Recenzja: Na skrzydłach śmierci - Krzysztof Iwan - Froszti - 26 stycznia 2020

Recenzja: Na skrzydłach śmierci - Krzysztof Iwan

Podniebne potyczki, wielkie pieniądze i ropa naftowa. Wszystko to, a nawet więcej można znaleźć w powieści Na skrzydłach śmierci, która niedawno ukazała się na naszym rynku sumptem Wydawnictwa Warbook. Pozycja, która powinna znaleźć się na celowniku zarówno miłośników lotnictwa wojskowego, jak i tych, którzy poszukują dynamicznej i dobrze napisanej beletrystyki.

Wojna to biznes, smutna prawda, o której często się zapomina. Tam, gdzie wybuchają konflikty, tam też pojawiają się ludzie, którzy chcą na czyjejś śmierci dobrze zarobić. Chodzi o najemników ludzi, którzy od niepamiętnych czasów wynajmują swoje usługi temu, kto zapłaci najlepiej, często podejmując się zadań, niemożliwych do zrealizowana przez regularne wojsko. W głównej mierze kojarzeni są oni z siłami lądowymi lub morskimi (korsarze). Czasy jednak się zmieniają, a wraz z nim pole walki, które nie ma teraz racji bytu bez porządnego wsparcia lotniczego.

To właśnie taka tematyka znalazła swoje odbicie w debiutanckiej powieści Krzysztofa Iwana. Autor przenosi czytelnika do środkowej Afryki (Ugandy), w której odkryto pokaźne złoża ropy naftowej. Spora ilość „czarnego złota” przekłada się na ogromne potencjalne zyski. Takiej okazji nie może przepuścić jedna z firm wydobywczych, która natrafiła na ropę, nawet jeśli oznaczałoby to otwarty konflikt z władzami państwa. Decyzja może być tylko jedna, wynajęcie licznych grup „ochroniarskich”, które zabezpieczą interesy firmy na danym obszarze. Przeciwnikiem nie jest jednak grupka niezdyscyplinowanych i słabo wyszkolonych bandytów, ale regularne siły wojskowe. Wymaga to zatrudnienia prawdziwych specjalistów w swoim fachu, takich jak Airspace Security. Prywatna firma, która jak sama nazwa wskazuje specjalizująca się w „ochronie” powietrznej. Jednym z założycieli oraz najlepszych pilotów jest Andrzej Kamiński. Dawny żołnierz, który swego czasu był określany mianem wschodzącej gwiazdy Polskich sił powietrznych. Jego błyskotliwa kariera zakończyła się w momencie, kiedy jego pięść spotkała się z twarzą jednego z generałów i to wszystko na pogrzebie jego ukochanego dziadka. Po wydaleniu ze służby i wielu życiowych perturbacjach w końcu znalazł on miejsce dla siebie, gdzie mógł robić to, co uwielbia najbardziej – latać. Jego firma znalazła się jednak w poważnym finansowym dołku, z którego można wyciągnąć ich tylko obecny kontrakt. Tym razem jednak przeciwnik będzie bardzo wymagający, a każdy najdrobniejszy błąd może skoczyć się śmiercią jego lub kogoś z jego przyjaciół.

Podniebni najemnicy, którzy wykorzystują swoje ponadprzeciętne zdolności, aby dobrze zarobić. Tematyka nie koniecznie nowa, szczególnie jeśli jest ktoś graczem i pamięta taką serię jak H.A.W.X, ale na poletku książkowym na tyle odmienna, że momentalnie zwraca uwagę. Autor nie idzie jednak na łatwiznę, stawiając tylko i wyłącznie na widowiskowość. Niemal od samego początku serwuje on czytelnikowi naprawdę klimatyczną i dobrze napisaną historię, której akcja dawkowana jest w taki sposób, aby utrzymywać odbiorcę w nieustającym napięciu. Cała książka ma charakter dość mocno opisowy z wyraźnie wyczuwalnym akcentem techniczności, który nadaje jej sznytu realności i świetnie współgra ze stosunkowo lekką i przyjemną narracją.

Twórca stara się pokazać wykreowany świat z dość szerokiego pola widzenia. Ukazuje on zarówno Afrykańskie piekiełko polityczno-militarno-gospodarcze, historię i bieżące funkcjonowanie firmy Airspace Security, niezbyt etyczne działania firmy wydobywczej, jak i dość ogólnie całą światową geopolitykę, która ma w głębokim poważaniu to, co dzieje się w dalekim nieznanym większości ludzi kraju. Podniebne potyczki lotników i ich zmagania na pograniczu życia i śmierci, stanowią tutaj crème de la crème całej historii, będąc doskonałym uzupełnieniem pozostałej treści. Walki są dynamiczne i potrafią zachwycić, zachowują jednak przy tym fizyczną (w sensie naukowym) realność. Cały zastosowany w tym aspekcie dzieła techniczny język dotyczący samolotów będzie miłym smaczkiem dla prawdziwych fanów, dla reszty będzie stanowić element mocno urealniający całą opowieść.

Równie ważnym element co samoloty są tutaj ludzie na czele z głównym bohaterem – Andrzejem Kamińskim. W jego przypadku mówi się o postaci, która jest pewna siebie, doskonale znająca się na swoim fachu, przez co momentami stająca się odrobinę nazbyt brawurowa i szafująca swoim życiem. Jego sposób zarówno pilotażu, jak i postrzegania świata początkowo wpisuje się w dość ogólne schematyczne wyobrażenie najemnika, który ucieka od swoich problemów w poszukiwaniu pieniędzy i adrenaliny. Oczywiście z każdą kolejną przeczytaną kartką postrzeganie to ulega znaczonej zmianie i czytelnik uświadamia sobie, że nic nie jest czarno-białe. Dotyczy to również innych występujących tutaj postaci (szczególnie pracowników Airspace Security). Każdy z nich miał inną motywację, aby porzucić swoje dotychczasowe życia i zacząć walczyć w zamian za pieniądze. Świetnie pod tym względem wypada sam koniec książki, w którym w luźnej atmosferze poznajemy właśnie częściowo losy najemnych pilotów.

Pod względem konstrukcyjnym dzieła, nie ma się tutaj do czego przyczepić. Jeśli już szukać czegoś na siłę to odrobinę jakościowo od całości książki odstaje pewien wątek poboczny, który z pozoru nie ma umocowania w całej historii (dowiadujemy się o nim dopiero niemal na sam koniec), oraz pewna schematyczność przeciwników, z którymi mierzy się Polak i jego przyjaciele.

Na skrzydłach śmierci to pozycja, która powinna zaciekawić każdego miłośnika wszystkiego co lata i strzela oraz tych, którzy chcą oderwać się od szarej rzeczywistości, zagłębiając się w dobrze stworzony i dynamiczny świat walk i pieniędzy. Biorąc pod uwagę, że jest to debiut autorski Krzysztofa Iwana to śmiało, można stwierdzić, że wykonał on kawał solidnej pracy i nie pozostaje nic innego jak tylko czekać na kolejne jego powieści.

Radosław Frosztęga

 

+ akcja i klimat;

+ intrygujący bohaterowie;

+ dla fanów militariów i nie tylko.


 Dziękuję  Wydawnictwu WarBook za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

 


Froszti
26 stycznia 2020 - 10:51

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz