Poza domem. Poza kontrolą. Max Payne 3. Yeah! - fsm - 13 stycznia 2014

Poza domem. Poza kontrolą. Max Payne 3. Yeah!

fsm ocenia: Max Payne 3
85

Próbowałem uciec. Wielokrotnie. Z uporem. Bezskutecznie. Świat, w którym czas odmierzany jest za pomocą metronomu wystrzałów z dziewięciomilimetrowej lufy nie wypuszcza swoich obywateli tak łatwo. Brnąłem więc dalej, w coraz większe bagno, choć wydawało się, że jedyną rozsądną rzeczą do zrobienia jest zanurzyć się w szklance whisky po sam czubek ogolonej głowy. Sao Paulo, gorące, egzotyczne, rozkrzyczane głosami tysięcy durnych bogatych dzieciaków, okazało się być moim katharsis. Wjechałem do Brazylii jeszcze jako Max Payne, ale wyjechać miał ktoś zupełnie inny.

Nowy świat, nowy Max, stara (czyt. wysoka) jakość.

Opowiem wam moją historię, choć wielu już ją słyszało. No bo czy jestem pierwszym, głupim amerykańskim gringo, który wpakował swoje niezdarne łapska w aferę, która przerasta nie tylko jego samego, ale też każde wyobrażenie, jakie mógł o sobie kiedykolwiek mieć? A musicie wiedzieć, że jako nowojorski gliniarz przez chwilę byłem dobry i szczęśliwy. Patrząc wstecz wydaje się, że trwało to jakieś 5 sekund. Zabrali mi żonę, zabrali córkę, zabrali odznakę.

The most epic of splits (z pozdrowieniem dla JCVD).

Te dwa nieco kulawe akapity to moja próba oddania hołdu temu, co w serii Max Payne zawsze było na najwyższym poziomie. Narracja w wykonaniu głównego bohatera nadal ma tą niezwykłą, filmowo-książkową jakość i wręcz ocieka solidną, mroczną, kryminalną intrygą (mimo przeprowadzki Maksa do kraju, w którym nie uświadczymy zaśnieżonych alejek). Max Payne to postać ciekawa, bardzo dobre połączenie bohatera tragicznego i kontrolującego się psychopaty, rzecz jeszcze względnie rzadko spotykana w świecie gier komputerowych. Rockstar przejął schedę po Remedy i poradził sobie znakomicie. Co prawda fabuła jako taka nie zaskakuje, ale jest dobrze poprowadzona, a dzięki ciekawym bohaterom chce się ją poznać do samego końca. Słuszną decyzją okazało się też wprowadzenie retrospekcji do czasów nowojorskich, bowiem 100% Maksa w Sao Paulo mogłoby być nieco trudniejsze do przełknięcia. Jedyny minus - brak narkotycznych wizji, które stanowiły tak miłe urozmaicenie fabuły w jedynce i dwójce.

Nawiązania do komiksowych przerywników pojawiają się podczas ładowania poziomów.

Kontynuując wątek "minusowy" (na szczęście bardzo krótki) - pod koniec przeciwko Maksowi zostaje rzucona absurdalna ilość oponentów, co trochę niszczy klimat opowieści, na dłuższą metę nieco drażniące są agresywne filtry graficzne (które są, nawiasem mówiąc, bardzo fajne, ale w nieco mniejsze ilości), potwornie denerwujący jest Rockstar Social Club, a także fakt, że w momencie gdy usługa zrobi się "offline" grac dalej nie można. A - i dostąpiłem rzadkiego ostatnimi czasy zaszczytu dwukrotnego "program przestał działać" i wizyty na pulpicie. Ale to tyle. Reszta jest, jakby to powiedział Max, niczym kanonada wystrzałów w mroźną, sylwestrową noc. Głośna, kolorowa i bardzo na miejscu.

Szybki powrót na stare śmieci.

10 godzin zajęło mi przejście ten barwnej, wybuchowej kampanii. Przygoda liniowa, ale na tyle ekscytująca i wciągająca, że poza powyższymi niewielkimi zgrzytami, nie miałem się do czego przyczepić. Śliczna grafika, dobry motion capture, świetny soundtrack i praca aktorów, bardzo rajcujące strzelaniny z niezawodnym bullet-time'em (szczególnie podobały mi się te oskryptowane momenty, gdy czas zwalniał, bo chciał tego scenarzysta) i urozmaicenie w postaci przejażdżki łodzią czy autobusem - wszystko dopracowano z należytą dbałością o szczegóły. Szczegóły  takie, jak Max trzymający w cut-scence broń, którą wcześniej zabrałem jakiemuś zbirowi. Mały detal, a cieszy.

Nieco humoru dla weteranów serii.

Fanów postaci i serii przekonywać nie trzeba, a ja zastanawiam się tylko, dlaczego tak późno sięgnąłem po Maksa Payne'a 3 (wszak na wyprzedaż ten tytuł trafiał już wielokrotnie). Co prawda zarówno "jedynka", jak i The Fall of Max Payne podobały mi się minimalnie bardziej, to jednak trzeba przyznać, że Rockstarowi świetnie się chodzi w cudzych butach. I nawet nie potrzebuję już MP4 - zakończenie okazało się być wystarczająco satysfakcjonujące zarówno dla mnie, jak i dla Maksa.

fsm
13 stycznia 2014 - 21:11

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.01.2014 18:21
zanonimizowany943726
28
Generał

Dobra recenzja, choć nie mogę zgodzić się z oceną - dla mnie 9.5 (może 10?)
Jedynka na równi z trójką, dwójka najgorsza, ale IMO wszystkie odsłony są po prostu wybitne, idealnie trafiają w mój gust

15.01.2014 18:32
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
143
Reaver is the Key!

Do jedynki i dwójki nie ma najmniejszego startu. Dobra gra, ale coś mi w niej nie pasuje.

15.01.2014 18:42
marcing805
odpowiedz
marcing805
133
PC MASTER RACE

Trójka połyka niemrawą dla mnie dwójkę i stoi na równi z jedynką. A etap rozgrywany w siedzibie Branco, to najlepszy level w strzelankach w historii dla mnie. MP3 na tle innych shooterów tej generacji to zbawiciel. Obok F.E.A.R i Batmana:AA, najlepsza gra generacji.

15.01.2014 18:53
Aen
odpowiedz
Aen
181
Anesthetize

Jedynka była świetna, często do niej wracałem. Ta mnie niesamowicie męczy, gram jakiś raz w tygodniu po 10-15 minut, bo potem mnie zwyczajnie nuży. To bardzo dobra gra, nie mam wątpliwości, ale...No właśnie sam nawet nie wiem.

16.01.2014 14:27
Amazing_Maurice
odpowiedz
Amazing_Maurice
86
Pretorianin

Mam podobne odczucia, co Aen. Jakoś nie mogę zdzierżyć tej gry, a przy 1 i 2 bawiłem się przednio. Ostatnio, nie wiem czy na gameplay.pl, ktoś pisał, że dwójka została fanowsko przeniesiona na silnik trójki. Ciekawe.

16.01.2014 14:36
eJay
👍
odpowiedz
eJay
189
Quaritch

gameplay.pl

Dobra recenzja, zgadzam się z oceną. Gra na pewno nie zapisze się jak poprzednie części, ale nie przynosi Maxowi ujmy. Dojrzałe zakończenie bardzo mi się podobało. No i ta muzyka...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze