Kickstarter - jak traktować? - Matio.K - 7 maja 2012

Kickstarter - jak traktować?

Łasiłem się, by o tym napisać już bodaj miesiąc temu, aczkolwiek nie było jeszcze presji. Ostatnio opublikowano jednak na portalu "Na temat" Tomasza Lisa artykuł na ów temat, a węszę, iż "Newsweek", czy "Polityka" również coś szykują. Ba, powstała nawet polska wariacja pt. "Polak potrafi", które jeszcze raczkuje, ale to pewnie kwestia czasu, bo w przeciwieństwie do zagranicznych inicjatyw tego typu, nie trzeba być mieszkańcem Stanów Zjednoczonych. Ale o co chodzi!? - zapyta osoba, która nie wiem, o czym piszę. Ale, zgodnie ze starą maksymą, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę.

Zacznijmy od początku - zarzyjcie tutaj. To spis projektów gier planszowych, które aktualnie próbują znaleźć fundusze na start. Osoby, które uważają, że dysponują innowacyjnym projektem, a którym brak pieniędzy na jego rozruch, zgłaszają swoje projekty celem pozyskania tychże przez internautów. Określone są minimalne progi wpłat, kwota niezbędna do startu, a wreszcie termin zakończenia zbiórki. Aby zachęcać do tego typu działania, a przede wszystkim przelewania jak największych kwot, istnieją indywidualne progi nagród za wsparcie. W przypadku gier planszowych są to po prostu egzemplarze z dodatkami. Inicjatywa fajna, godna pochwały i gromkich oklasków. Jednak zdążyła odcisnąć piętno na tyle, by można było mówić o małej rewolucji. A ta, jak wiemy z historii, zawsze niesie z sobą pewne ofiary.

Duże korporacje przypominają molochy na glinianych nogach. Pompują miliony w studia, których gry następnie wydają, narzucając im własną wizję projektu, który ma na siebie zarabiać. Kłóci się to nierzadko z wizją designerów, jako zapalonych graczy, którzy chcieliby dać coś od siebie, a którzy zmuszeni są za ślepym dążeniem za trendami. Jeśli znane są Wam gry video, wiecie na pewno, że od momentu pojawienia się Call of Duty 4, gatunek FPS stanął w miejscu. Bo stał się wyznacznikiem, bo jego elementy składowe musiał mieć każdy tryb multiplayer, bo najwyraźniej były "sprzedażogennne". Blee. Odrutką na mainstream, czyli gry tworzonego dla masowego odbiorcy, była dotychczas scena modderów, która robiła coś wedle własnego uznania, podczas, gdy nikt nie stał nad ich głowami wskazując: "to musi być jak w ...", "ten element zaczerpnij z ...", "gra ma się sprzedać w XXX egzemplarzach ...". Nie. Robili to dla własnej satysfakcji i takich jak oni. Finanse były dla nich kwestią drugorzędną, jednakże trzeba przyznać, że robiąc coś za przysłowiowe "pro bono", często trwało to latami.


Szanuję wolny rynek - wykształca najlepsze rozwiązania, dostosowuje się płynnie do zapotrzebowania społeczeństwa. Jeśli więc istnieje potrzeba, by duże firmy narzucały trendy mniejszym - widać znajduje to swoich odbiorców. Ponadto czasem dobrze jest zagrać w pełnoprawny, choć nawet oklepany i schematyczny tytuł, nastawiony na zyski, tytuł z najwyższej półki [tzw. AAA]. Z drugiej strony jednakże dotychczas istniała właśnie nisza dla potrzeb wyższego rzędu. Tych, które wypełniali właśnie ludzie z pasją, którzy wiedzieli, że choć za swoją pracę nie otrzymają, ani grosza, gotowi byli latami dłubać przy swoim dziele. Ale pojawił się kickstarter i pieniądze na inwestycje. 

Przypadek Double Fine, studia znanego game designera Tim'a Schafera, pokazał światu rozmiar rewolucji. Na swoją grę przygodową, powracającą do korzeni gatunku, którą nie był zainteresowany żaden, duży wydawca, uzyskał od graczy aprobatę w wysokości 3,5 mln. dolarów. Podczas, gdy potrzebował "tylko" kilkuset tysięcy. Wsparło ich 80.000 internautów. Super, człowiek miał wizję, był jednym z pierwszych, czułem się przekonany.

O projekcie zaczęło być głośno, wskazywano go jako zalążek potęgi tkwiącej w pomyśle, początku nowego modelu biznesowego. Takiego, który skończy z dominacją dużych, a tchnie nowe siły w małych. Ale zaczynam odnosić wrażenie, że sprawę wywęszyły duże wydawnictwa, które zechcą zrzucić ze swoich barków ryzyko z ewentualnego niepowodzenia. Wszak produkcja od zawsze obarczona jest niepewnością, czy nakład się sprzeda. A z pomocą kickstartera problem znika. Aby nie być gołosłownym, wystarczy poznać przypadek "Edo", które DUŻA FIRMA WYDAWNICZA wrzuciła na kickstartera. Wygląda to bardziej na badanie potencjału dla tego rodzaju rozwiązania, ale budzi mój niepokój, bo jeśli eksperyment wypali, może zmienić oblicze planszówek. Nie wyobrażam sobie wspierać projektu w ciemno, wcześniej w niego nie grając, ani nie mogąc przeczytać na jego temat recenzji. Ani nie mogąc wziąć pudełka do rąk przed zakupem. A tak może to wyglądać w mych najczarniejszych scenariuszach.
Ponadto otwiera mnóstwo możliwości na wszelkiego rodzaju nadużycia. Dajmy na to przypadek gier komputerowych. Kto zagwarantuje nadzór nad powstałą, tak jak w opisywanym przypadku Double Fine, nadwyżką? Gwarancje developerów, że na pewno przeznaczą je na rozwój gry nie przekonuje. Klasyczny model miał anioła stróża w postaci wydawcy, który łożył pieniądze, ingerował, szpiegował, dopinał terminy, wymagał. Nie był i wciąż nie jest idealny, ale miał z pewnością więcej plusów dla końcowego odbiorcy. Graczy. Dlatego choć patrzę na to wszystko z dozą nadziei, mam nadzieję, że inicjatywa nie zostanie wykorzystana do niecnych celów, ani też nie dotrwam chwili, gdy przyjdzie mi rzec: "a nie mówiłem?". 

POLUB TEN PROFIL, ABY DALEJ ŚLEDZIĆ. 

Matio.K
7 maja 2012 - 10:14

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.05.2012 11:45
maciell
maciell
68
Generał

Jpkm z takim podejsciem to najlepiej isc sie polozyc na ulice i czekac jak cie cos przejedzie. Takiego pesymizmu to to tylko pogratulowac. Co wam przeszkadza ten kickstarter ?. Jojczycie na ten temat jak stare baby z kolka gospodyn wiejskich. Przeciez to sprawa ludzi co robia z swoimi pieniedzmi. Skoro uznali, ze moga zaufac i zaplacic te 15 dolcow albo wiecej to ich sprawa. Z tego co tez widzialem byly sprawozdania finansowe z projektu kickstarter opublikowywane przez studio. Zreszta jakie to ma znaczenie? Wplacajac na takie akcje z gory sie bierze pod uwage, ze to nie wypali/gra nie bedzie tym czego sie spodziewalismy. Paradoksalnie to polskiego"kickstartera" bym sie bal. Akurat te osoby co na kickstarter osiagnely najwieksze fundusze na swoje projekty nie wzieli sie z powietrza tylko sa to vipy/legendy tej branzy. Watpie wiec, aby cale swoje zawodowe zycie i swoja renome poswiecili na to, bo czesc srodkow zajumali na waciki.

"Dlatego choć patrzę na to wszystko z dozą nadziei, mam nadzieję, że inicjatywa nie zostanie wykorzystana do niecnych celów, ani też nie dotrwam chwili, gdy przyjdzie mi rzec: "a nie mówiłem?". " - wez pan prozac i przestan pierd.... , ze tak brutalnie ci napisze.
Kickstarter opiera sie na zaufaniu. To samo w zyciu dotyczy bankow/instytucjii panstwowych etc etc czy tez wydrukowanego papierka nazywanego pieniadzem. Ufasz, ze beda dzialaly/maja jakas wartosc.

07.05.2012 12:00
Goozys[DEA]
odpowiedz
Goozys[DEA]
137
Legend

W tym temacie pozostaje mi tylko zgodzić się z powyższym komentarzem.

07.05.2012 12:12
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Tia, tylko ze 2 osoby powyzej chyba nie zdaja sobie sprawy (bo na GOLu z tego co widzialem bylo o sprawie cicho) ze kickstarter scam juz byl. Na szczescie zebrali tylko 3k USD zanim zostali wykryci a konto zostalo usuniete. Ale mozna byc pewnym ze pojawia sie kolejne - jest to bylo nie bylo latwa kasa.

A tekstu na gameplayu nie bede czytal, Matio ma u mnie "bana".

07.05.2012 12:16
odpowiedz
Selfish
5
Centurion

[3] bana? :P za co? fakt, troche kontrowersyjne gosc.

07.05.2012 12:18
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Jest duza roznica miedzy kontrowersyjna wypowiedzia (ta zmusza do dyskusji) a wypowiadaniem sie bez zadnej znajomosci tematu liczac na to, ze forumowicze pociagna watek dalej. Pan Matio dwa razy rozpoczal temat nie majac o nim zadnego pojecia. Zal mi czasu na sprawdzanie co dalej wymodzil. A dokladniej: jego temat o bezrobociu i jego temat o ACTA. Nuff said.

07.05.2012 12:18
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
192
Internet is for Porn

To chyba ten od ACTA i bezrobocia, pewnie ten wpis na podobnym poziomie patrzac na pierwsze wpisy :).

07.05.2012 12:22
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
79
Silence of the LAMs

Zwykle nie stosuję zasady "tl;dr" ale jak zobaczyłem autora... zresztą pierwszy komentarz jest na wyższym poziomie, niż wszystkie wpisy autora tekstu razem wzięte.

07.05.2012 13:13
odpowiedz
keeveek
75
Konsul

"Nie wyobrażam sobie wspierać projektu w ciemno, wcześniej w niego nie grając, ani nie mogąc przeczytać na jego temat recenzji."

Dlatego w sprawie kickstartera wypowiadać się nie powinieneś. I nie widzę nic złego w tym, że nawet duże studia będą ryzykowne projekty w ten sposób bootować. Zawsze będziesz mógł kupić jak już wyjdzie do sklepu. O ile wyjdzie. Twoje ryzyko. Kickstarter ryzykiem stoi.

A to, że panowie z Double Fine mogą wydać część kasy na powstanie gry na wódkę, to co w tym złego? Myślę, że jeżli gra będzie świetna, to większość ludzi potraktuje pozostałą nadwyżkę jako tylko i wyłącznie wynagrodzenie plus premia dla twórców.

Ech, cóż, przywykłem już do tego, że twoje felietony zwykle starają się na siłę być "kontrowersyjne", przy czym z reguły są po prostu.. słabe.

"Tia, tylko ze 2 osoby powyzej chyba nie zdaja sobie sprawy (bo na GOLu z tego co widzialem bylo o sprawie cicho) ze kickstarter scam juz byl. Na szczescie zebrali tylko 3k USD zanim zostali wykryci a konto zostalo usuniete. Ale mozna byc pewnym ze pojawia sie kolejne - jest to bylo nie bylo latwa kasa."

Tylko, że trzeba być wybitnie głupim, by tam szukać pieniędzy do zajumania. Żeby założyć kickstartera trzeba podać swoje dane bankowe. Żeby oni mogli te pieniądze potem podjąć, to muszą podać dane prawdziwe. A nawet jeśli nie, to po prostu śledząc te pieniądze można łatwo dojść do tego, kto te pieniądze podpierniczył i zamknąć na 20 latek. a w Stanach kary za oszustwo finansowe są wysokie. ///

co do samego tekstu jeszcze... Autor nie tylko nie za bardzo poradził sobie z odpowiedzią na pytanie z tytułu (w ogóle na nie odpowiedział?) to jeszcze nie wskazał za bardzo problemów, jakie rzekomo stwarza inwestowanie w kickstartera.

Nie różni się to niczym od rzucania pieniędzy na Caritas. Tylko że w kickstarterze masz przynajmneij szansę, że ci się ta inwestycja zwróci.

07.05.2012 13:23
odpowiedz
Gjallarhorn
7
Pretorianin
Image

Thank you, captain obvious.

07.05.2012 21:48
odpowiedz
pyzior
66
Pretorianin

Cóż za duży wydawca wrzucić EDO? Queen Games?

07.05.2012 22:16
gamesiarz
odpowiedz
gamesiarz
15
Chorąży

Śledzę serwis gameplay od początku i moim zdanie ostanio nie ma tutaj za wiele ciekawych rzeczy. Wpisy takie jak ten sprawiają, że mam chęć po prostu całkowicie olać tę stronę... Matio K. zrób wszystkim przysługę i nie pisz nic więcej na gameplay.pl

08.05.2012 08:11
odpowiedz
keeveek
75
Konsul

Toć jak ma przestać pisać, jak mu za to płacą. Pytanie pozostaje - dlaczego go nikt jeszcze z roboty nie wyrzucił?

08.05.2012 17:51
odpowiedz
Kazioo
86
Senator

Chciałbym tylko nadmienić, że w wg polskiego prawa nie da się legalnie zorganizować zbiórki pieniędzy bez otrzymania pozwolenia, które jest wystawiane tylko organizacjom typu instytucje charytatywne itp.
Legalne żebractwo i wszelkie guziczki typu "donate" w Polsce są nielegalne, zresztą ponoć w USA też to prawnie średnio wygląda.
Dobre obejście to zamiana tego na handel - "kup pan tapetę na pulpit za 10 zł" itd ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze