Perełki PlayStation 2 #2 - Froszti - 19 lutego 2019

Perełki PlayStation 2 #2

Bez zbędnych formalności, zapraszam do zapoznania się z drugą częścią zestawienia „Perełek konsoli PlayStation 2”. Mam nadzieje, że pośród poniżej przedstawionych tytułów, każdy znajdzie coś dla siebie co zapewni mu masę przyjemności.

Jeżeli jeszcze ktoś niemiał okazji zapoznać się z pierwszą częścią artykułu – polecam.  


 

Bombastic. Kontynuacja bardzo dobrej gry z PSX o nazwie „Deveil Dice”. Jest to jedna z lepszych i bardziej wymagających gier logicznych dostępnych na konsole Sony. Twórcy inspirowali się wieloma dobrze znanymi klasykami (np. Bomberman) dodając jednak wiele pomysłów od siebie i tworząc naprawdę udano dzieło. Zróżnicowane tryby zabawy, zapewniające rozrywkę na długie godziny, bardzo przyjemny ale zarazem wymagających system rozgrywki, powodujący syndrom „jeszcze tylko 10 minut i kończę”.



Crimson Tears. Capcom zafundował swoim miłośnikom bardzo dobry tytuł łączący widowiskową akcję z elementami rpg. Przemierzając mroczne zakątki Tokio roku 2049, natrafimy na wiele rodzajów przeciwników, których będziemy mogli pokonać zarówno w walce wręcz jak i przy wykorzystaniu dostępnych narzędzi zagłady. Losowo generowane poziomy (zachęcające do powrotu do znanych już lokacji) bardzo przyjemna i logiczna fabuła (jak na ówczesne standardy) i wciąż niezła oprawa graficzna. Tytuł naprawdę godny polecenie dla każdego kto poszukuje czegoś co zapewni mu rozrywkę na długie godziny.



Summoner. Klasyczny cRPG, który znalazł spore zainteresowanie na PC-tach a na PS2 przeszedł bez większego echa. Tytuł czerpie garściami z innych bardziej znanych pozycji tego gatunku i robi to naprawdę dobrze. Twórcy postanowili wykorzystać wiele z dobrze przyjętych prze graczy schematów (zarówno w samej rozgrywce jak i fabule) odpowiednio je zmieniając do swoich potrzeb a niejednokrotnie nawet je poprawiając. Różnorodne krainy do zwiedzenia, prosta do opanowania system walki z możliwością przywoływania 16 różnych stworzeń, siejących spustoszenie w siłach przeciwnika. Niestety zastosowanie trójwymiarowego silnika graficznego, sprawia, że dziś gra nie wygląda zbyt imponująco i dla niektórych graczy może być odrzucająca. 



Darkwatch. Wampir-rewolwerowiec siejący spustoszenie w mrocznym świecie nieumarłych. Czy nie brzmi to zachęcająco? Tytuł jako przedstawiciel gatunku FPP, sadzonego w klimacie mrocznego Dzikiego Zachodu, prezentował się i nadal prezentuje naprawdę bardzo dobrze. Autorzy starali się dopracować odwiedzane lokacje, do dyspozycji gracza został oddany pokaźny arsenał broni a i samo uśmiercanie oponentów wyglądało naprawdę widowiskowo. Dlaczego więc dzieło High Moon Studios nie przebiło się do szerokiego grona odbiorców? Pytanie to pozostanie już na zawsze wielką tajemnicą świata gier. Tytuł zapewnia nadal masę frajdy i warto po niego sięgnąć jeśli ma się tylko okazję.



Oni. Tytuł kierowany do fanów „Ghost in the Shell” i czerpiący z tej produkcji nie tyle garściami co wręcz wiadrami. Odległa przyszłość, światem rządzą potężne korporacje które decydują o każdym aspekcie życia człowieka. Część społeczeństwo zaczyna się buntować w celu ochrony „utopijnego świata” zostaje powołana organizacja Tech Crime Task Force. Gracz wciela się w rolę agentki Konoko, która ma za zadanie zniszczenie jednej z niebezpieczniejszych organizacji. Sprawy jednak się mocno komplikują i agentka będzie musiała rozwiązać wiele osobistych problemów i tajemnic, które wywrócą jej świat do góry nogami. Nieprzerwana akcja, widowiskowe sekwencje sztuk walki, eksterminacja oponentów za pomocą różnorodnych broni, wciąż efektowna oprawa graficzna i świetna ścieżka dźwiękowa. Fabularnie tytuł może wielu graczy nie zachwyci ale sama rozgrywka rekompensuje wszelkie pozostałe niedociągnięcia.



Space Channel 5 Special Edition. Tytuł bardziej znany fanom Segi i kultowego „makarona” (Dreamcast). Gra podobnie jak inne tytuły z tego gatunku opiera się na rytmicznym ściskaniu konkretnych przycisków zgodnie z tym co widzimy na ekranie telewizora.  Całkiem udany wątek fabularny (co nie jest standardem w tego rodzaju grach), ładna oprawa graficzna i co najważniejsze genialna ścieżka dźwiękowa. Młoda, 19-letnia Ulala (bohaterka gry) rozkołysze całe towarzystwo podczas zabawy na domówkach. Tytuł na konsoli Segi święcił ogromne triumfy, poprawiona wersja na PS2 niestety szybko została zapomniana.



Espgaluda. Kolorowy, wciąż bardzo ładnie wyglądający i wciągający przedstawiciel klasycznych shoot 'em up-ów. Na pewno nie jest to najlepszy przedstawiciel tego gatunku na konsoli PS2 i dlatego też tytuł był i jest raczej niszowy. Pozycja wyróżnia się jednak jednym małych mechanizmem zabawy jakim jest spowolnienie czasu. Ten mały dodatek sprawia, że gra staje się bardzo przystępna dla mniej sprawnych graczy, którzy również chcieliby się cieszyć z eksterminacji dziesiątek oponentów i umiejętnego lawirowania pomiędzy setkami pocisków lecących w ich stronę. Bardzo niski prób wejścia sprawia, że jest to gra dla każdego ale tylko naprawdę wprawni gracze będą mogli ją opanować w stopniu mistrzowskim.



Heatseeker. Bardzo wielu graczy słysząc arkadowa strzelanka lotnicza, myśli Ace Combat. Nic bardziej mylnego na rynku pojawiło się mnóstwo ego rodzaju gier, które były równie dobre co AC. Właśnie do tego grona można zliczyć powyższy tytuł, który powinien zadowolić każdego fana widowiskowych podniebnych zmagań. Zadaniem Heatseeker jest zapewnienie graczowi dobrej zabawy i widokowej dynamicznej akcji (o realizmie nie ma tutaj mowy). Wystarczy w tle zapuścić muzykę z Top Gun lub Iron Eagle i rozkoszować się „funem” wylewającym się z ekranu telewizora hektolitrami.



Disaster Report. Survival Horror w którym nie napotkamy demonicznych przeciwników, a za rogiem nie czai się na nas oponent z wielką siekierą. Jedynym i niepowstrzymanym zagrożeniem dla gracza jest matka natura. Trzęsienia ziemi i wszystkie następstwa tego wydarzenia mogą się okazać bardziej zabójcze niż wszystko inne. Ciekawy koncept gry sprawia, że tytuł jest godny uwagi nawet dzisiaj i może zapewnić niektórym graczom odpowiednią dawkę adrenaliny.

 



Everblue 2.   Zbadaj tajemnice głębi oceanu, odkryj wielką zagadkę czającą się na dnie. Podziwiaj malowniczą podwodną faunę i florę Karaibów. Brzmi to wszystko jak produkt edukacyjny kierowany do najmłodszych. Nic jednak bardziej mylnego, Everblue 2 obok naprawdę ładnej oprawy wizualnej oferuje również wciągającą rozrywkę. Do dyspozycji gracza została oddana pokaźna liczba przeróżnych narzędzi i gadżetów pozwalających eksplorować różnorodny podwodny świat. Przeszukiwanie wraków w poszukiwaniu skarbów unikanie licznych niebezpieczeństw. Wizyty na lądzie, gdzie należy rozmawiać z postaciami niezależnymi od których możemy dowiedzieć się o nowych lokacjach, które warto przeszukać. Gra jest bardzo nietypowa a przez to interesująca i warta sprawdzenia.



Extermination. Jeden z lepszych i najmniej znanych survival horrorów na konsolę PlayStation 2. Akcja gry przenosi gracza do tajnej placówki badawczej, gdzie jako Denis Riley musi on rozwiązać on tajemnice tego miejsca. Mroczny i trzymający cały czas w napięciu klimat, wrogowie którzy potrafią przyprawić do szybsze bicie serca (przynajmniej w tamtym okresie, dziś dla wielu mogą się oni wydawać śmieszni), całkiem fanie pomyślany scenariusz (co nie jest standardem w tego rodzaju grach). Tytuł polecany każdemu komu znudził się już Resident Evil czy seria Silet Hill.



Gungrave. Ożywiony rewolwerowiec, noszący na plecach wielką trumnę i siejący spustoszenie za pomocą ołowiu pośród wszystkiego co tylko się rusza. Gra jest bardzo dynamiczna i widowiskowa i nadal taka pozostaje pomimo wielu lat na karku. Tytuł być może jest krótki i bardzo linearny ale za to pełny treści i sprawiający mnóstwo frajdy. Zrobienie dobrej strzelanki która powoduje mimowolny uśmiech pojawiający się na twarzy gracza wcale nie jest takie łatwe. Na szczęście studio Ikusabune Inc. podołało temu zadaniu.  Dla każdego kto po zakończeniu gry nadal czuje pewien niedosyt polecam całkiem dobre anime pod tym samym tytułem.



Mister Mosquito. Jedna z dziwniejszych gier dostępnych na konsole Sony. Nie wiem jak ktoś mógł wpaść na pomysł stworzenia gry w której gra się komarem – ale należą mu się za to wielkie gratulacje. Komar jak każdy krwiopijca musi kąsać i ssać aby móc przeżyć, co w cale takie proste nie jest. Życie takiego znienawidzonego przez wszystkich owada, jest pełne wyboistych ścieżek po których musi poruszać się gracz aby osiągnąć zamierzony cel. Gra jest była, jest i będzie dziwna ale ma w sobie to coś co przykuwa do ekranu telewizora na długie godziny i ciągle powtarza się jak mantrę jeszcze tylko raz, jeszcze tylko jedna kropelka krwi.



Blood Will Tell. Gra powstała na bazie świetnej mangi (Dororo, 1967). Gracz wciela się w postać Hyakkimaru, człowieka którego organy zostały skradzione przez demony. Jako dorosły samuraj wyrusza on w podróż mającą na celu unicestwienie wielkiego zła i odzyskanie swoich „części ciała”. Wiąże się z tym jedna z ciekawych i lepszych mechanik jakie można spotkać w świecie elektronicznej rozrywki. Do momentu kiedy nie odzyskamy oczu (gra jest czarnobiała i mało wyraźna), zanim nie odzyskamy uszu (brak jest dźwięków) itd. Ciekawą historię dopina świetny system walki, pozwalający na wykonywanie naprawdę karkołomnych combosów. Dziś tytuł jest zachwalany przez wielu fanów PS2 i każdy się dziwi, że w tamtym okresie nie zdołał on przebić się do szerokiego grona odbiorców.



Psi-Ops: The Mindgate Conspiracy. Kolejna bardzo dobrze zrobiona gra akcji w której obok klasycznych narzędzi mordu gracz może wykorzystywać moce psychiczne.  Dostępne zróżnicowane nadprzyrodzone moce sprawiają, że rozgrywka jest bardzo satysfakcjonująca i zróżnicowana. Zrzucanie na oponentów wielkich obiektów, przesuwanie osłon, rzucanie wrogiem (niczym w SW) lub tez klasyczna eksterminacja za pomocą potężnej strzelby. Tylko od osoby dzierżącej gamepada zależy to jak będzie chciała ona przejść poszczególny etap gry.



Robot Alchemic Drive (RAD). Gigantyczne roboty walczące z obcymi (czy komuś coś to nie przypomina?).  Twórcy gry nie ukrywali się z tym, że mocno czerpali inspirację z popularnych anime tego rodzaju. Dobrze przemyślana fabuła, szeroki wachlarz kantonizacji mechów, satysfakcjonująca walka. Wszystko to sprawiło, że gra zaraz po premierze święciła swoje małe triumfy,  jednak szybko została zepchnięta na drugi plan przez inne „ciekawsze” gry i dziś pamięta o niej garstka fanów. Dziś pomimo swojego „wieku” nadal może cieszyć i warta jest sprawdzenia przez każdego miłośnika wielkich machin bitewnych.

Froszti
19 lutego 2019 - 11:08

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.02.2019 11:46
squaresofter
squaresofter
24
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Summoner to tytuł, którego nie słyszałem przez kilkanaście ostatnich lat. Gra miała świetną muzykę.

21.02.2019 12:16
SpecShadow
1
odpowiedz
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Summoner grałem na PC, wersja na PS2 nie wygląda imponująco, to prawda. Za to nie rozumiem tej zagrywki z sequelami na inne platformy z wyłączeniem tej, na której pojawiła się pierwsza część....
Sama gra świetna, podróż długa a muzyka bardzo dobra, nawet w kanałach (bleh). Potem robisz głupiego questa na znalezienie lutni i dostajesz tyle kasy, że możesz się uzbroić w tyle potionów że potem reszta gry idzie gładko.

Oni - kolejny tytuł Bungie z innego świata niż znamy ich dzisiaj. Stare anime jeszcze trawiłem także i ten tytuł dałem radę przejść, dobra historia filmu sensacyjnego klasy B.

Psi-Ops miałem na PC ale DRM mi popsuł system (bycie pecetowcem to nie jest taka fajna sprawa momentami), dlatego dokończyłem grę na PS2. Finał był dziwny - niby wszystko się skończyło ale potem wyskoczyły znikąd helikoptery, zaczęły nas atakować i TO BE CONTINUED. Developerzy, bleh...

post wyedytowany przez SpecShadow 2019-02-21 12:23:35