O co chodzi z tymi symulatorami? - Rasgul - 11 grudnia 2013

O co chodzi z tymi symulatorami?

Pytanie na wstęp – czy jest jakaś dziedzina życia, która nie została jeszcze zasymulowana przez gry wideo? A przynajmniej jakiś zawód? Wątpię. Oprócz popularnego praktycznie wszędzie Symulatora Farmy, mamy w końcu też coś takiego jak: symulator pociągu, autobusu, policji, jazdy, misji ratunkowych czy czołgu. A to dopiero wierzchołek góry lodowej! Co powiecie na odwzorowanie: śmieciarki, demolki, koparki, prac leśnych, wędkarstwa, wózka widłowego, maszyn budowlanych, taksówki, lawety, usuwania skażeń, kopalni odkrywkowej, skoków bungee, platformy wiertniczej, albo transportu rzecznego. Na pewno jeszcze coś po drodze pominąłem. Może mi ktoś powiedzieć skąd się tyle tego bierze? I po co to na rynku?

Da revolution of gaming! | gry-online.pl

Lepszym pytaniem może byłoby: „Kto to w ogóle kupuje?”. W końcu takie dodatki DLC to również jest wielkie zło świata, a jednak znajduje swoich nabywców. Nawet ta straszna zbroja dla konia w Oblivionie się sprzedała, bo inni podchwycili patent i zaczęli go stosować na skalę światową. Także niezależnie jak bardzo niszowy oraz beznadziejny będzie produkt, to na pewno znajdzie się jego nabywca, albo nawet ich większa ilość. Jednak symulatory to nie jest żadne potknięcie przy pracy. To fenomen, który obecnie w garści trzyma sporą część rynku. I to nie tylko u nas w Polsce.

Ten problem, a raczej dziwny fakt, dostrzegłem całkiem niedawno, podczas buszowania pomiędzy regałami w sklepie z grami (rym nie z tej ziemi) wideo. Nie dziwiłem się, że znajdę tu tytuły przeznaczone  na różne platformy. Posiadam tylko PC i PS3, także interesowały mnie wyłącznie produkcje na te maszynki. Spotkałem oczywiście mnóstwo kopii nowego Call of Duty, tegorocznej odsłony serii FIFA, tudzież takiego Diablo III. Żadne zaskoczenie. Moje oczy jednak przykuł dział z tymi tańszymi grami, bo zwyczajnie zaciekawiony byłem co ostatnio wpadło do reedycji. Mało znalazłem tutaj Premium Games czy choćby Pomarańczowych Kolekcji Klasyki. Po brzegi wystawały tylko różne symulatory. Cicho uśmiechnąłem się pod nosem, choć tak naprawdę wewnątrz siebie śmiałem się aż do łez. Wróciłem do domu i zacząłem badać temat, ale nadal nie potrafię zrozumieć tego wielkiego bum na gry z tego gatunku.

3kropki.pl

Widzę również jasne strony symulatorów i nie dziwię się, że niektóre z nich odniosły sukces. Na dysku moich znajomych często mogę znaleźć zainstalowany Symulator Farmy, albo Euro Truck Simulator. To całkiem dobre tytuły, oferujące duże ilości zabawy w stosunkowo niskiej cenie. W dodatku nie mają żadnych „nerdowskich” podtekstów i nie zabierają nas w magiczne krainy. Spełniamy w nich po prostu ciche ambicje zostania kierowcą wielkiego tira czy bycia wielkim bambrem (czyli wielkim gospodarzem rolnym, bo tak, wierząc moim rodzicom, wcześniej się na nich mówiło). Brakuje tu jedynie konsekwencji, jakie mogłyby wyniknąć w normalnym życiu. Przecież jak rozbijemy się samochodem ciężarowym, to możemy wczytać ostatni zapisany stan gry. A żeby jeździć ciągnikiem, nie trzeba posiadać uprawnień, tylko umieć odpowiednio naciskać strzałki na klawiaturze. Nic wielkiego.

Zastanawia mnie jedynie, pojawianie się na półkach sklepowych takich cudów jak choćby symulator złomowiska czy innego tartaku. I jeszcze lepsze jest to, że znajdują się na to nabywcy! Pomijam oczywiście tych, którzy kupują to wyłącznie w celach humorystycznych, albo żeby dodać nieco goryczy do swojego słodkiego, gamingowego życia. Nie chcę też być w skórze dziecka, które zamiast Raymana dostanie podobny syf pod choinką czy jako prezent urodzinowy. Przecież to nie jest nawet grywalne, a lepszą oprawę audiowizualną potrafią zrobić moi znajomi z klasy. Więcej zabawy pewnie miałbym z faktycznej pracy na złomowisku. Takie to jest angażujące. Duża część dzisiejszych symulatorów to kaszanki same w sobie i aż strach pomyśleć, że stoją w sklepie prawie na równi z Batmanem, albo innym Borderlands. Ciężko nawet taką ArmA czy GTR Evolution zamknąć w jednym domu z tego typu pomyłkami branży. Zastanawiam się tylko jak bardzo chorym trzeba być, żeby nazwać Symulator Farmy faktycznym symulatorem. Gry z tego gatunku mają za zadanie wiernie odwzorować realizm, co niestety w tym przypadku nie wychodzi. Ile razy widziałem przez rękaw znajomego, jak wielki ciągnik potrafił zrobić bączka w powietrzu, po zderzeniu się z malusieńkim wzniesieniem. W zasadzie to główna atrakcja, czyli system jazdy i odpowiedzialna za niego fizyka jest straszliwie drętwa, sztywna i nierealistyczna. Ale jednak! Ludzie w to grają!

Takie symulatory akceptuję! :) | armagame.info

I tutaj mam rozdwojenie jaźni. Nie potrafię sobie wytłumaczyć czemu ludzie w ogóle w to grają. W czym tkwi sukces i fenomen symulatorów. W niskiej cenie? Prostocie rozgrywki? Braku zbyt dużego realizmu w symulacji? Czemu nie odpycha ich ta paskudna grafika? Drętwy, nudny i całkowicie beznadziejny gameplay? Jak to się dzieje, że mówiąc Dark Souls, wszyscy patrzą na mnie jak na obłąkanego, a wspominając tylko o Symulatorze Farmy, widzę jak trzęsą im się uszy od ekscytacji? Wytłumaczy mi to ktoś? Mój mózg jednak kompletnie tego nie pojmuje. Czemu taki Darksiders sprzedał się katastrofalnie, a twórcy tych gierek od złomowisk czy innych wózków widłowych taplają się w kasie? Dobre pytanie, na które niestety nie potrafię sobie odpowiedzieć.


Zachęcam do odwiedzania mojego fanpage na facebooku oraz ćwierkacza. Znajdziecie tam sporo różnych przemyśleń, głupot i dowiecie się co słychać u Rasgula. Pozdrawiam!

Rasgul
11 grudnia 2013 - 20:00

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.12.2013 21:02
dateusz
dateusz
14
Chorąży

Osobiście nie widzę innego powodu żeby dopaść się do jakiegoś symulatora koparki poza robieniem głupich filmików na jutube :P

11.12.2013 15:50
phase83
odpowiedz
phase83
59
Pretorianin

W odpowiedzi na Twoje pierwsze dwa pytania. Symulator aborcji, ewentualnie ginekologa. Co do samego tekstu. Na serio nie potrafisz sobie odpowiedzieć na ostatnie pytanie? Skoro coś się sprzedaje to znaczy, że ma swoją grupę docelową i ktoś to kupuje. Poza tym skąd masz takie info, że twórcy tych gier taplają się w kasie? Generalnie zawiodłem się na tym bzdurnym wpisie.

11.12.2013 16:00
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
72
Silence of the LAMs

Pewnie kupują to ludzie w ramach urozmaicenia od sztampowych produkcji z segmentu AAA.

Co do pierwszego pytania - curling!

11.12.2013 16:01
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
96
Legend

A ja tam sam pykałem w symulator demolki.

Nie jesteś targetem takich symulatorów.

11.12.2013 18:18
Cobrasss
odpowiedz
Cobrasss
143
Senator

:P Ile razy tak można zabijać innych, albo tłuc biedne zabłąkane psy, dzięki takim gierom przemoc znika.

11.12.2013 20:32
mastarops
odpowiedz
mastarops
80
Konsul

Prosta sprawa, gry te są relaksujące i przystępne pod każdym względem. A dlaczego ludzie lubią minecrafta? Bo można sobie budować rzeczy. Ja osobiście lubię grać w strategie na najniższym poziomie trudności, bo to przyjemne i relaksujące. Z drugiej strony dark souls ukończyłem na NG++ i tez mi się podobało, ale czasami lubię się po prostu przy grze odprężyć.

11.12.2013 22:04
odpowiedz
pablo264
33
Chorąży

Co do pytania na wstęp to mógłbym wymienić pewnie ze 100 ale mi się nie chce...co do reszty to aż żal czytać te bzdury...

11.12.2013 22:06
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
96
Legend

Prosta sprawa, gry te są relaksujące i przystępne pod każdym względem.

Te symulatory mają strasznie frustrujące sterowanie.

11.12.2013 23:36
😍
odpowiedz
zanonimizowany699497
104
Konsul

Ja nie wiem w którym miejscu te gry są przystępne. Może są ubogie, ale na pewno nie przystępne, głównie dzięki kompletnie skopanemu sterowaniu i częstym błędom. Porównywanie tego do Minecrafta to jakiś żart i obraza dla tej gry, nie jestem jej wielkim fanem, ale to zupełnie inna liga i możliwości zabawy.

12.12.2013 08:45
👎
odpowiedz
Flagun
27
Chorąży

Och autor wykazał się swoim wielkim ego. Gra ma być rozrywką i jeśli spełnia sowje przeznaczenie to oznacza, że jest potrzebna na rynku. A, że autorowi się taki typ gier nie podoba to niech sobie pogra w ARMA i zostawi symulator farmy (który ogląda tylko przez ramie kolegi - ach te odcięcie sie od prostackich gier). Porada na dziś czas rozszerzyc swoje horyzoty myśleniowe i spoglądać na świat nie tylko przez swoje "ja".

12.12.2013 16:44
Cziczaki
odpowiedz
Cziczaki
134
Renifer

Rasgul, ale ty młody jesteś xD.

12.12.2013 17:37
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

@Flagun
W Symulator Farmy faktycznie grałem, bo musiałem poczuć gameplay i sterowanie. Sprawdziłem z ciekawości. Także nie zarzucaj mi, że nie grałem. W tekście wspomniałem tylko o patrzeniu przez ramię znajomego. Ciężko mi się przyznać do grania w TO COŚ.

Porada na dziś czas rozszerzyc swoje horyzoty myśleniowe i spoglądać na świat nie tylko przez swoje "ja".
Porada na dziś dla ciebie. Nie wchodź na bloga, spodziewając się obiektywnych tekstów. Wchodzisz na mojego bloga, czytasz moje odczucia. Po drugie tekst stanowi pytanie do społeczności. Niektórzy próbują mi tłumaczyć co im się podoba w symulatorach. Doceniam to i tego chciałem w komentarzach. Przy okazji pokazałem swoją opinię i byłem ciekaw reakcji. Po to powstał ten wpis.

Co ciekawe wspominałem o argumentach ZA symulatorami. Czytaj ze zrozumieniem, potem "hejtuj".

@Cziczaki
To ironia? :D

12.12.2013 17:38
Koktajl Mrozacy Mozg
odpowiedz
Koktajl Mrozacy Mozg
158
VR Evangelist

Prawdziwe simy sa fajne, szkoda ze odrazu cie na gleboka wode wrzucaja. W grach jak Arma czy innych "realsimach" symulacja powinna byc wprowadzana stopniowo by gracz mogl sie przyzwyczaic bo wiekszosc gier jest arcadem i trudno nagle dostajac sima czy to Arma czy Take a.... gdzie 1 blad i po tobie. Chetnie bym pogral ale nie mam czasu na czytanie, ogladanie filmikow, wolalbym aby to gra w trybie SP wprowadzala coraz to wiekszy realizm

12.12.2013 23:04
Docenci
😍
odpowiedz
Docenci
68
Pretorianin

Gram w OMSI (teraz wyszło 2!!!), Train Simulator, Euro Truck i parę innych dziwolągów... Przyznaję się, wózek widłowy i farmę też zaliczyłem. :)

Dlaczego?

Pracuję jako informatyk, mam 35 lat... Gdy przychodzę do domu, potrzebuję odciąć się od rzeczywistości i porobić coś co nie wymaga analitycznego myślenia. Jeżdżenie autobusem czy pociągiem przez 2 godzinki to jak balsam na korę mózgową. :)

TL;DR: To relaksuje.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze