Penumbra: Amnesia - wakacje z duchami - K. Gonciarz - 26 września 2010

Penumbra: Amnesia - wakacje z duchami

Twórcy Penumbry powracają - Amnesia to gra na zmodyfikowanym silniku tej serii, używająca porównywalnego zestawu mechanik. I ciężko napisać krótką notkę o tej grze, bo nie jest ani szczególnie dobra, ani zatrważająco zła. A postanowiłem sobie, że nie będę tutaj pisać recek, tego już w Internecie produkuje się dostatecznie dużo. Poza tym, recenzowanie jest większym stresem niż przyjemnością, a ja mam inne wyobrażenie o swoim czasie wolnym. Ale dosyć o mnie. Amnesia: The Dark Descent. Przeszedłem i opowiem, co widziałem.

Potwory, choć straszne, w końcu będą nas śmieszyć nieporadnością.

Odpalamy grę i od razu wrzuceni zostajemy w jądro ciemności. Bohater cierpi na tytułową amnezję - znamy tylko jego/swoje imię - David. Po kilku minutach odnajdujemy zaadresowaną do nas wiadomość. Jej nadawcą jest sam główny bohater, tyle że przed, jak się okazuje dobrowolną, utratą pamięci. Dookoła twórcy z zaparciem prezentują fajny zasób patentów, którymi będziemy straszeni przez najbliższych kilka godzin - z oddali jakieś ryki, w każdej szufladzie czaszki, a bohater wszystkiemu wtóruje nierównym sapaniem  Silnik potrafi dużo, obraz dynamicznie się zmienia w zależności od stopnia zdrowia psychicznego, wchłaniając rozmaite filtry koloru i przekłamania geometrii, czasami czwarta ściana lega pod naporem chodzących po monitorze robaków.

Fizyka działa tu podobnie jak w Oblivionie, można odstawić tradycyjną "zabawę łańcuchami wystającymi ze ściany" (tm)

Problemem są przeciwnicy. Niczym w najnowszym Silent Hillu nie mamy możliwości walczenia z nimi - jedynym ratunkiem jest ucieczka. Niestety, szwankuje zarówno AI, jak i stojąca za nią koncepcja. Potwory (albo "potwór", bo teoretycznie nie wiemy, czy to nie jest po prostu jeden, metaforyczny zakapior) są durne, chodzą po omacku niczym zombiaki, a konfrontacja z nimi - teoretycznie zakończona śmiercią - nie ma żadnych reperkusji, bo po prostu respawnujemy się kawałek dalej. Horror jako taki srogo na tym traci. Fajnie, że rola potworów nie jest do końca sformalizowana: nie wiemy, jaki jest zasięg ich wzroku, ani jak w zasadzie powinniśmy ich unikać. Wysmakowane niedopowiedzenie, chociaż, jak mówię, raczej rodzynek w zakalcu.

Początkowe poziomy, w których odwiedzamy "cywilizowane" części zamku, mają najlepszy klimat.

Dużo ludzi narzeka, że gra jest zbyt krótka - mnie się dłużyła. Efekt schematyczności poziomów (mamy tu kilka "faz", z których każda to kilka obszarów do zbadania, potem dramatyczne przejście do następnego zestawu) i niedostatków treści. Klimat jest ciężki i mroczny, fabuła trzyma jako-taki suspens, ale koniec końców nie mamy wiele do roboty. Zagadki bywają głupie. W każdym obszarze mamy jeden czy dwa wyraźnie zaznaczone, interaktywne przedmioty, i musimy tylko wymyślić, jak je sprytnie połączyć. Zdarzają się absurdy, takie jak durna scena pojmania bohatera i jego ucieczki z więzienia. Układ terenu też nie ma specjalnego sensu - raz zjeżdżamy złowieszczą windą kilkadziesiąt metrów w dół, by godzinę później znów być w zasięgu (również złowieszczego) światła słonecznego, wyzierającego z kratek w sufitach kanalizacji.

Ta gra bierze siebie na serio - zabawa świńskimi korpusami nie pomoże rozluźnić atmosfery.

Z Amnesia bawiłem się dosyć dobrze, ale z misterium wytrącały mnie ewidentne niedoróbki i ewidentne dążenie autorów do sztucznego rozciągnięcia czasu rozgrywki. Wciągająca narracja ostatecznie zmierza do totalnie niesatysfakcjonującego finału, brakuje czegoś zaskakującego, zwrotu akcji, czy chociaż efektownej sceny - ale tych na zastosowanym silniku najwyraźniej stworzyć sie nie da. Czyli tylko dla fanów XIX-wiecznych zamków, mrocznych pomieszczeń i zepsutej arystykracji. Bo przecież wiadomo, że to ona jest tu czarnym charakterem.

Widzów tvgry.pl z ukłonem informuję, że filmik "Gramy!" z tej produkcji pojawi się w rozpoczynającym się tygodniu.

K. Gonciarz
26 września 2010 - 23:27

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.09.2010 13:53
Harry M
Harry M
133
Master czaszka

Czekam na gramy

27.09.2010 22:05
odpowiedz
Danerrr
24
Legionista

A jak to porównasz do 1 i 2 części penumbry? Szczególnie fabularnie.

27.09.2010 23:23
Lordareon
odpowiedz
Lordareon
68
harry potter

gralem tylko w pierwsza penumbre i amnesia uderza w te same akordy: kontrolowany schemat z niekontrolowanymi skokami w bok. sam szkielet fabuly jest drugplanowy w stosunku do sposobu przedstawienia go - najwazniejsze sa mroczne korytarze, wrazenie pustki, chore wizje na kazdym kroku. te dwie gry maja bardzo duzo wspolnego, roznia sie w zasadzie tylko settingiem.

27.09.2010 23:51
odpowiedz
A_wildwolf_A
159
Generał

Mam pytanie czy uważasz, że po spotkaniu z potworem lepiej jest ginąć i rozpoczynać na nowo grę czy też lepiej jest respawnować się w innym miejscu i drążyć dalej ?

28.09.2010 17:47
Lordareon
odpowiedz
Lordareon
68
harry potter

znaczy tak abstrakcyjnie, w jakiejkolwiek grze? nie ma jednego, slusznego modelu, to co dziala w jednej produkcji bedzie porazka w drugiej. akurat w amnesii autorzy w miare trafili, ale - jak pisalem - horror na tym ucierpial.

28.09.2010 18:08
kong123
😊
odpowiedz
kong123
105
Legend

Jedynka i dwójka były świetne - fantastyczny klimat. Osamotnienie i świadomość tego, że w mroku czai się jakiś stwór, którego co gorsza nie można pokonać bo postać jest bezbronna powodowały, że klimat i poczucie strachu były wręcz rewelacyjne. I i cała fizyka przedmiotów i zagadki - miodzio :)

28.09.2010 19:57
Ychos
odpowiedz
Ychos
43
Pretorianin

Podoba mi się rzecz która zdarza się na początku, bohater pisze list sam do siebie, fajny pomysł. Długie przerwy w których nie ma potworów to czas w którym napięcie rośnie i nagle bucha gdy pojawia się ten stwór. Jest to dużo lepsze od częstego spotykania takiego samego potwora i co chwile umieranie. Sam nie wiem czy gry o których nie ma rozgłosu mają jakiś sens bytu. Zysk z tego nijaki, wkład pieniężny raczej też, ale twórcy mogą zdobyć trochę doświadczenia.

30.09.2010 01:35
oOShinOo
odpowiedz
oOShinOo
15
Pretorianin

Cóż, obejrzałem najpierw materiał na tvgry.pl i gra mi się spodobała. Jest to w pewien sposób powrót do czegoś, czego dawno nie było w temacie horrorów. Po przeczytaniu tego tematu odniosłem wrażenie, że zjechałeś grę po całości, że tak naprawdę pozostawia ona więcej niedosytu niż tej kwintesencji horroru, którą mieliśmy w Penumbrze. Chętnie zagram, bo wolę osobiście wyrabiać zdanie na temat gier, niż powtarzać teksty zasłyszane od innych.

01.10.2010 17:53
odpowiedz
Dominatorix
56
Pretorianin

Uważam Lordzie, że w "Amnezji", jak i Penumbrze zastosowano technikę straszenia najwyższej próby. Małymi środkami i stosunkowo niskim budżetem uzyskują efekt przewyższający nachalne granie na zaskoczeniu znane z Resiedentów, czy Dead Space'a. Żeby się bać nie potrzeba naskoków gigantycznych dziwactw na twoje uzbrojone włości. Wystarczą ww. subtelne, ale skuteczne sposoby na wywołanie strachu. Bez broni napotkanie na potwora daje znacznie więcej frajdy, mało tego, gdy pojawia się on tak rzadko, a częściej słyszymy go, niż widzimy jest jeszcze lepiej.
Co prawda nie kręcą mnie straszaki, ale ambicji twórcom Penumbry odmówić nie mogę.

11.11.2010 21:21
😜
odpowiedz
zanonimizowany653201
25
Legend

znamy tylko jego/swoje imię - David

Oj to widać ,że grałeś :P główny bohater ma na imię Daniel.

Sama gra pomimo małych niedoróbek cholernie mi się podoba - ten strach, klimat... Miazga. :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze