Restart serii - dobry pomysł czy marketingowa klapa? O rebootach słów kilka. - Prometheus - 20 listopada 2012

Restart serii - dobry pomysł, czy marketingowa klapa? O rebootach słów kilka.

Ostatnio modne są restarty serii albo pojedynczych tytułów. Prince of Persia, Need for Speed: Most Wanted, Deus Ex: Human Revolution, Devil May Cry, X-COM czy mający przed sobą premierę Tomb Raider. Czy nextgeny spowodują zasyp starych-nowych marek? To dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę popularność flagowych marek wielkich koncernów. Ludzie jednak nie będą tolerować w kółko tego samego, nawet, jeśli poprzednie części z najnowszą łączy tylko wspólna nazwa. Wyjątkiem od reguły są samochodówki, które na ogół nie są ściśle ze sobą powiązane. Z drugiej strony rebooty serii będą zjawiskiem coraz częstszym. Zatem: kiedy warto je robić, a kiedy trzymać się od nich z daleka?

Restart%20serii%20to%20nie%20zawsze%20dobry%20pomys%u0142.%20Jakie%20gry%20na%20to%20nie%20zas%u0142uguj%u0105

Niektórych ewentualnych restartów nie mógłbym twórcom wybaczyć chyba nigdy. Nie ukrywam, że do wielu serii mocno się przywiązałem i stworzenie serii od nowa oznaczałoby zaprzeczenie tamtej starej, skazanie jej na niebyt. Nikt nie będzie pamiętał już o starociach, liczy się przyszłość i nowości. Rebooty tylko pozornie dają serii możliwość przetrwania, dłuższe życie. W sporej mierze chodzi o możliwość przetrwania tytułu, nazwy, marki. Warto zwrócić uwagę na ten ostatni wyraz – gry od dawna stały się produktem na masowy rynek, choć istnieją jeszcze pomniejsze wyjątki. Zresztą podobnie rzecz miała się w innych dziedzinach życia; choćby ubrania – kiedyś szyte na wymiar i bardzo drogie, dziś tanie, dostępne dla każdego, lecz często kiepskie jakościowo.

Stworzenie serii na nowo, to opowiedzenie jej na nowo. To zaś automatycznie oznacza w pewien sposób odcięcie się od fabuły, bohaterów i miejsc poprzedników. W pewnych przypadkach mi to nie przeszkadza, a czasami nawet daje dozę nadziei na grę lepszą. Takim tytułem jest Tomb Raider, który wychodząc naprzeciw aktualnym trendom kopiuje najlepsze pomysły i składa je w sensowną całość. Nie uświadczymy tam nic nowego, a przynajmniej nic, co zrewolucjonizowałoby branżę. Oryginalny Tomb Raider był czymś świeżym: bohater kobieta (początkowo miał być to mężczyzna, co zapewne nie spotkałoby się z taką popularnością serii), sporo biegania i zagadek, znacznie mniej zaś strzelania. Pozwalało to na swój sposób odróżnić grę od typowych gier akcji, które zawsze stawiają na to samo: na rozwałkę. Tymczasem w nowym TR więcej jest akcji i realizmu. Stara, nierealistyczna Lara, tak bardzo zapamiętana przez branżę, postać kultowa (doczekała się nawet swojej ulicy w Derby) zostaje odmieniona. Tym razem mamy do czynienia z osobą bardziej przekonywującą i prawdziwszą... lecz czy równie charakterystyczną? Czy tą Larę również zapamiętają miliony na długie lata? No właśnie: to jest jeden z problemów rebootów. Jaki by pierwotny Tomb Raider zły i sztampowy nie był, to jednak było o nim głośno naprawdę długo.

Restart%20serii%20to%20nie%20zawsze%20dobry%20pomys%u0142.%20Jakie%20gry%20na%20to%20nie%20zas%u0142uguj%u0105
Nowy Tomb Raider ma szansę wspiąć markę ponownie na wyżynę.
To jeden z nielicznych przykładów naprawdę udanego rebootu.

Czasem jednak swoiste zaprzeczenie starego uniwersum poprzez zrestartowanie marki jest bolesne dla fanów. A prawdziwi fani stanowią często duży odsetek kupujących, w dodatku są dla wydawcy specjalną, nadzwyczajną grupą, która najczęściej wydaje znacznie większe kwoty od przeciętnego gracza. A także grę kupuje przed premierą, lub najpóźniej niedługo po niej. Oprócz tego kolekcjonuje wszelakie figurki, edycje kolekcjonerskie i koszulki, z których wydawca ma spory procent. Kiedy więc zaprzeczamy poniekąd tamtej – pierwotnej - wizji twórców, staje się to wszystko nieciekawe. Dla przykładu: gdzieś w okolicach 2020 roku, już po premierze ostatniej (załóżmy) części Half-Life, Gabe Nevell i spółka sprzedają tą serię Electronic Arts. Co dalej? Już dwa lata później otrzymujemy dynamicznego shootera na Frostbite 3, w roli głównej dzielny, bezimienny żołnierz o kryptonimie „Echo”, który za zadanie ma zabić super bossa, G-mana, który zniszczył kompleks Black Mesa nasyłając nań komandosów. „Epicka” kampania dla pojedynczego gracza trwałaby 6 godzin, zaś głównym daniem byłby oczywiście soczysty tryb multiplayer dla max. 128 graczy. Do tego promocyjne season passy, elite, premium i tona DLC. Czy bylibyście w stanie wyobrazić sobie TAKI restart serii Half-Life (albo każdej innej kultowej gry)? Bo ja nie.

Bywa jednak tak, o czym już zdążyłem wspomnieć, że reboot jest szansą na przedłużenie życia jakiejś gry i robi to sensownie, czerpiąc najmocniejsze strony oryginału i otaczając nową część wizją równie ciekawą, co protagonista. Świetnym przykładem z brzegu jest Deus Ex: Human Revolution, którego wydarzenia dzieją się przed oryginalnym Deus Exem. Tutaj jest to całkiem wytłumaczalny zabieg, bowiem oryginał wyraźnie się już zestarzał, a twórcy sporo z niego czerpali, nie zmieniając rozgrywki o 180 stopni. Dzięki temu otrzymaliśmy pretendenta do gry roku, wspaniałe połączenie gry akcji w perspektywie FPP z cRPG, z ciekawymi osobowościami, mocno nieliniową i fantastyczną bądź co bądź fabułą, a to wszystko okraszone oprawą i soundtrackiem, którego nie powstydziłyby się najlepsze produkcje Hollywoodu. Human Revolution kulał nieco, jeśli chodzi o jakość oprawy graficznej, jednak tutaj i tam nie miało to tak dużego znaczenia. To jedna z najlepszych współczesnych skradanek, a przy tym bardzo udany FPS.

Restart%20serii%20to%20nie%20zawsze%20dobry%20pomys%u0142.%20Jakie%20gry%20na%20to%20nie%20zas%u0142uguj%u0105
Need for Speed: Most Wanted miał być powrotem do świetności serii, a okazał się tylko "dobrą" grą.

W tym miejscu chciałbym sprowadzić się – suma summarum – do krótkiego apelu do twórców i deweloperów: jeśli już zabieracie się za restartowanie znanych serii i marek, róbcie to z głową. Nie zawsze ponowne wykorzystanie tytułu daje satysfakcjonujące efekty, czego najlepszych przykładem jest niewiele mający wspólnego z oryginałem Need for Speed: Most Wanted – produkcja niezła i tylko niezła, której daleko do pierwowzoru. Zdaję sobie sprawę, że w grę wchodzą duże pieniądze, a obecne czasy w branży wyglądają zupełnie inaczej niż jeszcze 5-7 lat temu. Światem rządzi Internet i korporacje, dla których każdy nowy tytuł to być albo nie być. To wielkie ryzyko, lecz z drugiej strony zastanawiam się: czy kiedyś nie ryzykowano? Owszem, koszty produkcji zwiększyły się drastycznie, jednak jak wiele przykładów pokazuje, można jeszcze robić gry z pasją i mieć z tego niezłe pieniądze.

Czy restart serii to dobry pomysł – jak uważacie?
Znacie jakieś przykłady udanych bądź nieudanych rebootów?

 

Prometheus
20 listopada 2012 - 10:45

Komentarze Czytelników (28)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.11.2012 18:25
raziel88ck
👍
odpowiedz
raziel88ck
138
Reaver is the Key!

adrem - Rockstar rządzi.

19.11.2012 19:49
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
107
Playing with writing

gameplay.pl

raziel88ck - Twoje subiektywne i wcale nie reprezentujące większości graczy zdanie nie daje Ci praw i podstaw do nazywania innych osób "nieudacznikami". Stworzenie jakiejkolwiek gry, a tym bardziej takiej serii jak Burnout, która zapewniła setkom tysięcy graczy wiele godzin znakomitej zabawy, jest już samo w sobie wystarczającym osiągnięciem, aby zdobyć w oczach innych ludzi szacunek. Ludzką pracę należy cenić, niezależnie od tego, czy jej efekty Ci się podobają, czy nie. Radzę popracować nad doborem słów lub przemyśleć sobie kilka spraw.

19.11.2012 19:55
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
93
Negative

Reaktywacja Deus Ex - byla strzalem w dziesiatke. Zdecydowanie powinna to byc gra roku 2011 - niestety wygral cRPG z kiepskimi dialogami i mialka fabula. Ale nie w tym rzecz. Szczerze jestem za wskrzeszaniem dawnych gier w nowym wydaniu - np. kontynuacji, lub gry bez wiekszych powiazan jak wspomniany Human Revolution, na ktorego kontynuacje czekam z wielkim entuzjazmem.

19.11.2012 20:04
Face SHit
odpowiedz
Face SHit
76
Pan Sołtys

Liczyłem na nieco więcej przykładów.

19.11.2012 20:06
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
138
Reaver is the Key!

Brucevsky - Burnout był dobry do 4 części włącznie, później nastąpiła równia pochyła. Uważasz, że powinienem się z tego powodu cieszyć? Maluch Racerem też powinienem się zachwycać? Jestem w stanie zrozumieć jedną wpadkę, ale Criterion zaliczył ich już 4. A prawo do wyrażania swojego zdania ma każdy, niezależnie od tego, czy należy się do mniejszości, czy większości. Mam pewien próg, pewne oczekiwania. Czy są one duże? Nie sądzę. Oczekiwałem niezłej produkcji, a doczekałem się czegoś, co w wielu aspektach stoi poniżej przeciętnej. Ja wiem, że mało jest dobrych, zręcznościowych samochodówek, ale nie oznacza to, że mam się zachwycać byle czym.

Czy fakt, że Call of Duty zarabia na siebie lepiej niż Half-Life, czyni tę pierwszą pozycję lepszą od drugiej? Zdecydowanie nie. Zazwyczaj bywa tak, że te najlepiej sprzedające się są tak naprawdę należą do jednych z gorszych gier, a ich popularność wynika jedynie ze znanej marki.

19.11.2012 20:39
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
107
Playing with writing

gameplay.pl

raziel88ck - zrozum, proszę, krytykować gry możesz do woli, ale racz ważyć słowa odnośnie osób, które je tworzą. Tylko tyle i aż tyle.

19.11.2012 21:13
Prometheus
odpowiedz
Prometheus
10
Centurion

@ Scott P. - 1). Elektronicy są źli (nie wiem ile razy mam to powtarzać, ale chyba mam prawo do odmiennego zdania, czyż nie?), bo jako jedni z nielicznych wydawców nie potrafią dbać o graczy, a miast tego zniechęcają ich do siebie - tak jak mnie. W tym roku EA nie popisało się - shitstorm z ME3, nowy Medal of Honor okazał się średniakiem, Most Wanted też nieco poniżej oczekiwań (choć oceny zgarnął niezłe). Mało przykładów? Podaj mi zatem kilka przykładów, kiedy EA naprawdę zasługuję na pochwalę - i uprzedzam - pisanie w stylu "argumenty z 4 liter wzięte" uważam za zagrywkę poniżej pasa, a niestety już takie komentarze czytałem. Cokolwiek o pejoratywnym wydźwięku napiszę o tej firmie, już pojawia się bunt, jakbym nie miał prawa do własnej opinii. Ludzi, którzy uważają wszystko za udane i piękne, wszystkie marketingowe zagrywki za uczciwe, ja osobiście uważam za naiwnych - nie wiem jak można się tak oszukiwać, że wszystko jest na tym świecie w porządku, także w branży growej. Chciałbym żeby tak było - ale nie jest. Nie schodźmy jednak z tematu.

2). Jeśli DE: HR nie jest restartem serii, to czym jest? Z tego co wiem, jest prequelem DE, a twórcy planują z kolei sequela DE: HR, który, jak nietrudno zgadnąć będzie się dziać w okolicach DE (czyli na mój rozum - coś nowego - restart; popraw mnie, jeśli się mylę);

3). Nie ma konkretnej odpowiedzi podanej na talerzu. Tekst miał na celu ogólnie przybliżyć temat rebootów serii, a to pytanie jest jedynie "dopełnieniem".

EDIT: pozwoliłem sobie zmienić tytuł wpisu na bardziej odpowiedni, coby nie wprowadzał potencjalnych czytelników w błąd. :)

19.11.2012 22:14
mr. Spark
odpowiedz
mr. Spark
143
Rocket

Moim zdaniem najciekawiej było by zobaczyć grę Dark Colony w wersji na miarę XXI wieku. :)

19.11.2012 22:20
Roniq
odpowiedz
Roniq
73
Senator

raziel w swojej marudnej formie jak widzę.

19.11.2012 22:26
odpowiedz
Night Prowler
69
Konsul

"2). Jeśli DE: HR nie jest restartem serii, to czym jest? Z tego co wiem, jest prequelem DE, a twórcy planują z kolei sequela DE: HR, który, jak nietrudno zgadnąć będzie się dziać w okolicach DE (czyli na mój rozum - coś nowego - restart; popraw mnie, jeśli się mylę);"

Zdajesz sobie sprawę, że jedynkę i HR dzieli jakieś 25 lat różnicy czasowej? Widziałeś w ogóle kalendarium świata Deus Ex? Końcową rozmowę pod koniec HR? To będzie pomost między jedynką, a "trójką" ale na pewno nie jest to żaden restart serii.

19.11.2012 22:39
oleczny
odpowiedz
oleczny
36
Centurion

jeśli się nie mylę, to Deus Ex: Human Revolution nie jest żadnym restartem serii, gdyż akcja dzieje się w czasie, w którym żadna część nie miała miejsca, chyba się nie mylę, nieprawadaż?

20.11.2012 00:37
RobotKolejkowy EWA-1
odpowiedz
RobotKolejkowy EWA-1
17
Centurion

"ale racz ważyć słowa odnośnie osób, które je tworzą. Tylko tyle i aż tyle."
Ale dlaczego miałby to robić? Wyraża swoje zdanie i ma do tego prawo, wbrew temu co twierdzisz.
Jak ktoś robi coś NASZYM zdaniem źle to możemy go nazwać nieudacznikiem. Ten ktoś nie musi się z tym zgadzać, ty też nie musisz, ale nie zmienia to faktu. To jeden ze znaków naszych czasów, że nic nie nazywa się już po imieniu, bo wszędzie czyha ktoś kto może się poczuć urażony. Rzygać się chcę.

"bo ile mozna czytac twoje marudzenie o tym jak to sie wszyscy sprzedali?"
Ale czy ktoś cię zmusza od czytania? Uwielbiam takich małych dyktatorków co chcieliby zamknąć usta wszystkim, których zdanie im nie pasuje. Na szczęście są jeszcze jakieś resztki wolności na tym świecie.

20.11.2012 12:05
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
107
Playing with writing

gameplay.pl

RobotKolejkowy EWA-1 - polski język jest bogaty i naprawdę nie trzeba nazywać ludzi "nieudacznikami", żeby wyrazić swoje zdanie na temat tworzonych przez nich dzieł. Szczególnie w sytuacji, gdy jest to tak nieuzasadnione jak powyżej.

20.11.2012 14:57
odpowiedz
komenty
66
Senator

Tomb Raider jest przykładem naprawdę udanego Rebootu? Przeciez jeszcze nie grales w to, moze sie okazac badziewiem! Swietnym rebootem byl Deus Ex (chociaz mozna uznac ze to taki prequel), a dobrym byl Xcom (chociaz i tak bede powracal raczej do starych odsłon serii). N4S Most Wanted to zaden reboot, ciezko o tym mowic w wyscigach, po prostu uznali ze to fajna nazwa i ze jeszcze raz ja wykorzystaja.

Gabe Newell, nie Nevell, tak swoją drogą.

20.11.2012 17:42
Prometheus
odpowiedz
Prometheus
10
Centurion

komenty - Aha, zatem nie można oceniać gry przed premierą - jak mniemam, nawet na podstawie licznych materiałów promocyjnych? Nie wydaje mi się, by zapowiadał się na badziewie. Krótko mówiąc - czepianie się szczegółów.

20.11.2012 18:23
odpowiedz
komenty
66
Senator

A ty uwazasz ze mozna oceniac gre przed premiera? Naprawde? To moze juz Metacritic Score przygotujemy dla Tomb Raidera? Nie słyszałeś o grach, które dobrze się zapowiadały, a wyszło badziewie? Choźby Duke Nukem, choćby I am Alive, itd. itp. No co za bzdura.

20.11.2012 20:28
Prometheus
odpowiedz
Prometheus
10
Centurion

Obijam piłeczkę - oceniam grę po aktualnym wyglądzie. Gra zapowiada się dobrze - a jaka będzie to już się okaże. Try again.

20.11.2012 20:50
😒
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

Właśnie Devil May Cry. Fani czekają 4 lata na nową część, a tu szok. No ale widać, że Capcom ma najważniejszą grupę graczy w głębokim poważaniu. Teraz nie liczy się fan tylko pieniądz.

20.11.2012 23:02
odpowiedz
komenty
66
Senator

Rozumiem, czyli wystarczy zrobić trailer, pokazać kawałek gameplaya i już mamy "naprawdę udany reboot". Potem już nieważne, czy grę da się przejść w 3 godziny, jest potwornie zabugowana, ma fatalne sterowanie albo debilne AI przeciwników, grunt ze dobrze się zapowiadała. No i trailer był fajny. Myślałeś o tym, żeby zostać dziennikarzem growym?

21.11.2012 00:03
😊
odpowiedz
Persecuted
86
Senator

IMO rozdmuchiwanie nieistniejącego problemu. Bo zasadniczo czym się różni restart całej serii, od nowej gry w ramach starej serii, która w ogóle nie przypomina poprzedniczek? Tomb Rider to restart i mamy całkowicie nową produkcję. Podobnie Devil May Cry czy Medal of Honor. A co z takimi grami jak np. Far Cry 1-3 (każda była inna), Fallout 3 i NV, Spec Ops: The Line, Risen 2, Call of Juarez: The Cartel, Ghost Recon: Future Soldier, Red Faction 4-5, Splinter Cell: Conviction i Blacklist, Heroes 4-6? Nikt serii nie restartował, ale nie przeszkodziło to developerom w wypuszczeniu pod starym szyldem czegoś, co nie ma nic wspólnego z tradycją danej serii...

Moim zdaniem Twój protest powinien dotyczyć nie tyle restartów, co zmian marek w coś co nie przypomina ich pierwotnych postaci.
Tylko czy takie zmiany są złe? IMO czasem tak, ale w większości przypadków ja jestem zadowolony. Szczerze mówiąc wolę te nowe odsłony niż stare zakurzone produkcje dla zramolałych hardcorów ;).

I wydaje mi się że pewne rzeczy po prostu przewartościowujesz. Dawna Lara robiła karierę, bo w tamtych czasach nie miała konkurencji. Była czymś nowym, świeżym i niepowtarzalnym. Nie można oczekiwać od współczesnych twórców, że uda im się osiągnąć podobny efekt. Nie zapominaj że jeszcze nie tak dawno ludzie zachwycali się Pongiem, Tetrisem, Pacmanem czy Mario. Poprzeczka się podnosi i nie jest tak łatwo oczarować odbiorcy jak to było kiedyś. Nawet największe święte krowy branży się o tym boleśnie przekonują...

PS. Ta nowa Lara jest chyba na dobrej drodze. Od dawna czekam na grę, w której motyw survivalu będzie odpowiednio rozbudowany i rozwinięty.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze