W co gracie w weekend? #322: Final Fantasy XIV oraz Wipeout 2048 - squaresofter - 9 listopada 2019

W co gracie w weekend? #322: Final Fantasy XIV oraz Wipeout 2048

Witam wszystkich graczy. Przed nami kolejny weekend. Na rynku pojawiły się m.in. Death Stranding i pecetowy port Red Dead Redemption 2. Nie znaczy to wcale, że nie ma wsród nas osób, które nadrabiają zaległości lub ogrywają swoje ulubione klasyki. To nieważne do której grupy się zaliczacie. I tak z chęcią przeczytam o tym, co Was aktualnie absorbuje. U mnie w dalszym ciągu krółuje Final Fantasy XIV, od którego robię sobie chwilowe przerwy, zagrywając się na Vicie w Wipeouta 2048. Życzę Wam wszystkim udanego weekendu, oczywiście nie tylko przy grach.

Final Fantasy XIV: A Realm Reborn

Gdyby ktoś na początku roku powiedział mi, że jego sporą część spędzę zagrywając się w Final Fantasy XI i Final Fantasy XIV, a więc tytuły skreślone przeze mnie dawno temu za reprezentowany przez nie gatunek MMORPGów, to bym wyśmiał kogoś takiego i kazał przebadać się u lekarza.

Miałem w planach powrót do Kingdom Hearts III i Sekiro w ostatnich tygodniach 2019r. Tymczasem przy Jedenastce znów uwierzyłem w tą japońską serię z ogromnymi tradycjami a po stu godzinach spędzonych z Czternastką coraz częściej w mojej głowie kołaczą myśli, że jest to Final, na którego czekałem od Final Fantasy XII, a więc niemal przez jedną trzecią część mojego życia.  

Staram się w nim wykonywać kolejne misje fabularne. Nie jest to jednak takie proste, bo co chwila jestem odciągany od wątku głównego kolejnymi nowościami serwowanymi mi przez twórców tej gry.

Przyłączyłem się do kompanii reprezentującej moją ojczyznę, więc teraz za wszystko co robię otrzymują specjalne punkty, które mogę u niej wydawać aby awansować postać na wyższą rangę lub w celu pozyskania jakiegoś unikatowego ekwipunku.

Dzięki temu otrzymałem dostęp do swojego osobistego chocobo a po rozmowie z koleżanką wykonałem misję, dzięki której mój wierny druh służy mi nie tylko jako środek transportu, ale również jako kompan w walce i tu twórcy przeszli już samych siebie, bo w odróżnieniu od jedenastkowych trustów, które miały z góry nakreślone profesje i zestawa umiejętności tutaj my sami decydujemy o roli naszego podopiecznego.

Kolejną nowością okazały się misje w trybie PvP i o ile walka jeden na jeden z innym graczem nie zrobiła na mnie specjalnie jakiegoś wielkiego wrażenia a w bitwie czterech na czterech graczy nie udało mi się nawet wziąć udziału, tak już starcie, w którym bierze udział naraz siedemdziesięciu graczy to było zdecydowanie to. Nie pytajcie się mnie co się tam działo, ale działo się dużo i to przez bite dwadzieścia minut.

W takich walkach gracze zdobywają odrębne doświadczenie i odznaki, które mogą następnie przeznaczyć na kolejne niedostępne w żaden inny sposób przedmioty.

Dzięki zaliczaniu kolejnych misji fabularnych otrzymałem także możliwość wynajęcia własnego sługi, który przetrzyma za nas przedmioty, nie mieszczące się nam już w ekwipunku. Możemy mu również zlecić dyspozycję sprzedaży przedmiotów na rynku, na którym jak zwykle panują iście złodziejskie ceny. Od tej niechlubnej reguły są na szczęście wyjątki. Gdy sam już coś wystawiam na sprzedaż to robię to raczej po najniższych cenach.

Niskopoziomowe instancje nie były jakoś specjalnie męczące a lochy, które przemierzałem z innymi mieszkańcami Eorzei nie sprawiały mi żadnych kłopotów. Pierwszy kłopot miałem dopiero wtedy gdy nie mogąc się doczekać graczy do jednego takiego lochu fabularnego tak zapraszałem do wspólnej bitki graczy z całego świata, że skończyło się na tym, że robiliśmy go bez healera i mogę dodać jedynie, iż był to istny hardkor. Lubię tankować w FFXIV, ale próba ukończenia lochu bez gracza, który potrafi leczyć lub ożywiać to samobójstwo.

Pisałem wcześniej, że walka w ostatnim MMORPGu Square Enix nie należy do najtrudniejszych, ale cofam to, bo w jednym z nich przeżyłem z innymi graczami istny koszmar. Jeden sub-boss masakrował nam całą ekipę a ja zastanawiałem się czemu ginę w pewnym momencie po jednym jego ataku? Tyle razy przy nim zginęliśmy, że jeden poirytowany gracz zostawił naszą drużynę i uciekł. Gdy już zaczynałem powiątpiewać w moje umiejętności tankowania inny grac wyjaśnił nam, że ten oponent używa zaklęcia Doom a jak wiadomo graczom, którzy mieli kiedykolwiek styczność z serią Final Fantasy oznacza ono naszą niechybną śmierć. Jedynym sposobem na przeżycie w takim przypadku było dobiegnięcie do jednego z paneli podłogowych, które dawały nam tymczasową ochronę. Nigdy wcześniej nie najadłem się tyle strachu. Walka końcowa w tym lochu była ukoronowaniem naszych starań i uporu w dążeniu do celu. Po raz pierwszy dostrzegłem jak wielka jest różnica między Jedenastką a Czternastką w tej kwestii.

W MMO Squaresoftu walka przypominała jeszcze bardzo walki turowe z wcześniejszych odsłon Final Fantasy i toczyła się niemal w miejscu, natomiast w tym starciu musiałem być w ciągłym ruchu. Tak więc ganiałem się z bossem po całej planszy, starając się unikać ataków jego pomagierów, którzy mieli ogromny zasięg. Moi towarzysze rozbijali płotki i zajmowali się w tym czasie leczeniem, więc jakoś daliśmy radę.

Udało mi się także zakończyć wątek poboczny gildii gladiatorów, dzięki czemu gram teraz jako paladyn. Ewolucja klasy postaci jest wymagana dla każdego gracza pragnącego mierzyć się z graczami z całego świata w starciach PVP. Daje tez dostęp do nowych umiejętności oraz odrębny wątek przeznaczony dla tej konkretnej klasy.

Klas i profesji jest w Final Fantasy XIV zresztą tyle, że ich gruntowna analiza zajęłaby miesiące jeśli nie lata. W pierwszej odsłonie Final Fantasy wybieraliśmy jedną z kilku dostępnych profesji głównym bohaterom i musieliśmy się liczyć z konsekwencjami naszych wyborów do końca gry. W FFIII poszerzono ich katalog i mogliśmy je zmieniać w dowolnym momencie. W FF Tactics każda z nich doczekała się szeregu przypisanych im zdolności, natomiast każda profesja lub klasa postaci w Final Fantasy XIV ma własne zadania poboczne a ostanie z nich odblokowujemy dopiero, gdy stajemy się ekspertem w konkretnej dziedzinie (alchemik, górnik, botanik itd.).

Jedną z bardzo przydatnych umiejętności w Czternastce jest wtapianie materii w ekwipunek w celu zwiększenia jego efektywności. Możemy to zrobić u dowolnego mistrza materii za odpowiednią zapłatą, ale gdzie wtedy byłby fun z gry? Po wykonaniu jednej z misji jeden z zaprzyjaźnionych goblinów uczy nas tej przydatnej techniki i od tej pory sami możemy konwertować dowolną część ekwipunku w materi, jeśli używaliśmy go wcześniej odpowiednio długo. I tu jak bumerang wracają profesje w tej japońskiej produkcji, bo i owszem możemy włożyć materię w dowolny element ekwipunku, ale tylko wtedy jeśli jesteśmy biegli w przyporządkowanej mu profesji. Alchemik nie włoży materii do dowolnego miecza, bo potrzebny jest do tego wykwalifikowany kowal. Jeśli chcemy przyozdobić nią tarczę, to musimy najpierw stać się dobrym zbrojmistrzem. Alchemik potrafi natomiast zaklinać czarodziejskie grimuary, z których korzystają między innymi arkaniści i tak cały przepotężny system rozwoju postaci w Final Fantasy XIV tworzy jeden ogromny system ściśle powiązanych ze sobą naczyń.

W FFXIV jest co robić. Cokolwiek to będzie, będę to robił jeszcze długo, bo polubiłem Eorzeę. Jeden z moich kolegów pytał się mnie niedawno po co wybrałem sobie jako bohatera małego lalafella? Jak to po co? Żeby gracze, z którymi oczyszczę za chwilę jakiś loch głaskali mnie po głowie i przytulali się do mnie. Proste. MMORPGi to nie tylko hejt, ale również i te przyjemne chwile a tych seria Final Fantasy dostarczyła mi sporo.    

Wipeout 2048

Wipeout na Vitę to jedyna gra, nie licząc FFXIV, do której potrafię przysiąść na dłużej niż na kilka minut. Jasne, że udało mi się przejść Resident Evil 3 dwudziesty szósty raz, ale to już przeszłość a do jego odświeżonej wersji jeszcze daleka droga. Wypada więc zająć się tym, co jest w zasięgu dłoni a te bolą mnie bardzo od zaliczania kolejnych wyzwań w tym świetnym futureracerze.

Niedawno zaliczyłem cały dodatek Wipeout HD, więc obecnie skupiłem się nad drugim z nich, zatytułowanym Fury. Niby jest to samo co na PS3 (te same trasy i wyzwania) i tak w zasadzie jest z jednym małym wyjątkiem. Nowa ścieżka dźwiękowa jest o lata świetlne za tą z wersji gry na stacjonarnej konsoli Sony. Za te nowe bezpłciowe kawałki już na starcie obniżyłbym ocenę, gdyby to była recenzja. Jedno Tokyo od Stanton Warriors z wersji gry na duże konsole jest lepsze od całej ścieżki dźwiękowej skomponowanej dla przenośnego Wipeouta.

Do pozytywów zaś należy zaliczyć grafikę. Jestem pod wielkim wrażeniem oprawy graficznej Wipeouta 2048 na Vicie, bo tytuł wygląda niemal tak dobrze jak w oryginalnej wersji na PS3.

W dalszym ciągu możemy ścigać się po dobrze znanych trasach (nie dotyczy Sebenco Climb, której nie cierpię). Do dyspozycji mamy wyścigi, turnieje, czasówki, strefy, detonatora, pojedynek strefowy, a więc wszystko to, co uczyniło Wipeouta HD Fury jedną z najlepszych wyścigówek ubiegłej generacji.

Wciąż jest to też jedna z najbardziej skillowych produkcji dostępnych na ryku, więc jak ktoś szuka wyzwania lub lubi wyrywać sobie włosy z głowy po dostaniu dwoma Quake’ami w dziesięć sekund i utracie czołowej lokaty na ostatnim okrążeniu wyścigu to bardzo polecam. Wyścigi na najniższych klasach prędkościowych są jeszcze do wytrzymania. Sprawa ma się zupełnie inaczej podczas oblatywania klasy Phantom, która zmusi nas do zmiany starych przyzwyczajeń. Próba wzięcia zakrętów na pełnym gazie skończy się wypadnięciem naszego pojazdu z trasy i pożegnaniem się z nadziejami na zdobycie złotego medalu.

Szkoda, że Sony postarało się o to, żeby kolejne Wipeouty się już więcej nie ukazywały. Wcale im się jednak nie dziwię, skoro w innych tytułach Sony większość graczy może poczuć się jak superbohater, bóg albo troskliwy ojciec. Grając w Wipeouta zaliczy najwyżej zderzenie ze ścianą przy zawrotnej prędkości przekraczającej setki kilometrów na godzinę.

squaresofter
9 listopada 2019 - 09:36

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.11.2019 09:54
Yuri Lowell
3
Yuri Lowell
25
Brave Vesperia

Dzięki Skłer za kolejne "wcgww". Fajnie się czyta o Waszych przygodach w Final Fantasy XIV.
U mnie nadal każdą wolną chwilę zajmuje Tales of Eternia (PSP). Powolutku pcham grę do przodu bo choć fabularnie na razie niewiele się dzieje to jednak napotykani bossowie, czy to w Inferii czy w Celestii, wymagają dobrego przygotowania się by stawić im czoła. Mam już GPS i przygotowuję się do powrotu do Inferii, ale wcześniej zamierzam jeszcze pozbierać kilka przedmiotów dzięki temu urządzeniu i... solucji. A potem, 204,98!

Miłego weekendu!

https://youtu.be/mLShluqE6FU

09.11.2019 10:10
squaresofter
2
odpowiedz
squaresofter
24
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

@Yuri
Nigdy nie zrozumiem dlaczego Meredy nie nosi w grze tego pięknego stroju z openingu. Zamiast tego ubrali ją w jakiś worek a potem tak graj przeze te 240 godzin.

09.11.2019 11:09
Yuri Lowell
2
odpowiedz
Yuri Lowell
25
Brave Vesperia

@squaresofter
Worek? Ja nawet w okularach ledwo co widzę co jest na ekranie konsolki. :D Jak jest tłum w czasie walki to nawet nie wiem kogo Reid tłucze i w którym miejscu ekranu! :D

09.11.2019 12:35
SpecShadow
4
odpowiedz
1 odpowiedź
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Skończyłem Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth.
Po tej nieszczęsnej ucieczce z hotelu były momenty postojowe ale generalnie - poszło z górki. Dzięki człowiekowi który robił fanowskiego patcha 1.5 bo bez niego byyyyyyłoby cienko. Na ostatniej lokacji załączyłem God Moda i ciachałem paskudy bo nie chciało mi się skradać.

Finałowa ucieczka zrobiona za pierwszym podejściem mimo, że wersja PC ma buga przez którego była nie do przebrnięcia - postać była spowolniona ze strachu (ciągłe bombardowania i groźba zawalenia) bo system Strachu w grze może i jest fajnym bajerem ale problem w tym, że w momentach ucieczki (motel i finał) postać ulega spowolnieniu gdy musi się śpieszyć.
Pomocny był patch a także... bunny hopping. Spam Spacją do finałowego portalu.

Dobrze że to za mną. Gra bardziej jako ciekawostka.

Co następne - ściąga się Nioh (była promka za 62zł) ale jeszcze próbuję go na starym sprzęcie i nie spodziewam się cudów.
Próbuję też 7,62 Hard Life, dodatek-mod dostępny w sklepie Steam za darmo. Dodaje nowe misje i rozwija stare, do tego nowe lokacje.
Dodano głód, sprawdzanie dokumentów, naprawa broni według instrukcji, naprawa aut i tankowanie paliwa i jeszcze więcej detali do i tak skomplikowanej gry. Na szczęście można to wyłączyć w opcjach a także pogrzebać w plikach gry by nasze auto miało większą pojemność i inne takie.
No i można wyłączyć losowe starcia dzięki czemu człowiek może się skupić na zadaniach.

Próbowałem też starusieńkiego Misery 2.2.1 + The Armed Zone beta i niestety porażka a nie mod, nie ma startu do Anomaly 1.5.
Do tego nawet na dysku SSD i 32GB RAM przycina się masakrycznie. Dramat.

09.11.2019 12:48
Yuri Lowell
3
Yuri Lowell
25
Brave Vesperia

Dodatkowo Nioh w listopadowym Plusie.

09.11.2019 12:57
kęsik
👍
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
kęsik
96
Legend

Outer Worlds, 43,5h, skończone. Wspaniała gra, najlepsza w jaką grałem w tym roku. Obsidian kolejny raz pokazał Bethesdzie i innym jak to się robi. Gra jest przede wszystkim świetnie napisana, dialogi są bardzo dobre i aż chce się ich słuchać i klikać na wszystkie dostępne opcje. W grze mamy bardzo dużo fajnych postaci, nasi towarzysze są w większości bardzo ciekawymi postaciami a w szczególności Parvati która jest strasznie słodziutka. Zadań w grze nie jest dużo (55?) i w większości dobrze się je wykonuje nawet jeżeli nie są zbyt odkrywcze. Są wybory które zmieniają świat i wpływają na dany region. Główny wątek jest trochę zbyt krótki jak na grę RPG więc teoretycznie przechodząc tylko go można grę ukończyć dosyć szybko ale jak dla mnie robienie dobie krzywdy. Gameplay jest bardzo spoko, strzela się całkiem nieźle, jak dla mnie lepiej niż w Falloutach. System rozwoju postaci typowy jak na Obsidian, jednak perki trochę zawodzą. Całą grę ładowałem punkty w umiejętności rozmowy ale niestety ostatni dialog z final bossem wymagał ode mnie akurat tej z 3 umiejętności rozmowy którą miałem akurat rozwiniętą najsłabiej więc niestety doszło do walki :( Gra jest ogólnie dość prosta, w pewnym momencie tak naprawdę nie musiałem walczyć bo moi kompani wyposażeni w ciężko broń wszystko niszczyli ale mi to nie przeszkadzało a nawet wręcz przeciwnie. Wbrew obawom gra wygląda całkiem nieźle graficznie i artystycznie, bugów brak, ogólnie technicznie chyba najlepsza gra Obsidianu ale niestety gra nie chodzi zbyt dobrze i to w sumie jest jedyna rzecz do której mogę się przyczepić.
Jak widać gra bardzo mi się podobała. Wciągnęła mnie bardzo mocno i bardzo dobrze mi się w nią grało. Obsidian kolejny raz pokazał że nieważne czy robią klasycznego cRPGa czy FPP/TPP to zawsze można liczyć że dostarczą klasowej jakości produkt i już nie mogę się doczekać kolejnej ich gry, może tym razem w TPP :)

GRID 2019, 33h. Ehhh ten nowy GRID, gra się niby dobrze, model jazdy spoko ale już pod koniec gry daje w kość mała liczba lokacji i brak jakiejkolwiek progresji. Gra nie jest krótka jak chce się dosłownie wygrać wszystko no ale 2 rodzaje eventów to trochę mało. Cały czas te same samochody też nie bawią. Ta gra wygląda jak jakiś wczesny dostęp który przez kolejny rok do czasu premiery wersji 1.0 powinien być wspierany i powinny zostać dodane inne rodzaje zawodów (drifty, eliminacja itd), więcej torów i samochodów no ale to się nie stanie...

AI: The Somnium Files, 36h. Już kilka dni próbuję tę grę skończyć ale nie mogę, bo gra ciągle skończyć się nie chce. Trochę już mi się dłuży. Trochę drgnęło jeżeli chodzi o fabułę, jakieś plot twisty i wyjaśnienia się pojawiają. Szkoda tylko że przez pierwsze 30 godzin gry fabuła była mało interesująca a potem nagle gra zwala na nas całą masę info fabularnego naraz. Jak nie chcecie spoilerów (ale cholera wie czy to spoiler, to tylko takie tło w sumie mało znaczące i śmieszna ciekawostka bardziej) to nie czytajcie,

spoiler start

przy grze chyba pracował także Kojima bo pojawiają się nanomaszyny i pasożyty :D

spoiler stop

Code Vein, 15h. Ehhh co ja mam z tą grą zrobić. To są takie Solusy Lite dla weebów ale ja jako weeb niespecjalnie kupuję stylistykę animu w konwencji Soulsów. No jakoś nie pasują mi te dziewczynki i cycuchy w Soulsach. Dodatkowo nawet jeżeli lokacje pod względem designu są spoko tak artystycznie i stylistycznie rozczarowują. System walki jak dla mnie jest bez wyrazu, strasznie lekki, nie czuć żadnej mocy i wagi broni, wygląda to jakby broń nic nie ważyła a my siekalibyśmy nią powietrze. Nie podoba mi się też liniowy system rozwoju gdzie nie mamy żadnej kontroli nad naszymi statystykami siły, wytrzymałości itd które są definiowane tylko przez naszą klasę postaci która z kolei definiuje naszą wagę, nasze życie, wytrzymałość i umiejętności których możemy używać w walce. Soulsy to miały zrobione jak dla mnie perfekcyjnie, tutaj jak dla mnie to nie do końca dobrze wszystko funkcjonuje. Gra mi się także wywala zawsze gdy walczę z takim jednym typem przeciwnika więc wystarczy takiego postawić mi na drodze gdzie trzeba iść i będzie wielki problem. Strasznie dużo problemów z tą grą, strasznie dużo rzeczy mi się nie podoba. Chyba już czas ją wywalić w cholerę...

Z okazji bardzo udanej premiery RDR2 na PC, planuję nostalgiczną podróż w najczarniejsze odmęty kiepskiego portowania R* na PC i po 5 latach powrócić do GTA IV, nie wiem czy to w ogolę działa a nawet jeżeli to czy da się w to grać wreszcie na sensownych ustawieniach. Odkopałem już swój wielki prawie 300 stronicowy poradnik BradyGames (który kupiłem jeszcze przed zakupem gry) i jestem gotowy.

post wyedytowany przez kęsik 2019-11-09 13:02:23
09.11.2019 23:58
kęsik
😍
kęsik
96
Legend
Image

Włączyłem to GTA IV i poczułem się jakbym po 10 latach wrócił do domu z więzienia czy coś.

10.11.2019 00:04
WolfDale
😍
3
WolfDale
24
Poszukiwacz Małego Wansy

GTA IV piękna odsłona, a przyjemność z jazdy ogromna. Czasami bez celu kilka godzin jeździłem dla samej jazdy i czerpania przyjemności z tego.

09.11.2019 13:17
Jane's
4
odpowiedz
Jane's
2
CMO

Przypominam sobie Dishonored i pierwszy raz gram w dodatki do niego. Wybitny tytuł. Moim marzeniem jest nowy Thief właśnie od Arcane Studios. Dishonored oczywiście czerpie garściami z tego klasyka ale jednak to zupełnie inny klimat jest.

09.11.2019 19:03
solitary_sly
4
odpowiedz
solitary_sly
21
Solidny Szop

The Outer Worlds - wykonuję sobie zadania poboczne, a fabularnie jestem dopiero po Rozarium. Gram solo, mam tylko jednego towarzysza - robota SAM-a, ale nie biorę go na misje. Dużo się skradam, hakuję terminale i generalnie staram się być kosmicznym bandytą;P Pyskuję, opierdzielam biurokratów z Rady i gdy tylko jest okazja chwytam za broń i rozwalam wszystko co się rusza. Ta gra jest wspaniała:)

Póki co tyle. Pobrałem sobie Nioha z Plusa, więc pewnie będę w to grał równolegle. Bardzo lubię soulsy i gry soulsopodobne, ale od takiego Lords of The Fallen na przykład mocno się odbiłem.

10.11.2019 00:03
WolfDale
3
odpowiedz
WolfDale
24
Poszukiwacz Małego Wansy

Dałem kolejną szansę grze F.E.A.R. 3 i muszę przyznać, że mam lepsze odczucie niż kiedyś. Jak skończę to chętnie podzielę się nową opinią. Na chwilę obecną mogę jedynie napisać że początek i slumsy były fatalne i nudne, zalatywało kiedyś jak i teraz uboższym Call of Duty. Natomiast od momentu sklepu gra ma świetny klimat. Może nie taki jak jedynka, ale może po latach pojawi się lepsza ocena z mojej strony.

11.11.2019 15:25
1
odpowiedz
JohnDoe666
5
Generał

U mnie chwilowo przerywam większość odgrywanych tytułów na rzecz najważniejszej premiery tego roku, choć nie wszystkie:
- Death Strandings - za mną kilka pierwszych godzin które powoli wprowadzają mnie w fabułę tytułu. Sam świat gry jest niesamowity. Poczucie osamotnienia, takiej trochę beznadziei, wspomagane dodatkowo genialną ścieżką dźwiękową tworzy niesamowity klimat i nie pozwala oderwać się od konsoli.
Znakomita gra.
- FEAR 2 - muszę przyznać że gra jest niemal tak dobra jak część pierwsza. Jestem już chyba przy końcówce więc dziś może jutro zobaczę napisy końcowe.
- Fable 2 - ukończyłem. A raczej wymęczyłem do końca głównej linii fabularnej. Naprawdę nie rozumiem fenomenu tej serii. Owszem i jedynka i dwójka była przez pewien czas zabawna ale obie nudzą się wyjątkowo szybko.
Główne linie fabularne są krótkie i nieangażujące, budowanie relacji z NPC bardzo sztuczne a prace monotonne na dłuższą metę. Gra nie jest też żadnym wyzwaniem co sprawia że nie zależy nam na rozwoju postaci ani na świetnym wyposażeniu.
Za to świat gry jest piękny w taki baśniowy sposób, a kilka pomysłów się jako tako broni przez co gra nie jest jednoznacznie kiepska.
Myślę że kiedyś sięgnę po część trzecią, ale zdecydowanie potrzebuję kilku tygodni, może miesięcy odpoczynku od tej serii.

11.11.2019 22:24
Hydraulik333
odpowiedz
Hydraulik333
12
Chorąży

Dawno nic tu nie pisałem. Czytałem każdego bloga z ,,W co gracie w weekend?", ale nie miałem już czasu na napisanie komentarza do niego.

Co to gier opisywanych przez Square, muszę napisać, że aż przypomniały mi się zmagania z nimi. Znaczy z FFXIV, to raczej walczyłem z chęcią zagrania w ten tytuł. Jakoś nie mogłem się zmusić do zagrania, nawet jak chciałem w to zagrać. Myślałem, że samemu się znudzę. Jednak po takim tytule jak Monster Hunter World, to wiem teraz, że można w gry wieloosobowe grać samemu i dobrze się bawić. A co do Wipeout to przypomniała mi się taka odsłona nazwana Pure na PSP. Dużo godzin w to przegrałem.

A co do mnie to pomyślałem, że nie będę kolejny raz pisał o jakimś tytule (no chyba, że go skończyłem, to opisze moje uczucia po skończeniu gry).

Nioh 2 Beta (PS4) (2-4h): Bardzo mi się Beta podobała. Kiedyś też grałem w Bety/Dema pierwszej odsłony Nioh i też miałem to samo uczucie. Nie wiem zbytnio co się zmieniło a co dodano. Jestem jednak pewien, że zmienili oprawę z mrocznej szarej, na bardziej kolorową. Wszystko mi się tam podobało, brakuje mi jednak ataków w plecy z Dark Souls. Moje nadzieje 9.5/10.

Outlast 2 (PS4) (2h): Nie grałem w pierwszą część ani w dodatek, ale oglądałem jak inni w to grali. Bardzo mi się klimat podoba, co do rozgrywki jest trochę monotonna. Moje nadzieje 8.0/10.

Miłego tygodnia życzę

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze