Gdzie oni się podziali - symulacja "żywego" miasta w Thief
Badland – gra, w którą powinieneś zagrać na swoim smartfonie/tablecie
Dostosowywanie pory roku do realiów gry
Wrażenia z bety Survarium – darmowego postapokaliptycznego FPSa
Assassin's Creed IV: Black Flag byłby lepszą grą, gdyby nie był Assassin's Creedem
Zanim zacznę grać...
Od pierwszego kontaktu z serialem ma się wrażenie, jakoby wszelkie specyficzne szczegóły i smaczki zostały zaczerpnięte z dobrze znanego nam Breaking Bad. Duże podobieństwo w pierwszych chwilach serialu wywołuje również dynamicznie rozwijający się scenariusz. Mam wrażenie, że coś w tym jest.
Choć do jesieni jeszcze trochę zostało, to produkcje spod całkiem świeżego gatunku MOBA, wyrastają nam jak grzyby po deszczu. Być może kojarzycie takie tytuły, jak League of Legends, Dota 2, Heroes of the Storm, Infinite Crisis, The Witcher: Battle Arena, Dead Island: Epidemic, czy może Smite. Pomijając pierwszego z wymienionych, to gry świeże, bądź dostępne jedynie w wersji testowej i nie ulega wątpliwości – powstałe w skutek ogromnego sukcesu właśnie LoLa. Sprawa ma się trochę inaczej w przypadku Orcs Must Die! Unchained.
Nie wyczekiwałem ani nie pokładałem konkretnej nadziei w Nosgoth podczas rejestrowania się do zamkniętej bety. Zrobiłem to instynktownie. Minęło całkiem sporo czasu, ja o wszystkim zapomniałem, aż nagle przyszedł klucz, dzięki któremu wzbogaciłem się o 7 przyjemnie spędzonych godzin. To świetna, wakacyjna i niezobowiązująca produkcja na chwil kilka.
Ledwo zapowiedziano Tekkena 7, a już pojawiła się pogłoska o wersji PC. Być może to przypadek, być może to nic nie znaczący żart, ale rozsądek i kilka faktów podpowiada, że pojawienie się tej popularnej bijatyki na komputerach stacjonarnych jest wręcz pewne. Bo czemu my, Pecetowcy mielibyśmy być gorsi?
Mamy środek wakacji. Nie wygrzewam się na lazurowym wybrzeżu, nie zwiedzam skąpanych słońcem zabytkowych miejsc, ale gram. I to właśnie elektroniczna rozgrywka sprawia, że przynajmniej duszą przenoszę się w rejony, gdzie woda morska nie jest czarna, a deszcz nie towarzyszy nam przez dłuższą część życia. Który tytuł tak sprawił?
Breaking Bad to dla wielu serial wszech czasów. Intrygujący, dramatyczny i śmieszny jednocześnie. Masa treści, jakich doświadczyliśmy podczas oglądania tego serialu, bez wątpienia imponowała. Z całą pewnością również bohaterzy i ich prywatne tajemnice oraz historie to materiał nadal nie do końca zbadany. Wiadomo jednak już, że w produkcji jest spin-off Breaking Bad, biorący na tablicę jeden z najbardziej zapadających w pamięć motywów – Better Call Saul.
Fortnite mój zachwyt wzbudził właśnie teraz, gdy zaznajomiłem się z faktyczną rozgrywką dzięki opublikowanemu gameplay’owi i rozsądnym modelem mikropłatności. Na początku jednak tytuł ten był jakiś bezpłciowy, prozaiczny i wyśmiewany przez styl oprawy graficznej z powodu faktu bycia „pierwszą grą na niesamowitym Unreal Engine 4”. Od pierwszej wzmianki o Fortnite minęły 3 lata, ale przez ten czas niewiele pojawiło się konkretnych materiałów i nie znamy wcale daty wejścia na rynek.
Są czasami gry, których zestaw poszczególnych elementów takich jak: sterowanie, praca kamer czy model poruszania się, sprawiają dziwne wrażenie. Zupełnie jakby były dedykowane konsolom i dostosowane do wygody oraz funkcjonalności pada. Nigdy nie używałem konkretnego przymiotnika do charakterystyki tych specyficznie skalibrowanych elementów gry, bo i takiego po prostu w naszym słowniku - ani językowym, ani growym, nie ma. „Konsolowatość” to słowo, którego szukałem, a które charakteryzuje bolączkę wielu PC-towych edycji gier.
Opinii o Watch Dogs jest tyle, ile graczy na świecie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wręcz każda z tych opinii jest absolutnie różna. Jedni chwalą tytuł i przytaczają pozytywne elementy tej produkcji, inni ostro krytykują to, co niewątpliwie krytyce podlega. Jedni są zawiedzeni, drudzy dostali to, czego oczekiwali. Nie ulega jednak wątpliwości, że Ubisoft przesadził z kampanią reklamową, mnóstwem zapewnień oraz całym swoim zestawem działań mającym na celu wypromowanie produktu i wzbudzenie hype’u.
Czy istnieją ludzie nie lubiący słuchać muzyki? Wydaje mi się, że nie. Różnorodność stylów, dźwięków, rytmów sprawia, że każdy - nawet najbardziej wybredny jest w stanie zaspokoić swoje wewnętrzne pragnienia rytmiczne. Ja z kolei zawsze stroniłem od Winampa, Aimpa, wszelkich playerów, radia stacjonarnego, czy internetowego. Nie lubiłem muzyki? Przeciwnie.