W co gracie w weekend? #311 - Przygód z The Last of Us Final Fantasy XI i Fire Emblem ciąg dalszy - squaresofter - 10 sierpnia 2019

W co gracie w weekend? #311 - Przygód z The Last of Us, Final Fantasy XI i Fire Emblem ciąg dalszy

Witajcie gracze. Cieszę się, że mamy kolejną okazję do tego, aby podyskutować o ogrywanych przez nas produkcjach. Dajcie znać co też ostatnio absorbuje waszą uwagę. Jeśli chodzi o mnie, to udało mi się przejść Muv-Luv Unlimited i zobaczyć w nim wszystkie zakończenia. Z moich przewidywań dotyczących scenariusza tej japońskiej visual novel nie sprawdziło się praktycznie nic. Najważniejsze jest jednak to, że Takeru i bohaterowie dali mi mnóstwo powodów do śmiechu i na pewno do nich jeszcze kiedyś wrócę przy okazji Muv-Luv Alternative.

W ten weekend zamierzam kontynuować swoje przygody w The Last of Us, Final Fantasy XI i Fire Emblem. Szerzej o moch postępach przeczytacie w dalszej części tekstu.

The Last of Us - Szalony Bill

Informacje

Platforma: PS3

Producent: Naughty Dog

Data wydania: 14 czerwca 2013r.

Gatunek: Przgodowa gra akcji, survival horror

Powoli i do przodu. Tak w skrócie mógłbym określić swoje czwarte zmagania w jednym z najlepszych tytułów obecnej dekady. W TLoU nie gram dużo. Jednak jak zwykle w przypadku tej gry ciężko się od niej oderwać i co jakiś czas muszę ją po prostu odpalić.

Epizod z Kapitolem zakończony. Joel postanawia spotkać się ze swoim bratem, który był kiedyś Świetlikiem, aby rozmówić się z nim na temat tego co ma dalej począć z Ellie. Nie jest to jednak takie proste, jakby się mogło wydawać, gdyż mieszka on bardzo daleko od Bostonu. Jedynym sposobem, żeby się do niego wybrać jest jakiś samochód a działający pojazd w tak nieprzyjaznym świecie to prawdziwy rarytas. Brodacz wpada więc na pomysł, aby odwiedzić starego znajomego, który jest mu dłużny przysługę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że Bill, bo tak ma na imię ów jegomość, jest paranoikiem, który zabarykadował się w mieście, w którym samotnie mieszka i wszędzie porozmieszczał pułapki, które mają odstraszyć nie tylko wszystkich zarażonych, ale również zwykłych intruzów.

Prawie zapomniałem jak bardzo lubię tego wariata. Wystarczy zobaczyć sceny, w których Ellie wymienia uprzejmości z Billem, żeby zrozumieć jak bardzo scenarzyści strzelili w dziesiątkę z tym bohaterem.

Wraz z postępami w fabule rośnie tez trudność samej gry, bo o ile na początku dało się jeszcze wyeliminować znienacka jakiegoś klikacza, tak teraz trzeba z nimi walczyć już w otwartej walce a nie jest to wcale takie proste, gdy zaczynamy wszystko od nowa i nie nauczyliśmy się jeszcze zdolności pozwalającej na wyrwanie się z ich śmiertelnego uścisku za pomocą skonstruowanego wcześniej ostrza. Zresztą używanie ich na tych przeciwnikach to wcale nie taki dobry pomysł, jeśli chcemy mieć dostęp do zasobów skrywanych za zamkniętymi drzwiami, które można otworzyć tylko pomocą tych właśnie ostrz. O ile na niższych poziomach trudności nie stanowiło to większego problemu, tak teraz muszę się długo zastanawiać czy chcę się pozbyć wrogów czy przejść obok, niezauważony, i zdobyć cenne surowce wymagane do rozwoju postaci.

TLoU zaczyna powoli pokazywać swój survivalowy pazur. Dlatego bardzo cieszę się, że Bill podarował mi strzelbę, z którą można sobie poczynać znacznie śmielej w otwartych starciach z zarażonymi.

W dalszym ciągu jestem jednak w pierwszym etapie fabuły, więc jeszcze sporo zabawy z klikaczami przede mną i na pewno nie skończę z tą produkcją w ten weekend.

Final Fantasy XI - Z wizytą u sąsiadów z San d’Orii i Bastoku

Informacje

Platforma: PC

Producent: Square

Data wydania: 17 września 2004r.

Gatunek: MMORPG

Pierwszy miesiąc z Jedenastką już za mną. Wreszcie udało mi się odwiedzić pozostałe dwie lokacje startowe w grze.

Zanim to się jednak stało musiałem wpierw przeprawić się statkiem przez ogromne morze. Pierwsza wyprawa nie należała do najlepszych, bo na mój statek napadli piraci i zostałem zmasakrowany przez armię szkieletów. Drugą przeprawę wspominam już znacznie lepiej. Schowałem się do kajuty kapitańskiej i udawałem, że nie istnieje. Za drugim razem nikt nie napadł na naszą łajbę, ale wolałem nie ryzykować. Rejsy nie są darmowe, więc lepiej nie tracić niepotrzebnie tych kilku odłożonych gilów. Lepiej spożytkować je na zakup nowych czarów, magicznych map i teleportacje oszczędzające sporo czasu podczas eksploracji świata gry.

Nigdy nie zapomnę tych wszystkich graczy, których spotkałem z portach w Mhuarze i Selbinie, bo chyba pierwszy raz poczułem się częścią czegoś wielkiego.

Zaopatrzyłem się w niezbędne mapy i wyruszyłem w nieznane. Z początku nie łapałem się gdzie w ogóle jestem i jak dotrzeć do San d’Orii i Bastoku. Raz polazłem nawet do jakiejś jaskini, do której nie miałem mapy i nie widziałem jak z niej wyjść, ale co się odwlecze, to nie uciecze.

W znalezieniu tej właściwej drogi pomógł mi ekran z mapą świata, pokazujący który region jest zajęty przez dany naród. Dzięki niej można podejrzeć nie tylko aktualnie odwiedzoną lokację, ale także lokacje bezpośrednio z nią sąsiadujące. Od tego punktu poruszałem się jak po nitce do kłębka.

Nie przejąłem się nawet tym, że gdzieś na drodze wyskoczył na mnie jakiś unikatowy potwór i zabił dwoma ciosami. Musiałem znowu zaczynać swoją wędrówkę od portu w Selbinie. Tym razem jednak nie natrafiłem na większe nieprzyjemności. Gdy dotarłem do lasu Ronfaure przywitała mnie jedna z najlepszych kompozycji muzycznych Nobuo Uematsu. Wcale się nie dziwię, że fani Final Fnatasy XI prosili o to, aby grać im ten kawałek na weselu, bo japoński kompozytor udowodnił nim znowu dlaczego jest równie ważny dla serii Final Fantasy co jej twórca, Hironobu Sakaguchi.

Potem było już tylko lepiej. Moim oczom ukazało się w końcu królestwo San d’Orii i strasznie pozazdrościłem wszystkim graczom, którzy zaczęli w nim swoją przygodę ze światem Vana’diel. Chyba już nigdy nie wyrzucę z głowy tych trąbek.

Szybko uporałem się z wyeliminowaniem okolicznego orczego watażki, którego podkomendni napadali na tubylców i udałem się w podróż do Bastoku. Z początku poszedłem nie tam gdzie trzeba, ale gdy tylko dotarłem do północnego Gustabergu wiedziałem, że jestem tam gdzie powinienem. Wtedy też usłyszałem jedną z najwspanialszych melodii nie tylko w samym Final Fantasy XI, ale w historii tego japońskiego cyklu. To jest właśnie ta magia Final Fantasy, której nie czułem od dawna.

Misja w Bastoku już nie była taka prosta. O ile udało mi się dotrzeć do kopalni wskazanej przez windurtańskiego konsula i znaleźć dziwny okręg na ziemi, tak gdy przeniosłem się na pole walki zostałem szybko sprowadzony do parteru przez dwóch bossów, którzy stanęli naprzeciwko mnie. W poradniku przeczytałem, że pokonanie ich solo wymaga czterdziestego poziomu. Mam postać na trzydziestym drugim poziomie, więc ta informacja podcięła mi trochę skrzydła. Biały mag nie mógł zbyt wiele zdziałać w tym starciu, więc zacząłem już liczyć w głowie dni, które spędzę na jego levelowaniu.

Tak na wszelki wypadek udałem się do portu W Mhaurze, bo tam zawsze pod kryształem teleportacji zbiera się sporo osób, usiadłem na poboczu i zaznaczyłem sobie, że szukam graczy do pomocy. Gdy jakiś przechodzień zaczął sprawdzac jakim noobem jestem szybko z nim zagadałem, ale niestety nie miał dla mnie czasu. Z drugim graczem poszło mi już znacznie lepiej. Gdy wyjaśniłem mu, że jeden boss obił mi facjatę zaoferował pomoc. Szybko przenieśliśmy się we wskazane miejsce i zanim walka zaczęła się na dobre moi prześladowcy wyzionęli już ducha.

W ten sposób awansowałem na trzecią rangę z dziesięciu i pierwszy raz stworzyłem drużynę z innym graczem. Teraz chcę więcej.

Fire Emblem  - Taktyk wciągający jak bagno

Informacje

Platforma: GBA

Producent: Intelligent Systems

Data wydania: 16 lipca 2004r.

Gatunek: Rpg taktyczny

Dobrze, że zakończyłem swoją przygodę z Muv-Luv. Dzięki temu znalazłem więcej czasu na Fire Emblem i odpłynąłem. Pierwsza faza tego taktycznego rpga skupiła się na postaci Lyndis. Większość jej misji przypominało jednak bardziej samouczek ukazujący możliwości systemu oraz poszczególnych klas postaci. Dopiero gdy historia skupiła się na Eliwoodzie, który poszukuje zaginionego ojca fabuła nabrała tempa. Gdy te dwie ścieżki połączyły się w jedną całość mogłem wreszcie poczuć kwintesencję tego, czym tak naprawdę jest Fire Emblem. Nie dość, że dopiero w dalszej części historii otrzymujemy dostęp do najlepszych klas postaci a do naszej drużyny dołączają najpotężniejsi sprzymierzeńcy, to sam scenariusz nabiera rumieńców i teraz siłą trzeba odciągać mnie od taktyka Nintendo.

Spodziewałem się tego, że ta gra może być dobra, ale nie spodziewałem się tego, że zagram w jedną z najlepszych gier taktycznych w swoim życiu. Niby jest to piętnastoletni klasyk, którego oprawa audiowizualna to skamielina przy takich chociażby XCOMach, ale te ostatnie nie oferują zbyt wiele w kwestii fabularnej a bohaterowie, którzy w nich występują to zwykłe awatary pozbawione osobowości.

Ci z Fire Emblem mają swoje przekonania, ambicje, nie wszystko im się zawsze udaje, czasami są wręcz bezradni wobec wydarzeń rozgrywających się na ekranie, ale dodają sobie nawzajem otuchy w najtrudniejszych chwilach i pomagają przy realizowaniu postawionych wcześniej celów. Naprawdę czuję, że gram kimś, komu mogę kibicować. Ciekawi mnie co się z nimi dalej stanie, podczas gdy wiele innych gier taktycznych traktuje ten element po macoszemu, skupiając się jedynie na walce, nowych zdolnościach i uzbrojeniu.

Teraz zrobiła się z tego zagmatwana intryga polityczna, pełna zdrady, podstępu, miłości oraz nienawiści,  z potężną magią i smokami w tle. W ten weekend jest to zdecydowanie mój gamingowy priorytet. Minęło trochę czasu odkąd skończyłem ostatnio jakśą grę Nintendo. Tytuł wyprodukowany przez Intelligent Systems przypomniał mi jednak jak wiele straciłem.

Do następnego razu. Życzę Wam wszystkim udanego weekendu, oczywiście nie tylko przy grach.   

squaresofter
10 sierpnia 2019 - 15:17

Komentarze Czytelników (22)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.08.2019 18:34
3
JohnDoe666
3
Konsul

Miałem plan ukończyć w ten weekend Mass Effect III. Niestety tytuł wessał mnie na tyle że napisy końcowe zobaczyłem w czwartek więc u mnie ten weekend wygląda następująco:
The Last Remnant - powoli ale sukcesywnie poruszam się do przodu. Ostatnio skupiłem się na misjach pobocznych olewając trochę główny wątek, ale dzisiaj wieczorem mam zamiar to nadrobić.
Finał Fantasy X - drugi jRpg który ogrywam w tej chwili utwierdza mnie w tym że naprawdę lubię ten gatunek i chcę go więcej. Więc na półce czeka już Lost Odyssey i Finał Fantasy XII a za kilka dni do kolekcji dołączą Blue Dragon, Persona 5 i Nier.
Fable Anniversary - po zakończeniu jednej z najlepszych trylogii w zachodnich RPG postanowiłem nadrobić inną na którą wcześniej nie zwracałem uwagi. Kilka pierwszych godzin zapowiada naprawdę fajną zabawę. Trochę męczą te loadingi co kilka minut ale to remake gry z pierwszego XBoxa więc ma swoje archaizmy. Za to bardzo wciąga rozwijanie postaci i dobieranie wyposażenia. Zobaczymy co będzie dalej, ale na razie bawię się super.

10.08.2019 19:05
kęsik
👍
odpowiedz
1 odpowiedź
kęsik
94
Legend
Image

Tales of Vesperia: Definitive Edition, 34h. Trochę chyba jest lepiej fabularnie, coś się ruszyło. Szybciej niż w DQXI co jest na pewno plusem. Dalej mnie wnerwia oczywiście to że gra jest wolna i to w jaki sposób są tu zrealizowane side questy. Podoba mi się główny bohater, na początku wyglądał dosyć przeciętnie i wydawało się że nic specjalnego sobą nie reprezentuje a tu jednak jego pewne poczynania w czasie gry jednak były czymś czego się nie spodziewałem.

Kingdoms of Amalur - Reckoning, 13h. No jakby co to w jakimś stopniu wina squaresoftera. No ale prawda jest taka, ze już od jakiegoś czasu chciałem się ponownie zmierzyć z Amaurem. Grałem w niego na premierę 20 czy 30 godzin ale nigdy nie skończyłem. Nie pamiętam też dokładnie czemu odpadłem. Podejrzewałbym nudę i fetch questy. Teraz po 13 godzinach nadal nie ma śladów znudzenia i zasadniczo bardziej chcę mi się grać w to niż w Vesperię. Świat jest bardzo spoko, nie dość że ładny artystycznie to jeszcze lore jest olbrzymi. Fabuła już jest strasznie rozmyta, zobaczymy czy później to nie stanie się problemem. Chcę się zmierzyć z tymi obiecywanymi przez twórców 200 godzinami.

My Hero One's Justice, 2h. No w porównaniu do Ultima Ninja Storm to jest dużo bardziej drewniane i wolniejsze. No i brzydsze. Co strasznie dziwne, gra zaczyna się od połowy drugiego sezonu anime... Widać, ze gra jest tania bo mało cut-scenek na silniku tylko kadry z anime. Strasznie mało postaci, sterowanie też ogólnie gorsze niż w UNS. Szału nie ma.

10.08.2019 19:25
SpecShadow
4
odpowiedz
SpecShadow
71
Silence of the LAMs

Miałem plan ugrać więcej w Morrowinda ale przejrzałem poradnik, i tam był moment rodem z gier Bioware gdzie musimy przekonać grupy do naszych racji. W przypadku TES3 - 4 plemiona oraz 3 Domy-ugrupowania.
Łażenia po mapie masa (szybka podróż dopiero od następnej części cyklu), parę eskort dochodzi, przekupywania, podlizywania a także zaciukiwanie co bardziej upartych.
Za dużo roboty w tej grze.
W tej grze człowiek albo nie ma kasy albo ma jej jak lodu, drogi loot ma takie ceny że musisz stosować sztuczki by kupcy mieli kasę od ciebie go kupić.
No to dorobiłem się takiej kasy że przekoksiłem postać i przez dodatki przeleciałem błyskawicznie.

Odkopałem jakieś WADy (mody do Dooma), na ruszt jakieś przerabiające je w RPGi - Hell Forged oraz Inquisitor 3D (pierwsze dwie części miały po jednej mapie, część trzecia - 12).
Niestety ten drugi ma masakryczną optymalizację momentami. Nieraz zaklinowałem się w lesie z powodu problemów z kolizją w tym silniku, ugh.

Spróbuję też dokończyć Unfinished Business do Tomb Raidera, oryginalnego. Cztery poziomy to raczej pryszcz.

post wyedytowany przez SpecShadow 2019-08-10 19:30:29
10.08.2019 20:54
Yuri Lowell
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Yuri Lowell
23
Brave Vesperia

@JohnDoe666 A jak tam Xillia?

10.08.2019 23:22
Wielki Gracz od 2000 roku
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Wielki Gracz od 2000 roku
123
El Kwako

Ja tam powróciłem po paru latach do Mass Effecta, pierwsza część za mną. Za każdym razem sobie obiecuję - przejdę inaczej, zagram facetem, wybiorę kogoś innego niż Liarę, będę grał prawdziwym skurkisynem a nie idealistą, zastrzelę Wrexa i ogólnie chaos i masakra. Oczywiście nie udało się i wątpię by kiedykolwiek się udało (z małym wyjątkiem, w końcu wziąłem inną klasę niż żołnierz, czyli adepta, początek gry jest nim ciężki bo to chyba najsłabsza klasa na start gry, zyskuje dopiero w połowie).

Do tego dalej przechodzę God of War, próbuje teraz ubić wszystkie Walkirię. Tak ciężkich walk w grach nie miałem od dawna, 100 rund w Darksiders 3 na arenie to przy tym prościzna. Niestety dwie są obecnie zbyt silne (ta w Nilfhamie i w Midgardzie, niedaleko windy do góry) i muszę odpuścić. Swoją drogą pierwszy vraz widzę w jakiekolwiek grze przeciwnika, który choć ma pewne powtarzające się ruchy, to jednak używa ich tak różnie, że ciężko na nie odpowiedzieć. Do tego wyzwania miecza w Mushp... wiadomo gdzie i obecnie zabij 100 przeciwników. Hardcore.

11.08.2019 00:10
grish_em_all
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
grish_em_all
183
Grish

A ja w ten weekend w zasadzie nie gram w nic, bo poniedziałek umarł mi komputer, a konkretnie systemowy SSD :( A że mam bardzo pracowity tydzień, to diagnoza, zamówienie nowego dysku, odbiór i montaż się bardzo przeciągnęły w czasie. W zasadzie dopiero wczoraj przed południem skończyłem instalować niezbędne programy i aktualizacje systemu. A w dodatku w ten weekend mamy MotoGP, kwalifikacje olimpijskie w siatkówce, a jutro popołudniu jeszcze jakiś grill się szykuje, więc podejrzewam że zbyt wiele czasu przy komputerze nie spędzę :)

11.08.2019 09:03
adam11$13
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
adam11$13
73
Phantom Thief

Ostatnio w ogóle nie miałem czasu na odpalenie konsoli, a jak już ten czas znalazłem to nie miałem ochoty na granie. Może w końcu zasiądę do Bayonetty, którą ledwie zacząłem w tygodniu.

11.08.2019 10:54
konewko01
1
odpowiedz
konewko01
3
Konsul

Uncharted: Złota Otchłań

11.08.2019 11:06
Brucevsky
2
odpowiedz
Brucevsky
110
Playing with writing

gameplay.pl

Pół roku spędzone na Dzikim Zachodzie wraz z gangiem Dutcha van der Lindego zostawiło mnie w dziwnym miejscu. Czuję jakąś taką pustkę i mam problem z wybraniem kolejnego tytułu. W efekcie ostatnie dni, a także ten weekend, spędzę pewnie przy kolejnych potyczkach Zagłębiem Sosnowiec w karierze w FIFA 19, z którą wystartowałem w Gralingradzie, a także Minisie na PSP o ciekawym tytule Monsters (Probably) Stole My Princess! Prosta zręcznościówka na dwie-trzy godzinki w ramach ładowania akumulatorów na coś większego.

11.08.2019 20:52
Yuri Lowell
2
odpowiedz
Yuri Lowell
23
Brave Vesperia
Image

Wytrwale trwam przy Utawarerumono: Chiriyuku Mono e no Komoriuta (PS Vita). Gram już ponad 50h, choć ostatnio, przez uporczywe upały, ciężko było wysiedzieć dłużej na krześle. Touka i Camyu już są grywalnymi postaciami w części taktycznej. Dobrze się, składa bo to wspólny element z opisywaną przez Skłera grą z serii Fire Emblem. Ostatnio właśnie znów spędzam sporo czasu powtarzając wybrane starcia. Daleko mi co prawda do Benedykta z Dziewięciu Księci Amberu ale udaje mi się coraz lepiej poznać potencjał moich podopiecznych i podnieść im wybrane statystyki: siła ataku, obronność i szybkość w turze. Coś mi się zdaje, że po ukończeniu Utawarerumono, zobaczę jak się mają sprawy w Fire Emblem Echoes: Shadows of Valentia (3DS).
Poza tym, u mnie pakowanie, wreszcie zasłużony urlop. Dlatego ja się już pożegnam i zobaczymy się we wrześniu.

Miłego weekendu!

Ps. Na obrazku: małe zlośnice Kamyu i Aruruu pomalowały drzemiącego Munto, miałem niezły ubaw słuchając tonu wypowiedzi spotykanych przez niego postaci.

13.08.2019 12:48
Hydraulik333
2
odpowiedz
Hydraulik333
10
Chorąży

Nareszcie wróciłem z kilkudniowej podroży. Jednak nie oznacza to, że wcześniej, czy podczas mojego wyjazdu nie znalazłem czasu na odpalenie jakiegoś tytułu na 3DS czy lapku ;)

A co do samego bloga to ahhhh. Nie wiem jak to robisz square, że tak bardzo przekonujesz nas do jakiegoś tytułu. Teraz mam ochotę zagrać w jakąś odsłonę Fire Emblem. I chyba namówiłeś mnie na zagranie znów w cudowne The Last of Us.

a co do mnie to ze zdziwieniem dużo nawet udało mi się zagrać.

The Legend of Zelda: A Link Between Worlds (3DS) (12-22h) (kontynuowane): Został mi chyba najdłuższy i ostatni loch, który ma kogoś zaklętego w obrazie. I to tyle. Ciężko mi teraz pisać o Zeldzie, bo moje uczucia do tej gry się nie zmieniają. Moja ocena tymczasowa 9.0/10.

Limbo (PC) (4h) (skończona): Zawiodłem się na tej grze. Myślałem (jak już pisałem), że będzie czymś więcej niż tylko grą logiczną. I zakończenie takie jakby miała być 2 część, ale jej nie ma. Szkoda, bo mogła z tego perełka wyjść. Moja ocena 8.0/10.

Alan Wake (PC) (4h) (kontynuowane): Moja 3 próba ukończenia Alan Wake. Z każdą próbą co raz mniej mi się ta gra podoba. W sumie ma dobre, a czasami świetne pomysły. Jak niszczenia aury ciemności latarka, albo ukazywanie podpowiedzi gdy poświeci się latarką w dane miejsce. I to jest świetne. Jednak to nie jest horror. W ogóle nie jest ta gra straszna. Nawet nie próbuje być. Zamiast otwartych miejsc powinni dać wąskie zmieniające się pomieszczenia. Resident evil 7 to to nie jest, ale źle nie jest. Moja ocena tymczasowa 8.0/10.

Path of Exile (PC) (2h) (kontynuowane): Tu też moja 3 próba, albo raczej powrót. Tylko tutaj z każda próba gra mi się co raz bardziej podoba. Jestem zdziwiony, że można zrobić grę darmowa, która dorówna diablo. Moja ocena tymczasowa 9.0/10.

StarCraft 2 (PC) (5h) (kontynuowane): Nie gram dużo w RTS, ale je uwielbiam. I w tym przypadku także. Jednak..dosyć mało frakcji mam wrażenie jak na RTS, ale gra dobrze zrobiona. Moja ocena tymczasowa 9.0/10.

Miłego tygodnia życzę wszystkim :)

13.08.2019 16:57
2
odpowiedz
Ogame_fan
102
Golden Deer
Image

Fire Emblem dawkuje sobie żeby mi starczyl do premiery Astral Chain, genialna gra i absolutny kolos jeśli chodzi o zawartość.

W między czasie pochłaniam reszte serii Gears of War w przygotowaniu do Gears 5.
Muszę przyznać - coś co dla wielu może być bluznierstwem, ale GoW4 podoba mi się bardziej niz Gears of War 2 :o ogólnie najlepsze o tak dla mnie będzie 3 i 1.Za Judgment to powinni kazać Polakom z PCF przepraszać do końca życia. Kompletnie nie ogarneli tematu...

post wyedytowany przez Ogame_fan 2019-08-13 16:58:58
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze