Jak UV gry poznawał - część II - UV - 1 lutego 2011

Jak UV gry poznawał - część II

Posiadanie komputera Commodore 64 na osiedlu wypełnionym po brzegi Atarowcami nie było łatwe. I wcale nie chodzi mi tu o dziecinne wojenki pomiędzy użytkownikami obu platform*, które systematycznie podsycały takie periodyki jak Top Secret, czy Secret Service. Problemem był przede wszystkim mocno ograniczony dostęp do nowości – nie mogłem pójść do kumpla i po prostu coś zgrać, bo nikt nie posiadał takiego samego sprzętu jak ja, a gry z Atari działać na Commodore 64 nie chciały, mimo, że znałem delikwentów uparcie twierdzących, że jest to jak najbardziej możliwe.

M%F3j%20pierwszy%20orygina%u0142.%20Troszk%u0119%20si%u0119%20zniszczy%u0142%2C%20ale%20mam%20go%20do%20dzi%u015B.
Mój pierwszy oryginał. Troszkę się zniszczył, ale mam go do dziś.

Mimo pewnych trudności mój nowy ośmiobitowiec pokazał mi nowy, lepszy świat. Szybko przekonałem się, że gry z taśmy nie muszą ładować się kilkanaście minut, bo magnetofon do komputera od razu wyposażony był w system „turbo”, więc te najbardziej rozbudowane produkcje wgrywały się maksymalnie 35 „numerków”**. Co prawda czytnik przed załadowaniem programu często wymagał ustawienia głowicy, ale po nabraniu pewnej wprawy nie było to specjalnie uciążliwe. Konieczność kręcenia w tę i we w tę śrubką była w pewnym sensie nawet zabawna, zwłaszcza gdy niezbędny do tego zabiegu malutki śrubokręcik zapadał się nagle pod ziemię i nigdzie nie można było go znaleźć. Będąc raz zmuszonym do improwizacji, ustawiałem głowicę małym nożykiem. Oczywiście wcześniej musiałem w magnetofonie wyrąbać odpowiednią dużą dziurę. Zmniejszyło to walory estetyczne sprzętu, ale kogo to obchodziło. Liczyło się to, że działały grę – resztę miałem gdzieś.

Komputer firmy Commodore cechował się jeszcze jedną kapitalną rzeczą – fantastycznymi grami. Początkowo było o nie ciężko, ale w moim rodzinnym Tarnowie niedługo potem zaczęła działać firma o wdzięcznej nazwie Grubcio, która kopiowała oprogramowanie w ilościach hurtowych i sprzedawała je za stosunkowo nieduże (chyba) jak na ówczesne czasy pieniądze. Piractwo kwitło w najlepsze, ale alternatywy nie było, bo nie było też norm regulujących prawo autorskie. Nieliczne oryginały na Commodore 64 przyjeżdżały do Polski wyłącznie z zagranicy. Raz cudem udało mi się zdobyć zestaw Night Moves, zawierający cztery oryginalne gry na kasetach, m.in. cholernie efektowną strzelaninę Midnight Resistance. Pamiętam do dziś, że ten cenny pakiet przehandlowałem pod blokiem za kilka ludzików z klocków LEGO.

Last%20Ninja%202%20-%20jedna%20z%20moich%20ulubionych%20gier%20na%20Commodore%2064.
Last Ninja 2 - jedna z moich ulubionych gier na Commodore 64.

Na gry z sześćdziesiątki czwórki koledzy Atarowcy patrzyli z wyraźną zazdrością – produkty na komputer firmy Commodore zachwycały nie tylko grafiką. Były po prostu lepsze, bardziej rozbudowane. Początkowo eksploatowałem głównie wszelkiej maści zręcznościówki (kochałem serię The Last Ninja) i wyścigi samochodowe. Później sięgnąłem po przygodówki, zarówno te banalne (Dizzy!), jak i nieco trudniejsze (The Detective Game). Chwytałem się również strategii – tutaj oczkiem w głowie był Overlord, znany również pod nazwą Supremacy. W chwili gdy kończyłem przygodę z C64, miałem blisko setkę kaset, a na nich prawie tysiąc gier. Przetestowałem je wszystkie bez wyjątku.

Ośmiobitowy komputerek był mi przyjacielem przez prawie pięć lat. Peceta dorobiłem się dopiero w 1993 roku, więc na Commodore 64 grałem w najlepsze do czternastego roku życia. Wcześniej mogłem zdobyć swoją własną Amigę, ale z różnych względów nie było mi po drodze. Marnowałem za to mnóstwo czasu i pieniędzy na automatach. O tym jednak opowiem Wam następnym razem.

Ciąg dalszy nastąpi.

 *) Tak, wtedy również istnieli fanboje sprzętowi, chociaż nie byli oni tak brutalni jak dziś, bo nie przyszło im do głowy, żeby rówieśników z podstawówki wyzywać od chujów.

**) Powszechnie używana w tamtych czasach miara określająca czas ładowania danej gry – im mniejsza była to wartość, tym większy był wypas.

Zobacz również:

UV
1 lutego 2011 - 21:08

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.02.2011 21:45
Ataru
5
Legionista

Powiem tak:mimo iż do czynienia z grami miałem stosunkowo późno bo rocznik 1995 jestem,a komp dopiero w 6 klasie,to lubię stare gry,uważam że mają w sobie to coś,jakiegoś rodzaju duszę.Pamiętam jaki ubaw był jak kuzyna Playa jedynkę kupiła i tłukło się w Crocka,Crasha itp.Zmierzam do tego ,że świetnie się czyta twoje teksty,bo mimo iż jestem z pokolenia tych ,,nowych graczy" to szanuję stare gry i fajnie jest poczytać o tym jak to było dawniej,więc dzięki za fajną lekturę ;D

01.02.2011 22:06
_Luke_
odpowiedz
_Luke_
217
Death Incarnate

Na gry z sześćdziesiątki czwórki koledzy Atarowcy patrzyli z wyraźną zazdrością – produkty na komputer firmy Commodore zachwycały nie tylko grafiką. Były po prostu lepsze, bardziej rozbudowane.

Oczywiste KLAMSTWO! Atari RULZ FOREVA!

01.02.2011 22:26
_D_R_A_G_O_N_
😁
odpowiedz
_D_R_A_G_O_N_
45
V

*) Tak, wtedy również istnieli fanboje sprzętowi, chociaż nie byli oni tak brutalni jak dziś, bo nie przyszło im do głowy, żeby rówieśników z podstawówki wyzywać od chujów.

Beczka ;d

01.02.2011 22:29
SLAY_3_R
👍
odpowiedz
SLAY_3_R
77
Centurion

Szmatari do wora a wór o mur!
Commodore rulez!
A do Atari trzeba było sypać węgiel.

Aż się łezka w oku kręci jak przypomnę wojny komputerowe na podwórku :D

01.02.2011 22:44
Pshemeck
odpowiedz
Pshemeck
55
Semper Invicta
Wideo

Tak Atari bylo lepsze... szczegolnie uklad dzwiekowy w porownaniu z SIDem :D Kto wtedy bawil sie muzyka albo lubil po prostu posluchac tego i owego nigdy nie siegnal po Atari, takie sa po prostu fakty :)

Sam mialem Atarynke, ale Commodore za komuny byl tak popularny ze Atari po prostu stracil na wartosci ;)

"Atarowca wal z gumowca" Krzys Kubeczko ( RIP ), no i piosenka legenda :
http://www.youtube.com/watch?v=TuvxP1-Z_U8

To byly czasy...

01.02.2011 22:44
odpowiedz
artem
8
Legionista

a S.P. Krzysia Kubeczko pamietasz?

01.02.2011 23:06
tommik85
odpowiedz
tommik85
25
The End of the Line

Noo, stara gwardia, hehe ;]

02.02.2011 01:07
kwiść
odpowiedz
kwiść
118
Generał

GRYOnline.plRedakcja

Ehh te śrubokręciki ;p Zawsze się gubiły i trzeba było do kumpla latać, żeby pożyczył na kilka "nakręceń" ^^

02.02.2011 04:29
U.V. Impaler
odpowiedz
U.V. Impaler
187
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Krzyś Kubeczko - trudno go nie kojarzyć, skoro swego czasu non stop pojawiał się na łamach Top Secretu. Atarowiec z prawdziwego zdarzenia, choć pamiętam, że sprzedawał potem sprzęt i to za pośrednictwem ŚGK. :) Szkoda że nie dożył naszych czasów.

02.02.2011 08:09
odpowiedz
zanonimizowany696839
50
Pretorianin

@fanboje atari

Atari - szeregowiec
Commodore - sierżant
Amiga - pułkownik
PC - generał

To moja osobista klasyfikacja komputerów z tamtych czasów.

Midnight Resistance to była pierwsza gra komputerowa z jaką miałem styczność. I powiem jeno, iż do dziś uważam, że ośmiobitowe kawałki z tej gry są najlepsze na świecie. Po prostu mistrzostwo.

02.02.2011 08:57
Harry M
odpowiedz
Harry M
142
Master czaszka

Ale się nieźle zachował twój 1 oryginał :D

02.02.2011 11:15
👍
odpowiedz
ramsein25
16
Centurion
Wideo

Piękne to były czasy, gdy w oczekiwaniu na załadowanie gry powstawały najróżniejsze teorie dlaczego czasem pokazuje się error podczas wczytywania z kasety ^^ Bardziej cenie erę Commodore Amigi może dlatego, że było to znaczny skok do przodu i wówczas wciągała pod względem technicznym ówczesne PeCety jednak piractwo m. in doprowadziło według mnie do upadku Commodore. a gdyby firma przetrwała od czasów swej świetności to pozostaję się zastanawiać jak mogłyby wyglądać współczesne komputery. Czytałem gdzieś że miały wyjść jakieś komputery sygnowane nazwą legendarnej Amigi ale to już nie będzie to samo :/
Dla zainteresowanych jak wyglądał postęp rzucam linkami http://www.youtube.com/watch?v=cETl8PhUy_E i http://www.youtube.com/watch?v=_e4uwzNkUVE&feature=related
Świetny art jak zwykle U. V. pozdrawiam!

02.02.2011 11:35
Eskejp
odpowiedz
Eskejp
20
Centurion

Bardzo fajna seria, czekam na kolejne odsłony ;)

02.02.2011 11:40
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
80
Silence of the LAMs

*) Tak, wtedy również istnieli fanboje sprzętowi, chociaż nie byli oni tak brutalni jak dziś, bo nie przyszło im do głowy, żeby rówieśników z podstawówki wyzywać od chujów.

Może dlatego też, że nie było wtedy interneta i wszelkie haje nie były tak nagłośnione jak dzisiaj. Z tego powodu staram się ostrożnie czytać komentarze pod newsami gdy np. jest porównanie grafiki na platformach (gdzie CP zawsze wygrywa:P) czy inne takie.

Ale była nurza jak okresliłem Amigę "konsolą". Chodziło mi o moja starą Amigę CD32. W sumie ani ona ani coś co wyglądało jak Atari 2600 nie zaciekawiło mnie. Nie wiem czego była to kwestia ale po początkowej radości ("urrra, nowy sprzęt!!") pograłem może miesiąc i sprzedałem.

02.02.2011 14:10
COREnick
odpowiedz
COREnick
9
Hunter

Nie licząc PC, właśnie na Commodore 64 "przegrałem" najwięcej czasu i najwięcej gier miałem. A nie miałeś napędu dyskietek? To był dopiero wypas - czasem wystarczało kilka sekund i gra była załadowana. ;)

Na automatach też trochę grałem, najwięcej chyba w Metal Slugi, tak więc czekam na następną część. ;)

03.02.2011 12:02
U.V. Impaler
odpowiedz
U.V. Impaler
187
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Nie, nie dorobiłem się nigdy stacji dysków, podobnie zresztą jak monitora - przez długi czas grałem na ruskim, czarno-białym telewizorze marki Elektronika. Sprawiało to pewien problem, zwłaszcza przy bardziej rozbudowanych gier. Złomodor doczytywał z dyskietki kolejne części gry, a posiadacze pirackich wydań na taśmach ładowali je oddzielnie. Hardcore. ;)

03.02.2011 12:12
COREnick
odpowiedz
COREnick
9
Hunter

Ja miałem kolorową Unitrę w pokoju rodziców, a potem dostałem swój mały TV Samsunga. Pamiętam, że gdy nikogo nie było w domu, to dawałem w TV głos na maksimum, odpalałem Steel Thunder, usadawiałem się wygodnie na łóżku z C64 na kolanach i joyami pod ręką i wsiąkałem. ;) Ech te super realistycznie, jak na tamte czasy, dźwięki, ogólny realizm, wolność... Totalna imersja...

03.02.2011 13:05
raziel88ck
😊
odpowiedz
raziel88ck
150
Reaver is the Key!

Jesli chodzi o moja przygode z grami to niestety za wiele nie pamietam.

Jesli chodzi o pecety to wiem, ze u kumpla i brata gralem w takie gry jak Lotus III, Wolfenstein 3D. Mowie o poczatkach.

Na Commodore u kuzyna w jakies wyscigi motocyklow.

Jesli chodzi o konsole NES, wlasciwie byl do Famicom, to zapamietalem Super Mario, Tank oraz Chip & Dale, bedaca najlepsza gra w jaka gralem u kumpla. Pozniej sam sie dorobilem odpowiednika tej konsoli, czyli Pegasusa. Niektore Pegasusy wytrzymywaly, dluzej, inne krocej, pady zmienialo sie lub naprawialo co kilkanascie dni, maksymalnie kilku tygodni.

Wtedy tez poznalem znacznie wiecej, lepszych gier wydanych na te konsole.

Byly tez konsole przenosne, takie z bazarow, ktore rowniez czesto sie psuly, a ukladanie klockow w roznych typach znanych gier typu tetris czy arcanoid dawalo i dziwo duzy frajdy.

Pozniej mialem GameBoy: Color i pogrywalem w Pokemony.

U kumpla gralem w kilka fajnych gier, np. rozne czesci Mario, a takze The Lost Vikings na konsoli SNES.

Pozniej u innych braci w gry na PSX. Tekkeny, Soul Reaver, Gran Turismo i wiele wiecej.

Pozniej dorobilem sie wlasnego peceta, bardzo slabego, rok pozniej calkiem nowego i aktualnie posiadam tego z sygnaturki.

Pozniej gralem tez w gry na GameBoy Advance. Glownie w Dragon Ball: The Legacy of Goku II. W inne tez, ale juz znacznie mniej i od tamtego czasu nie mam stycznosci z handheldami.

To chyba wszystko, wiecej nie pamietam.

Uvi - Teksty napisze, ale jako ze nie mialem okazji grac w tegoroczna produkcje, poczekam na premiere Bulletstorma i o nim napisze.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze