Kubeczek zimnej wody - eJay - 15 marca 2012

Kubeczek zimnej wody

eJay ocenia: Mass Effect 3
77

To miał być walec, który jednoznacznie potwierdzi, że za Bioware stoją wielkie pieniądze, utalentowani ludzie i mnóstwo ciekawych pomysłów. Pomimo chłodnego przyjęcia Dragon Age 2 (już zapomnianego) zamówienia przedpremierowe trzeciego Mass Effecta przebiły wyliczenia mózgów z działu finansów. Potężne środki przeznaczone na marketing, barwne i dynamiczne zwiastuny, nowinka w postaci trybu wieloosobowego oraz zwykła ciekawość ludzi zdecydowała, że finał przygód komandora Sheparda był najbardziej wyczekiwaną pozycją w pierwszym kwartale 2012 roku. W końcu mamy tu do czynienia z syndromem „grande finale”, a wiadomo, że przy takiej okazji dyskusje na temat zakończenia jednej z najlepiej przyjętych marek będą żywe. Czy Bioware podołało zadaniu i czy Mass Effect 3 jest grą, która zapada w pamięć?

UWAGA, RECENZJA ZAWIERA SPOJLERY!!!

Na początek garść statystyk. Mass Effect 3 zajął mi 20 godzin z hakiem, czyli najmniej z całej trylogii (ME 45h, ME2 30h). W trakcie podróży przez galaktykę wykonałem 14 zapisów stanów gry (ME – około 100, ME2 – ponad 50). Po co wspominam o niby nic nie znaczących pierdółkach? Jest to w pewien sposób obraz tego jak seria zmieniała się z odcinka na odcinek. Część pierwsza posiadała jeszcze śladowe elementy klasycznych erpegów (handel, rozwój postaci), kazała zastanawiać się nad podjęciem ważnych decyzji, była bardziej wymagająca i po prostu dłuższa. Sequel porzucił kilka niedopracowanych idei na rzecz kapitalnej fabuły oraz genialnych postaci. Była to decyzja trafna i dająca też do myślenia fanom. Bioware ostatecznie wskazało, że Mass Effect nie będzie nigdy tru-erpegiem z setką statystyk, limitowanym ekwipunkiem oraz bogatym craftingiem. W zamian stał się czymś w rodzaju kosmicznej przygody, w której strzelanie, dialogi i klimat były rzeczą nadrzędną. Nie będę po raz n-ty wchodził w dyskusje czy „ME to RPG czy nie”. Już dawno się określiłem w tym temacie i mam nadzieję, że jest to przejrzyste.

Co się nie podobało czepialskiemu eJay'owi?

I w końcu doszliśmy do części trzeciej, która według twórców kończy pewien rozdział w tym uniwersum i niewykluczone, że rozpoczyna kolejny. Tak naprawdę rozgrywka w ME 3 sprowadza się do jednego – wykonania misji w stylu „pójdź, pozamiataj, wciśnij przycisk”. Na niczym więcej. Trójeczka to po prostu szybka gra akcji ze skillami w tle, które oczywiście mają swoje erpegowe korzenie, ale... idąc tym tokiem myślenia dojdziemy do wniosku, że podobny mechanizm zastosowano również w przypadku np. Kratosa lub Dante z Devil May Cry. Shepard zbiera jakieś tam doświadczenie, tylko, że nie przekłada się ono na poziom inteligencji postaci w rozmowach, a jedynie na moce i wartości ofensywne.

Tym co decyduje w ME3 o ciemnej i jasnej stronie mocy bohatera są tzw. punkty Renegata oraz Idealisty. Ilekroć opowiemy się po którejś ze stron otrzymamy stosowne bonusy, które później będziemy mogli wykorzystać w newralgicznych punktach fabuły. I w tym aspekcie trzecia część wypada niestety blado, zwłaszcza jeśli weźmiemy dla porównania strukturę przyczynowo-skutkową poprzednika. Tych decydujących o losie galaktyki momentów jest stanowczo za mało. Nie miałem również wrażenia, że dodatkowe opcje w menu dialogów rzeczywiście będą mnie prowadzić do innych ścieżek fabularnych. W większości sprowadzają się one do tego samego, z tą różnicą, że Shepard po rozmowie otrzyma po prostu extra punkty Renegata lub Idealisty. Czy palnę komuś z broni w łeb czy delikatnie wyproszę jegomościa – tego typu decyzja w ME3 została spłycona wyłącznie do kolorów niebieski/czerwony. Bo i tak scena zakończy się pościgiem i strzelaniną. Bywają oczywiście zadania, które mają jasno określone konsekwencje (czy ktoś zginie, czy przeżyje - to dotyczy tylko głównych bohaterów), ale jest to zaledwie kilka questów na krzyż. Jeśli coś ma się spieprzyć, zostanie spieprzone bez względu na postawę Sheparda.

Podobne obiekcje mam również wobec relacji między bohaterami. Zalatują sztucznością, głównie przez wgląd na ubogie opcje dialogowe, które są bardzo schematyczne. Shepard do każdego NPC podchodzi dokładnie tak samo:

Etap 1
- Cześć, dawno Cię nie widziałem, jak Ci się powodzi?

Etap 2
- Coś Cię martwi? Opowiedz mi o wojnie.

Etap 3
- Może zechcesz się ze mną przespać/napić?


Jedynym, fajnie rozwiązanym „związkiem” jest przyjaźń między Shepardem i Garrusem (strzelanie do rzutków na Cytadeli – rewelka!), która i tak pod koniec historii zostaje porzucona.

O ogromnym rozczarowaniu mogę również napisać w kontekście ostatniej misji (nie mylić z epilogiem), która miała być misją wszystkich misji tej serii. Otóż ostateczny bój o galaktykę według Bioware to obrona wyrzutni rakiet przez Sheparda i dwóch towarzyszy na bliżej nieznanej ulicy rozsypanego Londynu. Kompletny brak epy i kreatywności, zwłaszcza, że o wiele bardziej emocjonująca była akcja na Tuchance i Thessi, a to przecież były jedynie przetarcia przed decydującą walką. Żeby jeszcze chociaż ta obrona służyła ostatecznej bitwie, ale nie... tu chodzi jedynie o skasowanie wielkiego Żniwiarza, czyli znowu tuchankowa repeta oraz misja z Rannoch, gdzie robiliśmy dokładnie TO SAMO.

Dziwną decyzją Bioware jest zamieszczenie dopiero na koniec przygód Sheparda trybu wieloosobowego. Pozostawia on sporo do życzenia, głównie za sprawą ubogiego contentu, map i trybów. Kooperacja dla 4 graczy, którzy muszą zabijać fale wrogów podbijając sobie statystyki? Może miałoby to ręce i nogi, gdyby multik pojawił się w części drugiej i został dopracowany oraz rozszerzony później. Standardowa wyrzynka znudziła mnie po kilkunastu minutach. Kiepskim dowcipem jest również zagrywka twórców, która zmusza użytkowników do koksowania swojej postaci po sieci, by zobaczyć możliwie najlepsze zakończenie fabularne. Wpływ singla na MP mógłbym jeszcze zaakceptować (np. przejdź grę na poziomie trudności x, aby odblokować przedmiot y), ale obecny stan nie. Strzelanie w Kooperacji Mass Effect 3 jest po prostu mało atrakcyjne.

Gry z logiem EA zawsze wydawały mi się technicznie dopracowanymi tytułami. Mass Effect 3 niejako przeczy trochę tej teorii. W kilku elementach rozgrywki Shepard z ekipą muszą wygrać nie tylko z okrutnymi Żniwiarzami, ale również z własnymi słabościami tj. kiepskie zachowanie się na polu bitwy w momencie, gdy sztuczną inteligencję atakuje większa grupa. Nasi podopieczni mają ewidentny problemy ze strzelaniem, obracaniem się i eliminacją wrogów na bliskim dystansie, nie wspominając, iż AI potrafi zastygnąć za naszymi plecami. Komandor jako główny badass po tej stronie galaktyki musi rozprawić się ze wszystkim sam.

Co się czepialskiemu eJay'owi podobało?

Napisałbym, że cała reszta, ale...

Seria przyzwyczaiła już Nas, że pod kątem rozmachu, przerywników oraz dynamiki narracji to produkt najwyższej próby. Nie sądziłem jednak, że da się w tym względzie przebić niemalże idealnego Mass Effecta 2, a tak się właśnie stało. Wszystko poza właściwą rozgrywką jest tu wykonane z niesamowitym wyczuciem. Prosta historia może razić, ale gdy opowiada się ją budując emocje i stawiając na tzw. czynnik ludzki człowiek pozbawia się złudzeń i wpatruje gały w ekran monitora – tak właśnie działa dobra reżyseria, znak szczególny serii Mass Effect. Lista dzieł, na których wzorowali się autorzy cutscenek jest długa, nie brakuje na niej na pewno pompatycznego Armageddonu:

Mass Effect 3 dozuje patos umiarkowanie i nie wpada w fałsz. Mamy w końcu okres zagłady galaktyki, a główne zadanie wydaje się niemożliwe do zrealizowania. Musimy wszak pogodzić zwaśnione rasy i razem zawalczyć przeciwko Żniwiarzom. Czy Shepard rzeczywiście nadaje się na takiego mediatora? Bioware w przekonujący sposób udowodniło, że potrafi, aczkolwiek po drodze nie obyło się bez ofiar. I teraz w sumie najfajniejsza rzecz – zgony poszczególnych bohaterów są nie tyle zaskakujące co godne. Godne ich dokonań z poprzednich odsłon. Chyba najbardziej przejmującą scenę śmierci otrzymała Tali, której odmówiłem pomocy. Fantastyczne ujęcie kamery za pleców i zdjęcie maski dopełniło jedynie magii. Chciałbym to kiedyś zobaczyć na dużym ekranie, bo potencjał jest przeogromny.

Broni się również sama rozgrywka i to pomimo spłaszczenia jej strategicznej warstwy. Akcja jest szybka, dynamiczna i angażująca (choć niejednokrotnie wkradała się nuda, kiedy musiałem po raz n'ty wybrać, która osoba ma naprawiać nadajnik). Fabuła biegnie szybko, kosmos trzeba ratować, a to działa na plus. Dochodzą do tego także wątki poboczne, może i gorsze od tych z ME2, ale za to ładnie uzupełniające główną oś. Co jeszcze? Cieszę się, że Bioware nie popadło w przesadzoną powagę, dzięki czemu do dialogów wkradło się trochę humoru:

No i muzyka. Fantastyczna, spójna, tworząca atmosferę, bogata w elektronikę Pomimo aż 5 nazwisk na liście płac widać, że ktoś trzymał nad tym pieczę i kontrolował. Clint Mansell dorzucił swoją cegiełkę (a nawet dwie), dzięki czemu OST można reklamować bardzo znanym nazwiskiem (casus drugiego Crysisa).

Komentarz odnośnie zakończenia:

Czytam ten flame i hate wylewany na forum, po części się z nim zgadzam, jednakże nie krzyżowałbym od razu scenarzysty. Jak na tak epicką sagę zwieńczenie wydaje się dziurawe, wykonane na pół gwizdka. Sporo tu miejsca dla interpretacji – nie uważam, że Bioware miało obowiązek tłumaczyć wszystko jak czwartoklasiście. Spodobał mi się na przykład sposób na definitywne rozstrzygnięcie kwestii Mass Relayów oraz losy Normandii po finałowej walce. Mimo wszystko rozumiem tych, którzy posądzają Bioware o fuszerkę. Niestety nie wszystkich stać na zakończenia w stylu Fallouta. Podsumowując - zakończenie jest tylko "ok".

eJay
15 marca 2012 - 13:02

Komentarze Czytelników (36)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.03.2012 14:45
odpowiedz
cziken1
41
Centurion

eJay mozna sobie robic jaja- jasne...tyle,ze za jakis czas nikt tych recenzji nie bedzie bral powaznie...

15.03.2012 15:29
odpowiedz
zanonimizowany799646
10
Pretorianin

Recenzji na GOL'u już od dawna nie można brać na poważnie. Polityka, że wszystko się podoba i dostaje minimum 8/10 (mowa o tytułach AAA) jest nie od dziś. W zasadzie to okazuje się, że żyjemy w fantastycznych czasach dla graczy bo patrząc po recenzjach i ocenach, gier co najmniej bardzo dobrych są całe worki.

15.03.2012 15:50
hedasw
odpowiedz
hedasw
106
Generał

tvgry.plRedakcja

cziken1 - w jaki sposób chciałbyś unormować gatunek recenzji growej? Chodzi Ci o kompleksowy opis wszystkich aspektów gry, czy rozbicie różnych jej elementów na oddzielne podoceny i wyciąganie średniej?

15.03.2012 16:20
odpowiedz
cziken1
41
Centurion

hedasw to kwestia ustalenia...w kazdym razie jest to mozliwe.Problem polega na tym, ze wtedy wiekszosc tytulow nawet tych AAA, nie dostawalaby wiecej niz "slynne" 7...Wydawcy byliby nie pocieszeni;)

15.03.2012 16:22
eJay
😉
odpowiedz
eJay
197
Quaritch

gameplay.pl

cziken1--->To się wreszcie zdecyduj bo w jednym zdaniu piszesz o chęci regulacji wolności twórczej (aby zbliżyć się do rzekomego obiektywizmu), a w drugim narzekasz, że recenzje są regulowane prze wydawców. O co kaman?

15.03.2012 16:39
Sebo1020
odpowiedz
Sebo1020
126
Generał

A tyle jeśli chodzi o różnorodność zakończenia:(

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=rPelM2hwhJA

15.03.2012 17:04
odpowiedz
cziken1
41
Centurion

eJay wszystko sie zgadza...Wydawca takie ocenianie pasuje,z wielu powodow o ktorych juz pisano tu i tam wiele razy.Po wtore...O jakiej wolnosci tworczej mowisz?Jakos nie widze zwiazku...Nikt tu cenzury nie proponuje, tylko unormowanie oceniania tak aby stala sie przejrzysta,a nie opierala sie na widzimisie autora.To jest roznica kolego...Pisac nikt nikomu nie zabroni czego chce, ale w kwestii oceny ma sie trzymac rzeczywistosci.Po to sa recenzje i oceny aby miec jakis poglad.I chyba nie po to tylko aby poznac na ile oczek oceni dany tytul autor, tylko aby czytajacy po zapoznaniu sie z tekstem wiedzial, ze ten ktory to pisal WIE O CZYM MOWI I PISZE.Inaczej odrazu mozemy, to cala recenzencka zabawe o "kant dupy" rozbic, i dac sobie spokoj.Takim trybem myslenia (czyli, ze ocena zaley od dobrego lub zlego dnia recenzenta) dochodzimy do takich glupot, jak np. "daje Maluch Racer dziesiatke, bo tak uwazam, i to jest moja subiektywna ocena",lub z tutejszego podworka - jedna z "gwiazd"wieloletni recenzent daje Skyrimowi 10,a w minusach podaje "slaba fabule i dialogi" - rece opadaja!Zero konsekwencji....To tak jakby tekst pisany byl sobie,a ocena sobie.Konczac....Przedewszystkim chodzi o zminimalizowanie duzych rozbieznosci w ocenach, tak aby maksymalnie miescily sie w 1 punkcie,a nie jak to ma miejsce czesto dzisiaj od 2 do 4.Ot i cala filozofia.

15.03.2012 17:14
wysiak
😁
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

[22]
<-----

15.03.2012 17:18
eJay
odpowiedz
eJay
197
Quaritch

gameplay.pl

cziken1---->Ale to jest jakieś megabzdurne założenie, bo każdy jest inny, ma inną perspektywę postrzegania szczegółów, charakter, przywiązanie do detali etc.

ale w kwestii oceny ma sie trzymac rzeczywistosci.

Tzn. o co Ci dokładnie chodzi? Jaka to jest rzeczywistość?

tylko aby czytajacy po zapoznaniu sie z tekstem wiedzial, ze ten ktory to pisal WIE O CZYM MOWI I PISZE

To teraz przedstawię Ci brutalną prawdę tej branży - co raz mniej osób zwraca uwagę na tekst, a większość kończy lekturę na ocenie i zestawieniu +/-.

"daje Maluch Racer dziesiatke, bo tak uwazam, i to jest moja subiektywna ocena"

I ja nikomu tego nie bronię. Jednak póki nie przedstawi jakichkolwiek argumentów za tym przemawiających będzie zwykłym trollem.

jedna z "gwiazd"wieloletni recenzent daje Skyrimowi 10

Ja też dałem maksymalną notę. UVI jest bardzo doświadczonym recenzentem, w większości się z nimi zgadzam. Twoje pretensje biorą się z tego, że nie rozumiesz czasem że suche plusy i minusy nie są zawsze podstawą do wystawienia danej oceny. Gra może mieć fatalną grafikę, ale posiadać będzie moc przyciągania i kosmiczną grywalność. Dlaczego grze, przy której miałbym spędzić 500h nie miałbym dac dychy pomimo jej wad? Czy oceniamy na sztywno wartości dodatnie gry czy może szukamy w grach rozrywki i funu? To jak z samochodami - nie zawsze najszybszy jest dla Nas najlepszy.

.Przedewszystkim chodzi o zminimalizowanie duzych rozbieznosci w ocenach, tak aby maksymalnie miescily sie w 1 punkcie

A czemu nie od razu w 0.5 pkt? Niech Metacritic upadnie, a co!

15.03.2012 17:25
😈
odpowiedz
zanonimizowany507660
52
Generał

cziken1

" tylko unormowanie oceniania tak aby stala sie przejrzysta,a nie opierala sie na widzimisie autora"

Fajnie, tylko że właśnie na tym "widzimiśie autora", polega recenzja...

" Przedewszystkim chodzi o zminimalizowanie duzych rozbieznosci w ocenach, tak aby maksymalnie miescily sie w 1 punkcie,a nie jak to ma miejsce czesto dzisiaj od 2 do 4.Ot"

Bardzo "ciekawy" pomysł, ale chyba nadal nie rozumiesz na czym polega recenzja... Omówmy to na przykładzie:

Recenzent A napisał: Gra jest wtórna, nudna, brzydka, krótka i nikomu jej nie polecam [3/10].
Recenzent B napisał: Gra jest niesamowicie oryginalna, ciekawa, wciągająca, długa i piękna. Każdy powinien w to zagrać [10/10].

Który z nich jest bardziej obiektywny i jak to sprawdzić?

PS. I żeby było śmieszniej, takie dysproporcje i skrajności, zdarzają się w rzeczywistości...

15.03.2012 17:27
odpowiedz
cziken1
41
Centurion

WRACAMY DO PUNKTU WYJSCIA.....JEST TAK,BO NIE MA TEGO O CZYM CALY CZAS PISZE - CZYLI UNORMOWANIA I STANDARYZACJI PEWNYCH ZALOZEN.WTEDY NIE BEDZIE TAKIEGO CZY INNEGO POSTRZEGANIA TEMATU.ZDANIA NIE ZMIENIE.

15.03.2012 17:34
😱
odpowiedz
zanonimizowany507660
52
Generał

"JEST TAK,BO NIE MA TEGO O CZYM CALY CZAS PISZE - CZYLI UNORMOWANIA I STANDARYZACJI PEWNYCH ZALOZEN.WTEDY NIE BEDZIE TAKIEGO CZY INNEGO POSTRZEGANIA TEMATU"

Nikt Ci nie każe. po prostu podaj jakieś szczegóły, bo ja osobiście nie mam pojęcia o co Ci chodzi... Jak chcesz standaryzować? Narzucać recenzentom odgórną skalę ocen?
Np: "Mamy do czynienia z grą wybitną, więc proszę oceniać w od 8 do 10"? Albo: "Najbardziej doświadczony kolega w redakcji dał 8/10, więc pozostali mogą dodać/odjąć tylko 1 oczko"?

15.03.2012 17:36
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Jestes w stanie prosto przedstawic na czym takie rzekome unormowanie i standardyzacja GUSTOW roznych osob mialyby polegac?

15.03.2012 17:52
odpowiedz
koobon
82
Legend

cziken1 -->
CapsLock Ci się popsuł.
Mam wrażenie, że sam nie bardzo wiesz o co Ci chodzi i czego byś chciał.
Jak sobie wyobrażasz tę standaryzację?

Nie zapominaj, że obowiązkiem recenzenta jest uzasadnienie takiej a nie innej oceny. Gdy przeczytasz recenzję i argumentację autora masz pojęcie czy ocena odpowiada Twojemu gustowi. Recenzja to przecież nie końcowa ocena (są takie serwisy, które w ogóle ich nie wystawiają).
Poza tym, w pierwszym poście napisałeś, że powyższa recenzja jest obiektywna. Na jakiej podstawie doszedłeś do takiego wniosku?

15.03.2012 17:58
odpowiedz
lynn
39
Centurion

Standaryzacja i normowanie recenzji? Każdy człowiek jest inny. Jednym się podobają czerwone kwiatki, a inni wolą zapach benzyny i co? Ktoś tam ma decydować jakie odczucia ma mieć recenzent? Albo co gorsza aby móc recenzować gry trzeba by przejść egzamin sprawdzający gusta danego recenzenta? I jeśli są one zgodne ze średnią statystyczną gustów, to taka osoba dostaje certyfikat, a jak nie, to nie może mieć własnego zdania i pisać o grach? WTF. LOL.

Sposób na recenzje? Nie ma co czytać konkretnych mediów i ufać im bezkrytycznie. Najlepiej przeczytać sporo różnych tekstów na temat gier w które sami graliśmy i wybrać sobie teksty osoby z którą się najbardziej zgadzamy, mamy podobne gusta, czy ufamy w jego autorytet i doświadczenie. I tylko teksty tych osób czytać na poważnie.

15.03.2012 18:43
odpowiedz
Kopec23
54
Centurion

Moim zdaniem zasłużona ocena. Wg mnie gra jest niżej niż dwójka, bo niestety nie jestem w stanie pogodzić się z zakończeniem (i ostatnimi misjami) - przecież zarówno w ME jak i ME2 końcówki były zrealizowane znakomicie - zwłaszcza atak na bazę Zbieraczy i dobieranie towarzyszy - wybory miały znaczenie. W trójce niestety nie mają.

Mechaniki i sterowanie nie będę się czepiał, ale misje poboczne - zwłaszcza N7 - sprowadzają się do wybicia hordy przeciwników co zajmuje średnio ok 10 - 15 minut.

A co do tematu dotyczącego recenzji - jak już zostało napisane wcześniej - nie można napisać obiektywnej recenzji, bo to są subiektywne odczucia autora. I dlatego mimo, że gra może być mierna technicznie, mieć słabą fabułę itd. itp. a mimo to wciąga jak bagno to ma szansę dostać dobrą ocenę, ponieważ w grach liczy się fun. Więc jeśli jakaś gra potrafi przyciągnąć do komputera/konsoli na długi czas to znaczy się, że jest dobrą grą.

16.03.2012 22:11
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

koobon--> Powiedziałbym, że czikenowi CapsLock działa wręcz znakomicie...

Ja bym tam na BioWare wylał kubeł pomyj za to, że każdą kolejną grę z serii obdzierają z fajnych rozwiązań czyniąc grę po prostu strzelanką.

17.03.2012 11:03
odpowiedz
Adiv97
1
Junior

SPOILER

spoiler start

Mnie zakończenie mass effecta zawiodło. Całą gre zbierasz floty, a kiedy dochodzi do ostatniej misji wygląda to tak jakby nie miało większego znaczenia czy bedziesz miał samych quarian czy quarian i gethy. Zabrakło mi pokazania jak poszczególne "nabytki" walczą. Chociażby Oddziały Błękitnych słońc, Krwawej hordy, Zaćmienia albo chociażby Królową Rakni . Samo zakończenie co by nie mówić rozczarowało mnie. Całą gre dokonujemy wyborów a na koniec i tak możemy wybrać osobne zakończenie.

spoiler stop

17.03.2012 11:11
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
106
!______!

@sebogothic - Jesli sadzisz, ze ME3 to tylko strzelanka - To znaczy, ze Gothic to tylko HnS.

19.03.2012 09:47
odpowiedz
Ogarniacz
8
Generał

Nie czytam bo jeszcze nie przeszedlem ale ocena juz widze ze jest bardziej adekwatna od tych wszystkich zachwyconych "dziewiatek" :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze