Wirtualne szaleństwo Cthulhu - Pita - 8 marca 2015

Wirtualne szaleństwo Cthulhu

„Według mnie poczucie nieznanego jest prawdziwą i faktycznie niezmienną — chociaż rzadko kiedy dominującą — częścią ludzkiej osobowości; jest elementem na tyle podstawowym, że nie zniszczy go nowoczesna wiedza, według której nadnaturalne nie istnieje” - (list do Harolda S. Farnese, 22 września 1932).

Gdyby, niczym terror o którym pisał, samotnik z Providence mógł zmartwychwstać byłby zapewne niesamowicie zaskoczony tym jak popularna jest jego literatura! Nie wiem jednak czy przeraziłoby go jak zainfekowała sobą inne media, w tym gry wideo. I jak wiele to medium mu zawdzięcza.

Lovecraft należy do kategorii artystów, którzy zmienili gry wideo. Inspiracje graficzne, tematyczne, czy nawet gameplayowe jakie wywarł są równe Gigerowi z Alienem, Herbertowi z Dune czy Conanowi Howarda. Każdy z tych autorów miał wpływ co najmniej na kilka gatunków – i każdy z nich miał wpływ na popularyzację zachodniego fantasy w Japonii, a następnie mieszanie się wschodu z zachodem.

Literatura Lovecrafta poruszała się przede wszystkim w temacie małości człowieka. Jego słabości i jego niewiedzy – i chociaż często była krytykowana za styl przedstawiała sobą niesamowite, nowatorskie wizje. Ludzkość nie liczy się, jest tylko pyłem w obliczu świata, a raczej wszechświata, gdzie przepotężne istoty spoczywają pogrążone we śnie. Niejednokrotnie pisane z punktu widzenia narratora, przedstawiające szaleństwo, ale także niezrozumienie. Od powieści pseudo-detektywistycznych, przez opowiadania (że tak niezgrabnie się wyrażę) kosmiczno-archeologiczne, czy gotycki horror, aż po listy Lovecraft trzyma się tematów miałkości naszej egzystencji. Jedynie kilku z wielkich interesuje się nami, zazwyczaj po to, żeby manipulować lub doprowadzić do naszej zagłady. Zamknięty w sobie autor stworzył zamknięty w sobie świat.

Pomimo tego nie są to męczące lektury – jeżeli nie macie czasu w domu, spróbujcie je chociaż w podróży lub przy komputerze. Prawie każdy zna mitologię Cthulhu, niewielu jednak czytało, czy grało w rzeczy związane z nią co jest wielką szkodą.

Co czytać?

Ciężko z Lovecraftem trafić źle. Jeżeli jednak miałbym polecać kilka rzeczy na początek będą to: The Colour Out of Space, Dagon, At The Mountains of Madness, The Call of Cthulhu, The Whisperer in Darkness. Polskie tłumaczenia stoją na wysokim poziomie i są dostępne w naprawdę sporej ilości bibliotek, księgarni, w sklepach internetowych oraz na aukcjach. Kilka anglojęzycznych utworów jest również dostępnych za darmo na Project Gutenberg.

Zainteresowani natomiast samym kształtem mitologii mogą spokojnie początkowo uderzać choćby na wikipedię.

Cyfrowi Bogowie

Proza Lovecrafta miała szczęście do dobrych gier wideo. W końcu medium to zawsze szuka gotowych wzorców, światów, w których może się poruszać. O ile powstało stosunkowo niewiele gier bezpośrednio na bazie mitów Cthulhu, tak setki gier wideo czerpały z tej niepokojącej mitologii. Przedwieczni to w końcu istoty, które wymykają się naszemu pojmowaniu, coś mniej i więcej zarazem niż Bogowie, jestestwa, których sama świadomość może sprowadzić na człowieka szaleństwo. Do tego wyglądają bardzo efektownie – co w świecie gier ma ogromne znaczenie. 

Alone in the Dark. Źrodło: Jawne Sny.

To co nieznane i niezrozumiałe nie tylko nadawało się idealnie na wroga, ze względu na terror jaki budzi. Pozwalało budować horror, ale również było pociągające wizualnie. Popularny Cthulhu ze swoimi mackami jest maglowany w grach wideo na setki sposobów – wielokrotnie przerażając. Kto grał w Demon’s Souls pamięta doskonale strażników więziennej wieży, z dzwonkami i mackami. Strażników, którzy zgodnie z zasadami Lovecrafta – potrafią wyssać z postaci gracza duszę.

Demon’s Souls to zresztą dobry trop – to właśnie wszelkiej maści horrory, RPG-i oraz ich hybrydy zainspirowały się najmocniej Lovecraftem. Tak jak w Contrze strzelaliśmy do pseudo-alienów, tak w Eternal Darkness lub Castlevanii mieliśmy do czynienia z przedwiecznopodobnymi.

Lovecraft atakuje gry

Powstałe w 1992 Alone In the Dark całymi garściami czerpało z literatury Lovecrafta. Gra zawierała prace autora, przeciwników z jego mitów, a przede wszystkim obracała się wokół niesamowitych, niepojętych mocy zła, z którymi nie dało się wygrać w klasycznym tego słowa znaczeniu.

Alone In the Dark wprowadziło statyczne kamery, rozwiązywanie zagadek (co ciekawe – spora część wrogów była do pokonania TYLKO poprzez rozwiązywanie zagadek), ograniczony ekwipunek i abstrakcyjne łamigłówki. Brzmi znajomo? Pierwsze cztery części serii to wciąż niezłe gry – z czego to właśnie jedynka najmocniej stawia nas w roli człowieka mierzącego się z przedwiecznym szaleństwem.

AitD jest nie bez powodu uznawane (obok Sweet Home) za ojca survival horrorów. Statyczne kamery oraz konieczność inteligentnego zarządzania ekwipunkiem stały się podstawą dla serii Resident Evil, jednego z najważniejszych horrorów, który w swoich pierwszych częściach całkiem nieźle kłaniał się w stronę gotyckiego horroru. Obie serie początkowo hołdowały nieliniowej strukturze oraz mierzeniu się nie tylko z wrogami, ale również słabościami naszych postaci. Obie również wyewoluowały w gry akcji – co jest dosyć mocnym znakiem czasów.

Graficzne inspiracje

Cthulhu podbił swoim pyszczkiem serca wielu, wielu twórców gier wideo. Wystarczy, że spojrzycie poniżej na ogrom przykładów tego, jak chętnie wykorzystuje się jego jestestwo. Czy to STALKER czy Castlevania – Cthulhu rozlał się na wszystkie możliwe gatunki.

Alone In The Dark niejako sugerowało, że to właśnie obrazy, czy książki mogą być medium przejścia dla przedwiecznego zła, sposobem obudzenia go, lub wybudzenia go. Podobnym tropem szedł Alan Wake – i oto mamy przedwiecznych, którzy przeszli z jednego medium do drugiego. Popularność Resident Evil, bez wątpienia wynikająca w dużej mierze z motywów poruszanych przez AintD, wpłynęła na pojawianie się jego klonów oraz ewolucji, w tym kolejnego ze świetnych horrorów w postaci Eternal Darkness. Eternal Darkness już całymi garściami czerpało z Lovecrafta – nie tylko w sferze narracji, nie tylko w sferze wydźwięku, czy wrogów, ale również w sferze szaleństwa.

Gra nie raz i nie dwa sprowadza na bohaterów „szaleństwo”, które objawia się różnymi halucynacjami. Od rozwalenia głowy jednemu z bohaterów, poprzez… rzekome kasowanie naszego save’a. Tak naprawdę Eternal Darkness to przede wszystkim projekt arcyambitny – kierujemy kilkoma postaciami i co mnie zachwyciło to fakt, że jedną z nich jest żołnierz w czasach antyku. Eksploracja horroru w antyku, czy średniowieczu jest rzadkością w dowolnym medium, a w grach już w szczególności.

Źródło: Etrian Odyssey Deviantart Group.

Do Cthulhu wydaje mi się jednak pasować jeszcze lepiej perspektywa z pierwszej osoby. Częściowo – dlatego ponieważ zbliża nas do bohatera, a na tym zależało Lovecraftowi, częściowo – bo jest straszniejsza. Widzimy mniej, możemy mniej. O ile tytuły takie jak Blood oraz Quake delikatnie czerpały z tej mitologii, tak Penumbra i Amnesia nie tylko zachłysnęły się nią, ale wprowadziły formy „statystyk strachu” oraz konieczność uciekania przed wrogami. Ponownie – poczucie naszej małości, poczucie naszej słabości.

Przy okazji Amnesia a Resident Evil to dobre porównanie tego, JAK na wiele sposobów można wykorzystać jedną inspirację literacką, jeden wzorzec z innego medium. Alone In the Dark, Resident Evil, Eternal Darkness to klasyki – ale macki pewnego stwora dotknęły również wiele, wiele innych gier. Jeżeli jest jakaś produkcja na GameCube’a, którą trzeba dziś ograć – jest nią Eternal Darkness, jeżeli jest jeden indie horror, który trzeba sprawdzić – jest nim Amnesia.

Horror przyjmuje dowolną formę

Nie powinno zadziwiać, że granice między grami na bazie Lovecrafta, a grami inspirowanymi Lovecraftem są bardzo zamazane i niepewne. Kwestie licencyjne to jedna rzecz, ale druga to korzystanie z jego mitologii – kiedy gra zaczyna „dziać się” w jego świecie, a kiedy po prosty nim się inspiruje?

Pomimo tego, z gier noszących tytuły Lovecraft doczekał się kilku wyśmienitych klasyków. Mocno polecam Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth mieszańca gatunkowego, który dobrze wygląda do dziś. Trzy przygodówki - Prisoner of Ice, Shadow of the Comet oraz Sherlock Holmes: The Awakened były specjalnie przeze mnie sprawdzane i… trzymają się naprawdę dobrze! Wreszcie mamy dwie bardzo ważne pozycje obracające się wokół Lovecrafta, które znać po prostu wypada. Dodatkowo obie są już wiekowe i obie pochodzą z innych światów. Jeden z pecetowego, drugi z konsolowego.

X-COM: Terror from the Deep (PC, PlayStation, 3DO) to jedna z najlepszych strategii w turach, która naprawdę świetnie się zestarzała. Oferuje bardzo ciekawy świat, wysoki poziom trudności, ładny pixel-art i skomplikowaną rozgrywkę przenoszącą nas w głębiny skąd coś wypełza... Drugą jest (a raczej są, bo istnieją dwie części tej gry) Persona 2 (PlayStation, PSP), gdzie adwersarzem jest sam Nyarlathotep, przedstawiony w mocno Lovecraftowski sposób. Jak cała reszta multiuniwersum Shin Megami Tensei, tak i Persona 2 czerpie garściami z całej kultury, ale wpływy Lovecrafta akurat na ten tytuł są szczególnie silne.  Chodzi bowiem o zakład odnośnie losów ludzkości…

Ciekawe kto to? (za lparchives).

Oczywiście temat był również parodiowany – słynne Cthulhu Saves The World to w miarę niezły jRPG/light RPG o tym jak Cthulhu musi uratować świat (wiem, niesamowite), całkiem sprawnie wyśmiewający gatunek – zarówno jRPG, jak i horroru. Świetne Eldritch balansuje na granicy pastiszu a growej parodii stawiając całą mitologię w generowanym losowo świecie. I ponownie, to gra FPP, śmiało łącząca roguelike’a, shootera oraz skradankę. To również bardzo dobry mieszaniec gatunkowy, który pokazuje jak ważną rolę w budowaniu grozy odgrywają… dźwięki. Lovecraft sporo pisał zarówno o głosach wewnątrz, jak i głosach stworów, które dręczyły jego bohaterów. Etrian Odyssey III prezentuje ukrytego bossa, będącego przypuszczalnie Cthulhu, który to zalał i zniszczył ludzką cywilizację. (Przy okazji – Etrian Odyssey III to jeden z najlepszych dungeon crawlerów, a Eldritch jeden z lepszych roguelike’ów ostatnich lat.) Terraria nie ukrywa się ze swoimi bossami o zbyt wielu mackach.

Źródło: Shin Megami Wikia.

Ta wyliczanka nie ma służyć temu, żeby znaleźć wszystkie gry, w których jest coś z Lovecrafta – tych jest zresztą zbyt wiele. Ta wyliczanka ma pokazać, że każda z tych gier, bez względu na to, że prezentują różne platformy, różne epoki, różne gatunki i różne sposoby projektowania czerpiąc z jednej mitologii zapewnia ciekawe, spójne i przerażające przygody. Przygody, gdzie gracz niekoniecznie jest tym najsilniejszym i gdzie łatwo sobie przypomnieć, jak mało znaczymy wobec mocy Przedwiecznych. Dobre podłoże merytoryczne, ciekawe inspiracje i spójna wizja artystyczna wciągają nas w wirtualne światy. Mitologia Cthulhu zapewnia to, a jest tematem, który można wykorzystać w dowolnej epoce, prawie każdym gatunku i z różnymi bohaterami. Horror przyjmuje dowolną formę.

Kilka linków dla zainteresowanych

http://lovecraftzine.com/lovecraftian-video-games/ - jedna z najbardziej kompletnych list gier inspirowanych Lovecraftem.  

http://gutenberg.net.au/ebooks06/0600031h.html  https://www.gutenberg.org/ebooks/search/?query=H.+P.+Lovecraft – Lovecraft na Project Gutenberg;

http://www.myabandonware.com/game/alone-in-the-dark-1rg - Alone in the Dark w wersji abandonware

http://jawnesny.pl/2014/04/h-p-lovecraft-praprzodek-horroru-grach/ - świetny tekst o Lovecrafcie i grach wideo z Jawnych Snów.

Uważam, że znajomość inspiracji zawsze wpływa pozytywnie na nasze doznania. Wielka ośmiornica z piekła rodem to bardzo niepokojąca idea, idea wywodząca się z naszego przekonania o swojej niewiedzy, śmiertelności i małości wobec wszechświata. Idea, która idealnie pasuje do gier wideo, ponieważ tam wcielamy się w wirtualnego awatara, który ma przeżyć to, czego my nie dalibyśmy rady.

Cthulhu to świetne powieści, bardzo dobre gry oraz spory powód, żeby pobawić się w archeologa. Oprócz szaleństwa, do odnalezienia jest sporo wiedzy, zabawy, tajemnic oraz strachu. 

Pita
8 marca 2015 - 18:32

więcej na temat

Opisywane gry

Anderson & The Legacy of CthulhuCall of CthulhuCall of Cthulhu: Dark Corners of the EarthCall of Cthulhu: Destiny's EndCall of Cthulhu: Shadow of the CometCall of Cthulhu: The Wasted LandCthulhu Saves the WorldEldritchEternal Darkness: Sanity's RequiemPersona 4 GoldenResident EvilResident Evil 2 (1998)Resident Evil 3: NemesisResident Evil 4Resident Evil 4 Ultimate HD EditionResident Evil 5Resident Evil 5: Gold EditionResident Evil 6Resident Evil Archives: Resident EvilResident Evil Archives: Resident Evil ZeroResident Evil Code: Veronica XResident Evil HDResident Evil Survivor 2: Code VeronicaResident Evil VII: BiohazardResident Evil: Chronicles HDResident Evil: Code Veronica X HDResident Evil: Dead AimResident Evil: Deadly SilenceResident Evil: Operation Raccoon CityResident Evil: Revelations 2Resident Evil: The Darkside ChroniclesShin Megami Tensei IVShin Megami Tensei: Devil Summoner - Raidou Kuzunoha vs the Soulless ArmyShin Megami Tensei: Devil Survivor 2Shin Megami Tensei: Digital Devil Saga 2Shin Megami Tensei: NocturneShin Megami Tensei: PersonaShin Megami Tensei: Persona 2: Eternal PunishmentShin Megami Tensei: Persona 2: Innocent Sin

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.03.2015 16:20
rottensun
83
Konsul

gray ktore najidealniej oddaly klimat lovecrafta to seria DARKNESS WITHIN a niewiele ustepuje tutaj SCRATCHES - takie np dark corners of the earth w ogole nie ma klimatu lovecrafta

09.03.2015 17:25
Lukasz1991
odpowiedz
Lukasz1991
15
Legionista

O Lovecrafcie po raz pierwszy usłyszałem dość dawno temu dzięki grze Necronomicon. Zresztą wpadałem na niego dość często czy to podczas gier (Warcraft III, Ethan Carter, Wiedźmin - zresztą Sapkowski w swojej twórczości też odnosił się do samotnika z Providence, podobnie jak Martin) czy słuchania muzyki (Metallica). O Cthulu, Wielkich Przedwiecznych i całej mitologii doczytałem później aż doszedłem do wniosku że warto by się zapoznać z oryginałem od którego się zaczęło. Kupiłem zbiór opowiadań 'Zgroza w Dunwich' w mocno zachwalanym nowym przekładzie Płazy. Z czystym sumieniem mogę polecić jeśli ktoś nie czytał nic z tego autora, jednak z zastrzeżeniem że na pewno nie jest to literatura dla każdego. Styl jest dość siermiężny, autor ma tendencje do nadużywania pewnych słów oraz powtarzalności motywów co sprawia że nie da się przeczytać całego zbioru 'na raz'. Na pewno też nie straszy tak jak kiedyś, bo w czasach efektów specjalnych i brutalności nie robi to już takiego wrażenia. Ale to wciąż klasyka, warto się zapoznać choćby z uwagi na fakt jak wielu twórców różnych dziedzin czerpie pomysły i inspiruje się Lovecraftem.

09.03.2015 17:54
Predi2222
😒
odpowiedz
Predi2222
101
CROCHAX velox

Szkoda że już nie mam takiego parcia na powieści Lovecrafta :( a swojego czasu to wciągnął mnie nie miłosiernie.

09.03.2015 19:43
👍
odpowiedz
zanonimizowany943726
28
Generał

Też mocno polecam Dark Corners of the Earth - gra dosłownie GENIALNA.
Szkoda, że nie ma kontynuacji ;(

09.03.2015 20:31
drenz
odpowiedz
drenz
65
Le réveil du lion

Mroczne Zakątki Świata - atmosfera grozy fantastyczna - szczególnie na początku. Ucieczka z hotelu to niezapomniane przeżycie (dosłownie). Potem tylko Amnesia: Mroczny Obłęd i długo długo nic. Co do literatury to wg mnie najlepsze są opowiadania Lovecrafta, które nie dotyczą Cthulhu, bo nie mają tej, wspomnianej zresztą przez Lukasza1991, powtarzalności motywów i wydaje się niekiedy, ze znowu czyta sie to samo opowiadanie. Warto też wspomnieć o dwóch filmach: Call of Cthulhu i Szepczący w Ciemności - najlepsze filmy oparte na twórczości HPL.

09.03.2015 20:32
odpowiedz
YogiYogi
127
Generał

Ja polecam opowiadanie "W górach Szaleństwa" tegoż autora. Wybija się moim zdaniem z reszty (chociaż pozostałe też są ok, jeśli komuś nie przeszkadza wiktoriański charakter oraz wszelka odmiana słów "bluźnierczy" i pochodnych)
Życzyłbym sobie grę w/g tej opowieści.

09.03.2015 22:02
Predi2222
odpowiedz
Predi2222
101
CROCHAX velox

Ja polecam opowiadanie "W górach Szaleństwa" tegoż autora.

Ja wymiękłem czy tym opowiadaniu, zwłaszcza w momencie opisu tego "miasta".

10.03.2015 11:07
maciek16180
odpowiedz
maciek16180
54
Konsul

Ja czytałem tylko kilka najbardziej znanych opowiadań, ale zdecydowanie najbardziej podobało mi się "Widmo nad Innsmouth". Tajemnicze, rzadko odwiedzane miasteczko nad morzem, ciężki klimat, samotny bohater, dziwni mieszkańcy. I legendy o potworach. Idealne zawiązanie akcji :)

10.03.2015 12:15
Saed
odpowiedz
Saed
122
Pretorianin

Mam w swoich zbiorach 3 tomy prozy wydane u nas w latach 90 (chyba pierwsze polskie wydania): Dagon, Reanimator i W poszukiwaniu nieznanego Kadath. Jeśli ktoś zna twórczość HP Lovecrafta wyłącznie z gier nią inspirowanych, to może doznać szoku zapoznając się z jego dość specyficzną prozą. Ja bym chętnie zobaczył w grach spod znaku Cthulhu więcej obłędu, za to mniej macek.

14.03.2015 21:13
AntaresHellscream
odpowiedz
AntaresHellscream
44
Pretorianin

gameplay.pl

W tym roku ma wyjść coś nowego opartego na mitologii Lovecrafta, ale skoro poza zapowiedzią jeszcze nic nie ma, to coś czuję że Frogwares się z tym nie wyrobi. A szkoda, bo twierdzili że robią coś, co ma być duchowym następcą Mrocznych Zakątków Świata, który miał mieć dwa sequele ale zostały anulowane :(

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze