Polecane GRY // Część piąta - RazielGP - 13 października 2012

Polecane GRY // Część piąta

Polecane GRY to cykl polegający na zaproponowaniu interesujących według autora dzieł ze świata elektronicznych produkcji. W każdej kolejnej części zostanie wytypowana kolejna porcja ciekawych tytułów z krótkim, subiektywnym komentarzem twórcy niniejszego tematu.

Na dziś przygotowałem parę starszych tytułów. Nie zabraknie zatem wyścigów z epoki kamienia łupanego, pikselowych, aczkolwiek niezwykle grywalnych skoków narciarskich, krwiożerczej dhampirzycy wrogo nastawionej do wszelakich nazistów, egranizacji człowieka z blizną i jego alternatywnej historii oraz wiedźminskiego zabijaki potworów szukającego królobójców.

1994 - BC Racers

Sympatyczna gra wyścigowa odbywająca się w czasach kamienia łupanego, okazuje się być nie lada wciągającym tytułem. Produkt Core Design, twórców póżniejszego Tomb Raidera cechuje się zabawnym humorem oraz nieskrępowaną, szaloną rozgrywką. W trakcie zmagań możemy korzystać z walki wręcz, ułatwiającej nam zwycięstwo w wyścigu. BC Racers jest spin-offem znanej i lubianej w tamtych czasach serii Chuck Rock. Produkcja została wykonana w pseudotrójwymiarowym środowisku, ale zapewniam was, że w żadnym wypadku nie odbija się to na grywalności. Owszem czujemy, że omawiany tytuł jest leciwy i odstaje od dzisiejszych standardów, ale w zaskakujący sposób okazuje się dla nas przyjemny. Sterowanie typowe dla wyścigówek z tamtego okresu, jednakże rozsądnie dopasowane do krętych oraz skocznych tras. Artystycznie produkt ten potrafi złapać sentymentalnego gracza za serce, bo oferuje to, co najlepsze, przywodząc tym samym na myśl inne, znakomite produkcje z tamtych lat. Na uwagę zasługuje również, rzadko dziś spotykany tryb split screen.

2001 - Deluxe Ski Jump 2

Popularny w czasach najlepszych skoków Adama Małysza - DSJ cieszy się niezmienną popularnością. Główną zasługą takiego stanu rzeczy jest przyjemne sterowanie, niezła fizyka oraz możliwość tworzenia turniejów wraz ze znajomymi, bądź też w gronie rodziny. Graficznie produkt Mediamond odstawał nawet w swoich czasach. Jednakże nie przeszkodziło mu to w odniesieniu wielkiego sukcesu, bo jego atrybutem była i jest ogromna grywalność, której próżno szukać i zaawansowanej technologicznie konkurencji, czy też nowszych odsłon. Zapewne zastanawia was, dlaczego polecam drugą część. Odpowiedź jest niezwykle prosta. Tak naprawdę, sequel niewiele różni się od swojego poprzednika. Główną różnicą jest liczba dostępnych skoczni, których jest tutaj dwukrotnie więcej niż w pierwowzorze. Dlatego też nie ma sensu polecać starszej i w gruncie rzeczy gorszej edycji. Gra nie posiada licencji, dlatego nazwy zawodników podajemy sami, zaś dostępne skocznie odbiegają od tych rzeczywistych, oferując nam przy tym niewiarygodnie ogromne obiekty. Mimo tego zabawa jest niesamowita, dlatego też warto jest od czasu do czasu pociupać sobie z kimś w ten znakomity, aczkolwiek bardzo prosty w budowie tytuł.

2002 - BloodRayne

Interesująca produkcja o krwiożerczej i jakże seksownej dhampirzycy, walczącej przeciwko nazistom, mutantom i innym dziwolągom, mającym na celu zagładę ludzkości. Tytuł ten cenię sobie głównie z powodu soczystego, wręcz krwawego klimatu oraz ciekawym akrobacjom głównej bohaterki, przywodzącym na myśl przełomowy film Matrix. Mamy tu więc bullet time, jak i nierealnie wysokie wyskoki, przeskoki i inne podwyższające nasze ciśnienie we krwi ruchy seksownej bohaterki. Wszystko to, dzięki bardzo fajnym i pobudzającym nasze zmysły animacjom. Szkoda tylko, że w pewnym czasie do zabawy zaczyna wkradać się monotonia, spowodowana schematycznością naszych celów. Od pewnego momentu, dokładniej od zabicia ogromnego pająka, rozgrywka przenosi się do eliminacji niemieckich oficerów. Co jest w tym złego? Głównie lokacje i to, że przez niemal całą grę towarzyszy nam uczucie deja vu. Zwiedzamy kolejne, nudne lochy i zamczyska i pokolei likwidujemy kolejnych, wysoko postawionych nazistów. I tak niemal do samego końca zabawy. Trochę szkoda. Mimo tego, warto jest spróbować swoich sił za sterami zwinnej Rayne, by poczuć się niczym łowca wśród ofiar.

2006 - Scarface: The World is Yours

I kolejna zacofana graficznie produkcja. Wszystko dlatego, że w 2006 roku, inne produkcje dysponowały znacznie młodszą technologią. Pecetowom będzie też dosyć trudno przyzwyczaić się do sztywnej rozgrywki i typowo konsolowego strzelania z autocelowaniem na czele. Jednak zapewniam was, że po pewnym czasie idzie się do tego stanu rzeczy przyzwyczaić. Jak wiadomo, gry oparte na filmach, książkach etc. nie należą do wybitnych. Tak jest i w tym przypadku. Dlatego też Scarface jest tutaj swoistym średniakiem, ale w moim mniemaniu godnym uwagi. Mamy tu charyzmatycznego protagonistę, klimatyczne Miami i całkiem nieźle rozwiązane pomysły na rozgrywkę. Co prawda poboczne atrakcje okazują się po pewnym czasie schematyczne i mało imponujące, podobnie jak główny wątek, ale mimo tego, zabawa potrafi przynieść nam sporo frajdy. Szczególnie gdy mamy dużo forsy, którą możemy wydać na biznes, auta, czy naszą willę. Wiadomo, że Grand Theft Auto: Vice City jest lepsze pod niemal każdym względem, ale jeśli ktoś potrzebuje podobnej produkcji, to wybierając Człowieka z Blizną trafił jak znalazł. Jednak przed grą, polecałbym obejrzeć film, któy wdroży nas w klimaty lat 80s. Muzyka pierwszorzędna, licencjonowana, dzięki czemu możemy posłuchać sobie hitów znanych nam z filmu, dawnych dyskotek, czy serii GTA.

2011 - The Witcher 2: Assassins of Kings

Wiedźmin 2 należy do jednych z najlepszych rodzimych produkcji. Nie ma się co dziwić, bo jest to solidny tytuł o nietypowych dla reszty świata, słowiańskich klimatach. Niemniej jednak w moim odczuciu sequel prezentuje się sporo gorzej od swojego poprzednika. Nie mam tu oczywiście na myśli technologii, bo ta w dwójce stoi na wysokim poziomie. W głównej mierze rozchodzi mi się tutaj o niewykorzystany potencjał, mniej epicki klimat oraz dużo krótszą niż w pierwowzorze rozgrywkę. System walki z początku nie zachęca, ale wystarczy poświęcić mu parę chwil, by zaczął sprawiać nam przyjemność. Podobnie jest z ekwipunkiem oraz levelowaniem postaci. O ile do ekwipunku można się przyzwyczaić, o tyle nie mogą pojąć systemu levelowania. Chodzi mi głównie oto, że program nie pozwala nam na expienie. Niby można to, w pewnych warunkach zrobić, ale jest to bardzo żmudna i nieciekawa robota. O wiele lepiej ten system wykonano w pierwszej części, dlatego nie jestem w stanie zrozumieć tych nieudolnych zmian. Na szczęście nie pozbawiono tego tytułu fajnych dialogów oraz równie ciekawych sytuacji. Na plus należy także zaliczyć darmowe DLC oraz liczne łatki do gry. Gra jak najbardziej bawi, nie twierdzę, że nie, ale w kilku aspektach musi uznać wyższość swojego poprzednika, czy innych gier RPG. Mimo tego polecam, bo jest to kawał solidnej produkcji, oferującej wspaniałą otoczkę, muzykę, postac oraz klimat.

Na dziś to wszystko. Zachęcam zatem do komentowania tego artykułu jak i podzielenia sięswoimi odczuciami względem niniejszych produkcji. Możecie także zadawać pytania dotyczące obecnych tutaj tytułów, na które udzielę wam w późniejszym czasie odpowiedzi.

Polub Raziela oraz jego wpisy, jeśli przypadły ci one do gustu. Z góry dziękuję za klik.

RazielGP
13 października 2012 - 15:10

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.10.2012 18:15
komenty
66
Senator

Wiedźmin 2 był jednak o niebo lepszy od poprzednika. Jeśli chodzi o długość to weź pod uwagę, że drugi akt można rozegrać na 2 sposoby. W tę grę należy zagrać 2 razy, jeśli się tego nie zrobi to sporo się traci. Wtedy nad grą spędza się ze 30-40 godzin, a to w porządku jak na erpega. A nabijanie poziomów to bardzo dobrze, że wyeliminowali. To zmusza do wyboru, nie możesz zrobić z Geralta Arnolda. Podobnie było np. w Bloodlines. Zresztą w pierwszym Wiedźminie też było to utrudnione, nie było jakiegoś miejsca, w ktory można było pójść na 2-3 godziny, żeby podbić 5 poziomów. To nie Diablo.

13.10.2012 20:42
Damian1539
odpowiedz
Damian1539
87
4 8 15 16 23 42

Ja bym Scarface nie polecił nawet wtedy, gdybym miał przyłożoną broń do głowy. Jeden z większych kotletów w jakiego grałem.

13.10.2012 20:43
nietoperztbg
odpowiedz
nietoperztbg
61
Pretorianin

A czy 2 część Bloodrayne, także jest godna twojego polecenia?

13.10.2012 21:10
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
149
Reaver is the Key!

nietoperztbg - Tylko wiernym fanom serii, bo niestety dwójka jest dużo słabsza od jedynki, niestety.

Damian1539 - Przesadzasz.

komenty - Mój licznik wskazał o wiele mniej godzin, mimo że zwiedziłem wszystko co się dało i wykonałem wszystkie zadania, łącznie z pobocznymi. W jedynce było kilka takich miejsc, dzięki czemu ukończyłem grę na 51 levelu, jeśli zaś chodzi o dwójkę, to ma ona limit do 35 poziomu, z czego ja miałem 34 i niewiele zabrakło mi do ostatniego, ale niestety przestało naliczać mi exp. Ponadto jedynka ma lepszą fabułę i klimat.

14.10.2012 08:28
odpowiedz
mafioso12
75
Konsul

Pierwsza część wiedźmina miała jakiś taki bardziej przygnębiający klimat (głownie dzięki zastosowanemu silnikowi) bardziej wg mnie pasujący do tego uniwersum. Ponadto można było zobaczyć bardziej z Polską kojarzące się krajobrazy (pola, wioski). Wyzima była wykonana kapitalnie i to miasto rzeczywiście budziło odrazę. Doskonale wiem, że świat stworzony przez Sapkowskiego jest dość różnorodny i można tam znaleźć nawet wyspy kojarzące się ze Skandynawią (np. wyspy Skellige, które zamieszkują ludziska opisani na wzór wikingów) ale jednak w jedynce jakoś lepiej to wszystko zagrało.

Może po prostu miałem zbyt wygórowane oczekiwania wobec drugiej części.

14.10.2012 08:48
odpowiedz
zanonimizowany437617
120
Legend

Bloodrayne rzeczywiście godny polecenia, a w reszte nie grałem nie trafia w mój gust.

Wypowiadasz się w imieniu serwisu, czy swoim ?
Zdaje mi się że tytuł powinien brzmieć "Polecam"

14.10.2012 10:38
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Ja tam polecam oba Wieśki. Właśnie przechodzę obie części po raz drugi, bo przy pierwszym przechodzeniu nie importowałem zapisu z W1, bo akurat usunąłem grę. I w "dwójce" pojawiło się kilka sytuacji, które mnie zdziwiły.
Pierwsza część Wiedźmina jest bardzo siermiężna i ma swoje bolączki. Długość gry nie jest aż wcale takim wielkim plusem, bo zdarzały mi się przestoje, kiedy to do gry nie chciało mi się zabrać nawet przez tydzień.
"Dwójka" jest przemyślana od A do Z i wypełniona przeróżnymi smaczkami. Lokacje powodują opad szczęki. No i czas rozgrywki nie jest, aż tak krótki, jeśli weźmie się pod uwagę to, że każdą misję można przejść na kilka różnych sposobów. Jakościowo jest to najlepsza gra w jaką grałem. Pojawiają się też trudniejsze dylematy i problemy, które jeszcze nie były poruszane. A sposób prezentacji powoduje, że gra jest o wiele bardziej epicka i dorosła od "jedynki".

14.10.2012 11:01
odpowiedz
mafioso12
75
Konsul

A propos fabuły, w Wiedźminie 2 nawiązania do książek są świetne. Tego mi właśnie zabrakło w jedynce.

14.10.2012 16:58
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
149
Reaver is the Key!

Vidos - Wypowiadam się w swoim imieniu. Co do tytułu, to moim zdaniem tak brzmi po prostu lepiej.

mafioso12 - Jedynka również posiadała nawiązania do książkowego pierwowzoru, aczkolwiek w dosyć luźny sposób. Dwójka zaś sprawia wrażenie deja vu, jakby była kalką książki, ale ukazaną w nieco inny sposób. Takie jest przynajmniej moje zdanie.

Mimo wszystko lepiej wspominam jedynkę, bo tam głównie atakowało się potwory, zaś w dwójce ludzi, co jak na Wiedźmina jest nieco dziwnym zjawiskiem.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze