W co gracie w weekend? #320: Final Fantasy XIV: A Realm Reborn – Od Spiry poprzez Ivalice i Vana’diel aż po Eorzeę - squaresofter - 24 października 2019

W co gracie w weekend? #320: Final Fantasy XIV: A Realm Reborn – Od Spiry poprzez Ivalice i Vana’diel aż po Eorzeę

W poprzednich odsłonach W co gracie w weekend? mogliście poczytać o moich wrażeniach z ogrywania pierwszego MMORPGa Squaresoftu zatytułowanego Final Fantasy XI. Dla tych co nie wiedzą przypomnę tylko, że przez ostatnie kilkanaście lat obiecywałem sobie, że nigdy nie zapłacę abonamentu za grę sieciową. Czas potrafi zmienić człowieka, tak samo jak wraz z nim zmienia się branża gier wideo.

Kiedyś nie do pomyślenia było, aby gracze płacili producentom konsol za granie przez sieć. Gry często wychodziły całe a dodatkowe poziomy trudności, tryby gry i przedmioty odblokowywaliśmy grając. Dziś płacimy za to wszystko prawdziwymi pieniędzmi.

Jestem typem gracza wyznającego zasadę, że jako gracz wszystkiego trzeba w życiu spróbować. Nikt nie zrobi tego za nas a czas wywierający na wszystkim swoje piętno wciąż płynie nieubłagalnie.

Kupiłem kilka miesięcy temu Final Fantasy XI ze wszystkimi dodatkami na Steamie nie mając zamiaru grać w ten tytuł. Początkowo chciałem go tylko sprawdzić przez te dwie godziny i zażądać zwrotu pieniędzy od Valve. Nie będę przeiceż grał w jakieś MMO. Tymczasem w świecie Vana’diel spędziłem blisko trzy miesiące i wróciło wszystko to, za co pokochałem kiedyś serię Final Fantasy.

To było wspaniałe doświadczenie móc być częścią świata pełnego innych graczy, którzy uwielbiają Final Fantasy równie mocno co ja. Szkoda tylko, że zajrzałem do niego siedemnaście lat po premierze owej produkcji na PS2, gdy działają jeszcze tylko serwery w wersji pecetowej i spotkać można na nich jedynie największych pasjonatów Jedenastki.

W Vana’diel spędziłem 250 godzin, podczas których udało mi się zaliczyć jedynie wątek główny i liznąć kilka najważniejszych rozszerzeń. Podczas tego okresu powtarzałem jak mantrę, że nigdy więcej nie popełnię podobnego błędu i obiecałem sobie, że jeśli kiedykolwiek zabiorę się za Final Fantasy XIV, to zrobię to tylko wtedy, gdy będzie tętnić życiem.

Final Fantasy XIV debiutowało na PC w 2010r roku i nie był to z pewnością debiut, jakiego spodziewali się autorzy, którzy tak bardzo chcieli zrobić coś zupełnie innego od FXI, że po dziś dzień jest to najgorzej oceniania główna odsłona tej japońskiej serii z ponad trzydziestoletnimi tradycjami. Kiedyś czytałem, że pierwsza wersja Czternastki zamiast bawić to narzucała na graczy szereg ograniczeń, nie pozwalając im zbyt szybko robić podstawowych rzeczy takich jak awans na wyższy poziom. Zbiegło się to w czasie z premierą Final Fnatasy XIII, a więc gry, na którą czekałem bardzo długo i specjalnie dla niej kupiłem PS3. Nie wiedziałem jednak jeszcze wtedy jak wielki zawód przeżyję podczas przygód Lightning. Ówczesnemu szefostwu Square Enix o wiele bardziej zależało na opóźnieniu produkcji i wydaniu jej na X360 niż na dopracowaniu ich dzieła. Widać to chociażby po wymarłym świecie gry, w którym rzadko można było spotkać jakąś postać a zadania poboczne polegały praktycznie tylko na walce z wrogami po otrzymaniu stosownej misji od kamieni, których było bez liku. Niepojęte jest dla mnie to, że historia walecznej protagonistki doczekała się aż dwóch kontynuacji. O ile fandom Final Fantasy lubi się sprzeczać o to, który Final jest najlepszy, tak z całą stanowczością nie można tak powiedzieć o trzynastej części tej japońskiej marki jrpg.

O wiele ciekawszymi rpgami z Kraju Kwitnącej Wiśni okazały się w tamtym czasie Demon’s Souls oraz Xenobalde Chronicles. Na szczęście ktoś tam w Square Enix ruszył głową i uznał, że Final Fantasy XIV nie może zadebiutować na konsolach w pierwotnym stanie. Grę postanowiono przebudować od podstaw. Stery nad tym projektem otrzymał Naoki Yoshida, który wcześniej kojarzony był raczej z serią Dragon Quest.

Wymieniono praktycznie wszystkie osoby odpowiedzialne za najważniejsze stanowiska przy FFXIV. Nowy reżyser podjął szereg ważnych decyzji takich jak powrót do systemu prac, które są w serii Final Fantasy od jej pierwszej odsłony. Całkowicie przebudowano system walki, dodano opcje customizacji ekwipunku i zadecydowano o tym, że każdy gracz otrzyma dostęp do osobistego chocobo. Zadecydowano również o powstaniu oficjalnych forów poświęconych Final Fantasy XIV, na których gracze będą mogli wyrażać swoje opinie na temat aktualnego stanu gry. Były to pierwsze kroki, których celem miało być odzyskanie utraconego zaufania graczy. Ze Square Enix było tak źle w tamtym czasie, że ówczesny prezes firmy, Wada, publicznie przepraszał za stan gry. Firma musiała też zrewidować swoje prognozy zysków na rok 2011r. aż o 90%.

Final Fantasy XIV z wiele sugerującym podtytułem A Realm Reborn zadebiutowało na rynku ponownie w 2013 roku i spotkało się z o wiele cieplejszym przyjęciem niż pierwotna wersja gry. Od tamtej pory minęło już sześć lat a w tym roku do japońskiego MMORPGa ukazał się już trzeci dodatek zatytułowany Shadowbringers, którego recenzenci nazywają najlepszą rzeczą jaka spotkała serię Final Fantasy od niemal dwudziestu lat. Gracze mający z nim styczność wciąż  powtarzają, że owe rozszerzenie ma fabułę zbyt dobrą jak na produkcje z gatunku MMORPG.

Wszystko co robiłem przez kilka ostatnich miesięcy miało na celu sprawdzenie tego jak jest naprawdę. Przede mną jeszcze długa droga do Shadowbringers, ale w końcu mogę się pochwalić, że postawiłem ten pierwszy krok w kierunku wytyczonego wcześniej celu.

Eorzea jest zupełnie inna niż Vana’diel, ale ma swój klimat i jestem naprawdę uradowany tym, że logując się do gry widzę napis, że na serwerze jest pełno ludzi i muszę poczekać w kolejce na swoją kolej. Oznacza to, że ze znalezieniem graczy nie będę miał żadnych problemów i tak też jest. Gdziekolwiek się nie udam widzę jakiegoś gracza. Gdy odbieram jakieś zadanie z rąk zleceniodawcy inni gracze robią to samo. Jeżdżą po świecie gry samochodami (sic!), latają na wybranych stworach i co chwila pomagam im w potyczkach z większą grupą przeciwników (albo oni mi).

Raz gdzieś polazłem na drugim poziomie postaci, żeby się rozejrzeć po okolicy i tak się rozejrzałem, że nie zauważyłem jak dopadł mnie potwór na pięćdziesiątym poziomie. Padłem po jednym ataku. Chciałem już wracać do mojego ojczystego Ul’dah aż ktoś do mnie podbiegł i mnie ożywił. Gdy chciałem już mu już podziękować kolejny wysoko-poziomowy potwór zrobił ze mnie marmoladę. Na moje szczęście mój dobry samarytanin znów mi pomógł i mogłem mu wreszcie należycie podziękować.

Wtedy już wiedziałem, że to będzie to. Podczas gdy niereformowalni fanboje Jedenastki hejtują Czternastkę za niemal wszystko co zmieniono przy drugim MMORPGu w historii Final Fantasy ja, jak to zwykle u mnie bywa podczas obcowania z kolejnymi częściami tej serii, cieszę się tym, że gra jest o wiele dynamiczniejsza i bardziej przyjazna graczom, bo teraz już nie ma problemów z wykonaniem jakiejś misji, skoro wszystkie istotne informacje nanoszone są natychmiast na mapę.

Nie wiem jak długo wytrzymam jeszcze wykonywanie fetchquestów, ale gracze, którzy mieli już styczność z Czternastką jak jeden mąż powtarzają, że prawdziwa zabawa z nią zaczyna się w trzech rozszerzeniach. Jeśli wytrzymam z tym tytułem tak długo, to nie omieszkam się podzielić z Wami swoimi wrażeniami na ten temat. Na razie jestem na samym początku przygody, która ma szansę wciągnąć mnie na wiele, wiele miesięcy, wszak droga do tego co najlepsze nie jest usłana tylko różami, co doskonale pokazuje historia powstania niniejszej produkcji.

Do następnego razu, kupo!

squaresofter
24 października 2019 - 20:04

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.10.2019 09:03
Yuri Lowell
3
Yuri Lowell
25
Brave Vesperia

Witam.

Widzę Skłer, że nieźle wsiąknąłeś w świecie Final Fantasy w wersji online. W ten weekend zamierzam przede wszystkim skupić się na:
Tales of Eternia (PSP), co prawda dopiero rozpoczynam na dobre tą grę i raczej jeszcze wiele przede mną ale wiem, że dostarczy mi sporo rozrywki na jesienne wieczorki. Jak na razie moja ekipa przygotowuje się do stawienia czoła Sylphowi, "żywiołowi" wiatru i dobremu znajomemu z innych Talesów. A po spotkaniu z Undine wiem, że lepiej się dobrze przygotować. Łażę więc po okolicy i czyszczę ją z niezliczonych potworów i przestępców nabierając umiejętności w pojedynkach 2D.
Ponieważ kilka dni temu była premiera The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel III (PS4) spędzę trochę czasu przy demo, bo moja kopia gry jeszcze do mnie nie dotarła. A jak już jesteśmy przy Nihon Falcom, to mam również w planach poświęcić jakiś czas na zapoznanie się z Tokyo Xanadu eX+ (PS4).

Miłego weekendu!

25.10.2019 11:19
solitary_sly
3
odpowiedz
solitary_sly
21
Solidny Szop

Nie bez powodu jesteś squaresofter:D

The Witness - miałem napisać coś więcej i napiszę: jaka ta gra jest wk***jąca i jednocześnie wspaniała;P! O co w niej chodzi? O to, żeby rozwiązywać zagadki logiczne rozsiane po całej wyspie. Nie chcę mówić o tych zagadkach zbyt wiele, ale powiedzmy że każda "strefa zagadek" posiada inne podejście do ich rozwiązywania. Nad jedną zagadką potrafiłem siedzieć 2 bite godziny (!) by chwilę później odłożyć pada z hukiem, wyłączyć konsolę i pójść spać... Nad ranem pomyślałem chwilkę o tej zagadce przy śniadaniu, włączyłem PS-a i... rozwiązałem ją w 30 sekund. Tak ta gra działa. Obecnie mam już ich trochę rozwiązanych, ale ciągle trafiam na jakąś ścianę. Okazuje się, że rozwiązania do niektórych zagadek są umieszczone w innym miejscu na wyspie... Póki co daję grze mocne 8/10, trzeba mieć do niej cierpliwość i czysty umysł.

Wasteland 2 - jestem w siedzibie Milicji Boga i na każdym kroku mam ochotę ich wszystkich zniszczyć za te bezeceństwa których się dopuszczają... Mimo to staram się doprowadzić do pokoju między nimi i Hollywood. Zostało mi mało naboi, z kasą też kiepsko więc w międzyczasie wykonuję proste zadania poboczne - a to odnajdę kogoś, a to wyplenię karaluchy ze sklepu...

Po Wastelandzie wezmę się za The Outer Worlds, wsiąknąłem w RPG-i;P

post wyedytowany przez solitary_sly 2019-10-25 11:27:49
25.10.2019 12:56
kęsik
😐
odpowiedz
1 odpowiedź
kęsik
96
Legend

GRID 2019, 12h. Muszę powiedzieć że pomimo okropnej powtarzalności tras, braku jakiejkolwiek progresji i ledwo dwóm typom eventów bawię całkiem nieźle bo model jazdy daje radę dzięki czemu jeździ się dobrze. Trochę brakuje jakiegoś urozmaicenia w karierze bo jednak cały czas trzepiemy ciągle te same lokacje i samochody. Jest ta gra dużo uboższa w zawartość w porównaniu do poprzednich GRIDów.

Kingdoms of Amalur - Reckoning, 98h, skończone. Drugi dodatek ukończony. Był jak dla mnie na pewno lepszy niż ten z kamiennymi ludzikami ale szału nie ma oczywiście. Już ten Amular w końcowej fazie trochę zaczynał nużyć niestety bo jednak te fetch questy dają w kość. Twórcy kłamali przed premierą mówiąc o 200 godzinach grania jak widać. Ogólnie cieszę się że wróciłem do tej gry i ją jednak skończyłem po latach bo mimo wszystko bawiłem się dobrze, szczególnie na początku.

AI: The Somnium Files, 28h. Chyba jestem bliżej końca niż dalej. I znowu napiszę to samo co wcześniej, 999/VLR to to nie jest. Historia nie jest wciągająca, ot jakieś losowe śledztwo, jakiś trup, jakaś tam tajemnica ale nic ma tutaj ciekawego na poziomie dwóch pierwszych odsłon Zero Escape. Tam pamiętam że historia była wciągająca, chciało się dowiedzieć o co tu chodzi (szczególnie w VLR) a tutaj to tak bez większych uczuć i zaangażowania. Trochę zawód muszę powiedzieć, bo nawet znienawidzona przez wielu ZTD bardziej mi się podobała.

Code Vein, 13h. Jest w tej grze zdecydowanie to Soulsowe coś, ten design, ta dusza ale jak dla mnie jakieś to takie strasznie płytkie wszystko jest w tej grze, brakuje jakieś głębi i tego klimatu. System walki jest mało miodny, nie czuć w ogóle uderzeń, nie czuć mocy, jakby nasza broń nic nie ważyła i atakowalibyśmy powietrze. Wydaje mi się jakby ta gra była jednak trochę zbyt anime jak na Soulsową grę.

PS. Który mi minusuje posty? Przyznać się. Zawsze większość (jakie nie wszystkie) postów w W co gracie w weekend ma plusy natomiast moje od jakiegoś czasu jako jedyne już nie.

25.10.2019 20:44
Yuri Lowell
Yuri Lowell
25
Brave Vesperia

Masz plusa, a jakimś łosiem, co minusuje się nie przejmuj. Daje to coś w ogóle?

25.10.2019 13:31
SpecShadow
2
odpowiedz
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Pykałem w Thunderscape ale dałem sobie spokój. Mapa bezużyteczna i nieczytelna, miejscówki niczym się nie wyróżniają, błądzenie od groma... grałem w wiele starych RPGów czy średniaków które były niezłe (choć bez wad) ale to i tak nic w porównaniu z tą grą. Do tego inicjowanie walki nie działa nawet jak tańczymy z potworami (a w tym czasie respią się kolejne zastępy maszkar) a czasem walka startuje gdy maszkary są za ścianą.

Z modów - powróciłem do Arcane Dimension do Quake'a, miałem ukończone z 3-4 poziomy na 20 dostępnych.
Testowałem Doom64, klasyczny poziom trudności (Ultra Violence) bo tak to zieje niesamowitą pustką na poziomach.
Próbowałem też Doom Incarnate - mod dodający pukawki inspirowane całą sagą Wolfensteina, do tego ulepszenia. O wieeeele lepsze to niż Youngblood, bez kitu.

W co grałem dłużej ostatnio?
Postal 2, kiedyś nie lubiłem tej gry ale dopiero po latach ją doceniłem, dotąd głowiąc się co ludzie w niej widzą takiego wspaniałego.
War for the Overwold - chyba jedyny powód dla którego czekam na Steam Sale (28 października). Żeby dokupić brakujące dodatki. Tak dobra jest ta gra. Nie chciałem klona. Dostałem grę inspirowaną, ze swoim humorem + ten sam komentator co w oryginale.
W dechę.

Testowałem też Call of Cthulhu - Dark Corners of the Earth, działa i mam nadzieję przejść przed pełną przesiadką na Win10 (na którym gra nie działa, a przynajmniej było na to masa skarg), która głównie będzie polegała na przerobieniu starego dysku na magazyn danych. Oby tylko (znowu) Win10 nie płatał figli :]

post wyedytowany przez SpecShadow 2019-10-25 13:53:06
27.10.2019 11:43
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
JohnDoe666
5
Generał

Wczoraj odpaliłem konsolę pierwszy raz od ponad tygodnia. Ten weekend to dla mnie głównie 3 gry:
- Ni No Kuni Remastered - Za mną około 30 godzin. Zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych jRPG choć fabuła nieco się rozwlekła i w tej chwili przy tytule trzyma mnie raczej gameplay. Mimo to cały czas chodzi mi po głowie żeby spróbować zrobić platynę. Wie ktoś może czy można grać dalej po ukończeniu fabuły czy będę musiał zaczynać od nowa?
- Demon's Souls - Zupełnym przypadkiem trafiłem tą grę za 15 PLN, biorąc pod uwagę że najniższe ceny na allegro to okolice stówki była to super okazja. Gra jest znakomita. Póki co ledwo ją liznąłem, ubiłem pierwszego bossa i teraz staram się przedostać na drugą stronę długiego mostu nad którym beztrosko lata sobie smok który ubija mojego Temple Knighta jednym zionięciem. Trochę szkoda że wyłączono już serwery gry, ale sam singiel też sprawia sporo frajdy.
- Dead Space - Jeden z poprzednich blogów sprawił że zainteresowałem się serią mimo iż te klimaty nigdy mnie jakoś nie pociągały. Póki co nie żałuję, gra ma świetny klimat oraz wyważony poziom trudności. Za mną jakieś 3 godziny więc na razie nie mam wiele więcej do powiedzenia, ale nastawiony jestem pozytywnie.

27.10.2019 11:59
squaresofter
1
squaresofter
24
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Opis NNK sugeruje, że nie ma trofeów, które można ominąć.
https://psnprofiles.com/guide/1099-ni-no-kuni-wrath-of-the-white-witch-trophy-guide
Co do Demon's Souls to dotknęło ją to co dotyka każdą grę multiplayerową. W momencie wyjścia kontynuacji ta poprzednia gra umiera. Tak też było z DeS po wyjściu Dark Souls i kolejnych produkcji From Software. Oficjalne serwery już co prawda nie funkcjonują, ale na nieoficjalnych wciąż można kogoś spotkać od czasu do czasu (głównie łowców trofeów).
Dead Space to był sztos. Uwielbiam horror Event Horizon, więc gra z podobnym klimatem co ten film była niczym gwiazdka z nieba.

27.10.2019 16:26
1
JohnDoe666
5
Generał

Dead Space to był sztos
Co fakt to fakt. Ja zazwyczaj mam tak że przechodzę kilka tytułów naraz, dzięki temu żadna gra mnie nie nuży. Ale raz na jakiś czas trafi się gra która sprawia że nie mam ochoty uruchamiać niczego innego dopóki nie zobaczę końcowych napisów.
Tak miałem z TLoU, z całą serią Uncharted z GoW III, z pierwszą trylogią Mass Effect, pierwszym Dragon Age i pewnie jeszcze kilkoma grami których akurat w tej chwili nie pamiętam. Czuję że Dead Space powoli aspiruje do tej listy.

27.10.2019 16:33
Falcao_82
1
odpowiedz
Falcao_82
116
!AssociazioneCalcioMilan

Przysiadlem ponownie do Witchera na Ps4

27.10.2019 17:08
adam11$13
odpowiedz
3 odpowiedzi
adam11$13
75
Phantom Thief

Final siódemka mnie niestety pokonał. Fabularnie fantastycznie, ale reszta to niestety straszliwa siermięga - i do grania i do patrzenia. Plus taki, że teraz jeszcze bardziej czekam na remake :P Gry to nie książki czy filmy i starzeją się dużo mniej godnie niż pozostałe media kulturowe, a w przypadku gier na PS1 to już w ogóle nie ma o czym dyskutować. Dlatego chociażby kompletnie nie interesuje mnie remaster Medievil'a, który według recek, pozostał właśnie taką szarakową siermięgą ;)

W ten weekend ogrywałem Days Gone. Na początku byłem dosyć sceptyczny, ale po czasie mnie pochłonęło. Gra mi się w to naprawdę świetnie.

post wyedytowany przez adam11$13 2019-10-27 17:20:05
27.10.2019 18:48
1
JohnDoe666
5
Generał

Gry to nie książki czy filmy i starzeją się dużo mniej godnie niż pozostałe media kulturowe,
Nie jestem w stanie się zgodzić. Gry to medium najmłodsze z wymienionych stąd zmiany są najgwałtowniejsze i najbardziej widoczne. Po prostu ta największa rewolucja w grach dzieje się na naszych oczach, w kinie działa się dziesięciolecia temu, o książkach nawet nie wspomnę.
a w przypadku gier na PS1 to już w ogóle nie ma o czym dyskutować.
Wręcz przeciwnie, wiele z tych gier ma nawet dzisiaj bardzo wiele do zaoferowania.
Dlatego chociażby kompletnie nie interesuje mnie remaster Medievil'a, który według recek, pozostał właśnie taką szarakową siermięgą ;)
W recenzjach które czytałem owszem wspominano o pewnych archaizmach czy choćby problemach z kamerą (które zresztą były uznawane za problem także w wersji z 98 roku) ale mimo to gra jest oceniana wysoko i bardzo pozytywnie. Co więcej gra powstała na fali wcześniejszych remasterów z PS1 jak chociażby trylogia Crascha czy ścigałka Crasch Team Racing nad którymi to grami zarówno recenzenci jak i gracze piali z zachwytu mimo iż poza zmianą grafiki były to w zasadzie te same gry co w latach '90.

post wyedytowany przez JohnDoe666 2019-10-27 18:50:20
27.10.2019 21:06
adam11$13
😉
adam11$13
75
Phantom Thief

Z tą różnicą, że formuła Crasha się nie zestarzała jak w przypadku Medievila. W ciągu tych 20 lat platformówki 3D nie przeszły znaczącej rewolucji, a przygodowe gry akcji TPP i owszem.

W recenzjach co rusz pojawiają się szóstki i siódemki czyli gra okazała się niezła, ale ma tyle bolączek, że jeśli ktoś nie zna oryginału to raczej można sobie odpuścić. Bardzo pozytywne opinie się pojawiają, ale w większości opierają się jedynie na sentymentalnym pierdzieleniu.

A jeśli chodzi o starzenie się mediów - łatwiej jest obejrzeć film czy przesłuchać album z 1986 ze względu na bierność w odbiorze, niż zagrać w chociażby pierwszą Zeldę bo ta jako gra video, wymaga od nas nauczenia się i wcielenia pewnych mechanik, które dzisiaj wydają się już archaiczne czy niejasne.

post wyedytowany przez adam11$13 2019-10-27 21:06:45
27.10.2019 22:10
1
JohnDoe666
5
Generał

Z tą różnicą, że formuła Crasha się nie zestarzała jak w przypadku Medievila.
No cóż, w swoim pierwszym poście sugerowałeś że wszystkie gry z PS1 są przestarzałe i do tego stwierdzenia się odniosłem.
A jeśli chodzi o starzenie się mediów - łatwiej jest obejrzeć film czy przesłuchać album z 1986 ze względu na bierność w odbiorze, niż zagrać w chociażby pierwszą Zeldę
Pisałem o tym również. Po prostu największa rewolucja w kinematografii odbyła się dużo wcześniej a ta w gamingu zakończyła się całkiem niedawno (o ile się zakończyła).
Piszesz o filmie z 1986, ok, a czym się różni film z 1986 od filmu z 2006?
Owszem, pewne różnice są, w końcu dzieli je 20 lat ale oba filmy są w 24 klatkach, oba są kolorowe oba udźwiękowione.
A teraz porównaj sobie Golema z 1920 roku z dowolnym filmem z 1940 roku.
Te filmy też dzieli 20 lat. Ale jeden jest czarno-biały drugi kolorowy, jeden jest niemy a drugi dźwiękowy, jeden ma kilkanaście klatek a drugi 24.
I sory ale Golema do dzisiaj uznaje się za dzieło znakomite i oczywiście to nie jest obecnie film dla mas, ale znawcy, koneserzy kina są w stanie zachwycić się nim nawet dzisiaj.
Podobnie jest z klasykami ze starych konsol, masy się nimi nie zachwycą ale ludzie wiedzący co dobre będą w stanie docenić perełki takie jak Chrono Trigger, stare Zeldy czy stare Finale.

27.10.2019 22:29
Wiarołomca
1
odpowiedz
Wiarołomca
77
Senator

Uncharted 4 . Już prawie finisz :)

28.10.2019 09:23
McPatryk1995v2
1
odpowiedz
McPatryk1995v2
25
Umbrella Corporation

Ostatnio nie miałem za dużo czasu na granie. Remont powoli wchodzi w ostatnią fazę i też dodatkowo trzeba się trochę pośpieszyć przez zbliżające się przymrozki, a koniec remontu będzie owocował przewożeniem mebli i całej reszty rzeczy, więc czasu na granie też zbyt dużo nie będzie, ale jak to wszystko się skończy to zacznie się nadrabianie zaległości :D

W ten weekend udało mi się ograć tylko Saints Row 2 w około dziesięć i pół godziny. Nie wiem czy mi się wydaje, ale czy w przeciągu ostatniego roku gra dostała jakiegoś patcha? Pamiętaj, że jak kiedyś próbowałem grać w ten tytuł to nie dałem rady skończyć przez skopaną mechanikę jazdy, a teraz nie miałem najmniejszego problemu z jazdą, ba, nawet parę wyścigów rozegrałem. Ogólnie gierka jest naprawdę dobra, fabularnie i gameplay'owo miodzio, ale większość przerywników filmowych była zbugowana, chociaż tutaj winię bardziej nowy system. Niemniej, jak ktoś nie grał to polecam, takie mniej poważne gta :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze