Deus Ex: Rozłam Ludzkości - recenzja gry tylko i aż bardzo dobrej - Cayack - 8 kwietnia 2017

Deus Ex: Rozłam Ludzkości - recenzja gry tylko i aż bardzo dobrej

Cayack ocenia: Deus Ex: Mankind Divided
85

Gdy w 2011 roku na rynku ukazał się Deus Ex: Bunt Ludzkości, potraktowałem go jako znakomitą okazję do zaznajomienia się z serią, której nieogrania zawsze żałowałem. Do tamtego momentu jedynie liznąłem „jedynkę”, grając w nią prawdopodobnie poniżej dwóch godzin. Pomimo tego, Human Revolution kupił mnie totalnie. W moim odczuciu należał do ścisłej czołówki produkcji z 2011 roku. Siłą rzeczy, kolejnej gry w uniwersum Deus Ex wyczekiwałem mocno, więc gdy po pięciu długich latach Rozłam Ludzkości miał wreszcie ujrzeć światło dzienne, kupiłem go w pre-orderze. Tuż po premierze niemożliwy do przewidzenia splot okoliczności sprawił, że jakąkolwiek zabawę musiałem sobie na dłuższy czas odpuścić i Rozłam ukończyłem dopiero w tym roku. Jak Mankind Divided poradziło sobie z wybujałymi oczekiwaniami? To wciąż bardzo dobra gra, ale w porównaniu ze swym wielkim poprzednikiem wypada mniej okazale.

W Rozłamie Ludzkości ponownie wcielamy się w Adama Jensena, bohatera poprzedniej części. Przez dwa lata dzielące oba tytuły Adam nie zmienił się za bardzo. Jak dawniej jest dość charyzmatyczny, a swoje zdanie wyraża bez ogródek. Tym razem jednak Jensen działa na dwa fronty. Większość jego czasu zajmuje praca dla Interpolu i walka z terroryzmem, ale wspiera także tzw. Juggernaut Collective – niesławną grupę haktywistów walczących z Iluminatami. Wątek podwójnego agenta jest interesujący, bo potrafi wprowadzić niepewność do poczynań gracza. Nie zawsze wiemy, co komu można powiedzieć, w czyje ręce oddać ważny dowód, komu zaufać. Jest nawet moment, w którym zadania dla obu grup wzajemnie się wykluczają, stawiając bohatera przed nielichym dylematem. Historia w Rozłamie potrafi wciągnąć, a nad podejmowanymi krokami idzie się zastanowić. Opowieść jest zajmująca, szkoda jednak, że finał następuje cokolwiek za szybko.

Rozmowy - jak prawie wszystko w tej grze - przywodzą na myśl Bunt Ludzkości.

Głównym terenem działań Jensena jest Praga. Stolica naszych południowych sąsiadów, która niegdyś była swego rodzaju „ziemią obiecaną” dla ludzi ze wszczepami, w trakcie akcji gry stała się ogniskiem prześladowań „odrutowanych”. W trakcie zabawy wielokrotnie jesteśmy nagabywani przez policjantów, a i większość cywili traktuje Adama z pogardą. Często widzimy stróżów porządku nadużywających władzy względem ulepszonych, a jazda przedziałem przeznaczonym dla normalnych ludzi kończy się naganą. Do Pragi zaglądamy trzy razy, a twórcy zastosowali fabularne sztuczki, by każda wizyta wyglądała nieco inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że choć jest to ładnie opakowany, to jednak backtracking. Mankind Divided zdecydowanie przydałyby się jeszcze inne miasta do zwiedzania.

Kompleks Utulek, jedna z lokacji którymi poprzedzielane są wizyty w Pradze. To w istocie getto, w którym prześladowania sięgają zenitu.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że choć teren naszych działań jest ograniczony, to przynajmniej został przygotowany pieczołowicie. Liczba detali, które możemy znaleźć w nieobowiązkowych miejscach, a do których wcale nie musieliśmy dotrzeć, czasami zakrawa o absurd. Może imponować, gdy wystrój danego wnętrza potrafi dostarczyć sporo informacji spostrzegawczej osobie, a jednocześnie trochę zostawić do domysłu. Myszkowanie ma też rzecz jasna dużo bardziej wymierne korzyści - możemy znaleźć zatrzęsienie e-booków, amunicji, broni, oprogramowania hakerskiego, a nawet poukrywane punkty PRAXiS. Słowem - warto się rozglądać.

Między dzielnicami Pragi poruszamy się metrem. To sprytnie zakamuflowane ekrany ładowania.

W Rozłam Ludzkości gra się tak samo, jak w Bunt Ludzkości. W zasadzie do każdego ważniejszego miejsca prowadzi kilka dróg i to od gracza zależy, jaką zechce wykorzystać. A to trzeba przesunąć pudło by dostać się do szybu wentylacyjnego, a to można rozwalić ścianę nieopodal albo zwyczajnie zhakować zamek do drzwi. Podobna swoboda dotyczy radzenia sobie z przeciwnikami. Jensen dorobił się nowych zabawek w swoim arsenale, ale główna zasada pozostała taka sama. Wrogów można ogłuszać, oszukiwać, wybijać albo omijać. Gra nie zmusza do obrania określonej ścieżki, ale sowiciej nagradza działanie po kryjomu – i słusznie, bo własnie tak w moim przekonaniu powinno się grać w Deus Exa. Jeśli chodzi o satysfakcję, to urządzenie krwawej łaźni nie może tutaj równać się z pokonaniem danego terenu niczym duch.

Jensen posiada nowe środki perswazji, ale całe poziomy da się przejść bez krzywdzenia kogokolwiek.

Problem z Mankind Divided jest taki, że - poza oprawą wizualną, gdzie jest to zupełnie naturalne z racji mijającego czasu – gra w niczym nie jest lepsza od Human Revolution. Poszczególne jej elementy albo są słabsze (soundtrack, liczba lokacji, długość historii), albo na takim samym poziomie jak w poprzedniej grze z serii (rozwój postaci, eksploracja, walka/skradanie). I choć oczekiwaliśmy więcej, to Rozłam Ludzkości wciąż gwarantuje kilkadziesiąt godzin przedniej zabawy, a po skończonej rozgrywce zostawia nas z ochotą na więcej. Szkoda, że na kolejną porcję przygód Jensena przyjdzie nam poczekać prawdopodobnie długie lata. 

Cayack
8 kwietnia 2017 - 01:52

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
12.04.2017 16:20
-1
ROJO.
112
Magia Kontrastu

Witaj Cayack, kope lat. Łap, bo w temacie: https://youtu.be/npKu82YBhrc

12.04.2017 16:36
odpowiedz
10 odpowiedzi
Cyniczny Rewolwerowiec
38
Senator

po skończonej rozgrywce zostawia nas z ochotą na więcej

Czyt. kończy się paskudnym cliffhangerem po którym powinien zacząć się następny rozdział gry. Gra jest bezpardonowo ucięta nawet nie w połowie, a w jednej trzeciej.

12.04.2017 16:48
1
nagytow
138
Firestarter

Konczy sie tak, jak sie miala skonczyc: boss pokonany, sprawa zamknieta.

12.04.2017 17:15
Cyniczny Rewolwerowiec
38
Senator

Litości, miejmy jakieś granice. To tak jakby Human Revolution kończyło się po walce z Barrettem.

Gra jest ucięta tak żeby sprzedać ją za pełną cenę dwa albo i trzy razy. To jest fakt widoczny gołym okiem jeśli porówna się to co dostajemy w Mankind Divided z tym co było w Human Revolution.

12.04.2017 17:20
1
nagytow
138
Firestarter

Czego ci brakuje?

12.04.2017 17:26
Cyniczny Rewolwerowiec
38
Senator

Zakończenia jakichkolwiek z rozpoczętych wątków? Spójnej historii opowiedzianej od A do B tak jak w poprzednich częściach? Po raz kolejny napiszę - to tak jakby HR kończył się po walce z Barrettem. Też boss pokonany sprawa zamknięta, nie?

Ja nie wiem w ogóle czego ty tu bronisz skoro sami twórcy przyznali że MD będzie podzielony na części.

12.04.2017 18:17
1
nagytow
138
Firestarter

Dobrze wiem, ze rownolegle z MD powstawala kolejna czesc, ale to nie jest odpowiedz na moje pytanie. Ja chce tylko wiedziec, czego konkretnie ci brakuje, bo poki co nic nie napisales. Przywolales jedynie poprzednie czesci, co jest bledem, bo w kazdym Deusie byly nierozwiazane watki. Domyslam sie, ze nie chodzi ci o iluminatow, bo ci beda sie mieli swietnie jeszcze przez wiele lat. Zgaduje tez, ze nie chodzi o kwestie spotkania z Janusem, bo wspolpraca zostala zakonczona, a Janus nie mial zadnego powodu, aby ujawnic sie Jensenowi. Czego wiec brak?

Też boss pokonany sprawa zamknięta, nie?
Nie. Barret sam nadal fabule dalszy ciag wysylajac Jensena do Shanghaiu. W MD Jensen ma do rozwiazania sprawe, ktora sie konczy wraz z pokonaniem Marchenki.

post wyedytowany przez nagytow 2017-04-12 18:21:56
12.04.2017 18:21
Cayack
56
Gospodarz Przystani

Rozłam w istocie powinien być dłuższy, ale sporo też zależy od samego gracza i jego sposobu gry. Jeśli ktoś biega od znacznika do znacznika głównych questów to faktycznie, będzie rozczarowany. Ja akurat niespiesznie zwiedzałem sobie Pragę, zaglądałem w każdy kąt i wykonałem każde zadanie poboczne, wątek główny odpowiednio sobie dozując. Nie usprawiedliwia to samej długości głównej fabuły, ale przy takim podejściu nie mogłem narzekać na liczbę godzin spędzonych w grze.

12.04.2017 18:22
Camelson
9
Generał

Czego wiec brak?

Właśnie tego. teraz to po prostu robisz sobie jaja. Przecież tożsamość tego hakera to była kluczowa sprawa tej gry, bez niej zakończenie ewidentnie wygląda na urwane. Sprawa Illuminatów też jest otwarta - nie wiadomo jak przyjęli porażkę, co planują dalej, jaki jest ich los itd. Dla mnie to tez jest pozbawione sensu, bo przez całą grę jest z nimi jedna cut-scenka, a to przecież oni są osią fabularną tej serii. Nie wiadomo, co dalej z odrutowanymi ludźmi, jaki los ich czeka, czy po jajach z terrorystami będą dalsze represje, czy nie wybuchnie bunt itd. Tam jest masa takich wątków i bronienie urwanego i nędznego fabularnie zakończenia MD (tym bardziej, że sam Jensen mówi, że czas zobaczyć się z Janusem, czym bezczelnie daje do zrozumienie, że nie jest to zakończony wątek jak próbujesz wszystkim wmówić) jest słabe, bo taką argumentację to ja mogę odnieść do każdej gry jaką przedstawiasz nagytow. Podaj mi przykład gry, że słabym zakończeniem według Ciebie.

post wyedytowany przez Camelson 2017-04-12 18:23:51
12.04.2017 18:24
1
nagytow
138
Firestarter

Ja w Human Revolution spedzilem 161h przechodzac kilka razy, w Mankind Divided 198h przechodzac dwa razy plus z 30h grajac w Breach. Ilosciowo wiec jest mniej wiecej to samo.

Nie wiadomo, co dalej z odrutowanymi ludźmi, jaki los ich czeka, czy po jajach z terrorystami będą dalsze represje, czy nie wybuchnie bunt itd.
Przeciez to nie ma sensu. Chcesz kompletnego wyjasnienia calej osi wydarzen w jednej grze. Konflikt augs-naturals to tlo wydarzen juz od HR i bedzie sie ciagnal przez wiele lat, zakladajac, ze seria nie umarla.

Podaj mi przykład gry, że słabym zakończeniem według Ciebie.
Mass Effect 3, Assassin's Creed 3, Fallout 3, Trine 3. Hmm, chyba mam problem z trojkami ;)

post wyedytowany przez nagytow 2017-04-12 18:37:38
12.04.2017 18:44
Camelson
9
Generał

Wow, poważnie? Przecież zakończenie (zwłaszcza po extended cut) takiego ME 3 bije na głowę to z MD, tak pod względem podsumowania trylogii jak i rozwiązania wątków.

Chcesz kompletnego wyjasnienia calej osi wydarzen w jednej grze. Konflikt augs-naturals to tlo wydarzen juz od HR i bedzie sie ciagnal przez wiele lat, zakladajac, ze seria nie umarla.

Nie chcę, ale gra nawet nie tłumaczy, co DALEJ dzieje się z odrutowanymi. To nie jest wyjaśnienie całego konfliktu. HR miało okropne zakończenie, ale to z MD jest jakimś cudem jeszcze gorsze, bo nie domyka praktycznie żadnego wątku prócz złapania głównego złego terrorystów, którego można się domyślić już przy pierwszym spotkaniu z nim, kiedy "nie wiesz" że to on. Ba, same podejmowane wybory, nawet to czy uratujesz ludzi czy złapiesz złego nie ma przełożenia na nic. Wybory światełek z ME 3 miały większy wpływ na konkluzję płynącą z historii. Nawet cliffhanger AC 3 wyjaśnia więcej. MD to po prostu zakończenie urwane ewidentnie pod sequel. Nie musi domykać całego konfliktu naturals-odrutowani, ale mogłoby wyjaśnić i podsumować to, co się wydarzyło. Co dalej z agencją i Jensenem? Kim jest Janus? Co dalej z odrutowanymi po jajach z terrorystami? Tu jest multum pytań, nie mów, że odpowiedzi na to są rozwiązaniem całej linii fabularnej, bo to nieprawda. To elementarne pytania jakie stawia gra i olewa je na koniec.

post wyedytowany przez Camelson 2017-04-12 18:46:04
12.04.2017 18:57
-1
nagytow
138
Firestarter

Przecież zakończenie (zwłaszcza po extended cut) takiego ME 3
Nie, zakonczenie ME3 jest jednym z najgorszych w historii gier. Przez cala trylogie jestes przekonywany, ze twoje decyzje cos znacza, a na koncu okazuje sie, ze nic nie mialo znaczenia, liczy sie tylko ostatni wybor i dostajesz jedno z czterech zakonczen. Ogladajac outro poczulem sie zwyczajnie oszukany, ME3 zrujnowalo dla mnie cala marke.

Kim jest Janus?
Jego tozsamosc jest nieznana (pomijajac wyciek w Prima Games, ale pewnie to zmienia). Tak bylo w Icarus Effect, w Human Revolution i tak samo jest w Mankind Divided. Podejrzewam i chcialbym, aby tak zostalo przez przynajmniej kilka czesci, a plan z filmu po napisach sie nie powiedzie.

post wyedytowany przez nagytow 2017-04-12 19:00:07
12.04.2017 18:17
odpowiedz
Cayack
56
Gospodarz Przystani

ROJO --> Czołem, faktycznie, trochę minęło. Niezła metamorfoza, o ile takie słowo tutaj pasuje. Ile siedziałeś na tym krześle?

12.04.2017 21:27
odpowiedz
ROJO.
112
Magia Kontrastu

Cayack --> Niecałe 3h

14.04.2017 18:51
-1
odpowiedz
Comek1984
36
Centurion

Większość osób krytykujących fabułę MD nie zna jak widzę świata DeusEx.

Skrótowo to:
1) W w/w postach Nagytow ma rację,
2) Akcja gry toczy się w roku 2029 natomiast cała historia zakończy w 2035 upadkiem Iluminatów – więc nie było w ogóle możliwości by zakończyć teraz historię,
3) historia pisana na parę gier – było to mówione przez samych twórców,
4) Jak potoczy się los iluminatów wiadomo już od 17 lat,
5) Janus to na pewno człowiek, kwestią otwartą jest kto ale na 95% jest on powiązany z Volkardem Randem (ewentualnie to jedna i ta sama osoba),
6) Sam Adam to ta sama osoba co w HR,
7) terroryści będą dalej wykorzystywani przez iluminatów celem destabilizacji – patrz Kalifornia w roku 2030,
8) TF29 ze względu na skuteczność działań zostanie przemianowana na UNATCO – dlatego Bob Page w intrze po misji w Dubaju mówił, że misja zakończyła się sukcesem
9) najważniejsza osoba w MD na którą trzeba zwracać uwagę to BOB PAGE

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze