Historie Obrazkowe #07 - recenzja komiksu - All New X-men tom 2: Tu Zostajemy - hongi - 8 stycznia 2016

Historie Obrazkowe #07 - recenzja komiksu - All New X-men tom 2: Tu Zostajemy

Wydawnictwo Egmont, znów sięga do naszych kieszeni. Kolejne miękkie albumu z uniwersum Marvela, pojawiają się na sklepowych półkach. Obok Avengers i Strażników Galaktyki znajdują się również wiecznie zagrożeni mutanci. Zapraszam na Historie Obrazkowe, gdzie przedstawię dalsze losy zespołu X-men w drugim tomie z serii All New X-men, o podtytule Tu Zostajemy.

O nowym miękkim wydaniu już mówiłem nie raz. Jest gorsze, tańsze i w zupełności mi już nie przeszkadza. Mogę nawet powiedzieć, że niektóre sklepy obniżają trochę ceny i można taki albumik dostać za trzy dyszki lub jeszcze mniej. Czyli z pewnością się opłaca. All New X-men: Tu Zostajemy, kontynuuje historie z poprzedniego komisu Wczorajsi X-men i daje czytelnikom to, na co czekali. Czyli? Rozterki młodego, pierwotnego zespołu X-men, wyrwanego ze swojego świata i wrzuconego w niezbyt optymistyczną przyszłość. Problemy nauczycieli związanych z uczniami oraz całą sytuacją z nowym porządkiem świata, wprowadzanym przez starego Scotta Summersa. Powiem szczerze, że podczas lektury, nieraz się zgubiłem lub poczułem głupio. Kolejne albumy zapewne pokażą nam, że Beast, jednak trochę przesadził i w żaden sposób niewpływanie to dobrze, na przyszłe losy szkoły i świata. Ku uciesze czytelników, oczywiście. Mam również cichą nadzieję, że scenarzyści poszli na całość i w trzeci tomie wreszcie zobaczę, jak Jane szaleje na dobre. Pomimo faktu wtargnięcia w środek jakieś głębszej opowieści, o której Polscy czytelnicy nie mają bladego pojęcia, wraz z tym komiksem, poznajemy coraz lepiej uniwersum, w jakim przyszło żyć mutantom po śmierci ich mentora Charlesa Xaviera. Z kolejnymi albumami będzie już tylko z górki.

Za wcześniejszy, jak i obecny album, odpowiedzialni są Brian Michael Bendis oraz Stuart Immonen, którzy trzeba przyznać, w zeszytach od 6 do 10 rozkręcają się jeszcze bardziej. Najwidoczniej współpracuję im się ze sobą, coraz lepiej i widać to po ich dotychczasowej pracy. Oba albumu ukazały się już w 2013 roku, ale dopiero teraz nieanglojęzyczni Polacy, mogą spokojnie poczytać sobie ich historię w zaciszu swojego domu. Przy tworzeniu tych kolejnych pięciu numerów, pomagał młody rysownik David Marquez. David odpowiedzialny był również za powstanie takich komisów, jak Age of Ultron, czy Ultimate Comics Spider-Man. Stworzył również masę okładek dla Marvela. Marquez jest nowym artystą pracujący w Fabryce Komiksów od kilku lat. Zapewne jeszcze nie raz, zaskoczy nas swoją kreską.

Czy więc, drugi album jest lepszy od pierwszego? I tak i nie. Tak, gdyż daje nam kolejna dawkę akcji, a także nowy wygląd, niektórych postaci. Do tego na końcu albumu wciśnięte zostały alternatywne okładki oraz procesy powstawania niektórych plansz z komentarzem autora. Nie, gdyż bez trudu można na te dwa zbiory patrzeć, jak na całość. Do tego występują w niej Avengers, a wykładając kasę na komiks o X-menach, chce poczytać, o tym właśnie zespole, a nie o innych bohaterach jak Thor czy Kapitan Ameryka. Jeśli najdzie mnie ochoto na bohaterów z drużyny Avengers, to sięgnę po właśnie taki album. Najwidoczniej przejadł mi się już ten zespół za sprawą WKKM. Tak, więc mam ostatnio większy apetyt na mutantów, niż mścicieli. Proszę mi ich nie wciskać na siłę. Dziękuję.

Podsumowując, Tu Zostajemy, jest kontynuacją i nie można tego albumu czytać bez zapoznania się z pierwszym zeszytem pt. Wczorajsi X-men. Gdyż czytelnik tylko się jeszcze bardziej pogubi i zniechęci do podobnych historii. Jeśli Ktoś z was czytał pierwszy tom, zapewne posiada również już w swojej kolejki ten i czeka z niecierpliwością na trzeci. Tak jak ja. Jeśli nie, niech sięgnie po pierwszy album. Naprawdę warto.

hongi
8 stycznia 2016 - 03:35

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz