Kolorowe Piksele #06 na PSP - recenzja gry - Resistance: Retribution - hongi - 23 października 2014

Kolorowe Piksele #06 na PSP - recenzja gry - Resistance: Retribution

hongi ocenia: Resistance: Retribution
92

Kolorowe Piksele powracają pod postacią Resistance: Retribution na konsole PlayStation Portable. To moje pierwsze długie spotkanie z krwiożerczymi Chimerami i ich chęciami skolonizowania naszej planety. We wcześniejsze odsłony, grałem tylko pobieżnie. Pamiętacie scenę z Hot Shots 2, gdzie główny bohater strzela z karabinu maszynowego, a na ekranie widzimy jego wynik zabitych osób. Więcej niż w RoboCopie... Więcej niż w Rambo.. itd. itp. Ta gra nie przebije tego wyniku. Za to przebija ilość łusek, jakie po tamtej masakrze zostały na małym stateczku. Tankowiec to mało. Jeszcze nigdy nie grałem w grę, w której wystrzeliłem tak dużo pocisków. Do tego nasz bohater jest mistrzem w zmienianiu magazynków. Zapraszam na recenzję Resistance: Retribution.

Na początek powiem, że gra została stworzona w duchu serii, ale nie pozostała wierna gameplayowi. Resistance to seria strzelanek z pierwszej osoby, gdzie widzimy tylko wielkiego gnata i celownik. Tutaj w wersji na PSP, twórcy zafundowali nam widok za pleców bohatera. Gra ma fantastyczną grafikę oraz sterowanie. W sumie Resistance: Retribution oraz Syphon Filter: Logan's Shadow tworzyła ta sama firma SCE Bend Studio, wykorzystując ten sam silnik. Nie dziwi więc, że gra prezentuje się super, a sam Jamesa Graysona, jest bardzo podobny do Gabe Logan. Znaczącą zmianą jest system celowania. Tutaj jest on automatyczny. Ułatwia to nam grę, ale z drugiej strony czasami tak dużo się dzieję na ekranie i jest tak dużo potworów do zabicia, że gracz nie ma zbytnio czasu by celować. Tutaj trzeba strzelać, gdyż Chimera, to bardzo twarda bestia do ubicia. Reszta sterowania pozostała taka sama. Gałką analogową poruszamy się, strzałkami zmieniany broń, przeładowujemy oraz zmieniamy celowanie na manualne.

 Akcja gry toczy się pomiędzy pierwszą i drugą częścią serii, pokazując nam losy Jamesa Graysona, brytyjskiego żołnierza, który już na początku musi zabić swojego brata, który jest zarażony wirusem Chimera. W akcie szału postanawia się zemścić i dezerteruje z armii, by  na własna rękę wysadzać wierze kosmitów. Zostaje jednak złapany i skazana na śmierć. Na jego nieszczęście Francja go potrzebuje. Zostaje wyciągnięty z mamra i oczyszczony z zarzutów, aby wspomóc w walce francuski ruch oporu. James niezwłocznie wyrusza na pierwszy front i zaczyna robić to, co umie najlepiej, zabijać Chimery i wysadzać wierzę. Ta krótka opowieść, to tylko wstęp do całej gry. Fabuła jest tutaj o wiele głębsza, z kilkoma zwrotami akcji, które doprowadzą nas do satysfakcjonującego zakończenia. Postacie są przedstawione bardzo wyraźnie i od samego początku polubimy głównego bohatera, a jego współpracowników już nie.

Grafika stoi tutaj na bardzo wysokim poziomie, ale nie ma szału przecież to PSP. Nie zmienia to faktu, że na naszym niewielkim ekranie dzieję się bardzo dużo. Obok świetnych lokacji, które jak w przypadku misji w mieście, przypominających te z Syphon Filtera, gra posiada swoje unikalne placówki Chimer. Im dłużej będziemy grać w grę, tym więcej zobaczymy przedziwnych i bardzo efektownych leveli. Czasami warto zatrzymać się na jednej platformie w środku obcej bazy i trochę się porozglądać. Zdarzy nam się również trochę popływać i jak to miało miejsce w Logan's Shadow, model pływania jest taki sam i nie przysparza kłopotów. Na szczęście nie ma tego zbyt dużo i szybko wracamy do chowanie się za przeszkodami i zabijania Chimer.

A zabijać będzie co. Wrogów jest tutaj masa i są bardzo zróżnicowani. Od zwykłych Chimer, które są mięsem armatnim dla ciebie, po przez wielkogłowych kamikaze, których jedynym zadaniem jest wysadzić siebie i ciebie z tego świata. Będą wielkie opancerzone Chimery z rakietnicami oraz pływające Chimery podobne do syren. To wszystko jest nic. Bossowie to już inna bajka. Trzeba przyznać, że twórcy odrobili zadanie i mamy tutaj masę zróżnicowanych bossów. Do pokonania będą wielkie mechy Chimer, które w późniejszej grze, będziemy używać jako środek transportu oraz maszynę totalnej zagłady. Będą wielkie pająkowate stwory, latające pod sufitem. Będą również wielkie statki, do których będziemy musieli strzelić kilkunastokrotnie z rakietnicy. Finałowy boss jest walką na wielką skalę i nie tak łatwy do zabicia.

Bronie to już dobry sprawdzony arsenał z poprzednich gier. Każda z broni posiada dwa tryby. Podstawowy karabin automatyczny Chaingun to nasza broń, którą będziemy się posługiwać najczęściej. Do dyspozycji będzie również shotguna oraz karabin snajperski. Jakby tego było mało możemy wysadzić kosmitów za pomocą już wcześniej wspomnianej wyrzutni rakiet. Obok ludzkiej broni, do rąk wpadną na pukawki obcych. I tutaj do dyspozycji mamy karabin pulsacyjny oraz mój ulubieniec, broń penetrującą, dzięki której możemy strzelać przez osłony oraz barykady. Niestety, amunicja bardzo szybko się kończy i jesteśmy zmuszeni zmieniać broń na tą, w której mamy jeszcze kilka naboi.

Muzyka w grze jest rewelacyjna. Orkiestrowe kompozycje wspaniale dopasowują się do klimatu tamtych lat. Melodia subtelnie zmienia się, gdy na ekranie nic się nie dzieję, a gdy wyskakują wrogowie energicznie daje nam do zrozumienia, że czas na zabijanie. Voice acting jest bardzo solidny i nie ma się do czego przyczepić. Jak na pojemność małego  dysku PSP, mamy tutaj bardzo długie cutscenki, w których jest masa rozmów i akcji.

Podczas gry możemy zbierać masę dodatkowych informacji o bohaterach, wydarzeniach zawartych w samej grze, a po ukończeniu kampanii, możemy poczytać znalezione dokumenty i poszerzyć swoją wiedzę o uniwersum Resistance. Gdyby to było mało, Resistance: Retribution posiada świetny multiplayer dla ośmiu graczy. System zabawy online jest oparty na tym z Syphon Filter: Logan's Shadow i sprawdza się świetnie. Do dyspozycji mamy pięć podstawnych trybów, jak np. Capture the Flag, Team Deathmatch, czy Free For All. Mapy nie są duże i łatwo się na nich znaleźć. Do tego wypełnione są masą korytarzy, skrzyń i murków, za którymi możemy się schować lub przycupnąć, by zmienić magazynek.

Gra jest długa i naprawdę trzeba spędzić kilkanaście godzin, by ja ukończyć. Niestety, momentami trzeba trochę pokombinować, bo gra staję się bardzo trudna i wymagające. Szczególnie pod koniec nagromadzenie mini bossów na metr kwadratowy wzrasta dwukrotnie. Ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne i śmiem twierdzić, że jest to jedna z lepszych gier jaka została wypuszczona na konsole PSP. Mamy tutaj wszystko, co gracz powinien oczekiwać po grze. Dlatego moja ocena to dziewięć wybuchających wieź Chimer, na dziesięć nieustanych zmian magazynku. Czyli genialny trzecioosobowy shooter i must have dla posiadaczy PSP.

hongi
23 października 2014 - 19:38

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz