Wiedźmin - Wsi spokojna wsi wesoła... - Maurycy - 9 listopada 2013

Wiedźmin - Wsi spokojna, wsi wesoła...

... Czyli o tym jak wiejskie etapy w Wiedźminie 1 mają się do tradycyjnej wsi polskiej. W dzisiejszej, pierwszej części zerkniemy na układ wsi i kilka zewnętrznych, charakterystycznych jej  cech.

Jakiś czas temu wpadłem w Internecie na kilka komentarzy mówiących, że druga część fantastycznej gry Wiedźmin zatraciła słowiański klimat "jedynki". Komentarzy było na tyle, że zacząłem się zastanawiać nad tym problemem. Do tego stopnia stał się on dla mnie frapujący, że po raz kolejny postanowiłem przejść tę produkcję i rozejrzeć się trochę po wiejskich rozdziałach.

Zaznaczam, że tekst ten jest jedynie porównaniem wsi wykreowanej na rzecz gry i rzeczywistej wsi polskiej (tu bazuję głównie na wsiach z mniej więcej XIX wieku). Pamiętajmy, że gra Wiedźmin jest produkcją fantasy, a w tym gatunku wszystkie chwyty są dozwolone.  Jeśli nazwę coś błędem, niedopatrzeniem lub brakiem historyczności nie będzie to oznaczać, że jest to minus gry, wszak  nie jest ona symulatorem polskich terenów wiejskich. Skupiam się również głównie na jednej wsi, mianowicie Podgrodziu.

Ogólny plan przestrzenny Podgrodzia

Trudno powiedzieć jaki to typ wsi..


Niełatwo jest jednoznanie określić typ układu przestrzennego tej wsi, a typów jest kilka. Zdecydowanie jest on mocno chaotyczny i nieuporządkowany. Brak tutaj wiodącej, głównej ulicy. Bazując na samej mapie można dojść do wniosku, że jest to droga wiodąca od karczmy (1) do bramy wjazdowej Wyzimy (2). W rzeczywistości nie jest ona w żaden sposób wyeksponowana. Przyjmijmy jednak to założenie za prawdziwe. Od drogi głównej odchodzi kilka mniejszych dróżek prowadzących do domostw, pól, jaskini... Gdyby nie to, że większość domów znajduje się przy drodze głównej można byłoby nazwać tę wieś wielodrożnicą ze względu na dość skomplikowany układ ścieżek. Gdyby wszystkie domostwa znajdowały się przy jednej drodze, byłaby to ulicówka. A z kolei jeśli każda strzecha byłaby oddalona od drogi głównej, moglibyśmy mówić o wsi samotniczej. W ogólnym rozrachunku Podgrodzie jest bliżej niesprecyzowanym tworem bez dominacji któregokolwiek typu.

Jest w układzie kilka rzeczy, które nie dają mi spokoju. Mianowicie usytuowanie karczmy, o której jeszcze napiszę. Karczma była ważnym przybytkiem we wsi, to tam można było spotkać się po ciężkim dniu, zdecydowanie było to miejsce rozrywek bliskie każdemu dorosłemu mieszkańcowi, dlatego nie powinno znajdować się na obrzeżach wsi, a w centrum. A jeśli nie w centrum to na pewno przy wjeździe do miasta, tam gdzie zagęszczenie ludności było większe i gdzie mieszkali ci-którzy-prawie-mieszkają-w-Wyzimie. A w Podgrodziu taki "prawie mieszczanin" musiał przejść przez całą wieś, by móc się zabawić w karczmie. Jest jeszcze sprawa świątyni. Ta również powinna znajdować się w centrum wsi, jednak leży we wspomnianej przymiejskiej części (2). Powiedzmy, że ten fakt usprawiedliwia świątynię, także zostawmy problem. Należy zwrócić też uwagę ogólne usytuowanie Podgrodzia - leży przy dużej rzece. Logicznie rzecz biorąc życie powinno kręcić się właśnie wokół rzeki - więcej domów, więcej rybaków, więcej prac związanych właśnie z wodą. Zamiast tego wieśniacy skupili się na uprawie całkiem rozległych, jak na grę RPG, pól, a nad rzeką leżą jedynie młyn, magazyny i mały port (punkty 5 i 6 na mapce).

Zagroda zagrodzie nierówna

Temu tworowi jest chyba najbliżej do zagrody


Podstawową jednostką zabudowy gospodarstwa wiejskiego nie tylko w tradycyjnej wsi, lecz również we wsi współczesnej jest zagroda. Ogólnie rzecz biorąc w skład zagrody wchodzą chałupa mieszkalna wraz z budynkami gospodarczymi i podwórzem. Do tego dochodziły elementy opcjonalne: ławy, studnie, ogródki i tak dalej. Wieś w Wiedźminie odbiega od tego standardu. Po pierwsze praktycznie nie istnieją tutaj formy takie jak zagrody, przynajmniej tej typowej dla wsi w Polsce (tak naprawdę nie tylko).

Po piewsze w oczy rzuca się brak obór. Nie ma obór - nie ma trzody, nie ma bydła, koni. Wokół obejść biegają tylko kury i gęsi, gdzieniegdzie przesiadują stada gołębi, dla których wybudowano gustowne gołębniki. A gdzie świnie i krowy (dobra, jest jedna krowa w Odmętach, wywołująca dziwne zainteresowanie płci pięknej)? Jest to temat potraktowany w grze po macoszemu, jednak bardzo istotny dla wsi, nie tylko polskiej. Posiadanie zwierząt nie było tylko wyznacznikiem zamożności, a taki wyznacznik  działa współcześnie w wielu krajach. Więź człowiek - zwierzę była i jest niezmiernie silna, bardzo pierwotna i zakorzeniona w ludzkiej naturze. Na tyle silna, że zwierzęta hodowlane często mieszkały z ludźmi w jednym pomieszczeniu. Każdy starał się mieć choć jedno zwierzę, nawet w bardzo ubogich chatach biedniaczych można było znaleźć jedną, dwie skrzynki dla kur. Zwierzęta trzymano w pomieszczeniach mieszkalnych nie tylko przez brak miejsca, ale i ze względów czysto praktycznych. Zimą dodatkowa żywa istota w izbie podnosiła temperaturę powietrza dzięki ciepłocie swojego ciała. Posiadanie zwierząt i praca przy nich była dla wielu wyznacznikiem cyklu dobowego, czymś tak naturalnym jak jedzenie, czy sen. I to wszystko co piszę wcale nie było typowe dla średniowiecza. Po dziś dzień na przykład w Rumunii można zaobserwować i poczuć więź, o której pisałem. Ba, w jednej z polskich zagród do całkiem niedawna żyła kobieta, która mieszkała z kozą w jednej izbie. bez prądu, z klepiskiem zamiast podłogi.

Tak więc nie mamy większych zwierząt i przypisanych im budynków. Co ciekawe na mapce Podgrodzia widać rysunek pługu ciągniętego przez wołu. Gdzie on się podział? Są kury i gęsi, które w ostateczności mogą mieszkać w tych małych komórkach przyklejonych do niemal wszystkich budynków, ewentualnie w jednej izbie z ludźmi. Jeśli więc drób zajmuje komórki, to gdzie trzymane są wszystkie narzędzia rolne? Mamy w Podgrodziu wiele pól uprawnych, gdzie rośnie zboże, kapusta, dynie... Ale nie ma czym utrzymać te pola. Cóż, widocznie wieśniacy zmuszeni są do pracy ręcznej. Ciężka dola, Podrodzian, oj ciężka. Przynjmniej tu i ówdzie stoją wozy. Tylko kto je pociągnie? Zaprzęg gołębi?

Przejdę jeszcze do obrazka przedstawionego powyżej. Układ budynków na ilustracji jest iście "zagrodowy", ale niestety obie chałupy są mieszkalne. Takich zestawień w zagrodach nie było. Budowano jedną chałupę, w której mieszkała wielopokoleniowa rodzina, zdarzało się, że w jednej izbie. W XX wieku zdarzały się sytuacje, w których dobudowywano jeszcze jeden dom mieszkalny, ale był to budynek ceglany. Nowszy, mocniejszy, z nowej epoki, niemal z innego świata. W Wiedźminie czas stanął w miejscu - mamy oto dwie niemal identyczne chałupy w jednym miejscu. A jeśli to jest zagroda, to symbol braku postępu gotowy. Właściwie tak jest w niemal każdej produkcji fantasy - przez wieki architektura, stroje, tradycje niemal się nie zmieniają.

Karczma rzecz święta... ale i tak możemy ją spalić!

Pan krasnolud na pewno potajemnie jest wiejskim podpalaczem

Karczma w Podgrodziu jest niesamowitym zjawiskiem. O roli i usytuowaniu takiego budynku pisałem już wyżej. Co w niej jeszcze takiego nadzwyczajnego?

Karczma jest przysadzistym, wręcz olbrzymim budynkiem, można by powiedzieć, że aż nadaje się na uznanie go za centralny punkt wsi. Tak jednak nie jest, bo znajduje się na uboczu. W dodatku została otoczona ostrokołem. To właściwie niespotykane zjawisko w XIX wiecznej polskiej wsi,  w zasadzie wcześniej też nie praktykowano takich zabiegów - mówię o odgradzaniu jednego czy dwóch budynków tak wielkim ogrodzeniem. Jeśli już stawiano ostrokół, to w jego obrębie umieszczano główny budynek, najczęściej lokalnego rządcy, najważniejsze budynki gospodarcze, produkcyjne oraz otaczające domostwa. Stanowiło to centrum miejscowości, gród, dookoła którego dopiero potem dobudowywano kolejne budynki, nowe pierścienie ostrokołu... Tak powstawała wieś, potem miasteczko i miasto. Karczma i jej ogrodzenie jest odrębnym, nierealnym tworem. Można wytłumaczyć to prywatną inicjatywą karczmarza, który chciał chronić swój, co jak co, ale imponujący dobytek. Wszak karczmy pilnuje cały patrol milicji!

Jest w granicach ostrokołu jeszcze jedna, wręcz kuriozalna rzecz: mianowicie stanowisko kowala. W rzeczywistości było ono sytuowane możliwie jak najdalej od innych zabudowań z prostej przyczyny - kowal musiał ciągle pracować przy otwartym ogniu. Wystarczyła chwila nieuwagi i kuźnia stawała w płomieniach. Dopełnieniem dzieła zniszczenia mogły okazać się materiały, z których wykonywano budynki - drewno i słoma (choć kuźnię starano się budować z kamienia lub przynajmniej używać kamiennych gród). Odosobnienie kowala minimalizowało zniszczenia dokonane przez pożar. Tak było w rzeczywistości, ale tak nie jest w Wiedźminie. Chyba każda kuźnia odważnie postawiona została wśród innych budynków, ta w Odmętach też. Problem dotyka również wiele innych gier RPG. Ludzie mieszkający koło kowala muszą mieć stalowe nerwy, pożądne stopery do uszu i bardzo duże wiadra.

Tylko wiedźma, czy aż wiedźma?

Siedem wiorst ode wsi, w kurnej chacie na przyzbie, z krukiem na ramieniu, z basiorem i lagą u boku, w kir odziana, pod kadzią iskrę nieci, o miesiącu napar warzy.

Lao Che - Wiedźma

Skoro było trochę o profanum, wejdźmy stopniowo w tematy sacrum. Oczywiście we wsi nie mogło zabraknąć wiedźmy. O dziwo nie jest nią stereotypowa wysuszona starucha, a ponętna kobieta, której biust do pasa bynajmniej nie sięga, a na pewno nie będzie sięgać przez najbliższe kilkadziesiąt lat. Ładuje się ona w konflikt z lokalną społecznością, ale o tym może innym razem. W konflikt popaść jej było łatwo, bo wiedźma postanowiła zamieszkać we wsi.

Wiedźma, czarownica, czarnoksiężnica... kobiety, którym niejednokrotnie przypisywano konszachty z nadprzyrodzonymi siłami i czynienie czarów zazwyczaj mieszkały w odosobnieniu. Opozycją były szeptuchy, czy zielarki: zwykle poważane i akceptowane w wiejskiej społeczności. Jedno jest pewne, osoby te wywoływały niepokój. Z kultorowego punktu widzenia czarownice, czyli te "złe" postaci były kozłami ofiarnymi. Istnieje teoria, że społeczeństwie zawsze muszą znaleźć się kozły ofiarne, a najłatwiej ich szukać wśród ludzi innych, odstających od ogólnie zdefiniowanej normalności, wśród odmieńców. Właśnie takie były czarownice albo za takie je uważano, szczególnie w średniowieczu. To one musiały mieszkać z dala od osad ludzkich, chroniąc się w ten sposób nie tylko przed wyszydzeniem i poniżeniem, ale także niejednokrotnie przed śmiercią. To im przypisywano nieszczęścia, które przecież zdarzyć się mogły każdemu. Ich przeciwieństwem były kobiety (rzadziej mężczyźni), że tak powiem, parające się białą magią. Wspomniane wyżej szeptunki, uzdrowicielki, zielarki... Leczyły chorych ludzi i zwierzęta, odczyniały, przyjmowały porody. Te z kolei były raczej akceptowane i poważane. Niepokój spowodowany obecnością tej złej lub dobrej manifestowany był w dwójnasób. Albo ją respektowano, albo starano się pozbyć. To drugie było bardzo często wynikiem nacisku ze strony chrześcijaństwa coraz bardziej mieszającego się z lokalnym folklorem. Według niego przecież osoba parająca się czarną magią podarowaną przez Szatana była krótko mówiąc zła i należała się jej śmierć, często bardzo długa i bolesna.

A co z naszą wiedźmińską wiedźmą? Na pewno nie mieszka w odosobnieniu. Co prawda by do niej dotrzeć trzeba było zejść z najczęściej uczęszczanych dróg, ale mimo wszystko - jej dom znajduje się zaraz przy karczmie, w dodatku w sąsiedztwie innych budynków (punkt 4 na mapce). Chałupa Abigail w niczym nie różni się od innych, nie jest ani uboższa, ani bogatsza. jedyne co sprawia, że wiemy, iż z tym miejscem jest coś nie tak to czaszki jeleni na kolumnach i stojąca nieopodal dziwna kościana konstrukcja. Wiedźmie przypisywano wszystkie nieszczęścia jakie spadły na Podgrodzie. Ludność podjudzana przez kapłana łatwo wpadła w szał. Stąd niedaleko już do chęci mordu. Jakie to prawdziwe...

Na rozstajach dróg

Kapliczka na rozstajach. Znak informacyjny, a zarazem pies na demony


Ten aspekt bardzo mi się spodobał i widać w nim konsekwencję twórców. W Podgrodziu stoi kilka kapliczek poświęconych Wiecznemu Ogniowi, a trzy z nich stoją na rozstajach dróg. Co w tym takiego wyjątkowego?

Wierzenia ludowe nie raz wspominają o rozstaju dróg jako o miejscu wyjątkowym. To tutaj straszyły potępione dusze, tutaj manifestowały swoją obecność demony. Na rozstaje wynoszono również choroby, aby się ich pozbyć z obejścia lub ze wsi! Z czasem zaczęto stawiać symbole religijne: krzyże, figury, kapliczki mające na celu swojego rodzaju egzorcyzmowanie tych miejsc.  Była jeszcze jedna tradycja związana z rozstajem:  dzień wszystkich świętych rozpalano ogniska, które miały wskazać wędrującym duszą drogę. Może do tego piją twórcy Wiedźmina, stawiając na rozstajach kapliczki Wiecznego Ognia i każąc nam w jednym z zadań zapalać tam znicze? Co prawda cel tego questa jest inny niż w rzeczywistości, ale to nadal jest bardzo widoczne nawiązanie do tradycji wsi polskiej.

Oczywiście figury i kapliczki stawiano nie tylko na rozstajach, a ich rola mogła być bardziej przyziemna. Znaczenie wybudowanego symbolu związane było z charakterem miejsca. Przykładowo tam gdzie droga zbliżała się do rzeki lub przy mostach stawiano figurę Świętego Nepomucena - męczennika, który zginął utopiony w rzece, patrona między innymi tonących i mostów. Kapliczki przydrożne pełniły również funkcje informacyjne: podróżny wiedział, że zbliża się do osady ludzkiej, a charakter kapliczki zdradzał  panujące wyznanie.

Miejsce mocy? To takie... prawdziwe!

To tu Geralt czerpie energię do swoich Znaków


W wielu miejscach w grze napotykamy miejsca mocy, punkty, z których możemy czerpać magiczną energię potęgującą nasze Znaki. Także w Podgrodziu jest taka lokacja, znajdująca się w pewnym oddaleniu od wsi (punkt 3 na mapce). Wydaje się, że to rozwiązanie rodem z gatunku fantasy. Nic bardziej mylnego - miejsca mocy przypominają łyse góry, będące częścią folkloru polskiego!

W pobliżu niemal każdej większej wsi lub miasta w wielu rejonach Polski znajdowały się wyjątkowe miejsca pełne tajemniczej energii. Nazywano je łysymi górami,  a te najbardziej znane to oczywiście Łysa Góra (Łysiec) w Górach świętokrzyskich, czy Ślęża. Jednak musiały to być żadne wzniesienia. Łysą górę mogła stanowić mała polana w starym zagajniku, formacja skalna, pagórek... To w tym miejscu odprawiano rytuały dziękczynne bóstwom odpowiedzialnym za pomyślność zbiorów, żniw, płodność zwierząt. Tutaj również kontaktowano się z zaświatami. I znowu pragnę powiedzieć, że nie odnoszę się tu tylko do czasów przedchrześcijańskich. Łyse góry istniały dużo później i nie przeszkadzało to wcale religii. W polskiej wsi wiara chrześcijańska bardzo mocno wymieszała się z pogańskimi tradycjami i wierzeniami i to jest chyba najbardziej niesamowitą rzeczą w folklorze Polski. Po dziś dzień słyszy się o dziwnych postaciach i światłach w pobliżu łysych gór, a środowiska neopogańskie organizują tam spotkania. Prawda jest taka, że wiedza o łysych górach zaczyna umierać. Nadal we wsiach najstarsze osoby potrafią wskazać, gdzie leży to magiczne miejsce, ale jest ich coraz mniej. Łyse góry popadają w zapomnienie, wielu już nigdy nie uda się odnaleźć. 

Szkoda, że w Wiedźminie miejsce mocy wiąże się jedynie z poborem energii przez Geralta. Bardzo prawdopodobne, że moje nawiązanie do łysych gór jest wymuszone, a twórcy nawet nie pomyśleli o folklorze tworząc niebieskie punkty mocy. Niemniej jednak dla mnie skojarzenie jest dość oczywiste.

Możnaby tak długo...

Na wyżej wymienionych zagadnieniach poprzestanę. Prawda jest taka, że tematyka jest niezwykle obszerna i możnaby napisać znacznie więcej. Ba, można by napisać na ten temat świetną pracę magisterską! A zagadnień jest tak wiele: rozdział o rodzajach studni, jakie spotykamy w Wiedźminie, o budowie strzech domostw, o młynach i innych obiektach produkcyjnych i użytkowych, o ślicznych ulach (typy kłodowy i figuralny, full historyczne!) w wiosce Odmęty...

Ostatecznie wieś w Wiedźminie można nazwać miejscem, które było projektowane przez ludzi szukających inspiracji w tradycji ludowej. Jest tu co prawda mnóstwo uproszczeń i rzeczy dosyć umownych, jednak reasumując mogę ze spokojem powiedzieć: od Podgrodzia i Odmętów faktycznie bije słowiańskością!

Śliczne, polskie  ule. Co prawda powinny stać w sadzie wśród drzewek owocowych, ale i tak są bardzo miłym detalem.

W drugiej części, która powstanie w bliżej nieokreślonej przyszłości znów wrócimy do tematu, tym razem zajrzymy do kilku wnętrz i przyjrzymy się wiejskiej społeczności i problemom, z jakimi się borykają na co dzień.

PS. Wielkie dzięki dla M.  za uzupełnienie moich braków w wiedzy z zakresu tradycji ludowej :)

Maurycy
9 listopada 2013 - 16:36

Komentarze Czytelników (37)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.11.2013 00:04
maciek16180
odpowiedz
maciek16180
54
Konsul

O cholera, super tekst! Jeszcze nie widziałem tak ciekawej i drobiazgowej analizy polskości Wiedźmina. Szczerze gratuluję i życzę powodzenia w trzymaniu wysokiego poziomu!

10.11.2013 09:26
Matekso
odpowiedz
Matekso
96
Generał

garść ludologi, szczypta rozprawki, odrobina jadu i przepis na bloga udany. Po prostu w jedynce mieliśmy swobodę łażenia, otwartość na wsi tworem przypominające ukształtowanie europejskiej krainy, a cz.2 W, to już autorzy popuścili wodze fantazji i zrobili z tego bajkową, magiczną krainę rodem z kreskówek Disneya( plus lokacje robiące sztuczne wrażenia otwartych. Niestety zanosi się na to, że trójka idzie tym torem i da nam malowniczą, magiczną kreskówkę bez tego czegoś co ma cz.1, a co jest dla nas istotne Polakó.

10.11.2013 11:40
odpowiedz
ww1990ww
73
Konsul

Co do karczmy można to wytłumaczyć pewnego rodzaju mutacją prawa mili.

10.11.2013 12:03
sekret_mnicha
👍
odpowiedz
sekret_mnicha
200
fsm

GRYOnline.plTeam

Krótko: dobra robota. Wysoko postawiłeś sobie poprzeczkę, obyś wytrwał :)

10.11.2013 12:40
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

@petru9933, no w sumie często się zdarzało, że Geralt wchodził komuś do domu i medytował ;) A co do miejsc mocy w rzeczywistym świecie to pomijając łyse góry, to tak, świątynie często stawały na punktach wyjątkowych, gdzie ponoć czuło się jakąś energię.
@maciek, Matekso - dzięki.
@ww1990ww, możliwe, choć według mnie to dość daleko idące skojarzenie
@siekret_mnicha, dzięki. Jestem pewien, że niektóre tematy jakie mam w zanadrzu nie będą się równać z poruszonym, ale postaram się jeszcze nie raz pozytywnie Was zaskoczyć.

10.11.2013 16:06
👍
odpowiedz
Firrea
1
Junior

Zarąbisty artykuł panie Maurycy :) Więcej takich!

A ktoś o małpkę pytał, było w Wieży Jaskółki coś takiego:
"Stworek był nieduży, niewiele większy od psa pekińczyka. Trochę też pekińczyka przypominał. Z oblicza. Z reszty przypominał małpkę"

Może to właśnie to?

13.11.2013 08:10
odpowiedz
dzedi
4
Junior

Brawo! Takiego artykulu nie spodziewalem sie przeczytac na GOLu.
Zachecam do kontynuowania takiej tworczosci.

Powodzenia!

16.11.2013 17:17
odpowiedz
darek79r19
71
Pretorianin

Według autorów Wieśka widocznie na wsi nie było krów poza jedną - czyli gatunek prawie wymarły. Natomiast do orania zakładano kobietom homonto bo konie to napewno był gatunek wymarły. no ale nie o krowy i konie chodziło w tej grze, Same chaty i zagrody były spoko. Szkoda, że w drugiej części fabyła prowadziła jak po sznurku i zwiedzamy tylko zamki i obozy.

16.11.2013 19:07
mmaakkss
odpowiedz
mmaakkss
51
Generał

Wiedzmin 1 >>>>>>>> Wiedźmin 2

16.11.2013 20:12
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Dziękuję.
@mmaakkss, jeśli miałbym już zestawiać te dwie gry, to też prawdopodobnie doszedłbym do podobnej oceny. Wiedźmin 1 był swojego rodzaju eksperymentem. Twórcy użyli polskiego bohatera książkowego, trochę znanego za granicą, ale bez porównania z Polską, wrzucili go w świat Polskę przypominający, nie tylko pod względem opisywanej architektury wsi, ale i na przykład demonologii i bestiariusza. To była wielka niewiadoma, a rynek zagraniczny wchłonął grę niczym Siemko fisstech. Świat poznał wiedźmina, a Wiedźmin stał się mocną marką. Dwójka była murowanym top sellerem. Żeby top sellera odpicować wrzucono go w bardziej typowy dla fantasy świat. Wielka szkoda, nie wiem co ten ruch miał znaczyć, czemu wyzbyto się swojskości, tego niepowtarzalnego i nieznanego zagranicznym graczom klimatu. Ktoś wyżej napisał, jedynka była dla Polaków i trochę o Polakach. Dwójka jest uniwersalna. Nie twierdzę, że to zła gra, o nie. Jest bardzo dobra, ale szkoda mi wyzbycia się tej słowiańskiej nuty. Może po prostu nie pasowała już do założeń fabularnych.

16.11.2013 22:23
AIDIDPl
odpowiedz
AIDIDPl
119
PC-towiec
Wideo

Dla mnie też W1>>W2, ale W2 wcale nie jest złą grą, bardzo lubię w niego grać i zagram jeszcze nie raz. Jednak urwało troszkę na klimacie i muzyce, które w W1 były mistrzowskie. Polecam odsłuchać Full Soundtrack z W1, wg mnie dużo lepszy od dwójki, choć ta miała swoje momenty...

Poza tym bestiariusz, który w jedynce był chyba 3x większy od dwójki. I te potwory też były inne, paskudne i obrzydliwe...

http://www.youtube.com/watch?v=tFIbVqHOOIU ---> 1:10 pamiętacie? Jeśli nie to się chędożcie...

P.S. Oby muzyka w Dzikim Gonie była jak najbardziej zbliżona do W1...

16.11.2013 22:28
odpowiedz
Shasiu
19
Konsul

Ale sam Sapkowski nie wzorował się tylko kulturą słowiańską, a raczej była to mieszanka wielu kultur. Jak już wielokrotnie pisałem, wszystko zależy od lokacji, obóz Kaedwen, krasnoludzkie miasto, czy elfie ruiny jakby nie patrzeć słowiańskie nie będą, natomiast takie Flotsam już tak.

17.11.2013 10:37
odpowiedz
ubersniper
89
Pretorianin

Wszystko się zgadza z moim poglądem.
Wiedźmin był polską grą a Wiedźmin 2 jest już tylko robiony przez polaków - różnica spora.
ps. Liczę na artykuł lustrujący W2 z opisem niepasujących akcentów :).

17.11.2013 14:16
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

ubersniper, jeśli już to nieprędko. Najpierw będzie druga część o W1. Do W2 zabiorę się dopiero za jakiś czas, jeśli już postanowię go ogarnąć. Sęk w tym, że w "dwójce" porównywanie świata do rzeczywistego trochę mija się z celem.

17.11.2013 15:44
Matekso
odpowiedz
Matekso
96
Generał

Gdyby nie brak czasu i i poczucie jego trwonienia( wszak stale lista tytułów przybywa), zagrałbym w Wiedźmina1 trzeci raz!!! Nie chcę przez to powiedzieć, że gra jest dla Polaków i o polakach, Wiedźmin1 dopiero w połączeniu z: klimatem Słowian, kulturą + otwartością + rozgrywką + mechaniką i rozwojem postaci, dawał o wiele więcej frajdy niż część II, która ni jak słusznie zyskała miana samouczka dla Amerykańskiego rynku i do bólu liniowymi lokacjami i jak ktoś powiedział wcześniej z niebogatym bestiariuszem.

17.11.2013 18:05
djyanush
odpowiedz
djyanush
83
Pretorianin

No niestety ale ja też dołączam sie do stwierdzeń że W1 był lepszy. a już szczególnie rozdział IV (jeśli chodzi o klimat słowiański) był niesamowity - wioska i do tego ta muzyka która nam tam towarzyszyła. niestety ale w W2 tak fajnie już nie było. za bardzo wg mnie poszło to trochę w stronę np. Władcy pierścieni (przynajmniej jeśli chodzi o wygląd świata).

17.11.2013 18:29
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Na pewno po części jest to związane z tym, co Shasiu mówił i to usprawiedliwia twórców. Niemniej jednak czegoś dwójce brakło, tej iskry z jedynki. Trudno. Trzeba mieć nadzieje na to, że trójka będzie co najmniej bardzo dobra ;)

17.11.2013 19:28
odpowiedz
zanonimizowany737571
3
Pretorianin

NAJNUDNIEJSZA GRA W JAKA MIALEM NIEPRZYJEMNOSC ZAGRAC

17.11.2013 21:58
BFHDVBfd
odpowiedz
BFHDVBfd
102
KAPITAN
Wideo

Wiedźmin 1 jest lepszy od Wiedźmina 2 klimatem, muzyką, lokacjami, kolorystyką graficzną, praktycznie wszystkim prócz technologii, silnika graficznego. Zwróćcie uwagę na te piękne słowiańskie lokacje w W1 jak Podgrodzie czy Odmęty i Brzeg i tą piękną muzykę lecącą w tle na Brzegu. To było coś pięknego niezapomnianego. Dodam linka na końcu tego posta. Soundtrack jest najlepszym jaki kiedykolwiek słyszałem. Te odniesienia do Balladyny i innych polskich utworów są dowodem na to, że jest to gra dla nas Polaków. Te lokacje jak Podgrodzie czy Odmęty są genialne, ale zwróćcie uwagę na Wyzime Klasztorną tam bieda aż kuje w oczy ta przygnębiająca kolorystyka dogłębnie ukazuje panującą tam biedę. W W2 tego nie uświadczycie tam dominują świecące, jaskrawe kolory, praktycznie wszystko się tam świeci. Wiedźmin 1 jest najlepszą grą w jaką grałem, a grałem w wiele gier, ale ta gra jest po prostu piękna.

http://www.youtube.com/watch?v=IynOiDJE64Q - Brzeg. Przesłuchajcie całe.

18.11.2013 14:51
odpowiedz
ubersniper
89
Pretorianin

Amazing_Maurice -> Mała retoryka z mojej strony. Trafna uwaga: Analiza porównawcza w W2 była by druzgocąca. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądać w Wiedźminie trzecim. Może mimo wszystko postarają się trochę bardziej w kwestii swojskości i autentyczności świata.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze