Stare a nowe filmy - RazielGP - 3 stycznia 2015

Stare, a nowe filmy

Stary, dobry RoboCop - wiecznie żywy

Nowe filmy często kuszą hollywódzkim efekciarstwem, ale za to irytują widza głupotą. Nie należy to oczywiście do reguły, ale zwykle tak bywa. Posiadają również i inne wady. Jednak prawda jest taka, że i starsze tytuły także nie były i nie są idealne. Szczególnie podczas konfrontacji z najnowszymi. Dlatego też chciałbym poruszyć ten temat i zestawić ze sobą wersje Pamięci Absolutnej oraz RoboCopa.

A oto najlepsza scena z nowego RoboCopa Niestety jest i druga strona medalu. Brak humoru, zabawn

Jak nietrudno odgadnąć, główną zaletą młodszych dzieł są dopracowane i bardzo szczegółowe efekty specjalne. Na tyle zapierające dech w piersiach (choć, o dziwo nie w każdym wypadku), że obejrzenie owych w przypadku starszych edycji bywa dla niektórych dość trudne. W efekcie czego widz może się z takowych śmiać. Zresztą nie ma co ukrywać. Ja pomimo sympatii do starego, dobrego Robocopa oraz Pamięci Absolutnej - przyznaję, iż niegdyś intrygujące akcje, obecnie wypadają różnie. Jedne bawią do rozpuku, drugie z kolei żenują. Choć w niewielkim stopniu. Nowsze adaptacje są pod tym względem poważniejsze i bardziej dopracowanie.

Niestety jest i druga strona medalu. Brak humoru, zabawnych dialogów, bądź masa przegadanych i w gruncie rzeczy nudnych scen - powodują, że w trakcie seansu chce mi się spać. I w tej kwestii starsze edycje górują nad nowszymi. Są w gruncie rzeczy zwięzłe, ciekawe i przemyślane. Człowiek nim się obejrzy (wciągnięty przed ekranem telewizora), a już w pełnych emocjach widzi napisy końcowe. Czego niestety nie mogę powiedzieć o nowym RoboCopie i Pamięci Absolutnej. Te, choć początkowo ciekawe - z czasem męczą moje oko. Nudząc przy tym niemiłosiernie.

Arnie daje radę. I to po dzisiejszy dzień

Inna kwestia dotyczy panującej atmosfery. Stary RoboCop oraz Pamięć Absolutna - posiadają nietuzinkowy, niezbyt rzeczywisty, ale za to iście filmowy klimat. Na tyle mocny, że potrafi cieszyć. Zaspokając moją wyobraźnię. I zapewne działać na mój nostalgiczny pogląd. Jednak prawda jest taka, że niektóre wiekowe filmy potrafią stracić w moich oczach wiele. Bo przykladowo perfidnie się zestarzały, bądź są zwyczajnie głupie. Na szczęście powyższe do takowych nie należą, dzięki czemu lubię je tak samo dziś, jak i te paręnaście lat temu. Nie wspominając już o klasyfikacji wiekowej.

W kwestii aktorów bywa różnie. Aczkolwiek jeśli człowiek przywykł do tych starszych, znanych mu od lat. I utożsamianych z danymi bohaterami, to dziś jest mu ciężko przywyknąć do następców. Tak jest i w tych przypadkach. Na szczęście mogę napisać tyle, że wszyscy aktorzy odegrali swoje role należycie. Wczuwając się w odpowiedni dla danych (kanonu) czasów sposób. I tak naprawdę wiele w tym temacie zależy od naszych indywidualnych preferencji.

Colin również spisał się dobrze, ale i tak wolę w tej roli Arniego

Z dzisiejszego zestawienia, jeśli miałbym wybrać wygranych - bezsprzecznie byłyby to wersje z lat osiemdziesiątych oraz dziewięćdziesiątych, a nie współczesne. Głównie dlatego, że mnie cieszą, bawią i nie nudzą. Jednakże istnieje wiele innych filmów, przy których świeże tytuły bez trudu zdołałyby się rozprawić z tymi starszymi.

RazielGP
3 stycznia 2015 - 21:29

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.01.2015 13:56
Goozys[DEA]
Goozys[DEA]
137
Legend

Z calym szacunkim, ale przeczytalem trzy razy i nic nie rozumiem.

04.01.2015 15:46
ajax34
odpowiedz
ajax34
52
Porucznik

Nie mają pomysłów, więc rimejkują hity. Jakie to typowe.

04.01.2015 22:29
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Dobra, Raziel - fanem "Pamięci Absolutnej" nie jestem, nowej wersji nie widziałem w ogóle, ale o "RoboCop-ie" mogę jak najbardziej się wypowiedzieć.

1) Twierdzisz, że nowa wersja jest zbyt przegadana i pozbawiona humoru. Zauważ jednak, że pomiędzy oboma filmami doszło do znaczącego przesunięcia środka ciężkości: wersja z 1987 r. opowiadała o zmasakrowanym policjancie bez wspomnień, który idzie przez miasto po trupach. Wersja z 2014 r. opowiadała historię ciężko rannego policjanta, któremu jednak nigdy nie wymazano pamięci (pomijamy tu "spłaszczanie" jego psychiki w czasie pokazu dla dziennikarzy). Siłą rzeczy trzeba było podkreślić związek Alexa z jego rodziną i jaki miała wpływ na jego przebudowywanie. Co do humoru: szerzej będzie o tym jeszcze poniżej, ale jeśli chodzi o typowe "gagi" to scena z prezentacją wyników popularności obu wersji zbroi dla Robocopa jest dla mnie jak najbardziej wystarczająca.

2) Filmy posiadają różny klimat, ponieważ... były tworzone w różnym czasie. Zarówno film z 1987 r., jak i ten z 2014 r. są satyrami na telewizję i kino swoich okresów. Oryginalny "RoboCop" był brutalny aż do śmieszności właśnie dlatego, że większość ówczesnych filmów akcji taka była: krew lała się litrami po każdym strzale, trupy padały gęsto, a główny bohater był niezniszczalną maszyną, który nigdy nie zostawał ranny (albo był przypadkowo postrzelony, na co w ogóle nie zwracał uwagi). Kilkusekundowe serwisy informacyjne przeplatane kiczowatymi reklamami były wyolbrzymioną satyrą na telewizję amerykańską lat 80. Nowy "Robocop" posiada to wszystko, ale przepuszczone przez pryzmat współczesnego kina i telewizji amerykańskiej. O czym mówi się dzisiaj najgłośniej? O stronniczości mediów, zakłamywaniu rzeczywistości i propagandzie, o montowaniu materiałów "na żywo". Zaprzeczysz, że nie ma tego w nowej wersji? Co do brutalności i klimatu: to samo co powyżej. Dzisiaj już takich filmów się nie kręci, więc nie było potrzeby dobierania takiej konwencji: film wpisał się w szybsze, nieco bardziej rozrywkowe kino s-f, mnie osobiście momentami kojarzące się np. z serialowym "Ghost in the Shell". Poza tym ten "ciężki klimat" od biedy trzymał się jeszcze tylko w drugim filmie, trzeci posiadał już elementy kina młodzieżowego, o obu serialach (i tym aktorskim, i tym animowanym) nie wspominając.