W co gracie w weekend? #261 - squaresofter - 3 sierpnia 2018

W co gracie w weekend? #261

Witajcie. W ten weekend zamierzam w dalszym ciągu ogrywać Warhammera 40000: Space Marine, Crysis 2, Radiant Historię i Dead Nation. Postaram się napisać w kilku zdaniach o postępach w tych produkcjach, chwaląc je, o ile będzie to możliwe. Zapraszam również i Was do dzielenia się z innymi graczami tytułami i wrażeniami z ogrywanych gier.


Warhammer 40000: Space Marine (PS3, Relic Entertainment, 2011r.)

Wreszcie udało mi się zaliczyć wszystkie wyzwania kilkunastu broni w Space Marine. Kilka lat temu to czasochłonne przedsięzięcie sprawiło, że porzuciłem tą produkcję. Wtedy wystarczyło mi w niej przejście kampanii dla jednego gracza i rozegranie kilku starć w w całkiem przyjemnym trybie multiplayer. W poprzednich odcinkach wspominałem już o tym, co sprawiło, że wróciłem do tego śrdeniaka graficznego, w którym można nieźle się wyżyć na orkach. Pisałem także o tym, co mnie denerwuje w polityce wydawniczej wydawcy owej gry, więc nie mam zamiaru się dziś powtarzać. Wykorzystam raczej nadzarzającą się szansę, aby podziękować wszystkim graczom, dzięki którym udało mi się zrealizowac jeden z najważniejszych celów związanych z tą trzecioosobową odsłoną Warhammera. Zabijanie po dwieście-trzysta razy z każdego typu broni dłużyło mi się niemiłosiernie, ale dopiąłem swego, więc teraz mogę odpocząć od tej żmudnej roboty, relaksując się przy orczej rzezi w trybie singleplayer, do którego wróciłem z kilku powodów.

Po pierwsze, o czym już wielokrotnie pisałem, masakrowanie orków na wiele różnych sposobów jest w tej grze fachowe a przecież te 40000 zabójstw samo się nie zrobi. Szybciej idzie to wykonać, gdy za każdym razem szarżuje na Ciebie chmara wrogów a nie raptem kilku graczy, którzy przecież muszą odczekać kilka sekund, aby się odrodzić po śmierci.

Po drugie, zamierzam zebrać wszystkie serwoczaszki w Space Marine, czyli audiologi odnoszące się do wydarzeń w grze. Kilka lat temu zebrałem 32 za jednym przejściem. Teraz udało mi się znaleźć jeszcze jedną, co w znaczący sposób zmobilizowało mnie od ich dlaszych poszukiwań. Oczywiście mógłbym zajrzeć do poradnika na YouTube, który pokazałby ich lokalizację we wszystkich rozdziałach w grze, ale gdzie by tu wtedy była zabawa związana z ich poszukiwaniem? Ze wszystkim krukami Odyna z God of War mi się udało bez żadnej pomocy, więc i tu spróbuję.

Na całe szczęście Space Marine pokazuje mi jasno i wyraźnie, które czaszki znalazałem, a których muszę jeszcze poszukać w konkretnym rozdziale. Wiele z tycn rozdziałów ogarnąłem już kilka lat temu, więc ten fakt zdecydowanie ułatwi mi wykonanie tej czynności.

Po trzecie, muszę potrenować w pierwszej części produkcji Relic, gdyż zamierzam spróbować swoich sił również i na najwyższym poziomie trudności a wtedy spróbuję stanąć do wyzwania polegającego na przejściu pierwszej połowy gry, na którą składają się cztery rozdziały, bez żadnej skuchy. Wiem już, że będę miał problemy pod koniec dwóch ostatnich rozdziałów, gdzie w pierwszym przypadku gracz jest zmuszony strzelać do orków znajdujących się na wysokiej półce, jednocześnie użerając się z jednostkami lądowymi, w których szeregach znajdują się mali wybuchowi samobójcy. Drugi przypadek zaś, to moment na końcu czwartego rozdziału, gdy musimy strzelać do orczej maszyny latającej z działa plazmowego. Broń owa jest bardzo potężna, ale zarazem i powolna, dlatego celne strzelanie do tego ustrojstwa do najłatwiejszych rzeczy nie należy. 


Crysis 2 (PS3, Crytek, 2011r.)

W poprzedni weekend udało się odblokować wszystkie bronie dostępne dla gracza w trybie dla wielu graczy, no i udało mi się zwerbować do grupy grającej/boostującej Crysis 2 kolejnych graczy, w tym też i graczy polskich.

Mam już 45 poziom doświadczenia na 50 możliwych, więc inni stary wyjadacze proszą mnie już nawet o hostowanie meczów całej grupy. Jeśli tak się dzieje, to wtedy nie istnieje dla świata przez dwie godziny, bo tyle muszę mniej więcej grać jako lider, żeby każdy z grupy odszedł zadowolony po sesji. Może i jest to niewdzięczna rola, ale cieszę się z tego faktu, bo jest to jakaś forma nobilitacji ze strony tej społeczności, która potrafi nieraz zaskoczyć.

Niby ustawki potarfią być piekielne nudne, ale jak już dojdzie do tego, że chcemy pograć na poważnie, to nie ma zmiłuj. Nikt nie patrzy wtedy na to, ile zdobędzie doświadczenia w meczu, ile razy pokona swoich adwersarzy a ile razy zginie z ich ręki. Wtedy nawet najgorsi trolle, którzy starają się nam wejść w paradę podczas sesji muszą się mieć na baczności, gdyż czasem umiejętności najlepszych graczy to niewystarczająca karta przetargowa w meczu, gdy ma się do czynienia z dobrze zorganizowaną grupą graczy.

Może tak się zdarzyć, że słabujesz kilka starć pod rząd. A to nie umiesz sadzić celnych trafeń w głowę na zawołanie, a to ktoś zachodzi Cię z boku lub zabija granatem z zaskoczenia, a to mapa nie leży, bo chesz walczyć w ciasnych uliczkach lub korytarzach a gracie na mapach z dużym otwartym terenem, na których jesteś jak kaczka gotowa do odstrzału. W skrócie: nie idzie Ci zupełnie nic i zastanawiasz się już nad tym, czy nie tracisz zupełnie czasu?

Innaczej jednak się nie dało. Zaraz po powrocie z roboty lobby graczy, z którymi grasz codziennie było pełne. W takich chwilach albo grasz w coś innego, albo idziesz spać, wierząc, że Twoja szansa nadejdzie. Budzisz się o drugiej w nocy, żeby zagrać jakikolwiek mecz. Grasz z nieznajomymi, osamotniony, zdany na swoje własne umiejętności, których brak jest dla Ciebie coraz bardziej widoczy po każdej kolejnej porażce. W Twojej ekipie grają tylko dobrzy gracze. Nie masz żadnego wpływu na wynik meczu, bo ciągle tkwisz w dole tabeli wyników i wtedy nadchodzi ten mecz.

Ni stąd, ni zowąd oponenci, którzy jeszcze niedawno robili z Ciebie pośmiewisko giną na potęgę z Twoich rąk. Zaczynasz zachowywać się jak niewidzialna maszyna do zabijania czekająca na nieostrożny ruch swojej ofiary. Nagle okazuje się, że kończysz mecz na pierwsym miejscu, bo jedynym sposobem na unieszkodliwienie Ciebie w jego trakcie były tchórzliwe strzały w plecy ze strony przeciwnika. Dla takich chwil chce się grać w Crysis 2 bez końca. Nic nie smakuje tak dobrze jak zemsta na trollach, którzy nie dawali Ci pograć z kolegami kilka dni wcześniej.


Radiant Historia (NDS, Headlock + Atlus, 2011r.)

Mój progres w Radiant Historii odbywa się w dość ślamazarnym tempie. Niedawno pisałem, że zmierzam do odizolowanej wioski wojowniczych gutrali i nic się nie zmieniło w tej kwestii. Zmieniła się jedynie odległość między moją drużyną a miejscem, do którego zmierzamy. Fabularnie stoję w martwym punkcie, ale kiedy już uda mi się przedrzeć przez wrogie siły i odpocząć gdzie tylko się da po drodze, to jestem pewny dotarcia do celu  mojej destynacji. Przynajmniej mam mozliwość wypróbowania nowych umiejętności członków drużyny. W szczególności mam tu na myśli ich nowe ataki specjalne, z których chyba moim ulubionym jest atak małej Aht, która dwoi się i troi a na końcu swoich wygibasów zrzuca ogromną gwiazdę na oponentów. Największą zaletą tej umiejętności jest to, że atakujemy nią wszystkich przeciwników na polu walki, co skutecznie przerzedza ich szyki.

Atack Sotocke'a nie jest tak dobry, gdyż działa jedynie na jeden cel, ale za to doskonale sprawdza się na dobicie rannego żołnierza z wrogiej armii lub jakiegoś wściekłego potwora, który miał nieszczęście znaleźć się na drodze mojej wesołej kompanii. Cieszę się, że do mojej ekipy wrócił twardy jak skała Rosch, bo bez niego jednak ten jrpg wiele by stracił a jego rola w zawiązaniu sojuszu z siłami gutralskimi jest bardzo ważna. Myślę, że szybko go zaakceptują go, gdy poznają jego motywy działań i potencjał bitewny na polu walki.

Przeciwnicy też nie próżnują i choć nie potrafią awansować na wyższy poziom tak jak główni bohaterowie, to kolejni, z którymi walczę wykorzystują coraz to nowe sztuczki, aby dać mi się we znaki. Pomijając wielu wymagających bossów, powiem tylko, że trafiłem na takich, którzy starają się mnie otruć, zamienić w kamień, paraliżować, rzucają strefy lecznicze lub zwiększające siłę ataku swoich kompanów, leczą ich czarami, starają się spalić mnie żywcem lub porazić piorunami a nawet rzucają tarcze ochronne, które w znaczący sposób redukują poziom otrzymywanych obrażeń. Praktycznie żaden atak na nie nie jest efektywny poza jednym. Wystarczy osłabić taką barierę atakiem składającym się z serii wielu ciosów i unieszkodliwienie takiego przeciwnika nie stanowi już kłopotu. Jakby się nad tym zastanowić, to miałem już do czynienia z podobnymi walkami w Breath of Fire: Dragon Quarter na PS2, w którym najtrudniejsi przeciwnicy używali obrony doskonałej, którą należało najpierw przełamać, żeby zrobić im duże kuku.


Dead Nation (PS3, Housemarque, 2010r.)

Froszti namówił mnie niedawno na powrót do jednej z moich ulubionych małych gier siódmej generacji konsol. Platynę zdobyłem w niej wiele lat temu, ale teraz, gdy zależy mi na wyciskaniu znacznie więcej z ogrywanych produkcji, platyna jest tylko jednym z kroków w tym celu.

W ostatnich dniach mogłem wreszcie przyjrzeć się bliżej dodatkowi Road of Devastation, który stanowi zdecydowanie większe wyzwanie od podstawowej gry, gdyż nie posiada punktów kontrolnych w trybie fali a apteczki ze zdrowiem to prawdziwa rzadkość.

O ile znalezienie dziewięciu emblematów na wszystkich ścieżkach wyboru lub uzyskanie odpowiednio wysokiej kombinacji zabójstw to kaszka z mleczkiem, tak dojście do dziesiątej fali jest naprawdę trudne i trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby to się udało. Moim zdaniem to jeden z najtrudniejszych testów dla gracza od autorów Super Stardust HD, Outland i Resoguna. Tak w zasadzie, to gdy gramy samemu, to nie możemy zginąć ani razu. Łatwiej jest oczywiście w kooperacji, gdyż wtedy nawet jak coś spartolimy, to jest jeszcze partner, który może nam uratować skórę.

Jak Froszti zaczął mi opowidać o polecanych zestawach broni do przejścia dodatku, to pierwsze co zrobiliśmy, to wyrzuciliśmy te porady do kosza, wyposażając się wyrzutnię rakiet, których wystrzelenie może zranić nieostrożnego gracza, ale nie ma nic lepszego niż seria pocisków skierowana z tej śmiercionośnej zabawki w stronę przeciwnika z granitową sktórą, który zabija jednym ciosem swych dłoni w kształcie maczet. Każda kolejna fala jest coraz trudniejsza, ale odrobina treningu i wszystko jest możliwe.

Poza tym aspekt planowania ścieżki, którą należy obrać w danym momencie i odpowiednie uzbrojenie to klucz do sukcesu. Wielokrotnie ginęliśmy z Frosztim, próbując osiągnąć nasz cel, ale nigdy nie przestałem w nas wierzyć po kolejnych porażkach. Dochodziliśmy coraz dalej, próbując wybrać optymalną trasę i ekwipunek a po kilku dniach odetchnęliśmy z wielką ulgą widząc na ekranie nagrodę za nasz wspólny trud. 

Teraz nareszcie mogę mu pomóc przejść podstawkę na przedostatnim poziomie trudności. Wielokrotnie słyszałem od niego jaki ten Dead Nation jest trudny i nie do przejścia, ale jego czterokrotne ukończenie i przypomnienie sobie ulubionych zagrywek sprzed lat takich jak flara, żeby przcyciągnąć zgraję nieumarłych w jeden punkt, połączona z wyrzuconym granatem w jej kierunku, działają nawet po siedmiu latach. Podobnie jest z podstawianiem min pod nogi skaczącym przeciwnikom lub tym wrzeszczącym, którzy przeciągają kolejnych nieumarłych tam, gdzie akurat biegamy.


A Wy w co gracie tym razem?

squaresofter
3 sierpnia 2018 - 08:52

Komentarze Czytelników (27)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
03.08.2018 14:26
1
Brucevsky
97
Playing with writing

gameplay.pl

Ja w ten weekend zamierzam dalej podążać tropem uprowadzonej narzeczonej, Miyu, którą zabrał zdrajca Ryuichi. Nie udało mi się ich zatrzymać w hotelu, ale mam pewien trop i obecnie jestem świeżo po odwiedzinach salonu masażu prowadzonego przez kochankę gangstera. Kolejny przystanek? Warsztat samochodowy, gdzie rzekomo się ukrywa.

Moje boje w Red Steel publikuję w formie odcinkowego opowiadania w Gralingrad.pl, więc jak ktoś lubi takie opowieści dziwnych treści, to zapraszam serdecznie. :)

03.08.2018 15:14
1
odpowiedz
SpecShadow
59
ManWhoSoldWorldIn1989

Rozkręcam się w Narodnaya Solyanka 2016 (NS2016), tyle grałem w STALKERa ale nigdy nie dałem rady modom z tej serii, podobno jest to najłatwiejszy z nich. Zobaczymy, na razie niesławna Jaskinia już za mną, teraz świat stoi otworem...

Próbowałem grać w Saint's Row 2 ale chyba temperatury+skopana optymalizacja uniemożliwiają grę (z jakiegoś powodu porty USB odmawiają pracy).
THQ Nordic zrobił tyle remasterów ale to ta gra najbardziej na niego zasługuje (w gratisie pierwsza część dołączona do zestawu :] ).

A i nadal planuję swoje postacie do Divinity- Original Sin2, jeśli plany z nową edycją gry potwierdzą się to 31 sierpnia będzie dobrym dniem...

03.08.2018 15:23
2
odpowiedz
adam11$13
61
Pokémaniac

Na maxa wciągnąłem się w Personę 5. Sama opowieść bardzo mi się podoba tak samo jak kreacja głównych postaci. Szkoda, że animu wstawki są takie krótkie i trafiają się bardzo rzadko, ale sama stylistyka zdecydowanie wpasowuje się w moje weaboo gusta.

Szkoda tylko, że kompletnie nie ogarniam tych wszystkich mechanik RPG :P Wszystko jest tak rozbudowane, że zaczynam się w tym gubić, ale jak na razie i tak bawię się świetnie.

Miałem zacząć trzecią część Uncharted, ale moje weekendowe plany rozrosły się na tyle, że pewnie skończy się tylko na kilku godzinkach przy Personie.

post wyedytowany przez adam11$13 2018-08-03 15:24:37
03.08.2018 15:26
odpowiedz
2 odpowiedzi
DanuelX
77
Kopalny

Pewnie wymęczę Drago Age Inquisition. Po n godzinach żałuję że gram mele-class, walka w zwarciu w tej grze to porażka.

03.08.2018 17:35
1
odpowiedz
drenz
51
Generał

Przeszedłem właśnie kampanię Hatred, pewnie jeszcze popykam w wyzwania. Niezła gra. Zacząłem kiedyś Ancestors Legacy, więc trochę w nie pogram.Poza tym wrócę znowu do Wiedźmina 2 i Of Orcs And Men z nadzieję, że któreś w najbliższym tygodniu ukończę, choć oba tytuły czterech liter nie urywają.

03.08.2018 17:57
😍
odpowiedz
kęsik
81
Legend

Od kwietnia i skończonie Cold Steela 2 nie grałem w żadnego jRPGa więc trzeba było to zmienić. Z pomocą przyszła SEGA i Shining Resonance Refrain. Chyba z 7h za mną, jest ok, nic specjalnego. System walki jest jakiś dziwny, średnio mi się podoba. Pewnie pograłbym dłużej ale od środy mam tylko jedną grę w którą gram....

... o panie. Wiedziałem że Yakuza 0 jest świetna ale nie wiedziałem że aż tak. Strasznie mi się wszystko podoba. Jestem w rozdziale 4, ponad 13h za mną i nie mogę się oderwać. Gram kiedy tylko mogę. Już dawno nie byłem taki nahajpowany na żadną grę i już dawno żadna gra mnie tak nie pochłonęła. Idę grać dalej, nie mam czasu się rozpisywać. Głupie forum nie obsługuje japońskich znaków...

post wyedytowany przez kęsik 2018-08-03 17:58:41
03.08.2018 20:10
😍
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Ogame_fan
94
Legend

U mnie w tym tygodniu rządzi niepodzielnie Nintendo. Uwielbiam Switcha!

Kesik propsy za polecanie Vampyra bo całkiem dobrze się przy nim bawię. Gdybym faktycznie słuchał recenzji to by mnie ominęła całkiem dobra gra. Dzięki ;*

Adam
Ile ludzi tyle opinii. Zdaje sobie sprawę z wad tej gry i nie nazwałbym Vampyra nawet gra jedna klasę niżej od takiego God of War czy właśnie Persony. Ale jak już się wczuć w klimat i przymknąć oko na niedociągnięcia to daje radę jako taka gierka na sezon ogórkowy.

post wyedytowany przez Ogame_fan 2018-08-03 20:35:10
03.08.2018 20:49
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Czarny Ivo
7
Legionista

Podziwiam Kwadracie Twoje zaangażowanie w multi. Ja nie mam do tego cierpliwości. Nie bardzo lubię zbierania znajdziek ale kombinowanie grupy dla pucharów online to już obłęd! Za to przypomniałeś mi o Warhammerze i tej pięknej siece bez trzymanki, chyba też kiedyś jeszcze popróbuje swoich sił w tym świecie.

Ja ostatnio konsumuję związek z moim nowym nabytkiem - PSP. A najlepiej się to zaczyna z czymś znanym i uwielbianym i tak przeszedłem God of War Ghost of Sparta. Szybko poszło, bo 2 lata temu wbiłem na PS3 platynkę i było to moje trzecie przejście. Genialna gierka. Taka dawka przemocy to jest coś czego potrzebowałem. Teraz myślę czy nie wziąć się za Patapon o którym słyszałem wiele dobrego.

Oprócz tego zbieram jeszcze piloty w Gex Deep Cover Gecko. Bardzo dobra gierka, i choć ustępuje Spyro to bardzo cenię tego dowcipnego gada erotomana.

Pozdrawiam.

03.08.2018 21:51
1
odpowiedz
sevenup
51
Russischer Spion

W ten weekend pęka u mnie Sleeping Dogs-Definitive Edition na Xboxie One.
Przeleżało na półce jakiś czas i nabrało mocy urzędowej do ogarnięcia. : P
Niektórzy gorliwcy krzyczeli, że mocniejsza rzecz, aniżeli GTA V i owszem jest nieźle ale dwa, trzy oczka niżej od dzieła Rockstara.
Przypomina The Getaway i The Getaway Black Monday oraz Driv3ra-świetnie się w to grało wiele lat temu, mimo że straszne toporniaki.

04.08.2018 13:06
1
odpowiedz
MartaJD
8
Legionista

Po ukończeniu AC: Origins na 100% (nie mylić z platyną), od razu zabrałam się za Horizon: Zero Dawn (kompletna edycja). Prawie 36 godzin na liczniku, 40 albo 41 level, 60% gry zrobione, bodajże 9-10 misji głównych do ukończenia oraz większość misji pobocznych, które postanowiłam zostawić na później (ukończę je przed finałem). To samo tyczy się obozów, zadań oraz innych pobocznych aktywności. Mam kilka ukończonych rzeczy, a mianowicie: żyrafy, znajdźki, maszyny (zeskanowane, do pokonania została mi jedna), kotły, próby oraz bronie i ubiory cienia. Gra jest świetna, niesamowicie wciągająca. Fabularnie jest bardzo dobrze, intrygująco. Lubię takie klimaty. Graficzny majstersztyk (w szczególności w nocy). Uncharted 4 i Uncharted: Zaginione Dziedzictwo to dla mnie dwie najpiękniejsze gry, ale istnieje szansa, że HZD je zdetronizuje. Z tym jednak poczekam do zakończenia. Uwielbiam biegać po tej mapie, eksplorować. Maszyny były i są strzałem w dziesiątkę. Znakomicie wyglądają, poruszają się oraz walczą. Potrafią być trudne (teraz to już może mniej, bo mam wysoki level, a do tego znam je na pamięć hueh), trzeba czasami nieźle kombinować żeby je pokonać i w ogóle wymagały taktycznego podejścia, opracowania najlepszej strategii. Sama walka na plus, ale szkoda, że mamy tylko włócznię. Strzelanie z łuku <3. Brakuje więcej miejsc do wspinania, a sama wspinaczka dupy nie urywa (jak i skakanie) haha. Mimika twarzy postaci bardzo nierówna. Nie jest to poziom słynnej już Andromedy (haha), ale raz jest lepiej, a raz gorzej. Czasami kłuje w oczy. Miałam się nie rozpisywać, ale wyszło jak zawsze hah.

post wyedytowany przez MartaJD 2018-08-04 13:08:49
04.08.2018 15:10
👍
1
odpowiedz
marcing805
118
PC MASTER RACE

U mnie od tygodnia rządzi Crash na PS4. W jedynce i dwójce juz wbite 100%. Teraz czas na trójkę.

04.08.2018 15:15
2
odpowiedz
SpecShadow
59
ManWhoSoldWorldIn1989

Zmiana planów, właśnie ukazało się to:
https://fallout-corner.pl/2018/08/04/spolszczenie-fallout-nevada-premiera/
Mod ma rewelacyjne opinie, mówią że nawet lepszy od Fallouta2.

Co można robić w upalne lato? Wybrać się do jeszcze gorętszych pustkowi oczywiście.

post wyedytowany przez SpecShadow 2018-08-04 15:15:15
04.08.2018 15:31
😍
1
odpowiedz
1 odpowiedź
12dura
42
Generał

Demon's Souls drugi raz, dzisiaj już chyba skończę bo został mi tylko świat 1-4.
Nie ma nic bardziej klimatycznego niż Demon's Souls nocką w ciemnym pokoiku.

spoiler start

What's the hurry, where you off to, have you any manners?

spoiler stop

05.08.2018 10:25
1
odpowiedz
Yuri Lowell
10
Pretorianin

A mnie wciągnął, i to nieźle Last Remnant (Xbox 360) a szczególnie walki. Organizowanie grup a potem podejmowanie się przeróżnych zadań. Z jednej strony nie mamy zbyt wiele opcji w trakcie pojedynków dlatego właśnie przygotowanie drużyn bywa esencjalne by po prostu dać radę. Ale czasami i to jest niewystarczalne. Historia na pewno jest liniowa. Ale zadania poboczne, otrzymywane w karczmach czy... na dworze miejscowego kacyka już nie. Można więc trafić, co już mi się zdarzyło, na przeciwników którzy połykają moich zawodników z płatkami na śniadanie. Szukam więc nowych miejsc i wyzwań by potem wrócić i dokończyć dzieła z przytupem!

https://www.youtube.com/watch?v=hfqKwG24yHs

Miłego weekendu!

Ps. Jeszcze tylko tydzień i wreszcie urlop!!!

05.08.2018 16:10
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Battle_Axe
38
Krasnolud

Dla mnie jest to weekend wyjątkowy, ponieważ wreszcie zacząłem przechodzić Wiedźmina 3. Nie wiem dlaczego dopiero teraz, bo poprzednie części przechodziłem kilka razy. Może bałem się, że zatracę się w tym świecie na dziesiątki o ile nie setki godzin i zaniedbam codzienne obowiązki? Jestem dopiero na początku swojej przygody w Białym Sadzie, ale już wiem, że było warto :).

Może w ramach odpoczynku odpalę sobie moje ukochane Battle Brothers, kto wie? :). W kolejce po przejściu Wieśka czeka jeszcze Baldur's Gate (ponownie) i KotOR. Coś czuje, że to będzie dobry miesiąc :D

post wyedytowany przez Battle_Axe 2018-08-05 16:10:18
06.08.2018 15:23
1
odpowiedz
TataLeona
4
Centurion

Znowu po ciężkim tygodniu pracy, dziarskim weekendzie i pracy w ogrodzie odpalona przed snem została Vita, tym razem z Liberty City Storiers :-)

06.08.2018 20:26
1
odpowiedz
MrocznyWędrowiec
50
aka Hegenox

W ubiegłym tygodniu ukończyłem Elex'a, przeszedłem Technomancer'a i zacząłem Nier: Automata ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze