Krótkie gry dla zajętych ludzi? - Qualltin - 24 października 2014

Krótkie gry dla zajętych ludzi?

Z roku na rok mamy coraz mniej czasu na własne rozrywki. Ot, takie życie, że każda kolejna wiosna, odciskająca piętno na naszej twarzy i podejściu do życia sprawia, że musimy stawić czoła z goła mniej przyjemnym sytuacjom aniżeli miało to miejsce jeszcze względnie niedawno. Dla tych, którzy weszli w pełną dorosłość, jest to rodzina, dom i praca, z kolei dla tych, którzy rozpoczęli swoje niezależne, samotne życie, jest to zdobycie niezbędnych umiejętności do funkcjonowania z dala od domu rodzinnego. Gdzie więc czas na gry? Czas może i się znajdzie, ale wybawieniem dla takich osób będą gry stosunkowo krótkie, o których dziś chcę trochę napisać.

Miałem okazję ostatnio zmierzyć się z Ryse: Son of Rome, które pojawiło się na komputerach stacjonarnych w ostatnich dniach, a które wcześniej miało być idealnym benchmarkiem tego, co zaoferować miała nam konsola Xbox One. Słowo benchmark wydaje się być tutaj kluczowe, gdyż jest to gra na wskroś liniowa i oskryptowana, której idea opiera się na odpowiednim naciskaniu na przemian kilku przycisków na kontrolerze, czego efektem są zgrabne animacje wkomponowane w walkę, które zaprojektowane zostały już na początku, następnie wrzucono je do jednego, wspólnego wora, a skrypt po prostu wybiera dowolną animację w zależności od sytuacji. Brzmi strasznie? Jasne, dla zatwardziałego pecetowca jest to gra, z której skorzystanie może stanowić nawet ujmę na honorze, jeśli ów gracz poczuwa się do utrzymania elitarności PC w nieustannej, głupiej walce PC vs. konsole.

Ryse: Son of Rome jest jednak swoistym wybawieniem dla osób, których życie wygląda mniej więcej tak, jak przedstawiłem to w pierwszym akapicie. Godzina dziennie na granie w przypadku osób, które ledwie mają czas dla samych siebie, to nie lada sukces, którym nie każdy może się pochwalić. Zazwyczaj czas ten znajduje się w weekendowej porze i nie ma go też zbyt wiele. Jak więc zabrać się za granie, jeśli mamy, przykładowo, 4 godziny w tygodniu, a przejście gry przewidywane jest na 30 godzin grania? Oczywiście można powiedzieć, że jest to sytuacja idealna, gdyż gra starczy nam na bardzo długo, ja jednak wiem, że prędzej czy później pojawi się znużenie powtarzającym się motywem, a razem z tym uwidoczni się frustracja związana z koniecznością utraty czasu na błahostki typu przemieszczanie się między lokacjami czy niezbędny czas na przygotowanie postaci (np. w RPG). Stąd też gry, których przejście zajmie nam od 4 do 6 godzin, są fajną alternatywą i ratunkiem, gdyż dostarczają nam świeżości, która nie zdąży się znudzić nim daną grę ukończymy. Po tygodniu możemy ten rozdział zamknąć i przejść do kolejnego tytułu, przez co też zyskamy przekonanie, że w optymalny sposób wykorzystujemy nasz wolny czas, któremu dopisaliśmy łatkę „grania”.

Podobnie ma się sprawa z wieloma innymi tytułami. Dorosłem chyba do stwierdzenia, iż rozwiązania znane z np. serii Call of Duty, gdzie kampania trwa zaledwie parę godzin, nie są rozwiązaniami złymi. Wcześniej, płynąc z prądem, głośno krzyczałem, że jest to kpina, teraz jednak rozumiem podejście twórców do tej kwestii. Krótka kampania jest dla osób, które czasu za wiele nie mają, tryb wieloosobowy jest natomiast dopełnieniem dla tych, którzy JESZCZE tego czasu mają pod dostatkiem. Podkreśliłem słowo „jeszcze”, bowiem w życiu każdego dojdzie do przełomowego momentu, gdzie uświadomią sobie, że bezpowrotnie minęły czasy wiecznej laby i nadmiaru wolnego czasu, co do którego nie wiadomo, jak go spożytkować. Dlatego też cieszę się, że powstają takie krótkie, aczkolwiek intensywne gry, które pozwalają nam posiąść przekonanie, że nadal mamy na tyle czasu, że jesteśmy w stanie gry ukończyć w okresie krótszym, niż przysłowiowe pół roku. 

Qualltin
24 października 2014 - 15:30

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.10.2014 14:18
James_007
James_007
163
Septimus

zgadzam sie
kiedys bylem zakochany w grach typu Fallout przy ktorych spedzalem 40 godzin
teraz nie chce mi sie do nich siadac, bo wiem ile czaus rpzy nich zmarnuje, albo wiem ze nigdy ich do konca nie rpzejde
ostatnio zagralem w BGEE i stoje w miescie Baldura, jest tam tyle rzeczy ze wymieklem i juz nie chce mi sie do gry wracac
Ale z drugiej stronyc enie tez gry pokroju Saints row gdzie wlaczam gre na godzine dziennie, rpzechodze 2 miejse i jestem zadowolony

24.10.2014 15:44
odpowiedz
UbaBuba
93
Generał

W czym dlugie gry przeszkadzaja osobom zajetym? Moga taka 20-30 godzinna gre meczyc po 1h dziennie, nic nie stoi na przeszkodzie.

Autor chyba nie przemyslal do konca co pisal, bo brak czasu nie oznacza ze trzeba grac w krotkie gry.

24.10.2014 16:01
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

@UbaBuba, a czy nie napisałem właśnie o tym, że przechodzenie gry, która zajmuje 30+ godzin, dla takiej osoby może stać się pewnego rodzaju udręką, której towarzyszyć będzie niesamowite znużenie i poczucie straconego czasu na wędrówki i wykonywanie tego, co nie jest bezpośrednim krokiem do progresu w grze (jak choćby zbieranie, podróżowanie itp.)? Poza tym też napomniałem o tym, że ta godzina dziennie jest często niewykonalna, bowiem czas wolny pojawia się głównie w okresie weekendowym. Jeśli więc mamy 3 godziny w sobotę, to nie lepiej wykonać 50% gry krótszej, aniżeli 1% dłuższej, dzięki czemu już w następnym tygodniu będzie można rozpocząć coś nowego, równie krótkiego, czemu towarzyszyć będzie poczucie spełnienia i zadowolenie? :-) Uwierz mi, przemyślałem to, co napisałem, bo widzę sam po sobie jak to w moim wypadku jest. Nie twierdzę natomiast, że jest to reguła.

24.10.2014 16:02
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

@UbaBuba -> Długie gry + 1h dziennie = Naprawdę? Łatwo Ci pisać. :P Strasznie mi przeszkadza, że często trzeba mi przerwać nieukończone misje, kiedy obowiązki w realu wzywają. Wtedy będę musiał wszystko przypomnieć, kiedy wracam do granie, a to psuje mi smak w wczuwanie przygody i klimacie.

24.10.2014 16:04
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Jeśli gra jest dobra, to nie ma znaczenia, czy jest długa czy krótka, i tak warto ją skończyć. Zajmie to więcej? Trudno. Są dobre filmy, które ogląda sie w dwie godziny i dobre seriale, ktore ogląda sie pare miesięcy. Nie czuje żadnego znużenia czy udręki. Udręka i znużenie jest przy słabych grach, jak długie czy krótkie by nie były

24.10.2014 16:18
Alt3ir
odpowiedz
Alt3ir
82
PlayForFun

Ja grając 1-2 godziny lubię zarówno zaliczyć w 3 dni kampanie w CoDzie jak i męczyć 40 godzin Risena 3 przez 3 tygodnie :P. Przeszkód nie stwierdzono choć gry które mają być jakoś niesamowicie długie ( 50h+ ) to już bym chyba olał.

Tak czy siak jeśli ktoś umie gospodarować czasem i jest cierpliwy to sobie poradzi z tym "problemem" :P.

24.10.2014 16:24
Koktajl Mrozacy Mozg
odpowiedz
Koktajl Mrozacy Mozg
159
VR Evangelist

Wole dostac dluzsza gre i nawet jej nie skonczyc z braku czasu niz dostac jej kawalek a druga czesc w dlc. Jak ktos nie ma czasu to chyba zostaje mu ogladanie przechodzenia gier na YT

24.10.2014 16:29
odpowiedz
darek0729
45
Pretorianin

Otóż to. Dla niektórych potrzebne są gry 5, a dla innych 100 godzinne. Niektórzy wolą liniowe, inni wielkie, otwarte światy, niektórzy wolą postawić na grywalność inni popatrzeć na grafikę. Każde gry są potrzebne i trafią w czyjeś gusta.

24.10.2014 16:54
drenz
odpowiedz
drenz
65
Le réveil du lion

@Koktajl - oglądanie jak ktoś gra w grę na YT, to chyba największa strata czasu zaraz po oglądaniu telenowel (wg mnie). Ostatnio toczyła się dyskusja na stronie CDA i profilu FB pana Chmielarza na temat długości jego ostatniej gry, gdzie ludzie stwierdzili, że długość gry nie jest adekwatna w stosunku do ceny i że kwota ponad 60zł za 4 godziny jednorazowej przygody jest wygórowana dwukrotnie i w sumie społeczność graczy jest pod względem długości gier podzielona.
Jak ktoś nie potrafi zarządzać swoim czasem, to dla niego nie ma okropnie długich gier a te krótkie najczęściej są rozczarowaniem. Kiedyś było coś takiego jak DEMO, które niekiedy trwało dłużej niż pełne wersje współczesnych gier. W grach RPG standardem (czyli główny wątek) jest ok. 25h, dawniej było to co najmniej 50, mam nadzieję, zę za 10 lat, nie będzie to 12h.

24.10.2014 17:28
Mutant z Krainy OZ
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
197
Farben

Nie mam okazji na gry od jakiegoś czasu, do tej pory lubowałem się właśnie tylko w pożeraczach czasu, (nowe fallouty, skyrimy, czy heroesy), teraz nie gram w ogóle, bo krótkie gry mnie nie rajcują, a długie gdy gra się w nie rzadko tracą cały urok, nie wie się po miesiącu o co chodzi, gdzie się było, co się zrobiło itd. etc. itp.

24.10.2014 17:43
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

@drenz - mam wrażenie, że ten trend będzie się utrzymywał, aż w końcu zamiast gier, deweloperzy będą wydawać jedynie interaktywne filmy (czyli gry, które same w siebie grają, a my możemy jedynie obracać dowolnie kamerą akcji)
@Mutant z Krainy Oz - sytuacja ma się dokładnie u mnie. I tak oto zwolennik sandboxów musiał zmierzyć się z rzeczywistością.

24.10.2014 17:54
odpowiedz
PortalGta
53
Generał

Znam ten ból. Od jakiegoś czasu granie ograniczyłem do kilku gier na rok, tj. tych, co wiem, że i tak w nie zagram. Wolny czas częściej spędzam oglądając jakiś film, nawet mi się tych krótkich gier nie chce ogarniać. Nawet ostatnio Shadow of Mordor przeszedłem w jakieś 2 dni, choć wiem, że w tę grę mógłbym grać dużo, dużo dłużej.

24.10.2014 19:14
odpowiedz
zanonimizowany619836
71
Generał

godzina dziennie na granie? to co wy niby robicie ze tylko tyle macie.

24.10.2014 19:52
Mutant z Krainy OZ
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
197
Farben

[13] Sekret życiowy - praca i dzieci. tylko nikomu nie mów.

24.10.2014 20:46
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

@Mutant z Krainy OZ -> Dokładnie. Zapomniałeś tylko dodać - wymagająca żona, obowiązki domowe i inne zainteresowanie. ;)

24.10.2014 21:33
puci3104
odpowiedz
puci3104
124
Generał

LordSettlers

Ludzie mają życie poza grami. Ja sam obecnie na studiach gram z 1-3 godziny dziennie (niekiedy więcej jak się nigdzie akurat nie wychodzi ze znajomymi i można sobie pograć do późna), a niekiedy wcale, bo a to znajomi, imprezki, obowiązki, nauka. Ostatnio prawie miesiąc przechodziłem sobie Fallouta 2, bo tak mnie naszło, ale o ile on mnie nie nudził, o tyle Shadow of Mordor, w którego pykam niecałe 15 godzin do tej pory, znudził mnie już dość mocno i stanąłem mniej więcej na 2/3 gry. Też od jakiegoś czasu stawiam na krótsze gry, bo nie ma tyle czasu, żeby ogarnąć 100 godzinnego RPGa. Oczywiście nie mówię, że w RPGi nie gram, ale wolę te krótsze (Wiedźminy, Dragon Age, Mass Effect).

25.10.2014 09:43
puci3104
odpowiedz
puci3104
124
Generał

Jeszcze dodam, że o ile DLC do gier zawsze mnie denerwowały, to od roku zacząłem je rozumieć i mi pasują, bo wtedy wraca się do fajnej gierki na kilka godzin co jakiś czas. Oczywiście mówię o DLC singleplayer, bo te do multi (mapy, tryby, bronie, itd.) wciąż mnie denerwują niesamowicie.

25.10.2014 12:03
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
41
Cyfrowy Oprawca

A ja zaś uważam i zdania nie zmienię, że brak czasu to albo złe nim dysponowanie, albo wymówka na wszystko. ;) Tak czy inaczej, nie jest żadnym odkryciem, że gry krótkie pojawiły się nie dlatego, że się twórcom nagle odechciało, ale dlatego, że gry wideo to już nie jest niszowa rozrywka dla nastolatków, ale ogromny biznes. Odpowiedź "dobrze" albo "niedobrze" ma się chyba nijak do tematu. Gier jest całe mnóstwo, każdy znajdzie coś dla siebie. :)

25.10.2014 13:04
puci3104
odpowiedz
puci3104
124
Generał

Meehovv

Oj to się zdziwisz. Naprawdę, gdy przyjdzie do pracy, rodziny, i tego typu obowiązków, to zobaczysz, że braknie Ci czasu, albo może nie tyle go braknie co wracając z pracy nie będziesz chciał przy kompie, bo jest wiele ciekawszych zajęć. No chyba, że nie planujesz rodziny, wypadów ze znajomymi, sportu, i myślisz, że prezesem firmy i pracował po 5 godzin dziennie i to zdalnie. Wtedy masz multum czasu na siedzenie przed komputerem. Ale czy o to chodzi w życiu, żeby cały czas poza pracą spędzać przy komputerze?

Inna sprawa to wyrastanie z gier. Mi jeszcze kilka lat temu niemal każdy tytuł sprawiał niebywałą frajdę. Nieważne czy gra długa czy krótka. Jak wracałem ze szkoły siadałem i wchodziłem w świat gry. Teraz mało, która długa gra sprawia frajdę taką, żeby ją ukończyć. Natomiast jeśli gra się w kilkugodzinnego FPSa to zawsze się kończy, bo po prostu nie jest to tak czasochłonne.

26.10.2014 20:01
CheshireDog
odpowiedz
CheshireDog
81
Desk jockey

ciekawa rozmowa, doskonale wpisuje się w artykuł :)

Czasu mam mniej i teraz wolę fajne indie gierki albo FPS-y, niż jak dawniej strategie albo RPG.

Zacząłem grać w Nini no kuni, po 30h nawet dobrze wątek się nie rozkręcił, a mi ponad miesiąc życia zabrało ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze