Subiektywne spojrzenie na edycje pudełkowe i edycje cyfrowe. Czy któreś są lepsze? - barth89 - 23 stycznia 2014

Subiektywne spojrzenie na edycje pudełkowe i edycje cyfrowe. Czy któreś są lepsze?

Czasy się zmieniają, mentalność również. Inne są też technologie. Wszystko to sprawia, że odchodzimy od rozwiązań, które zwykło się określać mianem tradycyjnych, a skłaniamy się ku nowszemu. Nie inaczej jest w świecie elektronicznej rozrywki, a dokładnie: jej dystrybucji. Nie, nikt nie rozmroził mnie z lodowego bloku i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że cyfrowe wydania gier nie pojawiły się w zeszłym tygodniu. Problem w tym, że jeszcze należę do tradycjonalistów (można to wywnioskować chociażby po moich poprzednich wpisach, dotyczących kolekcjonowania i poszczególnych części składowych wydań gier), którzy ponad wszystko w grze cenią nie tylko samą rozgrywkę, ale i to, w jaki sposób pudełko z grą będzie się prezentować na półce. Czy takie podejście ma sens, kiedy wydania są coraz to uboższe, a plusy wydań digital są niepodważalne?

Gdzie to wszystko postawić?

Moja kolekcja gier jest całkiem spora. Pudełka DVD zajmują praktycznie cały regał (pięć 80-centymetrowych półek), a wydania kolekcjonerskie i figurki: dwie osobne półki i "dach" regału. Możecie powiedzieć, że mimo wszystko nie jest to bardzo dużo. Fakt, da się to jakoś pomieścić, ale jak sprawa będzie wyglądać za dwa-trzy-pięć-dziesięć lat? Obiecałem sobie, że będę kupował już tylko wydania standardowe, ponieważ takie zajmują najmniej miejsca. Średnio w ciągu roku przybywałoby jednak kilkanaście-kilkadziesiąt pudełek, co w przełożeniu na lata może sprawić, że brak miejsca prawdopodobnie zacznie wreszcie doskwierać (i niech ktoś spróbuje przekonać moją narzeczoną, że przecież te wszystkie półki z grami prezentują się bardzo ładnie...), zresztą i tak ciasno jest już teraz. Co będzie za te kilka lat? Prawdopodobnie sprawię sobie głęboki regał, który przy stosunkowo niewiele większym rozmiarze, pozwoli na ustawianie gier w dwóch rzędach (jedna za drugą), co da dwa razy więcej miejsca. Mniej 'sentymentalne'/reprezentacyjne tytuły będą musiały usunąć się w cień...

Edycje cyfrowe nie mają tego problemu. Jedyne co może nas ograniczać to... nasze własne widzimisię. Gier w kolekcji możemy mieć co nie miara, a całość zajmuje jedynie kilka ikonek na pulpicie (Steam, Origin, Uplay itp.). Problem miejsca, a właściwie jego braku, po prostu nie istnieje. Nie musimy nikogo przekonywać, że przydałby się nowy regał, że to wcale brzydko nie wygląda, że gdzieś to trzeba stawiać, a z kupowania gier się nie zrezygnuje, w końcu nie trzeba chować ukochanych gier do szafy w piwnicy/na strychu.

A dbać o to trzeba...

Przy wyżej podanej ilości gier ostrożne odkurzanie każdego pudełka z osobna, a także wszystkich półek, zajmuje mi około 8-9 godzin. Z tego względu takie generalne czyszczenie przeprowadzam zaledwie kilka razy w roku (od 2 do 4 razy). Dochodzi do tego szeroko pojęta troska o kolekcję, tzn. ostrożne obchodzenie się z grami, zagwarantowanie im odpowiedniego miejsca i warunków (tak, wilgotność powietrza i nasłonecznienie mają wpływ, choć ja akurat nie dbam o to aż tak bardzo, nie można przecież popaść w paranoję) czy niedopuszczanie do nich osób postronnych. Przydatnym rozwiązaniem kilku związanych z tym faktem problemów są specjalne folie na pudełka DVD, ale jest to dodatkowy (nieznacznie, ok. 15 złotych za 100 sztuk, ale jednak) koszt i masa roboty w przypadku pierwszego zabezpieczania w ten sposób całej kolekcji.

Kolekcji cyfrowej odkurzać nie trzeba, a dbanie ogranicza się właściwie tylko do bezpieczeństwa tejże. No właśnie, bezpieczeństwo...

A bezpieczne to?

W czasach, kiedy nikt nie słyszał jeszcze o Steamie, Originie, GOG-u, Uplayu i innych, gwarantem naszej rozgrywki były same nośniki, ewentualnie indywidualne klucze, które jednak nie były weryfikowane przez przeróżne systemy zabezpieczające, DRM-y i Bóg wie co jeszcze. Mieliśmy pudełko i ewentualnie klucz? Graliśmy. Dziś pudełko i płyta to w 95% dodatek jedynie estetyczny, a najważniejszy jest klucz, który przypisuje grę do naszego konta. Zgodnie z obowiązującym regulaminem nie jesteśmy wówczas posiadaczami gry, a jedynie usługobiorcami. Mógłbym w tym momencie opisać wiele negatywnych aspektów takiego stanu rzeczy i tym samym wykorzystać to na niekorzyść wydań digital, ale niestety w kontekście bezpieczeństwa nie da się rozdzielić edycji pudełkowych i cyfrowych: edycje cyfrowe to klucz a edycje pudełkowe to taki sam klucz, który możemy wykorzystać w dokładnie taki sam sposób + fizyczne, materialne dodatki. W przypadku jakiegoś globalnego kryzysu i końca świata (= upadek Valve i Steama) pudełka nic nam nie dadzą i będzie można nimi co najwyżej napalić w piecu. Ewentualnie możemy wykorzystać obraz płyty i odpalić grę wykorzystując nie do końca legalne metody, ale to już nie będzie to. Zdjęcie pudełka może być także dowodem dla Valve w razie nieporozumienia i próby nieuzasadnionego zbanowania naszego konta, ale to także cała masa szeroko pojętej 'zabawy'. Remis.

Biegniemy do sklepu!

Jeśli zdecydujemy się na kupno wydania pudełkowego musimy albo iść do najbliższego sklepu (w przypadku mniejszych miejscowości słowo "iść" może być nie do końca adekwatne), zabrać grę z pudełka, zapłacić za nią i pomaszerować do domu. Czas tych czynności może być zupełnie różny i zależeć od wielu czynników, ale z pewnością znajdzie się wielu miłośników takiego rytuału. Możemy też zamówić grę w sklepie internetowym i czekać na kuriera, co wśród paru osób również może być uznawane za przyjemne. Drugie rozwiązanie jest szczególnie czasochłonne, więc na właściwą rozgrywkę będziemy musieli trochę poczekać.

Za edycję cyfrową płacimy (w przypadku platform cyfrowej dystrybucji musimy dodatkowo posiadać konto PayPal bądź odpowiednią kartę kredytową) i pobieramy. Wydaje się to proste, ale czy szybkie? Wszystko zależy od prędkości łącza internetowego. Może się okazać, że ktoś z niezbyt szybkim łączem szybciej zdąży wrócić z pudełkiem z grą ze sklepu, nim gra w całości pojawiłaby się na jego dysku twardym. Jeśli jednak prędkość łącza nie jest problemem, grę możemy zacząć dość szybko. Na pewno jest to lepsze rozwiązanie dla graczy z cechami leniwca.

Zapach farby drukarskiej.

Z pudełkami wiąże się jeszcze jeden rytuał: rytuał odpakowania, czytania instrukcji podczas instalacji (znak czasów: pojedyncza karta z ostrzeżeniami o epilepsji to nie instrukcja) i wdychania pachnącego nowością pudełka oraz jego zawartości. Przy digitalach jesteśmy tego pozbawieni.

A ile to kosztuje, panie?

Z cenami jest różnie. Przeważnie różnicy nie ma praktycznie żadnej (plus minus kilka złotych), nawet mimo faktu, iż producent rezygnując z wydania pudełkowego oszczędza na tłoczni, drukarni itp. Oczywiście nie jest to zasada, ponieważ bywa, że edycja cyfrowa potrafi być droższa od pudełkowej nawet o kilkadziesiąt złotych. Gdzie tu logika? Na szczęście digital jest znacznie bardziej podatny na wszelkiej maści promocje, dlatego raczej prędko pojawia się na wyprzedażach Steama i innych promocjach platform cyfrowej dystrybucji.

Co ładniejsze?

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Coś, co dla kolekcjonerów, i ogólnie: zwolenników pudełek, jest najważniejsze, dla zwolenników wydań cyfrowych nie ma żadnego znaczenia, a może tylko przeszkadzać. Rzecz jasna chodzi o pudełka. Nie da się ukryć, że dla osób 'wtajemniczonych' radość z posiadania konkretnych wydań gier i możliwości ich eksponowania na półce jest warta wszelkich niedogodności, takich jak konieczność zagospodarowania odpowiedniej przestrzeni, konieczności dbania i odkurzania gier z kolekcji. Zwolennicy wydań cyfrowych uśmiechną się pod nosem i pomyślą, że oni takich zmartwień nie mają. Nie mogą też niestety pojchwalić się nikomu swoją kolekcją (zrzut ekranu prezentujący listę gier na Steamie to moim zdaniem nie kolekcja, jedynie właśnie lista). Ale czy im o to chodzi?


Zbierając powyższe fakty do kupy można śmiało przyjąć, że edycje cyfrowe są rozwiązaniem bardziej przystępnym i nie powinien dziwić fakt, że stają się coraz bardziej popularne, skutecznie wypierając z rynku dystrybucję tradycyjną. Dlaczego więc pudełka wciąż mają tylu zwolenników (w tym mnie)? Może dlatego, że dla części osób "posiadanie" zaczyna się dopiero, kiedy mają do czynienia z czymś materialnym i namacalnym? A może z obawy przed utratą gier cyfrowych (pudełek i płyt jednak nikt nam nie zabierze)? Może to jednak ten kolekcjonerski bakcyl? Trudno stwierdzić jednoznacznie. Ja jednak wiem, że jeśli coraz więcej deweloperów podejmie decyzje o sprzedaży jedynie kopii cyfrowych, nie będzie innego wyboru, jak tylko przerzucenie się na digital. Do tego jednak czasu wydaje mi się, że pozostanę przy starych dobrych pudełkach. No, chyba że narzeczona wywali mnie i moje gry za drzwi...

A czy wy jesteście zwolennikami edycji cyfrowych czy pudełkowych? Dlaczego wolicie właśnie jedno z tych wydań?

<Spodobał ci się tekst? Wpisy i felietony przypadły ci do gustu? Polub growo&owo na Facebooku ^^ Znajdź mnie też na Google+>

barth89
23 stycznia 2014 - 15:35

Komentarze Czytelników (37)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.01.2014 09:48
koobun
odpowiedz
koobun
42
wieszak

nie chodzi mi o to, że z wiekiem przestaniesz się interesować grami w ogóle; chodziło mi o te "znikające", kilku -nasto/-dziesięcioletnie

24.01.2014 09:52
odpowiedz
esese
44
Centurion

"Barthez x - żadne płyty nie są nieskończenie trwałe. Co z tego, że DVD jest tłoczona? Wszystkie płyty są gdzieś tłoczone i różnie ocenia się czas ich życia. Jeśli jest spartolona to pocieszysz się czymś 10 lat, jeśli nie to pożyjesz z tym 50-60 lat. A potem informacje właśnie znikają. I dbanie o nią zmienia tu naprawdę niewiele."

a teraz cytat z wiki:
Po wprowadzeniu standardu trwałość płyt szacowano na kilkaset lat - szacunki takie opierano na założeniu, że skoro żaden element odtwarzacza nie ma fizycznego kontaktu z powierzchnią płyty (jak to miało miejsce w przypadku płyt gramofonowych czy taśm magnetofonowych), to praktycznie nie będzie ona ulegała zużyciu.
Dla płyt produkowanych w latach 80. i początkach lat 90. te szacunki były prawdziwe - ówczesne płyty były wysokiej jakości. Wraz z popularyzacją standardu i spadkiem cen samych płyt spadała także ich jakość, co negatywnie odbija się na trwałości zapisu - choć dla odpowiednio przechowywanych płyt tłoczonych wciąż liczony on jest w dziesiątkach lat.

Czyli inaczej. Jak są spartolone to 50-60 lat. jak dobrze wytłoczone to kilkaset lat - tyle w temacie. 10 Lat to wypalane powinny bez trudu wytrzymać (przynajmniej jakieś "firmowe").

24.01.2014 09:56
Ogame_fan
odpowiedz
Ogame_fan
106
You Can t stop this!

10 Lat to wypalane powinny bez trudu wytrzymać (przynajmniej jakieś "firmowe").

Mam sporo wypalonych płyt z danymi sprzed 13-14 lat, z żadną nie mam problemów.

24.01.2014 09:58
_Luke_
odpowiedz
_Luke_
218
Death Incarnate

Na kilkaset plyt (700?), bodajze dwa razy spotkalem sie z przypadkiem, kiedy plyta CD wytloczona w okolicach roku 1994 "przestawala sie czytac". Konkretnie byla to gra MissionForce: CyberStorm i Epic Pinball.

Co do dzisiejszych wydan pudelkowych na PC mam podobne zdanie jak Martius_GW - po podpieciu do konta = zbedne smieci.

edit: mowilem o normalnych, pudelkowych wydaniach a nie o bieda plastiku z gazetek :)

24.01.2014 10:06
odpowiedz
esese
44
Centurion

_Luke_ --> Ja miałem przypadki (2-4 razy), że płyta zaraz po wyjęciu z pudełka nie czytała się, a właściwie mieliła i raz się udawało a raz nie, ale to były albo płyt z gazetki, albo z jakiejś tanie serii. Tłoczenie też można mniej lub bardzie schrzanić. Jak coś dobrze śmiga od początku (tłoczone) to nie za bardzo ma się co w tym zepsuć, no ale czas pokarze.

24.01.2014 10:09
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

kesik -->
Jesteś przezabawny...
Ale to ty zaczales zartowac - o jakim niby zapachu farby drukarskiej piszesz w przypadku wydania w pudelku DVD, wachasz i rozkoszujesz sie zapachem dwustronicowej ulotki na papierze kredowym?

A wracajac do tematu - jak dla mnie w ogole o kolekcjonerstwie i sensie trzymania gier na widocznym miejscu mozna mowic wlasciwie tylko w przypadku edycji kolekcjonerskich (jak sama nazwa wskazuje - w duzym pudle, z gadgetami , ksiazeczka, itp), ewentualnie przy wydaniach w kartonowych boxach. Trzymanie jako 'kolekcje' rzedu pudelek DVD (najlepiej jeszcze z 'ekstra klasyki', itp) przypomina mi obstawianie mebloscianki puszkami po niemieckim piwie za komuny. Chociaz tez nie do konca - te puszki byly duzo trudniej dostepne, mozna sie bylo nimi wymieniac, wiec w zasadzie mozna nawet to bylo podciagnac pod budowanie kolekcji w stylu filatelistycznym. Trzymanie na widoku sterty rzeczy, ktore kazdy moze dostac w ciagu godziny, idac do dowolnego sklepu, przypomina raczej obstawianie mebloscianki puszkami po wypitych przed kompem Tatrach i Lechach.
Jeszcze kilka lat temu trzymalem w domu cale pudlo gier na PC oraz drugie z konsolowkami - oczywiscie lezaly gleboko schowane, i wyjmowalem z nich tylko te gry, w ktore aktualnie gralem. Pozniej sie zorientowalem, ze w pobliskim sklepie z grami skupuja uzywki konsolowe, i w kilku turach oddalem im wszystko - zarobilem na tym dobre kilkaset funtow. Niestety gier pecetowych nikt nie skupuje, wiec drugie pudlo ciagle lezy, nieotwierane od paru lat, jako, ze wszystkie gry na pececie mam na steamie, i instaluje kiedy chce bez dotykania plyt (zreszta nie mam juz od lat napedu optycznego). Natomiast na konsole wszystko, co mnie interesuje, kupuje, przechodze, i oddaje do sklepu, odzyskujac duza czesc ceny - po czym doplacam reszte i kupuje cos nowego, zwykle znowu na kilka tygodni. Ostatnia gra, ktora kupilem i trzymam to Deus Ex HR - w wersji kolekcjonerskiej z figurka, itd. Chociaz tez nie lezy wcale na widoku, i moze sie okazac, ze za pare lat popchne ja na eBayu...:)

24.01.2014 10:11
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

eses - czytaj wiki i dawaj niesprawdzone info, a zrobisz wszystkim "dobrze". Ja swoje informacje opieram na zagranicznych czasopismach, które robiły prawdziwy research. Brak fizycznego kontaktu nic nie zmienia - w plikach w formie cyfrowej też nie ma fizycznego kontaktu, a długość życia pliku szacuje się max. do kilku lat.

24.01.2014 10:16
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Pudełka i tylko pudełka. Nie ma nic przyjemniejszego od rozpakowania gry, przejrzenia zawartości, zainstalowania i postawienia jej na półce.

24.01.2014 10:32
Ogame_fan
😁
odpowiedz
Ogame_fan
106
You Can t stop this!

Wklepywanie kodu na Steamie nie może równać się z momentem zdzierania foli ze świeżo zakupionej gry i zapachem farby drukarskiej.

Eee tam, nic nie może się równać z momentem nowej wstawki na warezach. O grach z książeczkami i o 'zapachu farby drukarskiej' to Ci chyba starsi koledzy opowiadali.

24.01.2014 11:25
odpowiedz
esese
44
Centurion

darth16 --> Nie za bardzo rozumiem " długość życia plików w formie cyfrowej", znasz jakieś analogowe? Mniejsza z tym. Nie spotkałem się z testami trwałości płyt wytłoczonych, natomiast spotkałem się z opinią, że płyty wytłoczone są trwalsze od wypalonych - zawsze uważałem to za pewnik choćby z powodu tego jak są wykonywane. nie spotkałem się nigdy z opinią, że DVD-ROM jest mniej trwały niż DVD+-R. Być może się mylę. Wiem natomiast, ze DVD-+R mogą spokojnie dożyć kilkudziesięciu i więcej lat. Oczywiście tylko niektóre, ale jednak. Akurat wyniki testów są w tym wypadku różne, bo wbrew temu co piszesz nie można przeprowadzić prawdziwego "research" (proponuję polski odpowiednik - badanie, test) i mimo, ze podajesz jako źródło czasopisma zagraniczne (fakt - w Polsce nikt tego nie bada) i posługujesz się angielskim odpowiednikiem słowa badanie, to wciąż nie zmienia faktu, że są to tylko symulacje. Zwiększamy temperaturę, wilgotność itd. Producenci też tak robią i mają inne wyniki, a co dziwne płyty które powinny wytrzymać 2 lata u ludzi są działają po 12.

Reasumując. Mój wniosek nie opieram na wiki - ale na tym, że : DVD-ROM jest trwalszy od DVD-+R i DVD-+R może dobić do 100 lat (nieliczne przypadki niespecjalistycznych płyt). Tyle.

24.01.2014 12:18
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

@esese -> To prawda, że oryginały są trwalsze od "domowe" płyty. Ale płyty DVD mogą uleć zużycie po zbyt wielokrotnie użytku lub niedbałości np. pozostawienie płyty na stołu w zasięgu promienie słońca. To zależy od miejsce, użytkownicy oraz firmy od płyty. Już widziałem w filmiku Angry Nerd Game Video, gdzie słynny gracz narzekał się na zepsucie płyty PSX po długotrwałe zużycie i w grze wyskakuje się absurdalne błędy, aż szczęka opadnie. XD

Możliwe, że DVD może potrwać ponad 100 lat, jeśli odpowiednie jest dbać i to delikatnie. Ale nikt jeszcze nie udowodnił, bo przecież istnienie płyty są od niedawna, by to sprawdzić. XD Nie mam problemu na razie z oryginały, ale za to niektóre domowe płyty już się zepsuły i już nadają się do wyrzucenia. :( Wiadomo, że stare dyskietki żyją o wiele krótsze i łatwo się zepsuć.

24.01.2014 12:30
secretservice
odpowiedz
secretservice
55
Generał

Fajnie mieć na sięgnięcie ręką fajny i ulubiony film, książkę czy płytę z koncertem/muzyką na półce. Gry są z kategorii wymagającej większego stopnia zaangażowania i o ile pierwszy impuls brzmi - chętnie bym przeżył to jeszcze raz, to zaraz pojawia się drugi - już mi się nie chce. Gry nie są więc dla mnie atrakcyjnym obiektem na półkę. Wyższość kopii cyfrowej jest tak oczywista, że szkoda się rozwodzić, jedyny mankament to ciągły dostęp do netu i brak możliwości odsprzedaży, ale większość pudełkowych gier z wyjątkiem nowości po latach jest warta w granicach zera.
O fascynacjach śmierdzącym pudełkiem, kubeczkiem, breloczkiem czy tandetną figurką się nie wypowiadam, ludzie mają różne podniety. Z innych względów miło wspominam swoje pierwsze oryginalne wydania, jeszcze na Amigę - Gunship 2000, Sensible World of Soccer, Tornado - jakość edytorska instrukcji, podręczników (po polsku i angielsku) jak na te kulawe czasy była wręcz wspaniała, nawet kartonowe pudełka prezentowały świetną jakość. Choćby dlatego od dawien dawna miałem zaszczepiony ciąg po oryginały, dzisiaj lewizny już nie ściągam wcale, a kopie przeróżne jako pierwsze wylądowały dawno w śmieciach.

24.01.2014 12:47
kęsik
👍
odpowiedz
kęsik
103
Legend

Ale to ty zaczales zartowac - o jakim niby zapachu farby drukarskiej piszesz w przypadku wydania w pudelku DVD, wachasz i rozkoszujesz sie zapachem dwustronicowej ulotki na papierze kredowym?

No wiesz, czasami jeszcze zdarza się znaleźć w pudełku instrukcję która ma 10+(!!!) stron.

O grach z książeczkami i o 'zapachu farby drukarskiej' to Ci chyba starsi koledzy opowiadali.

W moim życiu zdążyłem zahaczyć się na bogate wydania, z instrukcją 100 stron i jeszcze do tego osobnym poradnikiem. Kilka artbooków też się znalazło. Dało się z tego wszystkiego sporo nawdychać.

Dlaczego odpowiadacie kesikowi? Zaraz zacznie znowu pisac, ze troluje a potem, ze ktos mu wmawia trolowanie. Zwlaszcza jak pisze o wersjach pudelkowych ktore chyba sciagal z torrentow a instrukcje i bonusowe mapki oraz artbooki drukowal.

Nie ośmieszaj się.

24.01.2014 13:11
odpowiedz
Child of Pain
141
Legend

Dlaczego odpowiadacie kesikowi? Zaraz zacznie znowu pisac, ze troluje a potem, ze ktos mu wmawia trolowanie. Zwlaszcza jak pisze o wersjach pudelkowych ktore chyba sciagal z torrentow a instrukcje i bonusowe mapki oraz artbooki drukowal.

24.01.2014 13:13
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

Nie symulacje, tylko prawdziwe badania. I opierasz wnioski na wiki, bo ją cytujesz ;) Polecam magazyny Stereophile na przykład - tam masz prawdziwe artykuły mówiące o tym, co piszę. A co do plików - chodziło mi o to, że gdy masz plik zapisany na dysku, nie na płycie, to nie jest on narażony na uszkodzenia mechaniczne, a jednak długość życia takiego pliku jest najkrótsza. Mniej wikipedi polecam mimo wszystko.

24.01.2014 13:20
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

No i jednak kilkadziesiąt lat, a kilkaset, o których wspominałeś, to jest różnica, nie? ;)

24.01.2014 14:10
Barthez x
😊
odpowiedz
Barthez x
163
vel barth89

secretservice --> Fajnie mieć na sięgnięcie ręką fajny i ulubiony film, książkę czy płytę z koncertem/muzyką na półce. Gry są z kategorii wymagającej większego stopnia zaangażowania i o ile pierwszy impuls brzmi - chętnie bym przeżył to jeszcze raz, to zaraz pojawia się drugi - już mi się nie chce.

No ja mam akurat tak, że muzyka niekoniecznie, do filmów się przekonuję (ostatnio coraz więcej kupuję i też zajmują już całą półkę), ale właśnie kolekcjonowanie gier uważam za najfajniejsze. Co do gry - ja chętnie przeżyłbym to w ogóle (wiele gier jeszcze w folii), ale czasu brak... :)

24.01.2014 14:26
odpowiedz
esese
44
Centurion

darth16 --> To jest tylko symulacja, która trwa zazwyczaj od paru tygodni do paru miesięcy (o ile mnie pamięć nie myli). Widziałem kilka takich testów (wypalanych CD/DVD) i jednak wyniki różniły się od siebie. Nie był to rząd wielkości, ale jednak nie były całkiem powtarzalne. Jasne, że daje to jakieś pojęcie o długowieczności płyty, ale jednak to wciąż tylko symulowanie. Ale jak tam chcesz. Symulacja to też badanie i to prawdziwe jak dodałeś.

Sugerujesz, że w "Stereophile" są prawdziwe artykuły, a gdzie indziej nie? Napisz przynajmniej czy badania te dotyczyły wytłaczanych czy wypalanych płyt, bo zasadnicza różnica.

Z tym dyskiem twardym to taki trochę nieszczęśliwy przykład. Dane nie mają fizycznego kontaktu, ale dysk się najzwyczajniej w świecie zużywa. ma ściśle określoną liczbę cykli odczyt/zapis po których wzrasta prawdopodobieństwo wystąpienia błędu. Magnetyzm na dyskach twardych to nie perpetuum mobile. W przypadku wytłaczanych dysków DVD teoretycznie nie ma przeszkód aby te dyski były długowieczne. Wytłoczony warstwa z informacjami jest zabezpieczany warstwą plastiku. Teoretycznie taka płyta nie powinna być czuła na światło czy wilgotność itp. w przeciwieństwie do płyty wypalanej, w przypadku której z założenia warstwa przechowująca informacje musi reagować co najmniej na światło (w sumie to na wysoką temperaturę, ale w praktyce światło jest szkodliwe dla płyty).

Cytuje wiki bo akurat ją miałem pod ręką. Równie dobrze mógłbym napisać, że swoje wnioski z własnego widzimisie, bo nie cytujesz niczego, czego oczywiście nie napisze.

Powtórzę. Jak możesz to podaj informacje o ty artykule (jeśli pamiętasz coś konkretnego) i czy były tam testowane płyty wytłaczane? Jeżeli tak to czy byli podani producenci wytłaczanych płyt czy po prostu jakaś płyta ze sklepu? jak to się miało do wyników wypalanych? Cokolwiek. Nie piszę tego z przekory tylko z czystej ciekawości.

Wracając do tematu. Z plusów pudełek przypomniała mi się sytuacja z przed 2 tygodni. Chciałem w końcu odpalić Battlefielda 3. Mam go już chyba parę miesięcy, ale jakoś nie miałem okazji zagrać. Akurat miałem całkowicie wolny piątkowy wieczór. Myślę - zagram godzinkę dwie i zobaczymy. 2h ściągania i tyle pograłem, a że nie lubię grać w 2 gry naraz to tego wieczoru już nic nie instalowałem (w sensie z płytki) i poszedłem na TV - nici z grania. To nie jakaś tam tragedia, ale jednak mała niedogodność. Z zalet dystrybucji cyfrowych to to, że nie musimy szukać gier po szafkach, ani żonglować płytkami, zwłaszcza jak jest zabezpieczona gra. Wszystko w jednym miejscu - klik i już (tzn. jeszcze ściąganie pozostaje ale to inna sprawa). I jeszcze jedno, ale to typowo polska przypadłość. Wolę jednak ojczysty język w grach (nie przeszkadza mi skopany dubbing) a to uświadczymy w większości na płytkach.

24.01.2014 22:25
Splitax
odpowiedz
Splitax
21
Chorąży

Zawsze pudełka :), ale zwróćcie uwagę na to jak ubogie są kolekcje gier na PS2 wersji PAL. Na obrazku zaprezentowanym powyżej są pokazane pudełka wersji NTSC, a PAL to po prostu zwykły napis na boku pudełka.

27.01.2014 15:27
Barthez x
odpowiedz
Barthez x
163
vel barth89

Splitax --> już nawet nie chodzi o PS2, ale o wydawców. Ubisoft też ma obrzydliwe grzbiety pudełek :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze