Równo trzy lata temu wyszła najważniejsza dla mnie gra - Antares - 26 marca 2016

Równo trzy lata temu wyszła najważniejsza dla mnie gra

Najlepsza towarzyszka w grze wideo ever

Ci z was którzy mnie znają, zapewne wiedzą już o jaki tytuł chodzi. Pisałem o nim wielokrotnie na łamach bloga, na fanpage’u i na mówiłem o nim wiele razy na swoim kanale na YouTube. Dla wielu to gra wybitna. Inni twierdzą, że przereklamowany średniak. Z okazji trzecich urodzin opowiem wam raz jeszcze, jak pokochałem Bioshock Infinite.

Pierwszy zwiastun Bioshock Infinite, zaprezentowany (jeśli mnie pamięć nie myli) przy okazji targów E3 bardzo mnie zaintrygował. Jednak z racji tego że projekt był strasznie przeciągany, a nie należę do osób, które lubią hype i śledzą każdy news z branży, trochę o pracach nad Infinite zapomniałem. Dlatego gdy Cenega zaprosiła mnie na przedpremierowy pokaz gry, który odbył się 13 lutego 2013 roku, nie miałem żadnych konkretnych oczekiwań i wyobrażeń. Przyszedłem. Zagrałem. I w przeddzień walentynek zakochałem się totalnie.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Jeszcze nigdy żadna gra wideo nie wstrząsnęła mną tak bardzo pod względem artystycznym. Żadna nie miała tak niesamowitego klimatu. I chociaż miałem już na koncie ukończone dwie poprzedni części serii, a pierwsza bardzo mi się podobała, to właśnie Bioshock Infinite z miejsca stał się moją ulubioną. I zarazem najważniejszą grą wideo, w jaką kiedykolwiek grałem. Trzy godziny pokazu minęły zanim się zorientowałem.

Wychodziłem jako ostatni i nie mogłem się oderwać od konsoli. A potem czekałem na premierę. Jak na żadną inną grę wcześniej. Nie licząc jednego z nudnych questów z WoWa powracającego jako koszmar senny, gdy za dużo grałem, nigdy gra wideo mi się nie śniła po nocach. A nowy Bioshock to zrobił i śnił mi się kilkukrotnie. Skąpane w chmurach budynki Columbii i przemieszczanie się pomiędzy nimi za pomocą Skyhooka. Czekałem na grę tak bardzo, że gdy dostałem od Sony do recenzji „PlayStation All-Stars Battle Royale” to grałem na okrągło na planszy Nathana Drake’a, bo przechodziła w pewnym momencie w Columbię z lecącym w tle Songbirdem.

Noszę z dumą. Na dodatek ta gra jak mało która, nadaje się wizualnie na tatauż

26 marca 2013 roku, w dniu premiery gry, jechałem po swoją kopię recenzencką do Cenegi niemalże na sygnale. Pamiętam to jak dziś. Grę skończyłem relatywnie szybko, pomimo że obowiązki nie pozwalały mi nagranie bez przerwy, a klimat Columbii chłonąłem tak bardzo, że zaglądałem w każdy kąt. Świadomy pewnych wad tej produkcji, po raz pierwszy w życiu zdecydowałem się pisząc recenzję wystawić grze wideo 10/10. I szczerze mówiąc, z perspektywy czasu to jedyny raz, gdy dając grze maksymalną notę byłem tego tak cholernie pewien. Dłużyzny? Lekki chaos fabularny? Mam to gdzieś! To majstersztyk.

Wiecie już jak pokochałem Bioshock Infinite, a teraz wam wyjaśnię dlaczego:

  • Bioshock Infinite wprowadził najbardziej żywą, prawdziwą, charakterną i sympatyczną towarzyszkę, jaka kiedykolwiek pojawiła się w grach wideo. Nie zdetronizowała jej nawet Ellie z The Last of Us, pomimo że ta gra dużo bardziej akcentowała budowanie relacji międzyludzkich. Elizabeth rządzi niepodzielnie.
  • Gra w mistrzowski sposób łączy przyjemność płynącą z akcji w formule pierwszoosobowej strzelaniny, z opowiadaniem rozbudowanej i zawiłej historii
  • Design jest po prostu zabójczy. Spełnienie marzeń sennych każdego miłośnika steampunka. A wszystko to podano w stylizowanej oprawie graficznej, przywodzącej na myśl odrobinę produkcje Disney Pixar. Sama Elizabeth wygląda z resztą jak disneyowska księżniczka. Ta gra jest tak fantastycznie zaprojektowana że nigdy się nie zestarzeje.
  • Cudowna muzyka oparta na jazzowych intepretacjach wielu znanych hitów, której wybór ma na dodatek znaczenie fabularne
  • Historia przeplata się tu z fikcją, SF z prawdziwymi teoriami fizycznymi – świat gry wydaje się przez to bardzo autentyczny
  • Zakończenie. Moment gdy wszystko się wyjaśnia. I zaczynamy rozumieć, dlaczego pewne rzeczy działy się tak a nie inaczej od samego początku gry. Mindfuck na miarę książek Philipa K. Dicka. I to niesamowite uczucie, gdy milkną ostatnie dźwięki melodii i ekran się zaciemnia. Niedomknięte z wrażenia usta. Nigdy tak mocno nie doznałem przy grze wideo.

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest gra idealna. Istnieją produkcje z gatunku RPG i  czy gry indie które mają bardziej rozbudowaną fabułę. Istnieją strzelanki z lepszą mechaniką rozgrywki. I bez dłużyzny, która w jednym momencie Bioshock Infinite odrobinę daje się we znaki. Ale gdy połączy się wszystkie wymienione powyżej w punktach elementy to wychodzi coś wyjątkowego. Niepowtarzalnego. Blockbuster z głębią, której w wysokobudżetowych produkcjach trudno zazwyczaj znaleźć. Coś jak filmy Wachowskich –w Matrix czy Atlas Chmur. Istnieją głębsze filmy, oczywiście. Ale co z tego, skoro te połączyły głębię z niesamowitym rozmachem?

Po trzech latach mogę śmiało stwierdzić, że Bioshock Infinite uwielbiam nadal. Po roku od premiery gry zacząłem utrwalać motywy z niej na stałe na swoim ciele. Efekty możecie podziwiać jako ilustracje do tego wpisu. Poleciłem też Bioshocka kilku osobom. Jak dotąd wszyscy byli zachwyceni. I wiecie co? Chociaż uwielbiam gry i zawsze mnie interesują kolejne ciekawe, nowe tytuły, to w tym roku nie czekam na nic innego tak bardzo, jak zremasterowaną trylogię Bioshock

Antares
26 marca 2016 - 23:53

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.03.2016 12:19
Trollozord
👍
Trollozord
10
Chorąży

Nieźle. Ja bym się nie odważył zrobić sobie tatuaż z gry, zwłaszcza tak duży. Nie umiałbym się zdecydować chyba na jeden tytuł

27.03.2016 14:13
A.l.e.X
👍
odpowiedz
A.l.e.X
126
Alekde

mamo, mamo czemu tato ma komiks na ręku ?, córeczko naprawdę nie wiem, ale może to mieć coś wspólnego z tym że ciebie nazwał Elizabeth, twojego brata Zachary, a kiedy chce pożyczyć samochód krzyczy "zostaw Songbirda w spokoju" - a tak na poważnie: super to wyszło i naprawdę pozytywne szaleństwo :)

27.03.2016 14:17
odpowiedz
zanonimizowany453591
61
Senator

Możesz pokazać zdjęcia w jakiejś wyższej rozdzielczości? Na tych trochę słabo widać.

27.03.2016 14:18
odpowiedz
jakubn18
5
Junior

Fajnie, że nadal powstają gry które gromadzą fanów, i po latach są dla nich kultowe. Mógłbyś jednak wrzucić tatuaż w większej rozdzielczości aby można się było lepiej przyjrzeć :) ps. sam projektowałeś wzór, czy zrobił to tatuażysta?

27.03.2016 14:23
Wooler
odpowiedz
Wooler
76
Konsul

Po tytule wiedziałem o jakiej grze ten artykuł będzie, mimo że autora nie znam :) Grę uwielbiam, ale ciągle mam wrażenie, że nie wykorzystano w pełni potencjału (tak, myślę, że gra mogła być jeszcze lepsza!). Czegoś brakuje - w samym strzelaniu albo przedstawieniu świata, aby gra ze świetnej była wybitna. Mimo wszystko jest to jedna z moich ulubionych gier.

Samo moje zapoznanie z grą było niecodzienne - nie śledziłem informacji na jej temat, sama seria była mi obojętna, ale uznałem, czego z żadną grą ani wcześniej ani później nie robiłem, że wypróbuję grę "jak mi działa" na "pożyczonej" kopii. Oczywiście szybko się wciągnąłem i przeszedłem, ale też już w czasie przechodzenia zakupiłem legalną kopię, więc sumienie pozostało czyste. A po dodaniu jej do mojego konta steam ukończyłem ją jeszcze 2 razy.

27.03.2016 14:29
Bramkarz
odpowiedz
Bramkarz
130
Legend

Świetnie wymyślony i narysowany świat ale gameplay nie porywał.

Za to przykład gry, do której dodano fabularne DLC na świetnym poziomie.

27.03.2016 14:36
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

Skoro aż tak spodobał Ci się Infinite to polecam serię Zero Escape (999 na ds, Virtue Last Reward na vitę i 3ds, w tym roku ma także zostać wydana ostatnia część Zero Time Dilema tez na vitę i 3ds oraz później na pc może z pierwszymi częściami). Fabuła w całej serii skupia się na podobnych motywach jak Infinite, moim zdaniem wykorzystanych dużo lepiej. Niby są to visual novel ale twórcy dzięki temu skupili się na fabule uzupełnionej co jakiś czas zagadkami. Przez gatunek nie spodziewałem się dużo ale te gry okazały się świetną niespodzianką.

Mnie niestety Infinite pod względem fabuły jak i rozgrywki mocno zawiódł. Bardziej spodobała mi się druga część. Może pierwotna wizja Irrational sprawdziłaby się lepiej ale tego niestety już sie nie dowiemy.

post wyedytowany przez Martius_GW 2016-03-27 14:40:10
27.03.2016 14:39
leem230698
👍
odpowiedz
leem230698
99
Maxthony Maxtano

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Dobrze wiedzieć, że są jeszcze ludzie, którzy doceniają grę przez pryzmat przeżycia z nią związanego, a nie recenzji i opinii innych. Szacunek.

post wyedytowany przez leem230698 2016-03-27 14:40:29
27.03.2016 19:56
odpowiedz
medyk18
21
Legionista

Fanem tatuaży to ja nie jestem. Choć jakby było dla mnie coś aż tak ważnego to bym się pewnie nie wahał.
Ale powiem tak ,są gry (rzeczy) za które 5 lat temu dał bym sobie rękę uciąć i pewnie cały bym się wytatuował. Dobrze że tego nie zrobiłem bo dziś po tych 5 latach już mnie nie kręcą.
A już co jak co ale Bioshock Infinite to bym nie wytatułował. Gray była przeciętna i nie oczarowała mnie niczym czego nie było by we wcześniejszych grach.
Każdy ma swoje życie i robi to co chce.
A tatuaż nie schodzi sam (chyba że henna) i a usunąć czy zakryć go jest cholernie trudno. A ma kupę znajomych którzy sobie zrobili (i twierdzili że to przemyślana długo decyzja) a potem usuwali lub robili inny żeby go zakryć, bo już im nie pasował, czy coś podobnego.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze