Bzdury i dziwactwa w grach RPG - Antares - 14 stycznia 2014

Bzdury i dziwactwa w grach RPG

W ramach dyskowych wykopalisk trafiłem również na niepublikowany, archiwalny tekst poświęcony nieścisłościom, uproszczeniom, bzdurom i schematom w jednym z moich ulubionych gatunków gier wideo, czyli RPG. Oczywiście bez wielu z nich gry fabularne nie byłyby aż tak fajne, ale zastanawiając się nad "problemem" na chłodno, dość łatwo z pewnych rzeczy się zaśmiać.

Tytuły należące do gatunku noszącego dumnie brzmiącą nazwę Role Playing Games z założenia starają się jak najwierniej oddawać realia przedstawionych w nich światów. Wszak chodzi tu o odgrywanie ról, a więc od twórców należałoby wymagać, by owe role zostały przygotowane jak najlepiej. Patrząc na rozwój tego typu gier trzeba przyznać, że choć największy nacisk kładzie się obecnie na Action RPG, to spotykamy w nim coraz lepiej zrealizowaną interakcję z otoczeniem naszych herosów. Problem w tym, że każdy fan gatunku błyskawicznie potrafi wywęszyć pewne nieścisłości i dziwactwa, które kultywowane są w RPG od lat, a co najdziwniejsze nikt nie próbuje ich zmienić. Postanowiłem przyjrzeć się bliżej owym zjawiskom i krótko je opisać. Zaznaczam, iż robiłem to z pełną świadomością, że części z nich nie można po prostu zmienić, gdyż gra stałaby się niegrywalna. Zaleca się więc przeczytanie tekstu z lekkim przymrużeniem oka. Zapraszam w epicką podróż podczas której natrafimy na niejedno kuriozum fantastycznych światów konsolowych i komputerowych gier RPG.

Bohater powinien być jak najmłodszy i/lub jak najsłabszy

Złośliwi przypisują tę cechę gatunkowi jRPG. Wyobraźcie sobie królestwo najechane przez złowrogich zahartowanych w bojach rozbójników. Król zostaje zamordowany, a księżniczka i jedyna dziedziczka tronu uprowadzona? Któż więc wyruszy w niebezpieczną podróż celem uratowania białogłowej? Może weteran wojenny, który jest gotów oddać życie za królestwo? Niestety nie, bo zginął broniąc króla. Może potężny mag będący wieloletnim doradcą władcy? On też nie, gdyż jest zbyt stary i ma mnóstwo innych ciekawych zajęć do roboty. Bohater zastanie go później w swojej wieży, gdzie będzie mu próbował opchnąć po promocyjnej cenie zwoje z czarami. Na epicką wyprawę wybierze się nikt inny, jak biedny siedemnastoletni stajenny, którego rodzice zginęli podczas sztormu, wychowały go elfy i wilki, a w zamku dorabiał sobie ciężką pracą sprzątając nieczystości, po królewskim koniu. Zdaję sobie sprawę, że formuła „od zera do bohatera” daje graczowi poczucie satysfakcji, gdy rozwija swoją postać, lecz czasem mam naprawdę dość herosów, którzy na początku rozgrywki są strasznymi mięczakami. Na szczęście są odstępstwa od tej reguły i tu należą się brawa choćby dla Bioware, które wyszło z założenia, że Shepard od początku historii przedstawionej w sadze Mass Effect będzie niezłym madafaką. Nie można też przesadzać w drugą stronę, bo zaprawiony w bojach wojak, który zaczyna grę z drewnianym mieczykiem, którym tłucze złe gnomy ogrodowe to przesada. Postacie powinny być bardziej ludzkie nawet, jeśli przyjdzie im ratować świat. Dzięki temu historia zyskuje na wiarygodności.

Zabiłem tysiące wieprzków, dlatego mogę teraz pokonać smoka

Kolejna „lubiana” przeze mnie bzdura, którą niestety ciężko jest obejść tak by nie psuć przyjemności z grania. Nasz bohater może zatłuc nawet smoka, jeśli dostatecznie dużo czasu spędzi na mordowaniu za pomocą drewnianego kijka dzików, których nigdy nie brakuje w pobliskim lesie. Co prawda przypadek dwóch słynnych Galów z pewnego francuskiego komiksu zdaje się potwierdzać, że polowanie na dziki ma jakiś związek z byciem „uber zajefajnym”, ale mimo wszystko trudność walk powinna być w grach RPG odpowiednio dobrana. Tu z kolei należą się wielkie brawa twórcom Demon’s Souls. W tym tytule „pakowanie” postaci ma marginalne znaczenie, a najważniejsza jest zręczność i odpowiednie taktyki na bossów. Mówiąc o zdobywaniu doświadczenia warto też zaznaczyć, że lepsze są systemy, w których nie możemy przyznawać zdobytych przez postać poziomów na umiejętności, z których nigdy nie korzystała. Problem w tym, że na przykładzie TES: Morrowind gracze mogli się przekonać, że rzucanie kulą ognia o ścianę po to by popracować nad punktami inteligencji było dosyć nużące. Tu znowu nie ma złotego środka, bo w systemie stawiającym na uniwersalne punkty możemy iść mordować wieśniaków po to, by później zdobyć dostatecznie dużo punktów osobowości, by nas w wiosce pokochano.

Prowadzisz bank, więc przechowaj moje stare skarpetki

Kolejne kuriozum, znane zwłaszcza fanom World of Warcraft. Gdy nasz bohater zawita do banku, jak sama nazwa instytucji wskazuje, zamiast przechowywać za jej pośrednictwem pieniądze może w niej zostawić swój niepotrzebny rynsztunek z niepotrzebnymi skarpetami włącznie. Co więcej bank w innym mieście będzie owe skarpety posiadał w swoich sejfach. Jeśli chcemy gdzieś składować gotówkę, musimy już niestety udać się do matki jednego z bohaterów serii Pokemon.

Niewidzialny plecak z gumy i pieniądze, których nie ma

W świecie RPG możecie mieć pewność, że heros ubrany w lekką zbroję będzie miał w kieszeniach milion sztuk złota, zapasowy dwuręczny miecz, dwadzieścia flaszek z miksturą leczącą i pęk z kluczami, w który zawsze można dopiąć następne. Problem w tym, że gdyby autorzy stawiali na realizm, nasz bohater poruszałby się w ślimaczym tempie w towarzystwie tragarzy i objuczonych osłów, które ciągnęłyby wozy wyładowane skrzyniami z pieniędzmi. Dlatego też jest to kolejne dziwactwo gatunku, które raczej nigdy nie zostanie zastąpione rozwiązaniem alternatywnym. W komfortowej sytuacji znajdują się twórcy RPG utrzymanych w konwencji Sci-Fi, bo tam zazwyczaj można płacić kartą.

Im krótsza spódniczka, tym lepsza wojowniczka

Bolączka azjatyckich gier MMORPG. W takich realiach, zbroja płytowa oznacza dla kobiety metalowy stanik w zestawie ze skórzanymi stringami, a kolczuga to po prostu spódniczka mini. Dodatkowo taka bohaterka dzierży miecz większy od niej samej, którym wymachuje jakby była to packa na muchy. Na szczęście zachodni odbiorcy się zbuntowali i moda na „słodkie wojowniczki” zostanie zapewne tylko w Korei, niemniej problem ten należało w zestawieniu odnotować.

Duchy i potwory bywałe w świecie

Nie zastanawialiście się nigdy, dlaczego eksplorując antyczne ruiny i pomijając już to, że kieszenie przeciwników również są z gumy, wszelkie pradawne monstra i zjawy dysponują aktualnie używaną walutą? Co więcej, nawet w uwspółcześnionych grach możemy mieć pewność, że bohater z państwa X zrobi zakupy za swoje krajowe pieniądze w państwie Y i wszystko będzie w porządku. Co więcej tą samą walutę pozostawią po sobie kosmiczni najeźdźcy z innej galaktyki, z którymi nasz heros będzie walczyć.

Podczas ratowania świata pomogę babince rozwiesić pranie

To z kolei problem większości zachodnich rozbudowanych gier RPG. Gracze domagają się wolności i masy dodatkowych zadań nie zastanawiając się, że wspomniany ex-stajenny spieszący na ratunek księżniczce będzie raczej mało chętny by pomóc znaleźć zaginione dziecko, zebrać jabłka dla sadownika, wziąć udział w konkursie wędkarskim czy uratować skradzione kurczaki. Heros powinien świecić przykładem, ale w pewnych historiach takich choćby jak ta opowiedziana w TES: Oblivion odkładanie wątku głównego na bok i robienie zadań pobocznych kłóci się z założeniami fabuły niesamowicie. To zjawisko niezwykle trafnie udało się wyszydzić autorom Deathspanka. Tytułowy Klaps Śmierci poszukując legendarnego Artefaktu nie ma najmniejszych problemów z podejmowaniem się nawet najgłupszych zleceń, ponieważ czyni to w imię prawa, sprawiedliwości i tępienia zła wszelkiego.

Wady, które wymieniłem to tylko niewielka część nieścisłości w grach RPG. Bohaterowie powinni przecież martwić się o zaspokajanie potrzeb fizjologicznych, a zazwyczaj tego nie robią. Jedynie użytkownicy magii w świecie World of Warcraft zdają się za często imprezować, gdyż czarują zawsze na wielkim kacu, co oznacza picie ogromnych ilości wody. Jak już wspominałem, większość wymienionych rzeczy nie może być zastąpiona rozwiązaniami alternatywnymi, ponieważ te uczyniłyby gry zbyt powolnymi, lub po prostu nudnymi. Dlatego nie pozostaje nam nic innego, niż wziąć naszego stajennego w kolejną epicką podróż, podczas której uratuje księżniczkę ubraną w metalowe bikini, zostawi w banku swoje skarpetki, a ratując zagubioną świnkę morską znajdzie w pobliskiej jaskini pradawne skarby, którymi zapłaci w najbliższej karczmie.

Jeśli czytacie mój blog od dłuższego czasu, zapewne zauważyliście podobieństwo tego tekstu, do jednego z moich starszych wpisów, w których wymieniłem 100 absurdów i oklepanych schematów gier RPG. Całość przedstawiłem w nieco innej formie, lecz tamten tekst powstał w pewnym sensie jako ewolucja, tego co możecie przeczytać powyżej.

Antares
14 stycznia 2014 - 11:26

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.01.2014 10:12
Sasori666
Sasori666
130
Korneliusz

Bohater powinien być jak najmłodszy i/lub jak najsłabszy
Ostatnimi jrpgami były Persona 4 i Xenoblade Chronicles. Opis ten idealnie pasuje do tych gier :)

Zabiłem tysiące wieprzków, dlatego mogę teraz pokonać smoka
W gothicach jak pokonasz 3 wilki na raz to znaczy to już jesteś na tyle wyszkolony by rozwalić smoka :D

12.01.2014 10:18
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

Ostatnimi jrpgami były Persona 4 i Xenoblade Chronicles
W jakim sensie ostatnimi? Od premiery obu gier wyszło trochę inny jrpg. Co do persony to bez przesady, gramy uczniem to ile on ma mieć lat? Zresztą w drużnie są młodsze postacie.

12.01.2014 10:22
HubertT
odpowiedz
HubertT
45
Łowca Androidów

Bardzo trafne, szczególnie jeśli chodzi o wiek postaci w JRPG (Rikku ma 15 lat).

Jeśli chodzi o "zabiłem dużo szczurów to mogę zabić smoka", to trochę wynika z długu jaki wszystkie prawie RPGi mają wobec systemu Dungeons & Dragons - tam wymyślono taką progresję i poziomy postaci.

12.01.2014 11:08
berial6
odpowiedz
berial6
105
Donut Hole

Aż mi się przypomina jak w Resident evil 5 pająki (czy jakieś inne robactwa) zostawiały po sobie amunicję i złoto. A, i jeszcze ten absurd z głodem/chorobami w kraju, a na każdym kroku leżą apteczki/potiony/rośliny mogą uratować niemalże martwego bohatera.

12.01.2014 11:22
odpowiedz
GameSkate
53
Pretorianin

Nie rozumiem czemu czepiasz się banków przechowujących przedmioty.
O ile dziś już może mało kto korzysta ze skrytek bankowych, ale one nadal istnieją.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Bizuterie-i-sztuke-mozna-trzymac-w-banku-2654615.html

12.01.2014 11:31
berial6
odpowiedz
berial6
105
Donut Hole

@Gameskate
Ale bank przechowujący: potiony, przedmioty o zbyt wysokim levelu, śmiecie do craftu (kaktusy, jajka, pomidory)?

12.01.2014 11:33
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Niewidzialny plecak z gumy i pieniądze, których nie ma

W Daggerfall pieniądze posiadały masę na tyle dużą, że nawet z wymaksowaną siłą nie można było mieć ich przy sobie tyle, by móc sobie pozwolić na najbardziej kosztowne usługi (np. przywołanie Daedry). Dlatego złoto trzeba było zostawiać w bankach, a w zamian pobierać listy kredytowe, za co placówki pobierały odpowiedni procent.

Na dłuższą metę, ten motyw okazywał się dość irytujący. Podobnie jak większość pomysłów z Daggerfall.

12.01.2014 13:29
odpowiedz
GameSkate
53
Pretorianin

Ale bank przechowujący: potiony, przedmioty o zbyt wysokim levelu, śmiecie do craftu (kaktusy, jajka, pomidory)?
Akurat jakieś żarcie czy coś to przesada, ale reszta przedmiotów - czemu nie?

Zresztą w grach wolę przekładać wygodę grania nad realizm, a bieganie do 10 różnych skrytek, gdzie możesz przechować tylko i wyłącznie przedmioty danego typu wygodne by na pewno nie było.

14.01.2014 11:52
odpowiedz
komenty
66
Senator

-> berial - niektóre banki w realnym świecie oferują skrzynie w których możesz przechować co tylko zechcesz (byle nie było wybuchowe ani żywe ani się nie psuło).

14.01.2014 11:54
odpowiedz
UbaBuba
90
Generał

To co wymieniles autorze to nie sa bzdury, tylko uproszczenia majace uprzyjemnic rozgrywke - tak uprzyjemnic bo nie bedziemy zapierdzielac 10min do naszego domku odlozyc stuff tylko dlatego ze globalny bank przyjmuje tylko kase.

Z wielkoscia plecaka sytuacja taka sama - nikt nie bedzie grzal z powrotem odkladac itemy.

Co do spodniczek - nikt w azji sie nie zbuntowal. Zobacz nadchodzace MMORPG, nawet te przeznaczone na rynek globalny. Erotyzm pelna geba. Szczerze mowiac jest mi to obojetne.

Zabijanie od kroliczkow/dzikow az po smoki/demony. To normalne, jakis prostep w rozwoju musi byc, gracz chce poczuc ze zyskuje na sile. Jaki jest sens wrzucac gracza juz wykokszonego na smoki/demony. Co w takim razie reszta gry zaprezentuje ? To samo tylko z wyzszym lvl.

Na przyszlosc - zanim zaczniesz nazywac cos bzdura, zastanow sie czy to na pewno bzdura czy moze zwiekszenie komfortu rozgrywki. Tego chca gracze i to jest im podawane. Liczy sie wiekszosc, nikt nie bedzie robil gry dla hardcorowcow jak Ty, czasy ASCI ROGUELIKE minely bezpowrotnie (na szczescie).

14.01.2014 12:21
odpowiedz
78
3 grosze

Całość przedstawiłem w nieco innej formie, lecz tamten tekst powstał w pewnym sensie jako ewolucja, tego co możecie przeczytać powyżej.
Tamten tekst NIE mógł powstać jako EWOLUCJA, ponieważ ewolucja to zmiany w czasie, a wspomniany tekst jest WCZEŚNIEJSZY od "tego co możemy przeczytać powyżej".

14.01.2014 12:49
odpowiedz
Piole
44
Przyjezdny

Bardzo fajny artykuł. Dodałbym do tego:
- rozwalanie beczek jednym ciosem (IWD)
- beczki w których są trzy marchewki / dwa pomidory / jedna główka kapusty - ale nigdy więcej! (TES)
- niski poziom zdrowia w walce? Pomiędzy dwoma ciosami miecza wypiję 5-10 butelek z eliksirem, zjem 200 marchewek, 10 bochenków chleba i już wszystko gra (Skyrim).

Pewnym remedium na skok pomiędzy tysiącem wieprzków a smokiem jest skalowanie otrzymywanego doświadczenia - jeśli masz zbyt wysoki lvl zabijanie niskopoziomowych stworów daje mniej doświadczenia niż kiedy miało się niższy poziom (lub wcale). Uniemożliwia lub utrudnia takie farmienie expa, np. Diablo 2. Poza tym geometryczny przyrost punktów koniecznych do lvl up-a: na drugi poziom trzeba było mieć 100 punktów, na 99: 3.500.000.000. Więc pomiędzy zombie a Diablo musisz utłuc coś po drodze - albo utłuc dosłownie KILKA MILIARDÓW zombie ;)

14.01.2014 17:39
xsas
odpowiedz
xsas
139
SG-1

Hm, rozważania o braku (bądź małej ilości) realizmu w grach gdzie nad głowami latają smoki, zabijamy ogromne pająki, czy walczymy z zjawami/demonami, lub rzucamy magiczne zaklęcia? fajnie... :)
Skoro to fantasy, to cóż się przejmować realizmem? Owszem, jakaś namiastka zawsze cieszy (np. można zrobić worek na broń/stuff, który obciąża woja, nosić pewną kwotę miedziaków, a reszta do banku)
Najświeższy przykład lekkich absurdów jest np. DA:I gdzie wojak w pełnej zbroi płytowej kica niczym zając po polu walki, a sprawności od niego mógłby uczyć się niejeden ninja.
Przy sci-fi już trochę tego realizmu jest wymagane, a i też zdarzają się różne "kwiatki" (ME2 i półnaga Jack, której w przestrzeni kosmicznej wystarczy tylko maseczka na twarz, albo "rekonstrukcja" Sheparda)

14.01.2014 21:12
odpowiedz
q23main
36
Chorąży

Też mnie czasem to uderza.. "Porwali mojego mentora i niebawem go stracą, ale w drodze do niego mogę przecież pomóc babcince znaleźć specjalne zioło, które kwitnie tylko nocą w pełni" :)
Odstępstwo od tego, jakie mi się przypomina, było w Fallout 1, gdzie na znalezienie Water Chip'a mieliśmy określoną liczbę dni, jeśli za długo zlewaliśmy to główne zadanie, to klapa, koniec, wioska zeszła i nie wróci :] Z załadowaniem save'a też był problem, bo zazwyczaj nie było tak wczesnego, żeby zdążyć jeszcze.
W Mass Effect 3 końcówka też była w zasadzie prostoliniowa, ale tam po prostu nie było dodatkowych zajęć.

A z innej beczki, to marzę o realistycznym systemie walki w RPG, gdzie dwa cięcia i po gościu. I to nie ciosy w powietrzu, czy na wskroś, tylko faktyczne cięcia mieczem, jak w bebechy - to flaki lecą, jak w drzewo - to miecz zostaje w pniaku.

A, co do ekwipunku.. To stare produkcje były lepsze pod tym względem. W Fallout 2, coprawda pojemność kieszeni pozwalała na noszenie 2 minigunów, bozara i wyrzutni rakiet, ale jednak była ograniczona, a wtedy przydawał się bagażnik samochodu - dobre rozwiązanie.
Także w TES: Daggerfall, ekwipunek im cięższy, tym bardziej bohatera spowalniał. Można było sobie natomiast kupić konia, furmankę, czy też bryczkę i ładować na pakę! :) Piękne rozwiązanie, szkoda że nie widuje się tego częściej.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze