Dowód dziecinnienia graczy? - Brucevsky - 19 lipca 2011

Dowód dziecinnienia graczy?

Źródło: videogamesarerad.com

Mamy coraz mniej czasu na zabawę przy konsoli lub komputerze, nie lubimy się zacinać w grach, irytuje nas backtracking i wszelkie niewygodne rozwiązania w interfejsie. Chcemy większej liczby checkpointów, możliwości zapisywania w dowolnym momencie i wyważonego poziomu trudności. Czy dziecinniejemy?

Zupełnie jak bardzo młodzi ludzie, szybko się zniechęcamy, gdy natrafiamy na trudne fragmenty. Jeśli nie jesteśmy zapaleńcami to nie chcemy, aby gra zmuszała nas do nadludzkiego refleksu, testowała wytrzymałość i wymagała godzin treningów. Inaczej obrazimy się i skorzystamy z oferty konkurencji. Mamy przecież duży wybór i wcale nie musimy się męczyć przy najnowszym projekcie danego studia.

Do takich wniosków doszedłem kilka dni temu, gdy bawiłem się w Vagrant Story. Ten rozbudowany i wymagający jRPG z PlayStation ma wszelkie cechy klasyczne dla swojego gatunku z tamtych czasów. Wymaga czasu, cierpliwości i nagradza za wytrwałość. Dzisiaj nie każdy te cechy ma, a u większości zostały one zepchnięte na dalszy plan przez najnowsze tytuły. Podobnie było u mnie.

Kilkunastominutowe potyczki z bossami wcale mnie nie cieszyły. Powtarzające się kombinacje ataków bohatera, te same odpowiedzi wroga, kopiowany w nieskończoność schemat walki „atak, atak, kontra, leczenie” zaczynał po prostu irytować. Dopiero z czasem dostrzegłem, że jest w tym coś magicznego, co gdzieś mi uciekło. Wszystko przez obecne udogodnienia z nowych gier i brak czasu na zabawę.

Źródło: http://www.creativeuncut.com

Nie mam kilkunastu godzin w tygodniu na granie, więc chciałbym wszystko szybko i sprawnie kończyć. Nie chciałbym czuć, że poświęciłem godzinę na pokonanie dwóch pomieszczeń i bossa. To zwyczajnie za mało i w takim tempie przez kolejne dwa miesiące w nic innego nie pogram. Gdy jednak zrozumiałem, czego chcę to zmieniłem podejście. Zacząłem się bawić, jak kiedyś na PSX-ie. Bardziej na spokojnie, ciesząc się z tych wszystkich małych sukcesów. Gaming w starym stylu wrócił. Polecam innym podobne refleksje, może się okazać, że przez lata straciliśmy gdzieś radość z zabawy, która cechowała nas przed laty. Jak pisał niedawno Antares, gdy wspominał o achievmentach,  nie dajmy się wciągnąć w pogoń za własnym ogonem. Odnajdźmy rozrywkę, którą gry dawały nam na początku, gdy się dopiero w to hobby zagłębialiśmy. Gdy cieszyły nas wygrane walki, wyścigi, czy strzelaniny. Gdy radość wywoływała nawet rosnąca w siłę i zdobywająca zdolności postać. Przecież o zabawę w tym wszystkim chodzi, nieprawdaż?

Brucevsky
19 lipca 2011 - 19:59

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.07.2011 23:19
€xis
€xis
52
Konsul

Otóż to. Kiedyś nie potrzebne były achievementy, rywalizacja i inne pierdoły, a i tak z gry czerpaliścmy po prostu, czysty fun. I nie ważne było za bardzo ile etapów przeszedliśmy w ciągu jednego grania - starczało na tyle żeby nas zadowolić ;) A teraz? szybko szybko, bo czasu nie ma...a potem gry nie ma bo pare dni grania i end. Też wolę stare bądź starsze gry, lub inaczej - gry poprzedniej generacji(1995/8 - 2007), i im pozostanę raczej wierny, z nowych gier grając jedynie w marki, które mnie interesują ;) (GTA, AC, Darksiders, JC, i okazjonalnie niektóre tytuły, takie jak np. Hydrophobia. Od całej reszty mainstreamowych produckji z daleka ;P)

btw Pierwszy ;P

19.07.2011 23:31
pasterka
odpowiedz
pasterka
190
Paranoid Android

Autor poruszyl tu dwie rozne sprawy:
- backtracking, niewygodny interfejs to bledy przeszlosci, kiedy cos takiego jak usability w grach nie istnialo, nic dziwnego, ze nas to teraz irytuje, bo to oznaka zlego zaprojektowania gry (przynajmniej z punktu widzenia dzisiejszego gracza)
- to ze nie mamy juz tyle cierpliwosci, to raczej kwestia braku czasu, oraz fakt, ze gry sa postrzegane jako rozrywka, a nie gramy juz "za kare" jak to bylo za starych dobrych czasow (nie mam pojecia jak kiedys przeszlam Ghost'N' Goblins, dzis pewnie po paru probach gra polecialaby do kosza :-) )
- co nie zmienia faktu, ze jesli gra jest dobra, to dalej czlowiek potrafi sie swietnie bawic (Catherine!! :) )

20.07.2011 02:06
Radanos
odpowiedz
Radanos
87
Tytanowy Janusz

To problem, z którym borykam się już od dobrego roku. Gry dają mi coraz mniej radości. Przechodzę je szybko, szybko, aby tylko przejść. W sumie nawet nie wiem czemu, jestem młody, kilkanaście godzin na granie, jeśli chcę, mogę mieć w 2-3 dni. Zauważyłem, że czasami nawet nie chcę mi się grać jako tako, tylko poznać historię, co prowadzi mnie do dalszych rozmyślań - czy nie lepiej obejrzeć film? Oglądając je nie mamy tego irytującego uczucia poznawania historii w kawałkach, musząc czekać aż nadejdzie kolejny dzień, kolejny wolny czas aby pograć. A jeżeli to jest właśnie dobre i to daje nam podświadomy "fun", to może lepiej wziąć się za nowy serial? A może to wina niejakiej stagnacji? Gry, z roku na rok, doświadczają nas coraz mniejszą ilością nowości, praktycznie wszystko już widzieliśmy. Mam nadzieję, że kiedyś wróci to uczucie grania dla samego grania, nie żeby coś osiągnąć lub posunąć do przodu :)

20.07.2011 06:58
odpowiedz
Baalnazzar
124
Generał

U mnie brak czasu spowodował tylko tyle, że gry przechodzę dłużej, choć i tak zawsze nawet FPSy które koledzy przechodzili w kilka godzin, ja przechodziłem o wiele dłużej rozglądając się po terenie i podziwiając cały detal i klimat jaki stworzyli twórcy. W braku czasu nie widzę problemu, a raczej nawet zaletę, bo nigdy nie przepadałem przechodzić 2 razy jedną grę (poza kilkoma wyjątkami), a tak jedna gra starczy mi na jeszcze dłużej :) Nie spieszy mi się żeby zaliczyć jak najszybciej jak najwięcej tytułów, bo nie w tym kryje się przyjemność. Zapisuję sobie co ciekawsze tytułu, żebym o nich nie zapomniał i powoli, powoli przechodzę jeden po drugim, robiąc pomiędzy przejściami przerwy od grania, bo raptowne rozpoczęcie nowej gry, kończy cię właśnie takim przechodzeniem dla przechodzenia gdyż jest się już zmęczonym. Po prostu nic na siłę :)

20.07.2011 08:00
SULIK
odpowiedz
SULIK
201
olewam zasady

A wystarczy tylko zmienic podejscie do trybow trudnosci w grach. tak jak np. w fallout new vegas jest tryb hardcore gdzie mozna sie np. odwodnic, a padniety npc po walce juz nie wstanie. A dodatkowo jeszcze kilka trybow trudnosci gdzie przeciwnicy sa lepsi/gorsi exp jest wiecej/mniej.

20.07.2011 08:59
odpowiedz
gladius reloaded
0
Generał

A mnie nie przeszkadza w sumie ten niższy poziom trudności, granie to jest tylko jedna z rozrywek, czasu nie mam na to za wiele, coraz częściej nie chce mi się grać. X360 nie odpaliłem od paru miesięcy, ostatnio (od dłuższego czasu) tylko multi w BC2 na PS3. Bardziej wymagające gry (Demon's Souls na przykład) raczej mnie nużą i denerwują niż bawią... No, DS to szczególny przypadek, bo tak szczerze mówiąc nie zaglądając do poradnika ciężko tam w ogóle się zorientować, o co chodzi, co robić i w jakiej kolejności. Ale faktycznie, nie ma już wielu produkcji, w które można się zgłębiać, mają wiele różnych smaczków itp. Z drugiej strony, i zapotrzebowanie jest na to niższe. Ciekawe, ile osób np. przeczytało wszystkie informacje o świecie gry z dziennika w Mass Effect?

20.07.2011 09:24
odpowiedz
Likfidator
113
Senator

Przyjazny interfejs to jedna z zalet dzisiejszych gier. Gracz ma zmagać sie z przeciwnosciami losu, a nie z topornie zaprojektowanym interfejsem.
Backtracking to jedna z cech, których najbardziej mi brakuje. Niesamowita frajdę sprawia napotykanie drzwi, których nie da sie odtworzyć, a do których możemy wrócić za kilka godzin gdy np. zdobędziemy nowa umiejętność.

Jest rowniez coraz mniej gier, które rzucają gracza w kawałek otwartej przestrzeni, żeby znalazł klucze, przełączniki i w końcu wyjście. Mechanika rodem z Dooma, Quaka, czy nawet Wolfensteina 3D zaginęła dawno temu. Nawet Bioshock, czy Metroid Prime prowadzą nas za rękę.
W grach brakuje eksploracji, nawet RPGi maja jej coraz mniej.

Jasne ta cała liniowosc można przebolec dla fabuły, ale niewiele gier ma ja na przyzwoitym poziomie.

20.07.2011 09:37
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
76
Silence of the LAMs

Granie rzeczywiście daje mniej radości. Teraz jest to coś tak poważnego, że gdy odpaliłem JC2 to wsiąkłem, pierwszy raz od dłuższego czasu.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze