudy odpadłem w połowie. Niesamowite, że Uncharted 4 i The Last of Us uważam za jedne z najlepszych nowożytnych gier... To pokazuje jak bardzo Naughty Dog się rozwinęło.

Zamiast tego zacząłem tytuł, który od ponad roku czekał na mojej kupce wstydu - Nier:Automata. Nie pograłem jeszcze zbyt długo (jestem dopiero w drugiej godzince), ale pierwsze wrażenia - całkiem pozytywne. Piękna muzyka, ciekawa narracja... Mam wobec tego tytułu bardzo duże oczekiwania więc zobaczymy co z tego będzie. Co prawda to kolejna japońska gra, która graficznie wygląda niczym tytuły z początków ery Xboxa 360 i Playstation 3, ale jako, że nie jestem graficzną panią lekkich obyczajów, to mi to osobiście nie przeszkadza ;)

post wyedytowany przez adam11$13 2018-10-06 21:05:16
06.10.2018 21:24
squaresofter
11
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Zazdroszczę Ci poznawania Automaty. Pamiętaj, że ta gra ma pięć zakończeń głównych i dopiero E jest tym właściwym.

post wyedytowany przez squaresofter 2018-10-06 21:24:53
07.10.2018 01:19
adam11$13
63
Phantom Thief

Czy każde kolejne przechodzenie jakoś znacząco się różni czy raczej każde zakończenie jest oparte o jakieś prostsze wybory? Dałbyś radę jakoś określić bez używania spoilerów? ;)

Bo żadnej gry nie chciałoby mi się przechodzić po 5 razy...

post wyedytowany przez adam11$13 2018-10-07 01:47:07
07.10.2018 01:46
😒
1
kęsik
83
Legend

Droga A i B są w zasadzie identyczne tylko z innej perspektywy, więc trzeba się przetłuc przez to co już było. Wiele osób zdaje się tutaj odpadało, bo nie chciało im się przechodzić tego samego przez 10 godzin. Droga C już jest zupełnie inna.

07.10.2018 19:29
squaresofter
11
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

@Adam
Grę musisz przejść dwukrotnie, dlatego, że 9S potrafi hakować, dzięki czemu dowiesz się wielu rzeczy o bohaterach i świecie gry, których nie wie 2B. Dopiero po zaliczeniu ścieżek A i B zaczyna się dalsza część gry (C). Jeśli zobaczysz jej zakończenie możesz od razu zobaczyć jego alternatywną wersję (D) i dopiero wtedy możesz zobaczyć prawdziwe zakończenie gry (E).

Nier Automata nie ma fabuły z pięcioma różnymi zakończeniami. Cztery z nich są po prostu etapami, które trzeba zaliczyć do zobaczenia tego właściwego. Jeśli przejdziesz Automatę tylko 2B nie poznasz nawet połowy scenariusza tej gry.

07.10.2018 19:33
adam11$13
63
Phantom Thief

Bo już myślałem, że musiałbym przejść jedną grę 5 razy :o

No to to ma więcej sensu.

06.10.2018 21:47
1
odpowiedz
Ogame_fan
94
RED

Assassins Creed Odyssey, o Ile na początku było super tak im dalej tym gorzej.

Zamienia się to trochę w takie MMO single Player, limitowane czasowo questy, cała masa fetch questow najgorszego sortu, questy które są po prostu wyzwaniami (wyczyść 5 fortów, zabij 5 dowódców, zabij 10 rekinów). Tych dobrych side questow jest bardzo nie wiele.
System poszukiwania przez najemników całkowicie położony.

Ogólnie Origins było lepsze i kompletnie nie rozumiem niektórych decyzji.

Mam nadzieję że uda mi się skończyć przed dodatkiem do Pajączka 23/10.

post wyedytowany przez Ogame_fan 2018-10-06 21:47:58
06.10.2018 22:37
👍
1
odpowiedz
kęsik
83
Legend

Shenmue 2 skończone. Najpierw był to symulator biedaka a potem symulator biegania po budynkach... Super misja śledząca, koleś zjeżdża windą, myślę: lecę schodami. Nope. Trzeba zjechać windą... Ale nie, naprawdę bardzo mi się podobało. Zakończenie super, próbowałem się postawić w pozycji kogoś kto grał w to gdy wychodziło i musiał czekać 15 lat na zapowiedź trójki, masakra. Obie części będę bardzo miło wspominał, pokazały mi że pewne rzeczy były już możliwe w grach dawno temu i że niekiedy obecne gry AAA mogą się schować w porównaniu to tych "staroci". Shenmue w połączeniu z Yakuzą 0 otworzyły mi oczy :)

Tokyo Xanadu eX+, 56 godzin. Chciałbym napisać, że skończyłem ale po tym jak się creditsy skończyły pokazało mi się coś na temat true ending więc chyba jeszcze nie koniec :O Cholera, tyle czasu się zastanawiałem kogo wybrać na swoją waifu a tu pupa zbita i się nie wybiera. Why? Finalny plot twist przewidywalny ale i tak dał radę. Pomimo tego systemu walki który na początku średnio mi się podobał dobrze się grało. Bardzo przyjemna gierka z tego wyszła. Nawet polskie słowo się pojawiło :)

Pillars of Eternity II, 34h. Ło panie. Chyba mój lęk przed klasycznymi cRPG gdzieś uleciał bo bawię się świetnie. Chyba jednak to, że dialogi są nagrane robi różnicę w moim przypadku. Zupełnie inaczej się gra, jak nie trzeba tego wszystkiego czytać. Fabuła pomimo tego, ze nie jest jakaś kosmiczna to jest w miarę angażująca. Postaci spoko, bez szaleństw ale można ich polubić. Romas już się kręci z Laurą Bailey więc jest dobrze.

Kurła, cały wrzesień spędziłem z Shenmue i Tokyo że aż się obawiałem parę dni temu co to będzie jak te gry skończę. Tak się przywiązałem do codziennego grania w nie, że aż nie chciałem ich kończyć... Za Tokyo to wiem co wchodzi, miał być jRPG z VIII w nazwie ale chyba będzie ten z XI...

post wyedytowany przez kęsik 2018-10-06 22:51:48
07.10.2018 01:09
1
odpowiedz
SpecShadow
61
Silence of the LAMs

Przed chwilą skończyłem Fallout Awaken, polskiego moda do Fallout Tactics, sporo wspomnień podczas grania (inne memy, mentalność...) przy projektowaniu. Pod koniec dłużyzny i rzeźnia za rzeźnią, uff.

Zainstalowałem ponownie Rising Storm - Vietnam i widzę że społeczność ma się dobrze a teamkille jakby rzadsze :] (w obie strony).

Jak zostanie mi jutro trochę czasu "dla siebie" to spróbuję King's Field 4, nadal robi na mnie wrażenie.

post wyedytowany przez SpecShadow 2018-10-07 01:09:14
07.10.2018 09:43
1
odpowiedz
MrFroszti
3
Junior

Secret of Mana (SNES) - straszne mnie ta gra wymęczyła. Fabularnie jest do zniesienia (prawie wszystkie stare gry tego typu miały miałką fabułę) ale mechanika zabawy to co innego. O ile system walki być może komuś się może spodobać to zachowanie towarzyszy woła o pomstę do nieba. Blokują się oni na wszystkim co tylko jest możliwe od kamieni/drzew/ścian kończąc na niewidzialnych przeszkodach. Można niby ustawić ich zachowanie wobec wroga ale w praktyce wygląda to tak, że albo lecą na pałę do przodu albo stoją jak idioci i dają się okładać po łbie...

08.10.2018 19:47
1
odpowiedz
solitary_sly
10
Chorąży

Piąty rozdział w Yakuza 0. Wygląda na to, że będę mógł zacząć kupować nieruchomości, także dojdzie contentu:) No i super, na każdym kroku różnorodność, mam to samo co w przypadku ACII - nie mogę się oderwać właśnie dlatego, że gra na każdym kroku oferuje mi coś ciekawego. Fabuła jak na razie fenomenalna, historia jest opowiedziana w fantastyczny sposób. Póki co nie widzę świata poza Sotenbori i Kamurocho:)

Do Polski po 6,5 latach tułaczki na Wyspach Brytyjskich powrócił kumpel z dawien dawna, od którego prawie 20 lat temu kupiłem swoją pierwszą konsolę - PSX-a. Nie omieszkam go ugościć w swoich nowych progach, oraz skopać mu dupsko w Tekkenie 3 na konsoli, którą... sam mi wtedy sprzedał:)

Cieszę się, że jestem Graczem:) Pozdrawiam Was bardzo gorąco.

post wyedytowany przez solitary_sly 2018-10-08 19:48:20
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze