W co gracie w weekend? #253 - squaresofter - 1 czerwca 2018

W co gracie w weekend? #253

Ileż to już razy pisałem o Radiant Historii w tym cyklu? Chwaliłem muzykę, projekty postaci i możliwość poruszania się po dwóch liniach czasu. Lata mijały, aż gra doczekała się nowej wersji na 3DSie a ja dalej jestem w lesie. To się jednak zmieni. Kilka dni temu przemyślałem dogłębnie tą kwestię i uświadomiłem sobie, że mogę wykorzystać pewną sztuczkę, żeby zmusić się do ukończenia tego przenośnego jrpga. Kiedyś miałem podobny problem z Wiedźminem 3. Przez rok od jego zakupu spędziłem z nim raptem 60 godzin, mocując się nieudolnie z jego ogromnym światem. Na szczęście mam felieton, który prowadzę praktycznie co tydzień od pięciu lat, więc zacząłem pisać o wyczynach Białego Wilka przez trzy miesiące z niewielkimi przerwami, aż ujrzałem napisy końcowe. Od tamej pory zaliczyłem podstawkę trzykrotnie, ukończyłem dwa ogromne dodatki do naszej rodzimej produkcji i prawdę powiedziawszy mam ochotę przejść Dziki Gon jeszcze raz. To się nazywa motywacja!

Postanowiłem, że potraktuję jrpga o podróżach w czasie w dokładnie ten sam sposób. Zamierzam o nim pisać tak długo w swoich blogach, aż ukończę Radiant Historię. Jest to mój najważniejszy growy priorytet związany z grami na chwilę obecną. Gram w tą grę codziennie, więc włączę ją też i w ten weekend a jak czas pozwoli, to pogram też trochę w Bioschocka 2 oraz w God of War II HD, do którego wróciłem po miesięcznej przerwie. 


Radiant Historia (NDS, Atlus + Headlock, 2011r.)

Ostrzegam przed spoilerami w tekście, ale na szczęście blog to nie recenzja a mi ciężko byłoby wytłumaczyć pewne rzeczy bez wyjaśnienia w jakimś stopniu tego, co dzieje się obecnie w tej grze.

Na całe szczęście Radiant Hisoria nie jest kolejną Personą opowiadającą o podrywaniu rysunkowych licealistek. Nie mam zamiaru brać udziału w żadnych dyskusjach na temat tego, która waifu jest najlepsza w danej części.

Swojej pierwszej dziewczyny w serii Persona, Chie, i tak nigdy nie zapomnę, choć doskonale  zdaję sobie sprawę z tego, że są ładniejsze od niej.

Wciąż nie mogę zapomnieć sceny pod prysznicem z Yukari i apaszki na jej cudownej, łabędziej szyi, choć wiem, że wamp Mitsuru ma więcej fanów.

Nad zaletami służbistki Makoto też wszyscy się rozpływają i prawie każdy z fandomu Persony 5 do niej wzdycha już od ponad roku, ale ja tam wolę hikikomori, hakerkę, stalkerkę, okularnicę i graczkę w jednym, czyli Futę.

Właśnie sobie przypomniałem o tym, że zapomniałem zmienić awatar z Futabą na Michiru z The Fruit of Grisaia, która nosi kota na głowie. Przecież Persona 5 to już przeszłość. Dzisiejsi gracze i tak wolą wydzierać gębę na wirtualne dziecko Kratosa i fantazjować o babie-cyborgu z Battlefielda V. Tymczasem ja nie mogę zapomnieć Labrys z dwóch części Persony Arena, która w tym momencie bije je wszystkich na głowę.

Przecież wiadomo, że: androidy>cyborgi, zawsze i wszędzie, szczególnie wtedy, gdy owy android ma siekierę trasformującą się w napęd odrzutowy na plecach umożliwiający latanie. Na szczęście nie zajmuję się takimi błahostkami jak układanie rankingów najlepszych waifu. Brzydzę się takimi ludźmi i uważam ich za nienormalnych. Nikomu z Was nie życzę spotkania ich w realu. Takich ludzi powinno się sterylizować i pozbawić praw wyborczych.

Czuję wielką ulgę, że nie jestem jednym z tych przeklętych weeaboo i gram w dorosłe gry dla prawdziwych mężczyzn, najlepiej takie o mordowaniu lub z jakąś wojną w tle.

Przykładem takiej produkcji jest rzecz jasna Radiant Historia, a więc owoc współpracy nikomu nieznanego studia Headlock oraz Atlusa, który jest na ustach coraz większej liczby graczy od jakiegoś czasu. Co prawda nikt nie szczuje w nim wściekłym feminizmem, propagandą LGBT i SJW, ale inrtrygi polityczne są tutaj na porządku dziennym. Ktoś może powiedzieć, że historia o przyjaźni Stocke'a z bohaterem wojskowym Roschem jest ckliwa, ale gdy jeden z nich nie wykonuje rozkazu zabójstwa księżniczki z wrogiego państwa, Eruci, a drugi uznaje to za zdradę i czyn niegodny patrioty, to dochodzi między nimi do sprzeczki zakończonej tragicznym finałem. 

Do dziś nie potrafię zrozumieć Big Bossa, który zamordował swoją mentorkę w MGS3, bo tak kazali mu jego amerykańscy mocodawcy. Czy patriotyzm jest ważniejszy od przyjaźni? Czy warto walczyć za państwo, w którym nie ma miejsca na przyjaźń lub na szacunek dla najważniejszej osoby w twoim życiu?

Jak widać są to pytania uniwersalne, na które gracz może natrafić w niejednej grze. Nie jest łatwo walczyć na smierć i życie z kimś, dla kogo czyjaś opinia jest równie ważna co twoja własna, ale każdy człowiek ma swoje ideały i koniec końców zrobi wszystko, żeby ich bronić. Nie dziwię się Stocke'owi, gdyż po wysłuchaniu przez niego opowieści jego niedoszłej ofiary postąpiłbym dokładnie tak jak on. Eruca miała brata, którego kochali wszyscy mieszkańcy Granorgu, gdyż robił naprawdę wiele dla poprawy życia jego mieszkanców. Za jego sprawą powstało wiele budynków użyteczności publicznej. Jej ojciec, który był naówczas królem nie mógł się z tym pogodzić. Jego syn miał przeprowadzić obrzęd, który miał uratować świat przed wielkim kataklizmem zwanym upustynnieniem, czyli zamianą wszystkiego co żyje w piasek, ale nigdy do tego nie doszło, gdyż został zamordowany przez podłego tyrana. Zanim do tego doszło brat Eruci wielokrotnie sprzeciwiał się woli swojego ojca a gdy dostrzegł, że żadne argumenty do niego nie trafiają i nie da się zmienić jego sposobu traktowania poddanych, to postanowił działać. Założył ruch oporu, którym z szacunku do brata kieruje teraz jego własna siostra.

Po wysłuchaniu jej opowieści zrobiło mi się jej żal. I to właśnie wtedy doszło do przepychanki Stocke'a z jego przyjacielem. Wszystko działo się tak szybko. 

Do tego wydarzenia losy bohaterów Radiant Historii nie znaczyły dla mnie zbyt wiele, ale jej scenariusz zaczął wiązać luźne z początku wątki, tworząc jedną harmonijną całość, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że teraz ciężkojest mi się oderwać od historii przedstawionej w grze, szczególnie jeśli owa historia aż promienieje na tle gier, do których tryb dla jednego gracza jest dodawany na siłę, żeby przypadkiem nie urazić graczy stanowiących potencjalnych klientów, dla których tryby sieciowe w grach są nieistotne.

Dobrze się składa, że prowadzę w co gracie co tydzień, bo teraz, jeśli nie pogram choć trochę w jedną z największych niespodzianek na najbardziej rozchwytywanym sprzęcie Nintendo w dziejach, to nie opublikuję kolejnych odcinków.

W tym momencie napisałbym kolejny raz o tym jak wspaniała jest muzyka Yoko Shimomury, która została skomponowana na rzecz tej produkcji, ale zrobię inaczej. Jej muzyka to rzecz zakazana i sam YouTube ją usuwa, zapewne z polecenia samego producenta gry. Idealna strategia marketingowa. Atakowanie fanów robiących ci darmową reklamę to jest to.

Nieważne. Potrzebowałem sporo czasu, żeby ostatecznie przekonać się do tej gry. Musiałem do niej dojrzeć. Dlatego też musiałem się podzielić z Wami swoimi wrażeniami. Wszystko nabrało już takiego rozpędu, że ciężko mi już nadążyć kto spiskuje przeciw komu? Kto pragnie zabić niewygodnego rywala politycznego? Kto dla własnego bezpieczeństwa gótów jest oddać własny kraj w ręce nieprzyjaciela? Kto nie spocznie, póki nie wykorzysta łatwowierności mas, aby podbić sąsiadujące państwa osłabione konfliktami wewnętrzymi? Jak pokonać kraj posiadający najnowocześniejszą broń masowego rażenia zdolną zdezintegrować potencjalnego sojusznika w dosłownie jednej chwili?

Pojawiło się tak wiele pytań, na które nie znam jeszcze odpowiedzi, ale możecie być pewni, że to nie jest mój ostatni tekst o tej grze, bo skakanie po dwóch liniach czasu tylko po to, zeby pokazać największemu przyjacielowi, że jego ukochaną ojczyznę toczy zgnilizna nieprawości, niegodziwosci i chorych ambicji tylko po to, żeby nie doszło do wspomnianej wyżej tragedii, która wydawała się nieunikniona. Ech, aż mi się Steins;Gate przypomniało.


 Bioshock 2 (PS3, 2K Marin, 2010r.)

Końcówka dodatku Minevra's Den totalnie mnie zaskoczyła i jeszcze bardziej utwierdziła w przekonaniu, że trylogia Bioshock to absolutne wyżyny w sposobie kreowania opowieści w gatunku strzelanin pierwszoosobowych. Gdzieś przeczytałem w necie, że ma on zaskakujący finał, ale ciężko opisać to jak bardzo opadła mi szczęka do ziemi, gdy go zobaczyłem. 

Podwodna dystopia Andrew Ryan'a tak bardzo wessała mnie swoim klimatem, że przy okazji zaliczyłem też podstawkę na najwyzszym poziomie trudności bez używania kapsuł odradzania. Tym razem grałem jako bezwzględny morderca, który zabija małe dziewczynki dla większej ilości ADAMa. Nie miałem żadnych skrupółów i zamordowałem wszystkich ludzi, którzy starali się mnie wymanewrować. 

Chcieli mnie wieszać na latarni, nasyłali na mnie 'rodzinę', próbowali na siłę rozdzielić mnie z córką, ale nie docenili łączącej nas więzi. Zbuntowana nastolatka Eleanor zaskoczyła nie tylko swoją stukniętą matkę, ale i całe Rapture. Żebyście widzieli jak rozprowadzała po ścianach wszystkie kreatury starające się przeszkodzic w naszej ucieczce z tego ponurego więzienia. Zuch dziewczyna!

Choć nie jestem tak jakimś mistrzem, to i w trybie dla wielu graczy Bioshocka 2 zdażają mi się mecze, w których sobie poczynam coraz śmielej. Coraz lepiej radzę sobie w stroju Big Daddy'ego i sytuację, w której załatwiłem trzech graczy za pomocą jednej bomby zapamiętam jeszcze na długo.

W Bioshocku 2 zrobiłem juz praktycznie wszystko. Chcę jeszcze zdobyć pięćdziesiąty poziom i wykonać wszystkie pozotałe Próby Protektora, polegające na ubezpieczaniu Little Sister, gdy ta wysysa ADAMa ze swoich ofiar. Nie da się w nich zachowywać stanu gry a uzyskanie najwyzszej oceny nie należy do najprostszych rzeczy, ale co to dla mnie? W jedynce sobie poradziłem, to i tutaj oczekuję podobnego rozstrzygnięcia. Uwielbiam gry stanowiące prawdziwe wyzwanie dla gracza.


God of War Collection (PS3, SCE Santa Monica Studio + Bluepoint Games)

Ivo miał rację. Druga część przygód Kratosa jest rewelacyjna. Nie dość, że jest grą o jego podróży w czasie mającej na celu powstrzymanie Zeusa przed zabiciem nowego Boga Wojny, to możemy w niej poczuć ogromny rozmach i wyjątkowość mitów starożytnej Grecji. (Aż sam nie wierzę, że to napisałem.)

Walka z Kolosem Rodyjskim była jedynie przedsmakiem tego co mnie czekało w dalszej części gry. Latałem na Pegazie, walczyłem z wywołującyh potężne wichry Tajfunem, obiłem gębę jakiemuś randomowi, który nie chciał mi dać klucza, ale prawdziwy szok przeżyłem dopiero gdy zasiadłem za sterami olbrzymich rumaków czasu i przesunąłem pobliską górę!

Co za gra. Chcę więcej. Niektóre konfrontacje w kontynuacji opowieści o nieposkromionym rzeźniku ze Sparty zapierają dech w piersiach a inne zachwycają pomysłowością autorów. Nie mogę zrozumieć dlaczego czekałem tak długo, żeby zagrać w ten hack'n'slash, dlatego za karę zamierzam 'biczować' się grami z tej serii jeszcze przez jakiś czas a od Santa Monica oczekuję kolejnej gry w tym uniwersum, choć nie grałem jeszcze w God of Wara z tego roku.


Chciałbym dalej ciągnąć ten wpis, ale wątpię, żeby zainteresowało was to, że zorganizowałem swoją pierwszą sesję dla graczy na PSN Profiles w Uncharted 3, taką z Oczkiem i dziwkami albo o tym, że z chęcią rzuciłbym wszystko w cholerę i wyjechał gdzieś na bezludną wyspę, żeby ogrywać na zmianę Umineko, Clannad HD i The Fruit of Grisaię. Dlatego też uprzejmie proszę wszystkich graczy, którzy przeczytają te słowa, abyście dodali od siebie w komentarzu tytuły ogrywanych przez Was gier, bo naprawdę lubię czytać na ten temat. 

squaresofter
1 czerwca 2018 - 21:43

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.06.2018 22:59
1
Yuri Lowell
10
Pretorianin

Z przyjemnością poczytam o Radiant Historia, która i u mnie, pod strzechą, czeka na dogodny moment. :)
Zakończyłem właśnie Blue Dragon [Xbox360], muszę się zmobilizować i napisać jakieś podsumowanie do tych 85h spędzonych z tą grą. A przede mną teraz wybór na weekend: Last Remnant czy Phantasy Star Universe? Oraz jakieś demko na Nintendo 2DS.
Pozdrawiam weekendowo muzyczką z Ar Nosurge: https://www.youtube.com/watch?v=KJuW3G3kWc8

01.06.2018 23:03
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
12dura
42
Generał

Bede grał w detroita.
Jestem po

spoiler start

rozmowie z tą androidką bez potylicy w jerychu, daleko jeszcze do końca?

spoiler stop


Pragnę jeszcze dodać, że Chole z menju jest mmmmmmm...

post wyedytowany przez 12dura 2018-06-01 23:12:17
01.06.2018 23:12
squaresofter
9
Centurion

gameplay.pl

Nie wiem ile masz jeszcze do końca, ale bardziej interesuje mnie tożsamość tego stulejarza. To jakiś zbanowany user z GOLa?

01.06.2018 23:13
1
12dura
42
Generał

Edytowałem post, stulejarz był w rozdziale wcześniej, skończylem w rozdziale bezpośrednio po. Imię jego brzmiało jakoś po ukraińsku czy rosyjsku na literę A

post wyedytowany przez 12dura 2018-06-01 23:14:37
02.06.2018 09:08
1
Czarny Wilk
66
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Jeszcze przed Tobą spooooro gry :)

01.06.2018 23:07
2
odpowiedz
MrocznyWędrowiec
50
aka Hegenox

W tym tygodniu ograłem Moonlighter'a i Wizard of Legend (polecam zwłaszcza to ostatnie). Na tapecie leży mi już Cursed Lands i zastanawiam nad zakupieniem Die for Valhalla!

01.06.2018 23:08
2
odpowiedz
SpecShadow
59
ManWhoSoldWorldIn1989

Właśnie wystartowała nowa liga w Path of Exile.
Jednak kolejki takie jak do nowych produktów Apple czy Nintendo.
Może jutro się uspokoi...

02.06.2018 01:05
😉
2
odpowiedz
Dede0601
32
Generał

Zacząłem znowu modować skyrima, a samą grę staram się wykorzystać jak najkreatywniej. Jak się ma ponad 300 h to trzeba kombinować, żeby nie było nudno.

02.06.2018 01:25
2
odpowiedz
drenz
51
Generał

W tym tygodniu zakończyłem Lethe (fajny survival horror), The Uncertain - Epizod I - "The Last Quiet Day" (przyzwoita przygodówka), liznąłem Rolling Sun (nie polecam - dziadostwo), zrobiłem progres w Obduction i najpewniej będę nadal ogrywał tę ostatnią produkcję. Zacząłem też Anvil of Dawn.

post wyedytowany przez drenz 2018-06-02 01:25:37
02.06.2018 02:02
1
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany1261277
0
Centurion

Chciałem grać dalej w FFXV, ale usunąłem sobie sejwy i w pizdu kilkadziesiąt godzin poszłooooo :(

Odpale sobie Elexa, o. Smells like dobry plan.

02.06.2018 10:49
1
12dura
42
Generał

[*]

02.06.2018 08:49
2
odpowiedz
Czarny Ivo
7
Legionista

Cieszę się, że tak Ci przypadł GoW2 do gustu, a wierz mi, że dalej jest tylko lepiej i czekają Cię fajne zaskoczenia ;-)

Ja z ogrywam Rise of the Tomb Raider. Muszę przyznać, że bardziej podoba mi się od Uncharted 4 przede wszystkim dlatego, że dużo większy nacisk położony jest na rozgrywkę. A to zabijamy, a to zbieramy rzeczy, polujemy na zwierzaki, po małych otwartych mapkach wyszukujemy grobowców do zaliczenia, wykonujemy wyzwania, przyjmujemy dodatkowe misje. Momentami, aż wydaje mi się tego za dużo i ma się wrażenie, że cała mapka jest strasznie naćkana badziewiem, ale jak oddzielimy to co nas interesuje od tego co nie jest naprawdę spoko. Do tego znów rozwijamy umiejętności, ulepszamy bronie i co fajne "tomby" nie są bezużyteczne, bo ich rozwiązanie daje nam nowe unikalne umiejętności. Mimo, że lubię gry do bólu liniowe - tutaj naprawdę chce mi się eksplorować i zbierać. Choć nie planuję wbijać 100% to chociaż wszystkie grobowce chciałbym odhaczyć.
Co do fabuły to jest taka trochę "kliszowa", a dialogi głupie i naiwne. Nie spodziewałem się i nie liczyłem na nic ambitnego, ale dziś gry taki straszny nacisk stawiają na "filmowość", a średnio im ona wychodzi. Lara jest ładna, ale jest denerwującym bachorem.
Mimo wszystko wciąż całość na plus ;-)

Na razie nie ogrywam nic więcej ale w kolejce czeka Poochy and Yoshi's Wooly World (3DS) i Hard Corps (PS3), a znając życie zagram w coś całkiem innego.

Pozdrawiam.

02.06.2018 09:12
2
odpowiedz
Czarny Wilk
66
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Dalej przechodzę sobie Super Mario Odyssey. Dawkujemy sobie to po jednym-dwóch poziomach dziennie i zabawa wciąż niesamowicie bawi. Do wcześniejszych zachwytów nad trybem kooperacji mogę teraz dorzucić peany na cześć projektów poziomów - każda lokacja to perła oferująca zupełnie inne klimaty od poprzedniczek, oferująca unikalne atrakcje. Cudo!

Prócz tego wróciłem do Street Fightera V na nieco dłużej niż zwykle, gdyż komplet tygodniowych misji, jakie zostały odpalone wczoraj, jest bardziej pracochłonny niż zazwyczaj i na zaliczenie wszystkich zejdzie mi kilka godzin. Ale że jak już wielokrotnie wspominałem, to aktualnie moja ulubiona bitka na rynku, klepanie innych i obrywanie od nich w trybach rankingowych to wciąż olbrzymia przyjemność. Trafiając na przeciwnika na podobnym poziomie przestaje mieć dla mnie znaczenie, czy wygram czy nie, gdyż same pojedynki dają wtedy niesamowitą frajdę.

02.06.2018 09:18
👍
2
odpowiedz
solitary_sly
8
Legionista

Ja ostatnio grałem tylko w Battlefield 1 i o mały włos nie zleciał mi na łeb Behemoth. Dosłownie na centymetry czmychnąłem przed spadającą bestią, bo za późno zorientowałem się, że go nam zestrzelili...

Jakoś tak mnie ciągnie do czwartego Fallouta, no ale ledwo co zacząłem Brotherhooda... Trzeba będzie trochę dobę naciągnąć...

02.06.2018 10:42
2
odpowiedz
Brucevsky
97
Playing with writing

gameplay.pl

Siedząc sobie w Brazylii, nawiązałem przyjacielskie relacje z Hernanem Crespo i Santiago Solarim. Wkręcili mnie w świat futbolowych, freestyle'owych potyczek 3 na 3 i tak od kilku dni biegam z nimi po boisku w FIFA Street na PS2. Tymczasem moja obłocona terenówka rdzewieje, a organizatorzy Excite Truck |Trophy szukają mnie po całej Ameryce Południowej.

02.06.2018 10:48
2
odpowiedz
adam11$13
61
Pokémaniac

W tamtym tygodniu skończyłem Beyond: Two Souls i zarzekałem się, że zacznę Detroit: Become Human... i tak też się stało. Co więcej już ją ukończyłem i teraz tylko bawię się możliwością powtarzania rozdziałów w celu sprawdzenia innych możliwości wyboru ścieżek i decyzji. Jak dla mnie to najlepsza gra Cage'a (o włos przewyższająca genialne Heavy Rain). Chciałem jeszcze ponownie przejść Red Dead Redemption, ale nie wiem czy starczy mi czasu w weekend :/

02.06.2018 12:57
1
odpowiedz
1 odpowiedź
MarBarRastaa
7
Legionista

Far Cry 5 kupiłem z drugiej ręki za 140zł, pograłem dwa tygodnie, wbiłem platynę i sprzedałem za 140zł. Można grać za grosze? Można;-)

Miał być nowy God of War lub DS Remastered ale życie trochę pozmieniało moje plany... Przeglądając co tam mam z zaległości z plusa, włączyłem Just Cause 3 i coś zaiskrzyło między nami ;-) w tej bezstresowej demolce. Jako że na PS4pro gra nie gubi klatek i gra się dobrze, to pewnie przy tej grze spędzę najbliższe dni.

Udanego weekendu wszystkim!

02.06.2018 13:32
squaresofter
9
Centurion

gameplay.pl

Nie martw się. Jeszcze zagrasz w te dwie gry.

02.06.2018 13:09
2
odpowiedz
sevenup
51
Russischer Spion

Ponad 50 godzin w Elexie i ciągle w I rozdziale.

post wyedytowany przez sevenup 2018-06-02 13:13:04
02.06.2018 14:24
👍
1
odpowiedz
kęsik
81
Legend

Far Cry 5 skończony. Finał był taki trochę meh, ale sama gra bardzo spoko. Zdecydowanie najlepsza gra Ubiszaftu od ponad roku. Parę głupich rzeczy jednak niestety się w grze znalazło które trochę psuły ogólny obraz ale jednak klimat zrobił swoje.

Dying Light: The Following także ukończony. Ogólnie trochę chyba gorzej wypada dodatek niż podstawka przez zmianę struktury gry i wyjście z miasta na pole. Parkur który robił podstawkę poszedł do lasu i zastąpił go łazik. Trochę wali Far Cryem ale z tych gorszych. FC5 w porównaniu do tego troszkę lepiej wypada. Ale ogólnie bardzo spoko.

Ni no Kuni 2 rozdział 9. Prawie 30h nabite. Gdzieś słyszałem, że ktoś grał w to 70h a u mnie to już wygląda jak prawie koniec więc ni wiem. Tutaj raczej żadnych szaleństw się już nie spodziewam i ocena raczej będzie oscylować w granicy 7,5.

FFXV po zrobieniu wszystkich tombów chyba se już podaruję. Ostatnio próbowałem samochodem wylądować w takim śmiesznym miejscu gdzie tylko w ten sposób można się niby dostać to się rozbijałem tylko i się wnerwiłem. Zresztą za gorąco jest na grę w to teraz, zaraz mi spali się komputer od tego. Ponad 100h już z tym spędziłem od marca, chyba czas na przerwę.

Nie wiem za co mam się teraz zabrać więc chyba (też z racji pogody) skończy się na Steins Gate 0 i tym remasterze mojej ulubionej relaksacyjnej gry o zabijaniu różnych stworków. Może tym razem uda się dojść do Gimbo Londo bez śmierci. Ostatnio prawie się udało.
PS. Uwielbiam Gimbo Londo, moja ulubiona lokacja. W trójce jak niczego nieświadomy zbliżałem się do GL, gdy nagle zaczynali do mnie nawalać rycerze z łuków, gdy straciłem przez nich 35k duszyczek, gdy lokacje się robiły podobne to myślałem: ej, znowu Gimbo Londo? Skończyły się pomysły na lokacje? Ale jednak to jest klasyk. Nazywam to miejsce Gimbo Londo z prostej przyczyny, gimbusy tam odpadają.

post wyedytowany przez kęsik 2018-06-02 14:38:50
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze