Grałem w Titanfall 2 - superszybkie supertytany - Materdea - 22 sierpnia 2016

Grałem w Titanfall 2 - superszybkie supertytany

Z Titanfallem nie wiąże mnie żadna przeszłość - pierwsza część swoimi materiałami promocyjnymi nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia, by sięgnąć po myszkę i kupić egzemplarz debiutanckiego dzieła studia Respawn Entertainment. Mimo to sposobność na darmowe sprawdzenie jaj kontynuacji, Titanfalla 2, skutecznie przykuła moją uwagę (może warto byłoby zastosować taki patent w 2014 roku?). Właśnie zakończyły się weekendowe testy techniczne nowego dzieła ojców serii Call of Duty, a ja wyszedłem z nich z pre-orderem tej gry.

Futurystyczna wojna, rodem z najnowszych części złotej kury firmy Activision, nie przemawia do mnie pod żadną postacią. Ostatnim CoD-em był co prawda Advanced Warfare, ale zagrany z czystej ciekawości, bo już był na kupionej konsoli. Wcześniej szczerze i namiętnie kochałem się w pierwszym Black Opsie, lecz czasy jego świetności już dawno odeszły. No i dopiero Battlefield 1 przywraca mi radość w pierwszoosobowe strzelanki wieloosobowe (oczywiście zaraz po Counter-Strike'u).

Ale wracając do tematu - Titanfall 2 w zaprezentowanej formie zaoferował arenę treningową z całym szkoleniem nowego pilota, trzy tryby rozgrywki, dwie mapy oraz kilka modeli postaci i dwóch tytanów. Mogliśmy sprawdzić się w wariancie bez udziału ogromnych mechów (Pilots vs pilots - 8 na 8 graczy), w klasycznym wariancie Capture the flag (Bounty killers - 5 na 5 graczy), w którym zdobywaliśmy/odbijaliśmy i utrzymywaliśmy punkty, by zdobyć odpowiednią przewagę punktową, a także w Amped Hardpoint (również 5 na 5), gdzie zabijaliśmy zarówno żywych oponentów, jak i boty (w falach), by za wszystko zdobywać kasę i oddawać ją w czasowo pojawiających się depozytach. Dzięki temu saldo drużyny rosło, a po przekroczeniu pewnego progu (lub czasu) oznaczało zwycięstwo.

Rozgrywka w Titanall 2 jest niezwykle szybka i dynamiczna - wpływa na to przede wszystkim urozmaicenie zwykłego sprintu poprzez możliwość biegu po ścianach, podwójnego skoku czy też specjalnej umiejętności pilota, który wyposażony w linę z hakiem może chwytać się (lub przeciwników). Oprócz tego w grę wchodzą również tytułowe tytany, czyli przeogromne mechy z silą rażenia przewyższającą najlepsze pukawki dostępne dla zwykłych śmiertelników. Na szczęście - przynajmniej w dwóch z trzech (bowiem jeden był ich całkowicie pozbawiony) trybów - nie mamy ich na życzenie, a wyłącznie po naładowaniu specjalnego paska, który napełnia się procentami po naszych zabójstwach oraz asystach. Wystarczy zatem grać dobrze, by móc być jeszcze lepszym!

O ile w przypadku nowych odsłon Call of Duty niezbyt leży mi ta „nowoczesna” otoczka, o tyle w grze studia Respawn Entertainment pochłonęła mnie bez reszty. Na dzisiaj trudno jest mi wyrokować sukces Titanfalla 2, ale cóż poradzić, że ten pomysł za zabawę z przyszłością połączoną z FPS-em po prostu mi leży. Najwidoczniej byli pracownicy niemal legendarnego studia Infinity Ward, którzy stali za fenomenem CoD-a, mają w sobie żyłkę do robienia takich produkcji i im to najzwyczajniej w świecie wychodzi.

Odwrotnie do gameplayu prezentuje się stylistyka gry - w moim odczuciu bardzo jednolita i monotonna. Mam oczywiście na uwadze fakt, że ujrzeliśmy dopiero dwie lokacje, a także pozbawieni byliśmy największej nowości Titanfalla 2 - a więc kampanii fabularnej - lecz nawet te obie miejscówki były bardzo do siebie podobne, szare i pozbawione polotu. Wydawało mi się również, że zbyt wypłowiała kolorystyka skutecznie psuła całość, ale to tylko moje - i to niezbyt wyszukane - gusta. W ucho wpadło mi także kilka naprawdę ciekawych i wyrazistych kawałków przygrywających w głównym menu. W trakcie rozgrywki nie sposób zwracać uwagę na tego typu detale, więc poczekam na udostępnienie całej ścieżki dźwiękowej już po premierze.

Koniec końców okazało się, że zwykły test techniczny, który miał sprawdzić wydajność serwerów, był moim punktem zwrotnym i okazją, do ostatecznego przekonania się do gry. Gratulacje dla Respawn Entertainment!

Materdea
22 sierpnia 2016 - 17:27

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz