Steam: rewolucjonista który odmienił gaming na PC - Prometheus - 23 stycznia 2013

Steam: rewolucjonista, który odmienił gaming na PC

Kto by jeszcze niedawno pomyślał, że Steam, flagowy produkt Valve nada pecetom nowy ton? Pamiętam okolice premiery Half-Life 2, który na złość już w 2004 roku wymagał połączenia z internetem nie tylko do instalacji gry ale i jej uruchomienia. Wtedy narzekania na taki system miały sens, bo nie każdy jeszcze miał stałe połączenie z Siecią. Steam potrzebował jeszcze paru lat, by stać się istną potęgą na rynku pecetowym i jednocześnie udowodnić, że na PC też da się zarobić spore (naprawdę spore) pieniądze ze sprzedaży gier.

Steam%3A%20rewolucjonista%2C%20kt%F3ry%20odmieni%u0142%20gaming%20na%20PC
Źródło: www.thegreatjug.deviantart.com/art/Steam-Logo-245134540

Steam to rzeczywiście świetne rozwiązanie, chociaż ma też swoje złe strony i najpierw chciałbym się na nich skupić. Przede wszystkim dlatego, że mimo wszystko nie otrzymaliśmy zapewnienia*, czy gry które mamy przypisane do konta będzie można uruchomić zarówno za pięć, dziesięć jak i dwadzieścia pięć lat. Z punktu widzenia przeciętnego gracza może się to wydawać mało istotne. Każdy z nas wprawdzie lubi czasem pograć w starsze tytuły, ale osób chcących uruchomić naprawdę wiekowe produkcje jest relatywnie mało. Czy Valve znalazłoby dla takie grupy rozwiązanie w razie, gdyby Steam przekształcił się w np. serwis cloud gamingowy (a biorąc pod uwagę przyszłość gier ma to sens)? A przede wszystkim: czy byłoby to dla nich opłacalne? Wystarczy spojrzeć przecież niedaleko wstecz, by przekonać się, że możliwość pozwów zbiorowych została zniesiona wraz z nowym regulaminem zmieniającym właściciela (czy może posiadacza – tu nie jestem pewny) w subskrybenta. Zatem ewentualne udostępnienie aplikacji znoszącej potrzebę uruchamiania gier poprzez Steam** byłoby tylko i wyłączenie dobrą wolą firmy. Wciąż mówię tu przede wszystkim o tytułach zakupionych w wersji pudełkowej (w dużym skrócie: płyty mogłyby robić za ozdobę albo wylądować w koszu). Zapewne większość z Was śmieje się z takich kombinacji, ale dla mnie na przykład bardzo ważna jest możliwość pogrania w starą grę w jej pierwotnej formie (a więc u siebie na komputerze, nie „w chmurze” i bez ponownego płacenia za to samo).

Steam%3A%20rewolucjonista%2C%20kt%F3ry%20odmieni%u0142%20gaming%20na%20PC
Starsza wersja Steama była znacznie skromniejsza i uboższa wizualnie

Steam zapoczątkował też nowy trend na walkę z ponownym obiegiem gier (czyli używkami). Co najciekawsze, gracze przyjęli go zaskakująco pozytywnie. Jako, że znacząca większość nowych gier pudełkowych wymaga do działania Steama / Origina / U Play, pojęcie gier używanych powoli odchodzi w zapomnienie. Z moich obserwacji wynika, że gracze wręcz domagają się, by gra została koniecznie przypisywana do konta. Dlaczego? Z różnych powodów. Jednym z nich są znane z konsol „acziki”, drugim jest społeczność, ale najbardziej prozaicznym jest po prostu potrzeba powiększania swojej wirtualnej kolekcji. Coraz częściej spotykam się z sytuacją, w której gracze kupują niedrogo lub dostają za darmo gry w które prawdopodobnie nigdy nie zagrają. Z drugiej strony jest też moda na masowe pozbywanie się zbierających kurz pudełek. Filmy, książki i gry dotychczas zdobiące nasze półki powoli stają się dla nas reliktem przeszłości i balastem. Zatem skoro tak bardzo pragniemy nowoczesności i zalet „wirtualizacji”, twórcy – w tym Steam – chętnie to podłapują i wykorzystują. Nie ma nic lepszego nic brak oporu, a ten nie bierze się także z nowej zalety dystrybucji cyfrowej: gry bardzo szybko tanieją. W przeciwieństwie bowiem do pudełkowych wersji tu nie ma konkretnego nakładu, a nowe klucze, choć mają swoje limity, można szybko i prawie bezkosztownie „doprodukować”.

W cieniu Steam stoją też inni: Origin, U Play i paru mniejszych graczy. Wystarczy przyjrzeć się liczbom: Steam nie tylko opanował dystrybucję pudełkową ale i całoroczne jak i sezonowe wyprzedaże. Niestety, ostatnio widać, że Valve zwalnia obroty (prawdopodobnie dlatego, że swój cel, czyli opanowanie rynku, osiągnęło). Poznać da się to chociażby po ostatnich niezbyt imponujących wyprzedażach. Recykling ofert, mało nowych tytułów, i konkurencja oferująca często znacznie lepsze ceny.

Steam%3A%20rewolucjonista%2C%20kt%F3ry%20odmieni%u0142%20gaming%20na%20PC
Czy tak będzie wyglądał gaming przyszłości na PC? Czy to jeszcze w ogóle będzie granie na pecetach?

Kolejne lata lecą, a Valve przystopowuje z tworzeniem gier na rzecz produkcji sprzętu (Steambox?). Słowa prezesa Valve świadczące o tym, jakoby niewiele dzieliło gracza biurkowego od kanapowego (konsolowego) zdają się potwierdzać to, o czym myślę od dłuższego czasu. Tu nie chodzi już o nowe wrażenia z grania na PC (Big Picture). Pozorne odizolowanie się od Windowsa i stworzenie własnej (zamkniętej) konsoli opartej na Lunuksie będzie próbą wejścia na rynek dotychczas zarezerwowany dla trzech głównych konsolowych graczy. Wychodzę z założenia, że nie wszyscy gracze pecetowi chcą usiąść na kanapie i wziąć do ręki pada, a Ci, którzy naprawdę mają taką chęć już od dawna mogą to robić (wystarczy kabel HDMI i kontroler od X360 ze specjalnym odbiornikiem). Tym bardziej, że wciąż znacząca liczba gier nie obsługuje pada (ze względu na specyfikę rozgrywki albo pecetowy interfejs nie jest to możliwe). Czy Valve obiera słuszną drogę? Na to pytanie nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć.

I co ważne: w tym roku Steam obchodzi 10-lecie istnienia! Gratulacje, Valve!

 -----------------

*) jeśli ktoś mimo wszystko dokładnie przeanalizował zapis licencyjny - proszę o sprostowanie

**) to tylko w przypadku, gdyby Steam zmienił swoją formę np. we wspomniany serwis „w chmurze”, zatem gry odpalane byłyby poza naszym komputerem, a więc kopie zapasowe w formie wersji pudełkowych nie miałyby racji bytu

----------------------------------------------------   

Polub Dinosferę na Facebooku, jeśli chcesz mieć szybki i wygodny dostęp do prezentowanych przeze mnie publikacji i innych ciekawych rzeczy. Serdeczne dzięki za wszelkie uwagi i spostrzeżenia!

Prometheus
23 stycznia 2013 - 12:47

Komentarze Czytelników (57)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.01.2013 18:50
nagytow
odpowiedz
nagytow
146
Firestarter

Oh jak mi sie podoba to narzekanie. Oczywiscie nikomu nie przeszkadzaja zadne warunki i licencje gdy kupuje/aktywuje gre na Steamie.

Jak mi sie cos nie podoba czy nie odpowiada, to tego nie kupuje - proste.

[33] ttwizard

Od razu powiem, ze nie jestem fanbojem Steama, ale tez nie hejterem. Steam to dla mnie bardzo wygodne narzedzie, mozna powiedziec zlo konieczne.

Wspomniales o braku zalet Steama. Ja mam trzy:

- Patche: Nie kazdy sledzi non-stop co sie dzieje w swiecie gier. Steam to bardzo wygodne narzedzie i podoba mi sie, ze wszystkie aktualizacje mam automatycznie. Gdyby nie to, to pewnie zadnej gry bym nie mial spatchowanej. Zgadzam sie, ze kazda gra moglaby sprawdzac aktualizacje przy uruchomieniu, ale wtedy przy kazdej sesji multi zaliczalbym opoznienia, bo trzeba by bylo sciagnac patcha (nierzadko kilkaset MB i wiecej) i go zainstalowac. Steam zrobi wszystko za mnie i to w tle, gdy pracuje, ogladam film czy gram w cos innego.

- Prawie cala kolekcja w jednym miejscu: Kiedys probowalem bawic sie w DRM-Free i kupowalem gry bezposrednio od producentow (jesli sie dalo) lub w sklepach, ktore takie wersje oferowaly. Problem w tym, ze pozniej szybko o takim zakupie zapominalem i przy nastepnej promocji znow kupowalem. Skonczylo sie na tym, ze mialem niektorych gier po 3 czy 5 kopii. Nie potrafie sie na tyle zorganizowac, zeby gdzies to wszystko spisywac i magazynowac. Nie ma sensu, Steam robi to za mnie. Dla mnie klient to bardzo wazna rzecz, jego brak to powod tego, ze zrezygnowalem z GOGa.

- Overlay: Wedlug mnie swietna sprawa. Ja gram w jedna gre, znajomi w inna, a i tak mozemy chatowac bez wychodzenia z gry. Komunikacja glosowa odpada, bo korzystam do rozmowy z osobami, z ktorymi gram. Do tego np screenshoty, ktore trafiaja w jedno miejsce, niezaleznie od tego w co gram. Steam ulatwia mi komunikacje i organizuje okolo-growe rezczy (np wspomniane screenshoty).

Do tego dochodzi jeszcze Steam trade, zakupy grupowe i mega promocje, ale to juz pomniejsze sprawy.

Wad nie wymieniam, dosc sie ich przewinelo. Dosc powiedziec, ze dla mnie zalety przewazaja nad wadami i dlatego korzystam ze Steama.

[35] lipt0n Dla ciebie piractwo nie jest zle, dla innych jest. Liczy sie to, czy jest legalne czy nie. Moralnosc nie ma tu nic do rzeczy. Prawo jest prawem, nalezy je przestrzegac.

25.01.2013 19:05
lipt0n
odpowiedz
lipt0n
68
Atlas zbuntowany

Prawo jest prawem, nalezy je przestrzegac.

Naiwniak ! Jak będą kazać strzelać do rudych to nie będziesz miał oporów ?
Po drugie w obecnym systemie ( demokracja liberalna ? ) nie ma prawa, jest tylko wola rządzących.

25.01.2013 19:20
nagytow
odpowiedz
nagytow
146
Firestarter

Pomijajac fakt, ze mowimy tu tylko o grach, to nie, nie mialbym oporow. Moge strzelac do czegokolwiek i kogokolwiek. Ale skoro nie podoba ci sie polskie prawo, sa inne panstwa na swiecie.

26.01.2013 06:39
odpowiedz
komenty
66
Senator

Uwielibiam Steama (640 gier). Najważniejsza zaleta, której nie wymieniłeś to fakt, że wszystkie gry mam w jednym miejscu, w dowolnej chwili mogę je sobie ściągnąć albo skasować. Do tego same się aktualizują. Gier nigdy nie sprzedawałem i nie mam zamiaru, więc w ogóle mi to nie przeszkadza. Jeśli chodzi o zakupy starych gier to spójrz na GoG. Tam w znacznym stopniu kupowali ludzie, którzy grę już raz kiedyś kupili (w latach 90.). Teraz kupowali ją po raz drugi i im to nie przeszkadzało, bo była tania, a mieli wielką ochotę w nią zagrać. Właśnie dlatego to ryzyko jest mało istotne.

26.01.2013 09:04
ttwizard
odpowiedz
ttwizard
152
AzoriuS

Majkel Dżordan ->

Greg podał dobre argumenty, ty je odbierasz dziwnie i mam odczucie lekkie hejterstwa (nie obraź się).
Gregg nie podał argumentów w sposób przekonujący, dlatego też dostał taką odpowiedź. Zauważ, że na wszystkie odpowiedzi staram się odpowiadać solidnie(może jakieś błędy gramtyczne popełniam, ponieważ piszę bardzo szybko, piszę co myśle), więc daleko mi do hejtowania. Hejter to jest osoba, która na siłę próbuję hejtować x sprawe nie posiadając argumentów.

Przykład dlaczego Greggster wyprowadził mnie z równowagi to np:
to NIE jest twoja własność. Też byś chciał pracując twórczo, żeby twój produkt trafiał do większej ilości osób bez żadnych profitów?

To może nie jest moja własność w świetle prawa, ponieważ taki steam świetnie się wycwanił pod tym względem. Używanie prawa jako zasłony dla swoich czynów jest dla mnie przestępstwem :P Oczywiście o tym było już mówione, ale najbardziej przyczepiam się do stwierdzenia, że sprzedaż gier przez "właściciela" sprawiała, że producent nie miał ŻADNYCH ZYSKÓW. Zmniejszyły się zyski... to na 100%, ale jednak jakoś wszyscy funkcjonowali. Oczywiście oprócz biednego Ubisoftu, który ciągle jest biedny i pokrzywdzony przez graczy PC. oh jej... szkoda, że w przeciągu ostatnich lat jedyną dobrą grą jaką wypuścił jest Farcry 3(ok teraz hejter się obudził, przepraszam i postanawiam poprawę:) Opinia bardzo subiektywna)

nagytow ->
Oh jak mi sie podoba to narzekanie. Oczywiscie nikomu nie przeszkadzaja zadne warunki i licencje gdy kupuje/aktywuje gre na Steamie. Jak mi sie cos nie podoba czy nie odpowiada, to tego nie kupuje - proste.

Przeszkadzają. Jednakże nie jestem aż takim narwańcem aby nie kupować gier ze względu na Steam. Steam wytyczył pewną ścieżkę za którą podążają praktycznie wszyscy twórcy gier, więc jeśli byłbym takim super narwańcem i wyszedł na ulice protestować przeciwko Steam to... nie zagrałbym w żadną nowość od kilku dobrych lat. Rozmawiamy w tym wątku na temat wad i zalet Steam oraz tej ścieżki jaką wytyczył dla reszty producentów. To nie jest tak, że Valve urwało mi rączki + nóżki i teraz nie będę korzystać z ich dzieła. W tym wątku staram się pokazać Steam z tej złej strony oraz troszkę bagatelizować na temat samych plusów Steam. Innowacji ja bym się w tym systemie nie doszukiwał. Steam spełnia swoje funkcje i jakoś to działa, ale ja sam jestem w 100% przekonany, że gdyby nie było "chmury" to nawet byśmy zbytnio tego nie odczuli ;) Natomiast ja sam używam Steam za sprawą wielu tytułów Valve takich jak seria Left4dead, jednej z najbardziej grywalnych i dających frajde gier ostatnich lat :). To nie jest tak, że ja na siłe zrezygnuje z chmury tylko dlatego, że nie jestem zwolennikiem pewnych aspektów cyfrowej dystrybucji.

Jeżeli chodzi o zalety, które wypisałeś. Podoba mi się, że solidnie próbowałeś wyjaśnić dlaczego właśnie te zalety są dla Ciebie bardzo istotne. Do mnie te zalety, które wypisałeś nie przemawiają, w szczególności argument o kolekcji w jednym miejscu. Jeżeli nie pamiętasz swoich gier... tzn, że grasz w słabe gry, które nie zapadają w pamięć ! :) Oczywiście piszę to z przymróżeniem oka.
----

Tak pytam z ciekawości... czy jeśli chce zainstalować grę to muszę zawszę ściągać ją na nowo prawda ? Nie można w Steam pobrać samej instalacji i np umieścić ją na płycie. Pytanie czysto informacyjne.

26.01.2013 09:07
Hellmaker
odpowiedz
Hellmaker
216
Legend

zarith ---> Sugerujesz, że powinno się handlować grami tak jak np. samochodami?
No dobra. Czyli jesteś w stanie płacić za grę CAŁĄ wartość danej gry?
Zauważ, że w przypadku samochodów, mebli, itd. płacisz za całość danego produktu - produkcja, materiały, marża, czas pracy, itd. - to jest cena końcowa tego produktu. W końcu stajesz się właścicielem produktu.
A cena gry jest liczona zupełnie, ale to zupełnie inaczej.
Więc porównanie "istnieje handel używanymi samochodami, książkami, filmami, meblami i tysiącem innych rzeczy" - jest absolutnie nietrafione. Całkowicie i absolutnie bezsensowne.

Już bardziej pasowałoby porównanie gry do leasingowanego samochodu - chociaż oczywiście też nie do końca. Bo bez zgody podmiotu udostępniającego Ci ten samochód nie możesz go sprzedać - w końcu dopóki nie spłacisz całego leasingu, to nie jesteś jego właścicielem - płacisz tylko za użytkowanie go.

lipt0n ---> Nie, to nie jest Twoja własność. Chyba, że zapłacisz za całość gry. Patrz odpowiedź do Zaritha. Reszta odnosi się w całości do tego właśnie założenia.

"OJP. Czy ja dobrze widzę ?! Zedytuj to, bo aż oczy bolą." - Co Cię w tym boli?

"Ad absurdum "totalum" ?" - tak właśnie. Bo w inny sposób do niektórych (spojrzyj na samego siebie) nie dociera prosty fakt, że odsprzedaż gry pozbawia producenta pewnej części zysku.

"No i co z tego. Jak jesteś głodny to kradniesz ?" - a co to za kretyńskie porównanie? Co to ma do odsprzedaży gry?

"Może gdyby twórcy zajęli się robieniem lepszych gier lub ich dopracowaniem to by więcej sprzedawali." - jak niby? Skoro wg Ciebie tak piractwo jak i odsprzedaż kwitłaby w najlepsze? Procentowo nadal by sprzedawali tyle samo. A przy zwiększonych kosztach nie liczyłaby się ilość sprzedaży, tylko stosunek sprzedanych do spiraconych/odsprzedanych. Wychodziliby na to samo.
A biorąc pod uwagę mentalność takich ludzików jak Ty, to by zarabiali jeszcze mniej, bo przecież ani piractwo ani odsprzedawanie gier nie są złe i zgodnie z postępem będą się zwiększać.

"Obie rzeczy w żadnym wypadku nie są złe. To jest postęp i należy tylko się cieszyć," - nie no oczywiście, kradzież nie jest zła.

Naprawdę chciałbym, żebyś miał firmę produkującą gry/oprogramowanie i ciekaw jestem czy nadal byś się cieszył z tego "postępu" jakbyś sprzedawał 1/10 tego co mógłbyś sprzedać.

26.01.2013 09:40
odpowiedz
Greggster
43
Pretorianin

ttwizard - a myślałem, że nie jesteś trollem:) jeśli nie rozumiesz prostego faktu, że pozbawiasz producenta zysku z jego twórczej pracy to nie mamy o czym gadać. To, że kiedyś było lepiej jest przyczyną braku takiego problemu z piractwem, ale to zupełnie inna para kaloszy - no chyba, że znowu powiesz, że to żadna rewolucja bo przecież były bazary z kopiami. Tak więc z wyprzedzeniem. bazar<piratebay.

Porównanie do samochodu świetne. Najlepiej wszystko wrzucić do jednego wora. Niektórzy to na prawdę..

26.01.2013 10:30
odpowiedz
Azirafal
114
Generał

Tak. Grami powinno się handlować dokładnie tak samo jak samochodami. I tak samo jak książkami, filmami, procesorami i gaciami. Jak ktoś chce mieć używane gacie, to jego wola.

Co to za argument, że mówiąc ogólnie producent TRACI cokolwiek. Może nie ZARABIAĆ, ale to już jest jego problem. Jeśli nie potrafi utrzymać klienta przy swoim produkcie, to może warto się zastanowić dlaczego, a nie blokować mu drogę.

Nie chce mi się klepać wykładów, ale zrobienie nowej gry i zrobienie nowego samochodu niczym się nie różni patrząc od strony projektu. Niczym. Bo to czy do zrobienia produktu potrzeba milion czy miliard dolarów i czy robić to będzie jedna czy tysiąc osób, to tylko kwestia skali. Tak samo nieważne jest czy produkt jest fizycznie dostępny czy to tylko zlepek bitów gdzieś w internecie.Kupując go płacę za prawo do jego wykorzystania. I do przekazania tego prawa komuś innemu.

Jak będziemy patrzeć od strony producenta, to odpowiedzcie mi drodzy ludzie na jedno jeszcze pytanie.
Czy jeśli na moim koncie steamowym gra moja żona, to już okradam producenta?

26.01.2013 11:59
Hellmaker
odpowiedz
Hellmaker
216
Legend

Azirafal ---> "ale zrobienie nowej gry i zrobienie nowego samochodu niczym się nie różni patrząc od strony projektu." - Ty tak na poważnie? Zdajesz sobie sprawę, że to co dostajesz jako właściciel, to jest PEŁNY koszt wytworzenia danego samochodu/gaci/procesora i płacisz PEŁNĄ cenę za produkt, który dostajesz. Dlatego właśnie przejmujesz prawa własności, bo opłacasz CAŁOŚĆ produkcji tegoż towaru.

Z grami sprawa ma się zupełnie inaczej. Diabła tam, nawet z książkami jest nieco inaczej niż z samochodem. Jeżeli nie rozumiesz tak podstawowych rzeczy, to po co się wtrącasz?

Skoro już tak ukochaliście porównywanie gier do samochodów, to wygląda na to, że kupując samochód zarazem nabywasz prawa do sprzedaży licencji/patentów/rozwiązań technicznych komuś innemu. No bo, przecież jesteś właścicielem samochodu, to również jesteś właścicielem wszystkiego co się z nim wiąże. Nieprawdaż?

"to może warto się zastanowić dlaczego," - może właśnie dlatego, że mu się to nie opłaca, bo jeden z drugim zamiast kupować u niego, kupuje równie pełnowartościowy produkt, a producent NIC z tego nie ma?

"Kupując go płacę za prawo do jego wykorzystania." - owszem.
"I do przekazania tego prawa komuś innemu." - nie.

"Czy jeśli na moim koncie steamowym gra moja żona, to już okradam producenta?" - nadal nie rozumiesz, prawda?

26.01.2013 12:56
odpowiedz
Greggster
43
Pretorianin

[46] właściwie wyjaśnił temat. Niemniej mam propozycję.

Sprzedam komuś grę, w zupełności legalnie będzie można ją potem odsprzedać, tylko tak:

Cena będzie zawierać:

-pensje dla pracowników
-amortyzację sprzętu
-licencję na programy
-proces produkcyjny
-itd..

Kupując CAŁY wytworzony produkt, możesz potem robić z nim co chcesz. Jest stworzony specjalnie dla CIEBIE bo płacisz za CAŁOŚĆ procesu z nim związanym. Still don't see the difference?

26.01.2013 14:49
lipt0n
odpowiedz
lipt0n
68
Atlas zbuntowany

Ciężko stwierdzić czy panom Hellmaker oraz Greggster wyprali mózg w korporacjach czy zwyczajnie trollują. Istnieje jeszcze trzecia możliwość, ale jej wymieniać nie będę...

Zrozumcie jedną rzecz, na szczycie rynkowej piramidy jest KONSUMENT i to jego prawa są najważniejsze ( szczególnie prawo własności ) i on jest głównym decydentem. Tworząc prawa chroniące inne, niższe podmioty zaciera się hierarchia - co wpływa na wiele rzeczy w tym jakość produktu. Gry od innych produktów różnią się jedynie tym, że sprzedaży często wchodzą jako produkty niegotowe lub pełne błędów. Wtedy jest fajnie co, i myślę że dosyć ciężko jest uzyskać zwrot $ czy uzyskać rekompensatę ?

A cena gry jest liczona zupełnie, ale to zupełnie inaczej.
No, tak tak. Pewnie tak samo jak te straty powodowane ściągnięciami :D

, że odsprzedaż gry pozbawia producenta pewnej części zysku.
Jak już pisałem wyżej. A po drugie I don't give a sh.... Moja własność i robią z nią co zechcę. Stolika też nie mogę sprzedać, bo przez to ktoś nie pójdzie do IKEI kupić nowego Huehehehe.
Proponuję jeszcze zakazać recenzji bo nie daj Boże kogoś zniechęcą do zakupu :/

Czekając na promocję na STEAMie pewnie też kradnę :D

Naprawdę chciałbym, żebyś miał firmę produkującą gry/oprogramowanie i ciekaw jestem czy nadal byś się cieszył z tego "postępu" jakbyś sprzedawał 1/10 tego co mógłbyś sprzedać.
Damn. A jak musieli się czuć dorożkarze gdy wymyślono samochody.... [*]

Polecam
Petycję producentów świec:
http://mises.pl/blog/2005/07/27/206/

27.01.2013 12:31
odpowiedz
komenty
66
Senator

-> lipt0n - prawa producentów też się liczą. A najważniejsza powinna być wolność. I ją mamy. Każdy producent oferuje gry na pewnych zasadach. Jedni rozdają je za darmo, inni zakazują odsprzedaży, jeszcze inni na nią zezwalają, są też różne poziomy cen. A ty, jako konsument, masz prawo wyboru od kogo kupujesz gry. Oczywiście ponosisz też ryzyko tego, że gra ci się nie spodoba i musisz sam ocenić, czy warto takie ryzyko podjąć. Ale takie samo ryzyko ponosisz przy wielu innych usługach.

27.01.2013 14:10
Hellmaker
odpowiedz
Hellmaker
216
Legend

lipt0n ---> Nie wiem kto z kolei Tobie wyprał mózg, ale "Moja własność i robią z nią co zechcę." - to gówno prawda. I na tej gówno prawdzie opierają się wszelkie Twoje argumenty. Ergo: wnioski też są gówno warte.
TO NIE JEST TWOJA WŁASNOŚĆ. Nośnik tak - gra nie.
To nie samochód, to nie stolik z IKEI, to nie gacie.

Ile razy mam to pisać?
Cena samochodu to wartość CAŁEGO procesu produkcyjnego, materiałów, czasu pracy, itd. CAŁOŚĆ.
W przypadku gry tak nie jest.
Ja wiem, że to trudne i mózg się przegrzewa, ale to są zupełnie inne rzeczy i zupełnie inaczej to wygląda.

"szczególnie prawo własności" - no właśnie. A prawo WŁASNOŚCI należy tu do producenta, a nie do Ciebie, do cholery! Zrozum to wreszcie, człowieku!

Jak pożyczasz DVD z wypożyczalni, to też masz prawo go sprzedać? Wbrew pozorom to jest bardzo podobne. Tyle, że w przypadku gry płacisz "dożywotnie wypożyczenie". Sama gra nadal nie jest Twoja.

"A jak musieli się czuć dorożkarze gdy wymyślono samochody...." - a co to ma do rzeczy? Skąd taki durny przykład? Słowo "postęp" w Twojej wypowiedzi odnosi się do czegoś zupełnie innego.

"Czekając na promocję na STEAMie pewnie też kradnę :D" - i kto tu sprowadza "ad absurdum"? Zdajesz sobie sprawę, że nawet przy promocji jakaś tam część zysku idzie do producenta? A w przypadku odsprzedaży gry - nie.

27.01.2013 15:04
lipt0n
odpowiedz
lipt0n
68
Atlas zbuntowany

Co za BETON, masakra.

Cena samochodu to wartość CAŁEGO procesu produkcyjnego, materiałów, czasu pracy, itd. CAŁOŚĆ.
W przypadku gry tak nie jest.

Na jakiej podstawie to wydedukowałeś ? To ile gra powinna kosztować ? Słyszałeś o czymś takim jak podaż ?? A wiesz, że podaż gry jest nieskończona, przez co de facto powinna ona kosztować 0,00 zł ?

no właśnie. A prawo WŁASNOŚCI należy tu do producenta, a nie do Ciebie, do cholery! Zrozum to wreszcie, człowieku!
Słabiutko z logiką, co ?

Jak pożyczasz DVD z wypożyczalni, to też masz prawo go sprzedać? Wbrew pozorom to jest bardzo podobne. Tyle, że w przypadku gry płacisz "dożywotnie wypożyczenie".

Jak pożyczam to zawieram umowę, jak kupuję grę to nic nie zawieram - naturalnie więc pudełko i cała jego zawartość jest moja lub też klucz kupiony przez sieć. Z tego tytułu powinienem mieć pełną swobodę operowania tymi rzeczami

a co to ma do rzeczy? Skąd taki durny przykład?
A to ma do rzeczy, że jak świat idzie do przodu to trzeba podążać razem z nim a nie naginać rzeczywistość przy pomocy rządów i prawa.

Zdajesz sobie sprawę, że nawet przy promocji jakaś tam część zysku idzie do producenta? A w przypadku odsprzedaży gry - nie.

Idąc twoja logika okradam producenta bo za grę w promocji zapłaciłem 25 zł a nie 99.... ileż $$$ stracił. Teraz zbankrutuje :/

Maszynę kopiującą z miejsca byś zakazał ?

28.01.2013 15:54
Hellmaker
odpowiedz
Hellmaker
216
Legend

lipt0n ---> Mam wrażenie, że to "0" w Twojej ksywie to Twoje IQ. I to w okresie szczytu intelektualnego.
Ręce opadają. I dobrze, że nie masz żadnego wpływu na jakiekolwiek prawa własności, a szczególnie intelektualnych.

28.01.2013 16:08
😐
odpowiedz
zanonimizowany315478
93
Legend

jestem przerazony postawa niektorych w tym watku

najbardziej mnie rusza ten argument ze biedni developerzy to sa po prostu na skraju ubostwa i wymarcia, bo niedobrzy gracze handluja uzywkami. moze gdyby nie wypuszczali gownianych produktow to wiecej osob kupowaloby ich gry z pierwszej reki.

28.01.2013 16:40
zarith
odpowiedz
zarith
211

płacąc za grę, również płacę za całość procesu produkcyjnego a nawet i więcej - gier nie tworzy się w nieskończoność, ale sprzedaje się je w nieskończoność.

przy okazji, jedna rzecz do przemyślenie. firma komputerowa a w roku 2010 wyprodukowała grę, a ponieważ pan ustalający budżet wiedział co robi, gra zwróciła się powiedzmy po trzech miesiącach. od tej pory, każdy sprzedany egzemplarz to czysty zysk. firma samochodowa b w roku 2010 wyprodukowała i sprzedała x samochodów na czym zarobiła ileśtam pieniędzy. dopóki firma b nie wejdzie na rynek używanych samochodów, w życiu nie zarobi już ani grosza na produkcji za rok 2010.

28.01.2013 16:51
lipt0n
odpowiedz
lipt0n
68
Atlas zbuntowany
Image

#53

Miło mi było ciebie zaorać. Polecam się na przyszłość !

28.01.2013 16:57
ReaLynX
odpowiedz
ReaLynX
34
Hejdasz

Steam, nie steam...

Mam konto na steamie, oczywiście głównie dla gier Valve (i multi CoD-ów), ale korzystam z niego tylko, jeżeli muszę. Nie jara mnie kupowanie gier przez steama, czy w ogóle w dystrybucji cyfrowej, bo lubię mieć pudełka na półce, mimo, że w wielu przypadkach jest to kosztowniejsze. Szkoda, że coraz więcej produkcji jest od razu dyktowanych pod steama. Ale to taki marketing, prawda? Jest Steam, jest Origin, jest UPlay...

@Edit. Chociaż tak jak pisze w artykule - skutecznośc takich platform w walce z piractwem to ogromna zaleta. Skoro gracze nie umieją szanować własności, niech i będą konta i przypisywane klucze. Byleby to nie wyparło moich ukochanych pudełek... :(

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze