W co gracie w weekend? #237 - squaresofter - 1 lutego 2018

W co gracie w weekend? #237

Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom, którzy martwili się o moje samopoczucie w ostatnich dniach. Na całe szczęście rozwiązano też problem z dodawaniem komentarzy, więc mam nadzieję, że tym razem będziecie mogli  bez problemu skomentować mój wpis. W co gram tym razem? Będą to następujące tytuły: Wiedźmin 3, The Fruit of Grisaia, dodatek do The Last of Us oraz Uncharted: Golden Abyss. Zapraszam wszystkich do lektury i komentarzy. 


Wiedźmin 3: Dziki Gon (PS4, CD Projekt RED, 2015r.)

Parę dni temu wróciłem do przygód Geralta oraz Ciri i od tamtej pory ogrywam je od czasu do czasu z większym lub mniejszym natężeniem. Mój plan jest prosty. Chcę przejść naszego rodzimego rpga jeszcze dwa razy i zdobyć w nim pięć ostatnich brakujących trofeów. Gdyby zależało mi na szybkości, to pierwsze co bym zrobił, to włączyłbym dodatki i zdobył w nich trzy brakujące trofea, ale nigdzie się nie śpieszę, więc, żeby uzyskać do nich dostęp (sugerowany poziom do rozpoczęcia pierwszego dodatku to poziom 84.), przejdę najpierw podstawkę.

Wziąwszy pod uwagę fakt zrobienia prawie wszystkiego podczas mojego pierwszego przejścia Dzikiego Gonu, co zajęło mi 282 godziny, tym razem narzucę sobie parę ograniczeń. Nie zamierzam łazić po mapie za pytajnikami. Gwint zupełnie mnie nie interesuje, bo i tak zdobyłem w nim absolutnie wszystko podczas zeszłorocznej rozgrywki. Natomiast misje poboczne zamierzam robić tylko wtedy, gdy mój poziom rozwoju będzie zbyt niski w stosunku do sugerowanego poziomu danego zadania głównego. Jeśli będzie zależało mi na wykonywaniu misji drugorzędnych, to pewnie spróbuję uwieść Yennefer, bo z Triss byłem już zarówno w drugim jak i w trzecim Wiedźminie. Słyszałem, że w dodatku można też się przespać z Shani, ale nie wiem jeszcze czy mi na tym zależy?

Chcę po prostu przejść trzeciego Wiedźmina jak najszybciej i skasować go z dysku po zdobyciu wszystkich trofeów. To za duży kolos, żeby zajmował mój skromny dysk twardy w PS4. Prawdopodobnie dwukrotne ukończenie historii Białego Wilka zajmie mi sporo czasu, więc ostrzegam zawczasu, że nasza chluba narodowa może być częstym gościem we w co gracie w weekend i nie zamierzam się chować za parawanem spoilerów, gdy będę się o niej wypowiadał. To zbyt dobra pozycja, żeby nie pisać przy tej okazji o tym co leży mi na sercu. Mam w tym już troche wprawy, więc myślę, że przetrwamy to wspólnymi siłami.


The Fruit of Grisaia (PC, Front Wing, 2015r.)

Nie pograłem zbyt długo w tą japońską opowieść graficzną w ubiegły weekend. Widziałem praktycznie jedną scenę, w której bohaterki Prywatnej Akademii Mihama postanowiły się rozerwać meczem baseballowym przy uzyciu piłki siatkowej. Złotowłosa Michiru zażegnywała się wtedy przed Amane, że nadszedł dzień, w którym okryje się hańbą (chciała powiedzieć, że zmyje z siebie hańbę, ale wiadomo jak to jest z blondynkami) na co jej rywalka zareagowała gromkim śmiechem. Jednak gdy nadszedł moment kluczowy meczu doszło do morderczej wymiany pomiędzy dwiema dziewczynami. Aname skończyła ze skręconą kostką a jej rywalka opadła bez sił na boisko i musiała otrzymać trochę tlenu, aby pozostać w pełni świadomości. 

Yuuji postanowił pomóc drugiej dziewczynie. Wziął ją na barana i zaniósł czym prędzej do pokoju lekarskiego, ale gdy dotarło do niego, że szkoła, do której uczęszcza, nie zatrudnia nikogo z taką funkcją sam opatrzył nogę swojej koleżance.

Jego dobroć bardzo ją ujęła, więc chyba nikogo nie powinno dziwić, że Amane postanowiła od tamtej chwili traktować go jak młodszego brata i przygotowywać mu posiłki. Chłopak nie jadł nigdy zdrowo a tylko jak najszybciej, więc jedzenie smacznych posiłków stało się dla niego miłą odmianą.

Pewnie ktoś z was zastanawia się już po co gram w tak zwyczajną grą? Właśnie dlatego, że jest zwyczajna. Ratowanie światów, zabijanie potworów i wykonywanie zleceń, których nie podjąłby się zwykły śmiertelnik stało się czyms tak normalnym w życiu graczy, że gra opowiadająca o zwyczajnym życiu jawi się jako jakiś cyrkowy dziwoląg.

Mi to jakoś niespecjalnie przeszkadza. Cieszę się, że w końcu czuję się lepeij niż jeszcze kilka dni temu i mogę zasiąść przed ekranem monitora, grając bez obaw o bół głowy albo o to, że mam zbyt mało czasu na granie w tytuł opowiadający o prostych przyjemnościach uczniów elitarnej szkoły. Cieszę się, że mogę się w nim zagłebić i zapomnieć o tym wszystkim co jest teraz na topie, o tym w co trzeba zagrać, żeby być na czasie i o tym, co posłuży później innym graczom do robienia kolejnych podsumowań najlepszych gier tego roku, którym będą starali się udowodnić, że grali w 2018r. w najlepsze gry pod Słońcem. Ja chciałem tylko wyzrowieć i grać w gry, w które lubię, najlepiej w takie, o których mało kto słyszał. Jestem prostym i zwyczajnym graczem, więc do szczęścia wystarczy mi sam fakt grania w zwyczajne gry takie jak ta japońska produkcja. 


The Last of Us: Left Behind (PS3, Naughty Dog, 2014r.)

Nie wytrzymałem zbyt długo bez The Last of Us. Nieważne. Gra na poziomie trudności przetrwanie to jednak nie przelewki, więc postanowiłem podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na ten temat. 

Największa różnica w rozgrywce w stosunku do gry na niższych poziomach trudności polega na tym, że Ellie nie może używać nasłuchu. Nie pokazuje on jej ścieżek poruszania się przeciwników tak jak zazwyczaj ma to miejsce, więc jeśli kiedykolwiek graliście w Metal Gear Solid lub jego kontynuację bez włączonego radaru, to doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że w takimi przypadku możemy polegać tylko i wyłącznie na naszym wzroku.

Wziąwszy pod uwagę fakt, że nie możemy też liczyć na zbyt dużą ilość komponentów do tworzenia przedmiotów i amunicji do broni, gra staje się prawdziwym wyzwaniem i wreszcie przypomina to pierwszą część Resident Evil na najwyższym poziomie trudności, w którym gracz musiał zaplanować to, których przeciwników wyminąć w upiornej posiadłości a których zafaszerwać ołowiem i wyjść z tamtego koszmaru bez szwanku.  

Gdybym nie przeszedł survival horroru Capcomu przy użyciu samego noża, to poważnie zwątpiłbym w swoje szanse przy Left Behind. Mam jednak tyle wprawy w walce o przetrwanie z przeważającymi siłami wroga, że nawet jeśli mam raptem dwie cegłówki i nóż na rozprawienie się z czterema zarażonymi, aby zdobyć paliwo do generatora, to po kilku nieudanych próbach chwytam wiatr w żagle i sieję postrach w ich szeregach. 

Przeszedłem ten dodatek już trzykrotnie, więc mam już tak dobrze rozcykane niektóre miejscówki, że wystarczy rzucić w odpowiednie miejsce butelką lub cegłówką, co doprowadzi do walki zarażonych z łowcami a ja sobie wtedy przejdę obok nich cichaczem do wyjścia. Problem sprawi mi jedynie ostatnia walka, bo tam muszę likwidować swoje cele bardzo szybko, żeby łowcy nie zdążyli otworzyć drzwi, za którymi czeka umierający i bezbronny Joel. 


Uncharted: Golden Abyss (PS VITA, Bend Studio, 2012r.)

W ten weekend nastąpi moje pożegnanie ze Złotą Otchłanią. Udało mi się przejść ją do tej pory trzykrotnie. Zdobyłem też w niej wszystkie skarby, zrobiłem wszystkie zdjęcia i odrysy, rozwiązałem wszystkie zagadki a nawet podziwiałem wyczyny jednej papugi. Wszystko to udało mi się osiągnąć bez żadnej pomocy, więc jedyne co mi teraz pozostało, to przejść kieszonkowe Uncharted na najwyzszym poziomie trudności i pożegnać się z nim kolejną platyną. To będzie bodajże moja szósta platyna w grach z tej serii.

Nieźle się uśmiałem na propozycję zakupu za prawdziwe pieniądze mapy ze wszystkimi skarbami w grze. Nie zniżyłbym się do takiego poziomu. Wystarczyło mi powtórzyć niektóre poziomy w grze parę razy, bacznie obserwując plansze pokazujące mi czego mi  jeszcze brakuje w danym rozdziale i poradziłem sobie śpiewająco. 

Golden Abyss mocno mnie wciągnął w ubiegłym miesiącu i cieszę się, że to właśnie z tym tytułem poznawałem możliwości VITy. Nie wiem jeszcze w co pogram po czwartym i ostatnim ukończeniu przenośnych przygód Nate'a, Sully'ego i spółki, ale nie żałuję nawet sekundy spędzonej z tą grą. 

Mam sporo innych gier do wyboru na przenośniaka Sony i muszę poważnie zastanowić się nad tym w co grać w dalszej kolejności. Może w nic nie będę grał? VITA działa u mnie na najwyższych obrotach od kiedy stałem się jej posiadaczem, więc rozważam też opcję, że dam jej po prostu odpocząć.


To nie są wszystkie gry pozostające w kręgu moich zainteresowań na ten weekend. Ostatnio grałem też trochę w Personę 4 Arenę Ultimax i Wipeouta HD Fury i wcale się nie zdziwię jeśli w ten weekend sprawdzę także i te dwa tytuły. Życzę Wam udanego weekendu, oczywiście nie tylko przy grach.

squaresofter
1 lutego 2018 - 22:30

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.02.2018 23:07
4
Czarny Wilk
60
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Naprawdę podziwiam Cię za to przechodzenie gier po kilka razy - ja przy Wiedźminie 3 po jednym przejściu miałem dość i nawet za dodatki jeszcze się nie zabrałem, a Ty już dwa kolejne podejścia planujesz :O

Ja powoli zaczynam ograniczać bijatykowe szaleństwo i w ten weekend już zamierzam się ograniczyć tylko do zrobienia tygodniowych misji w Street Fighterze V oraz nie więcej niż kilkunastu walk w FighterZ... może się uda, choć syndrom jeszcze jednej walki w tym drugim tytule jest strasznie silny.

Zaoszczędzony czas chciałem zainwestować w Rock of Ages 2 niecnie wykorzystując to że na Steamie trwa darmowy weekend, ale twórcy przewidzieli to i przyblokowali tryb singleplayer do dwóch misji, które przeszedłem w moment. Zamiast tego wrócę więc ponownie do Deus Ex: Mankind Divided, wszystkie mieszkania Pragi same się nie splądrują ;)

02.02.2018 11:02
3
odpowiedz
1 odpowiedź
MarBarRastaa
2
Legionista

Z tym szybszym zaliczeniem kolejny raz Dzikiego Gonu to nie będzie taka prosta sprawa. Też miałem taki plan jak robiłem platynę w ubiegłym roku, ale chociaż planowałem za trzecim razem przelecieć przez grę najszybciej jak się da, to na planach się skończyło. Nawet jak nie będziesz chciał robić questów pobocznych to i tak będziesz większość musiał zrobić, ponieważ w innym przypadku nie będziesz miał odpowiedniego lvl do wielu zadań. Zakładając oczywiście, że teraz będziesz grał na poziomie "Droga ku zagładzie". Nie jest to jednak zmartwienie, ta gra się nie nudzi nawet przy trzecim przejściu. Warto zobaczyć trzy zakończenia. Sam planuję wrócić po raz kolejny do tej gry żeby zdobyć brakujące dzbanki w dodatkach.

Ze Skyrim było podobnie. Kiedy po pierwszym przejściu nie wpadł mi jeden pucharek za questy deadryczne i musiałem grę zacząć od nowa w celu zdobycia tego jednego trofeum do platyny. Chciałem jak najszybciej a łapałem się na tym że buduje domy, zakładam rodziny, zwiedzam... Jednak w obu powyższych przypadkach nie żałuję ani jednej godziny spędzonej z tymi grami.

Gratuluję pierwszej platyny na Witoldzie ;-) Wiem, że pisząc te słowa jeszcze nie wpadła ale wiem też, że jest to kwestia kilku godzin, jak nie kilkudziesięciu minut.

Tydzień temu myślałem, że jestem bliski skończenia Mafii 3, okazało się jednak, że źle myślałem ;-) Spędziłem z grą w tygodniu około dwudziestu godzin i teraz mogę dopiero powiedzieć, że jestem bliski skończenia tej gry. Na plus jest to, że im dalej w las tym lepiej. Fabuła się rozkręciła, sporo się dzieje i gdyby nie mega powtarzalne misje to grało by się naprawdę fajnie. Może uda mi się zakończyć ten tytuł w ten weekend bo naprawdę nie mogę się doczekać uruchomienia Mass Effect: Andromeda.

W weekend nie zabraknie oczywiście planszówek. W rolach głównych Bloodborne Gra Karciana i uzależniający Catan.

Udanego weekendu wszystkim!

post wyedytowany przez MarBarRastaa 2018-02-02 11:05:40
02.02.2018 17:10
squaresofter
3
Chorąży

Platyna już tuż tuż. Łatwo nie jest, ale idę jak burza i jest to tylko kwestią czasu.

02.02.2018 11:12
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Brucevsky
91
Playing with writing

gameplay.pl

Podłączam się pod opinię Czarnego Wilka - podziwiam Cię za to przechodzenie gier po kilka razy. Kiedyś miałem podobne ambicje, ale potem rzeczywistość wszystko zweryfikowała. Teraz trzymam się maksymy, którą zaczerpnąłem od Kosa - "nie te lata, nie ta beztroska, nie ta kupka wstydu". ;)

W ten weekend gry będą musiały rywalizować o moją uwagę z wieloma innymi pasjami i atrakcjami, więc nawet nie robię sobie ambitnych planów. Będę zadowolony, jeśli przez te kilkanaście godzin znajdę chwilę, by kontynuować swoje kariery w Football Manager 2016 i PES 2017 (ta druga zbliża się do wielkiego finału, nadal z szansami na potrójną koronę, a więc cel ostateczny każdej Master League!).

Zamierzam też nadal odkrywać sekrety pewnej doskonale znanej wszystkim posiadłości opodal miasta Racoon City. Funduję sobie podróż w przeszłość i na PSP ogrywam klasyczne Resident Evil Director's Cut. Bardzo ciekawe doświadczenie, zwłaszcza z perspektywy osoby, która gra już w sumie całkiem długo. Jest klimatycznie, nawet po latach, to mogę napisać na pewno. No i śmiesznie, gdy postacie otwierają usta. ;) Jeśli chcecie o RE1 podyskutować, to zapraszam na Twittera Gralingradu, gdzie regularnie wrzucam przemyślenia z kolejnych godzin spędzonych z grą.

02.02.2018 17:12
squaresofter
3
Chorąży

O Residentach, szczególnie tych pierwszych, mogę gadać całymi dniami.

02.02.2018 11:25
2
odpowiedz
Piątek555
49
Ja to bym zjadl batona

Dokończę Horizon Zero Dawn. A czy wezmę się za misje poboczne i eksplorację? Raczej wątpię. Ciężko żeby gra utrzymała mnie dłużej niż główny wątek. Jak skończę Horizon ogram nowe mapy do BF1 a w przyszłym tygodniu planuję kupić uncharted zaginione dziedzictwo, bo jakoś po uncharted 4 mam dalej niedosyt :P

02.02.2018 12:45
2
odpowiedz
1 odpowiedź
MartaJD
2
Legionista

Witam wszystkich :). Jak tam zdrowie? Już lepiej?
Nie mogę się doczekać dnia, w którym odpalę Wiedźmina 3. Jakiś czas temu kupiłam sobie edycję GOTY w steelbooku. Co do The Last of Us, to mam zamiar przejść Left Behind na 100%, ale to jeszcze nie teraz. Przyjdzie na to czas.
W tamtą niedzielę zaczęłam Personę 5 i grałam w nią co wieczór przez cały tydzień. Sobota bez grania, a więc usiądę przy niej dzisiaj i w niedzielę, a od poniedziałku robię przerwę. To jest tak cholernie długa gra, a że mam sporo innych gier do przejścia, to po prostu nie mogę się skupiać tylko i wyłącznie na jednym tytule. Wrócę do Persony po ukończeniu Halo 2. P5 to dziwna gra. Pewnie mam takie zdanie, bo po raz pierwszy mam styczność z tego typu grą i gatunkiem. Nie wszystko mi się w niej podoba, nie wszystko mi w niej pasuje, ale mimo tego przymykam oko. Fabuła to najmocniejsza strona gry. Jest niesamowicie wciągająca i ciekawa. Pomaga jej fakt, że poruszane są bardzo ciężkie tematy. Gdyby nie ta fabuła, to raczej porzuciłabym Personę po kilku godzinach grania. Graficznie jest ok, ten jej specyficzny wygląd nie zawsze robi wrażenie (zależy od lokacji). Muzyka jest często nużąca. Sterowanie mogłoby być lepsze, ale ogólnie w żaden sposób mi nie przeszkadza, a walka turowa... raz jest lepiej, a raz gorzej. Ogólnie bardzo szybko się przyzwyczaiłam i walka sprawia mi przyjemność, ale irytuje mnie animacja, która pojawia się po każdej wygranej walce. Co za dużo, to niezdrowo. Postacie są bardzo dobrze napisane, oprócz protagonisty. To taki symulator życia nastolatka i to jest w tej grze chyba najfajniejsze. Nie ważne gdzie jestem i co robię, bo przyjdzie taki moment, w którym pomyślę 'z kim ja się w danym dniu spotkam? gdzie pójdę albo co zrobię?'. Bardziej mnie to rajcuje niż infiltracja pałaców. P5 nie jest idealną grą, ale jednak ma coś w sobie, coś co przyciąga. Dawałam jej kilka godzin na przekonanie mnie do siebie i udało jej się. Dzisiaj ukończę czerwiec, wejdę w lipiec i pewnie zbliżę się do 30 godzin.
Życzę wszystkim udanego weekendu :).

02.02.2018 17:19
squaresofter
3
Chorąży

Poza kaszlem, który mi czasem dokucza, czuję się już dobrze.

Fajnie, że Persona 5 Cię wciągnęła.

Co do Left Behind to pamiętaj o tym, żeby rozmowy robić na jednym sejwie. Większość z nich, jeśli nie wszystkie, są w jednym fragmencie dodatku. Znajdziek do zebrania jest raptem 25, więc powinnaś sobie z nimi poradzić.

02.02.2018 16:25
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Czarny Wilk
60
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Listonosz mi dzisiaj pozmieniał plany :)

02.02.2018 17:04
squaresofter
3
Chorąży

Wiedźmina 3 przechodziłem z półtorej roku. Do premiery Cyberpunka pewnie zdążę.

P.S. Gratuluję nowego nabytku.

post wyedytowany przez squaresofter 2018-02-02 17:06:37
02.02.2018 16:46
2
odpowiedz
Eucliwood
3
Konsul

DQ Builders mnie tak porwało, że gram poprzedni i ten weekend :D Świetna jest, niby prosty builder, ale wciąga jak bagno.

02.02.2018 18:47
2
odpowiedz
solitary_sly
2
Legionista

Dla mnie liczy się teraz tylko Far Cry 4. Lubię postrzelać, lubię mieć wybór: czy rozwalić bazę czy po cichu ją przejąć, uwielbiam górskie tereny, no i jest masa rzeczy do roboty. Czego chcieć więcej? Fabularnie spoko, Pagan Min to słabszy typ od Vaasa, tym niemniej również posiada niesamowicie nakreślony charakter.

Inne gry na razie poszły w odstawkę, ale na pewno do nich wrócę;)

02.02.2018 19:46
2
odpowiedz
banenab_v8_turbo
0
Pretorianin

Miałem grać w Dooma, ale gram sobie w Burnouta Paradise.

02.02.2018 21:08
2
odpowiedz
SpecShadow
53
wiZARD of OZ

Po wywaleniu Path of Exile z dysku (bogowie, jak ta gra pożera czas, można grać poważnie i lajtowo/każualowo np. farmić) gdzie przeszedłem najważniejszy kontent obecnie odkurzam zaniedbane wcześniej gry.

Na ten moment - Dungeon Keeper 2. Po prawie 15 latach od ostatniej gry... właściwie uczę się grać od nowa, wcześniej tylko męczyłem Loszka Pieszczoszka w trybie nieskończonym, niestety to nie przechodzi w kampanii (i to już od 3 misji na 20 możliwych). Teraz muszę np. zaganiać moje potwory do swoich prac a nie czekać aż sami się za to wezmą.

A i gra jest w pełni po polsku (Loszek Pieszczoszek pieści uszy) dzięki Archonowi za instrukcję.

Poza tym - Diablo: The Hell mod, autor rozpoczął prace nad TH2
(więc mogę spokojnie grać bez obawy o większe aktualizacje wymagające gry od nowa), który podobnie jak projekt Belzebub/Tchernobog (robionych przez naszych rodaków) podnosi rodzielczość i daje 60FPS ALE nie przerabia go na Diablo2 z odradzającymi się kreaturami przy każdym odpaleniu gry czy teleportami, i całe szczęście.

Wiedźmin 3? Poprzednie dwie gry przeszedłem dwa razy ale W3 tylko jeden raz a i tak w bólach, gra jest tak rozciągnięta i wypchana zawartością (często dobrą na szczęście) na wielkiej mapie a wątek główny ciągnie się jak guma z majtek. Za stary na to jestem...

post wyedytowany przez SpecShadow 2018-02-02 21:13:55
03.02.2018 09:33
2
odpowiedz
Czarny Ivo
2
Junior

Ja jestem świeżo po skończeniu Professor Layton and the Miracle Mask. O kurde! Genialna gra! Ma nieodparty urok i ciekawą, przyjemną historię. Każdy człowiek którego napotkamy, od sprzedawcy w warzywniaku, poprzez ulicznego zbira, po wysoko postawionego milorda, KAŻDY uwielbia zagadki. Każdy się nimi dzieli lub wymaga rozwiązania jednej za udzielenie informacji. Zagadki są tu miarą człowieczeństwa. Nikt nie zniża się do pieniądza. Samych zagadek jest multum i są świetnie opracowane. Z jednymi radziłem sobie lepiej z innymi gorzej. Na niektórych się zacinałem na godzinę, inne robiłem w parę sekund, ale wszystkie dawały niesamowitą satysfakcję i rozruszały mój od dawna skostniały mózg. Strasznie pozytywne uczucie gdy nagle odkrywa się jakąś nową perełkę wśród gier, a zaraz okazuje się, że to część pokaźnej serii i na allegro czeka jeszcze 5 kolejnych części :) Zostało mi na weekend jeszcze parę zagadek do znalezienia i wyczyszczenia, więc trochę się jeszcze będę rozkoszować, wspólnie z profesorem, gorącym Earl Grayem i tańcem szarych komórek.

Oprócz tego w promocji kupiłem Larę Croft and the Temple of Osiris, Jako, że podobał mi się Guardian of Light tu również chętnie poprowadzę losami pani archeolog.

Pozdrawiam.

03.02.2018 11:49
2
odpowiedz
adam11$13
57
Pokémaniac

Pad, którego kupiłem 3 tygodnie już się zepsuł dlatego bałem się, że na "posesyjne" ferie zostanę bez możliwości ogrywania czegokolwiek na PS4...

...na szczęście miła Pani uwzględniła gwarancję i tego samego dnia dostałem świeżutki kontroler. Co prawda taki brzydki bo niebieski (mogłem sobie wybierać między żółtymi, złotymi, szarymi, białymi, czerwonymi, kamuflowanymi... ale akurat tradycyjnego czarnego nie mieli), ale wolę już tak niż w ogóle ;) A to oznacza, że jeszcze dzisiaj zacznę --->

Nie mam pojęcia o tej serii, ale słyszałem o niej dużo dobrego dlatego gdy dostałem możliwość wymiany nudnego Destiny 2 na Yakuzę 0, długo się nie zastanawiałem.

Poza tym sam złapałem manię... a dokładnie to Sonic Manie (ha? you see what i did there? ha?). Ależ ta gra jest cudooownaaaa - kolorowa, ze świetną sega-mega-drajwową muzyką no i z bardzo przyjemnym gameplayem i sterowaniem, które wracają do podstawy serii - żadnych boostów, a jedyne co się liczy to pęd, umiejętność szybkiego decydowania i orientacja na planszy.

Zacząłem sobie też Batmana Arkham City, ale jakoś mnie na razie nie porywa - liniowe Asylum wciągało mnie od samego początku, a tutaj... ten otwarty świat strasznie psuje konstrukcję rozrywki (przy Arkham Knight jakoś tego nie czułem - tutaj sam się łapałem na tym, że często zamiast fabuły skupiałem się na zadaniach pobocznych).

Miłego weekendu wszystkim!

post wyedytowany przez adam11$13 2018-02-03 11:50:51
04.02.2018 17:03
1
odpowiedz
Yuri Lowell
4
Chorąży

Witam :)
Została mi ostatnia walka w The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel II (PS3) i miałbym ochotę "powiesić psy" na Nihon Falcom. Trafiłem na to bydle(!):
http://legendofheroes.wikia.com/wiki/Loa_Luciferia
I nie ma siły by go zwycieżyć. :( Nic dziwnego gdy przeciwnik ma ponad 700 000 pkt. życia a żaden członek mojej drużyny nie ma ponad 20k. Jeden wieczór stracony, zbiorę siły i nie ustąpię aż dam mu radę! ;)
Ale to był tylko jeden wieczór bo dalej w centrum uwagi jest Persona 5 (PS3). W drugim podejściu, za punkt honoru no i dla tatusia ;) córa chce wbić rangę 10 w relacji z Makoto. Jedni lubią Futabę i Takemi (pani doktor zresztą całkiem, całkiem jak usiądzie na swoim lekarskim stołku) a inni... przewodniczącą samorządu szkolnego. :D Żarty żartami ale wykorzystujemy to drugie podejście - znaczy się córcia - do budowanie lepszych relacji z postaciami z którymi sie nie udało przy pierwszym przejściu. Hifumi...
Gusta oczywiście są różne, dlatego tu się nie godzę z Martą, i choć jazzu nie lubię, OST z Persona 5 bardzo przypadł mi do gustu. Zresztą, na moim etapie obsesji grami które lubię, raczej nie jestem już w stanie ujrzeć w tej grze jakiejkolwiek wady! :D
Pozdrawiam :)
A pisząc o OST z Persona 5...

23.02.2018 20:27
😱
odpowiedz
yarocorpse
44
Centurion

Ja gram w Dishonored 2 i mam koszmary. Śni mi się ta pieprzona Pustka i krzyczę. Nigdy do tej pory niczego podobnego nie doznałem po żadnych filmach i grach horroropodobnych.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze