W obronie Duke Nukem Forever - RazielGP - 24 lutego 2012

W obronie Duke Nukem Forever

Książę jest tylko jeden i basta!

Niemal wszyscy kojarzą mnie z wszechobecną krytyką. Jednak tym razem będzie zgoła inaczej. Stanę po drugiej stronie barykady i postaram się wybronić pokrzywdzonego moim zdaniem Duke'a. Wiele osób nie pozostawiło po nowych przygodach Księcia suchej nitki. Czy słusznie? Moim zdaniem nie, aczkolwiek rozumiem powody niezadowolenia.

Moim zdaniem głównym powodem niezadowolenia graczy jest kilkunastoletnie oczekiwanie na dzieło 3D Realms. Szczególnie gdy sami twórcy wychwalali swój produkt pod niebiosa, a wydany w 1996 roku Duke Nukem 3D okazał się wspaniałą, charakterystyczną, przełomową oraz niezwykle wciągającą produkcją. Nie dziwota więc, że oczekiwania fanów były z miejsca wygórowane, a z każdym kolejnym rokiem niewyobrażalnie rosły. W końcu po takim długim procesie (nie)produkcji, w naszych głowach tli się obraz gry idealnej, takiej która pozamiata wszystko i wszystkich! Cierpliwość czekających ludzi została poddana ciężkiej próbie, a znaczna część tej grupy od dawna odpuściła sobie wszelakie nadzieje, czując w sobie ogromne rozczarowanie oraz złość skierowaną w stronę niepoważnego producenta. Jednak nowe przygody Księcia za sprawą Gearbox Software zawitały na sklepowych półkach, zaś my z niedowierzaniem przecieraliśmy wówczas oczy. Nie brakowało jednak sceptycznych myśli... I jak sie później okazało, całkiem słusznych. Jeśli ktoś w 1997 roku powiedziałby swojemu znajomemu, że wyjdą takie hocki klocki z Duke Nukem Forever i że tak długo wyczekiwany tytuł okaże się średniakiem, reakcją tego znajomego byłby zabójczy śmiech i wieczna pogarda.

Duke Nukem 3D

W chwili obecnej podobna sytuacja następuje w przypadku Half-Life 3 od Valve Software. Sam czekam na kontynuację dobre kilka lat, a oczekiwania z każdym rokiem rosną na potęgę. W końcu po takim okresie czasu, chciałoby się otrzymać jakieś zadośćuczynienie. Na szczęście w przypadku Duke Nukem nie należałem do grona osób, które zagrywały się wiele lat temu w poprzednie odsłony i z tęsknotą czekały na coś nowego w tym uniwersum z charyzmatycznym mięśniakiem na czele. Dzięki temu jestem w stanie, po odrzuceniu takich czynników jak długość czasu (nie)produkcji, ocenić końcowy produkt bez jakichkolwiek negatywnych nastawień, tudzież uprzedzeń.

Przestarzała technologia jest jedną z najbardziej krytykowanych rzeczy w Duke Nukem Forever. To prawda, silnik graficzny jest stary jak świat, a oprawa wizualna przypomina produkcje sprzed naprawdę wielu lat. Jednak Duke Nukem 3D było pod tym względem jeszcze gorsze. W 1996 roku w czasach akceleratarów, gra w pseudo-trójwymiarowym świecie była nie lada archaizmem. Porównajcie sobie dzieło 3D Realms z takimi graficznymi mistrzami jak Tomb Raider czy Quake. Przepaść między nimi była kolosalna, na niekorzyść charyzmatycznego pakera. Całość uratował sympatyczny i wyróżniający się z tłumu protagonista, zabawny humor, interakcja z otoczeniem, ciekawie poprowadzona rozgrywka z klimatycznymi przerywnikami filmowymi oraz wpadającą w ucho muzyką. Same lokacje zostały nieźle zaprojektowane, jak na ówczesne standardy, dlatego nikogo nie powinna dziwić liniowa aż do bólu przygoda najnowszej odsłony tej serii. Gry na przestrzeni lat bardzo się zmieniły, niekoniecznie na lepsze. Twórcy poszli częściowo z duchem czasu, ale dzięki temu mamy większą różnorodność terenu. A pod tym względem Forever wypada korzystniej niż 3D, w którym mieliśmy dużo mniej scenerii. Ponadto w sequelu mamy okazję pojeździć nie tylko ogromnym Monster Truckiem, ale i małym samochodzikiem na baterie.

Duke Nukem Forever i wypasiony Monster Truck

Jeśli chodzi o atmosferę, osobiście uważam, że jest bardzo dobra, czuć w niej stare, oldschoolowe oraz nowe klimaty. Mile zaskakiwały mnie nawiązania do innych gier jak np. etapy związane z fizyką gry, które na myśl przywodziły Half-Life 2. Zapożyczonych z innych gier rozwiązań nie brakowało i choć kopie okazały sie słabsze od oryginałów, to końcowy efekt w moim odczuciu wyszedł na plus. Jednym z najciekawszych momentów był rozdział, w którym krzątaliśmy się małym Dukiem po kuchni. Nostalgii nie było końca. Przypomniało mi się wówczas kilka gier z dziecięcych lat jak Tom & Jerry, Micro Machines czy też Toy Story 2. Takich smaczków jest jak już wyżej wspomniałem o wiele więcej. Nie to co w nudnym i przereklamowanym do granic możliwości Crysisie 2. Aż chciało się iść naprzód i eliminować kolejne hordy świńskich przeciwników. Tak naprawdę, zacząłem się nudzić pod koniec rozgrywki, gdy dotarliśmy do placówki, z której wydobywał się promień.

Nawiązań do znakomitego poprzednika nie brakuje

Wiele osób uważa jednak, że nowy Książę nie jest taki jak kiedyś. Mam na myśli głównego bohatera. Owszem, rzucanie kupą pozostawia niesmak, aczkolwiek nie jesteśmy do tego na szczęście zmuszani. Odzywki Księcia nadal bawią. Prosty, tandetny humor to to, czego brakuje dzisiejszym bezpłciowym postaciom z wielu innych serii. Jest zabawnie, charakterystycznie, oldschoolowo. Duke od zawsze był prymitywny, ale dzięki temu zajebisty! Szczerze powiedziawszy, jeśli chodzi o klimat, humor jak i wiele innych aspektów - dla mnie Forever wypada lepiej niż 3D.

Przez wielu z Was mogą przemawiać dawne wspomnienia. Wówczas wtedy inaczej postrzegało się dane produkcje. Taka prawda. I choć szanuję 3D, mało tego! Twierdzę, że trafił idealnie w swoje czasy i pomimo archaicznej technologii, przebił wszystkie gry z tamtego okresu innymi, istotniejszymi elementami. Forever niestety nie miał tyle szczęścia, ponieważ jest to spóźniony twór. Zaprzepaszczony i skrzywdzony przez pierwotnych twórców. Mający wiele wad, ale posiadający to, czego brak wielu dzisiejszym, rozreklamowanym "hitom" - Istnej zajebiozy! Wybaczcie za wulgaryzm, ale inaczej nie da się tego opisać. Zdaję sobie sprawę, że rozdziały są niechlujnie posklejane ze sobą, że grafika jest brzydka, głównie ze względu na dziwne ubrzydzające grę filtry, okropne AI naszych wrogów jak i ich niesamowitą celność i tak dalej, i tak dalej. Mimo to krytyka ze strony graczy oraz recenzentów jest zbyt silna, zbyt wroga w stosunku do tej produkcji. Gdyby nie legenda tej serii i danie pupy przez 3D Realms jestem pewien, że każdy z Was spojrzałby na tę grę łagodniejszym okiem.

RazielGP
24 lutego 2012 - 14:57

Czy przekonałem Was do swoich racji?

Tak 47,9 %

Nie 52,1 %

Komentarze Czytelników (23)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.02.2012 21:08
Pichtowy
odpowiedz
Pichtowy
87
Senator

raziel88ck ->

Tu sie muszę mocno nie zgodzić. Piszesz:

Jednak Duke Nukem 3D było pod tym względem jeszcze gorsze. W 1996 roku w czasach akceleratarów, gra w pseudo-trójwymiarowym świecie była nie lada archaizmem.

W 1996 DN3D miał wyczesany engine, bo najpierw porównywało sie go z Doom i Doom2 a Quake przyszedł dopiero potem. W DN3D były pohyłe sciany, możliwośc patrzenie pod nogi i w górę itp smaczki.
W dodatku Quake na początku nie obsługiwał Opengl, a glQuake z obsługą 3DFX Voodoo czyli pierwszych prawdziwych akceleratorów przeszedł pod strzechy ok '98. Z tego co pamiętam to na początku Quake straszył kanciastym światem, małymi rozdzielczościami (640x480 to był max chyba i tak cięzko niedostepny, bo wszystko chodziło na software renderer - i liczył sie naprawdę mocny CPU np 166 mmx albo 200 mmx które kosztowały furę pieniędzy). W dodatku wtedy grało sie zazwyczaj na klawie. O duecie mysz i klawa to dowiadywało sie jak się rozpykało configi w Q1 z poleceniem "+mlook 1".

24.02.2012 21:54
odpowiedz
keeveek
75
Konsul

ja grałem w DN3D, a ostatnio całkiem niedawno sobie go odświeżyłem na GOG.com. I co? I dalej wolę grać w poprzednika, niż tego nowego śmiecia.

24.02.2012 22:07
PatriciusG.
odpowiedz
PatriciusG.
61
BASS

(...)rozreklamowanym "hitom" - Istnej zajebiozy!

Z tego co pamiętam to "Zajebiście" od którego pochodzi to słowo nie jest wulgaryzmem, a w słowniku PWN widnieje jako słowo potoczne, ergo nie jest słowem brzydkim.

Idąc dalej tym tokiem myślenia: Zajebisty tekst i w zaciekawiłeś mnie :P Będę musiał kiedyś spróbować zagrać w najnowszą odsłonę przygód księcia.

Faktycznie to może nawet nie tyle ta gra jest zła, ale zbyt dobrze wspominamy 3D, które też było... specyficzne.

24.02.2012 22:10
Raistand
odpowiedz
Raistand
122
Legend

W 1996 roku w czasach akceleratarów,

To nie były czasy akceleratorów. One się dopiero pojawiały. AFAIR dopiero drugi Tomb Raider wykorzystywał VooDoo. No a Quake? To była raczej taka ciekawostka. W porywach, na ekranie było dwóch przeciwników.

24.02.2012 22:10
Stalin_SAN
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

Nie przekonałeś mnie bo od początku miałem niemal takie same, robisz tylko błąd przyrównując HL3 do DNF, bo ten pierwszy będzie grą idealną, czekam już tyle lat i wciąż nie trace nadziei, może to i błąd, ale jestem największym zapaleńcem HLa na świecie więc pytanie jak mógłbym zwątpić i nie czekać. Sam DNF to świetna, urozmaicona, przyjemna gra, crysis2 to przy nim syf jakich mało, książę mógłby w niego śmiało cisnąć kałem, dla mnie DNF to solidne 8/10.

24.02.2012 22:33
odpowiedz
zanonimizowany629536
43
Generał

Oj chyba kogos mocno pamiec zawodzi!

W czasach DukeNukem 3D to jeszcze nawet S3Virge nie bylo :) a co dopiero prawdziwego akceleratora jakim byl pierwszy 3Dfx.

Pamietam jeszcze te opory przed uzywaniem myszki w Quake. Walka miedzy klawiaturowcami a myszkowcami byla prawie ta wielka jak wczesniej atarowcow z amigowcami :)

Quake do czasu wyjscia nakladki GLQuake nie obslugiwal akceleratorow, Tomb Raider chyba wogole nie doczekal sie takiego rozwoju. I na pewno nikt nie nazwal DN3D wtedy anachronizmem!

Byc moze raziel wspomagal pamiec wikipedia i datami tam podanymi :) faktycznie 3dfx voodoo mial premiere w 1996 roku, w tym samym w ktorym wyszedl DN3D ale premiera premierą, a wykorzystanie potencjału i wejście pod strzechy trochę potrwało.

Wg mnie o erze akceleratorow mozna mowic od roku 1997, gdy ukazal sie Turok i Quake 2

24.02.2012 22:47
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
145
Reaver is the Key!

Fakt, akceleratory dopiero raczkowały, a pełne wspomaganie otrzymała już pierwsza część Tomb Raidera, ale kilka miesięcy później, ale nawet bez tego oferowało w pełni trójwymiarowe postacie oraz środowisko, czego w Duke Nukem 3D próżno było szukać. Postacie były płaskie (sprite'y), a otoczenie pseudo 3D.

25.02.2012 00:13
AntaresHellscream
odpowiedz
AntaresHellscream
44
Pretorianin

gameplay.pl

Przyznaję Ci szczerą rację Karol - mam bardzo podobne odczucia względem "DNF". Miałem dostatecznie dużo lat, by jarać się "Duke Nukem 3D" będącym w moich oczach dużym krokiem naprzód od czasów obu odsłon "Dooma". Dlatego do "DNF" podszedłem z dużym sentymentem - sęk w tym, że zarówno liczni dziennikarze jak i gracze, albo tej serii po prostu nie czują (są za młodzi lub za krotko grają?) albo w mieszaniu nowych przygód Księcia z błotem odnajdują zadośćuczynienie za te wszystkie 9tki i 10tki wystawiane kolejnym odsłonom "Call of Duty" i ogólnemu kretynizmowi, który towarzyszy obecnie przy wystawianiu ocen. COŚ musiało dostać wreszcie poniżej magicznej 7ki i trafił się nieszczęsny "Duke"- który ma wiele klasycznych rozwiązań i pokazuje trendom środkowy palec, za co ma mój szacun i tyle ;)

25.02.2012 01:17
aope
😱
odpowiedz
aope
141
Corporate Occult

Nie zgodzę się. DNF w tej formie w ogóle nie powinien się pojawić. Jeśli jak to określasz pierwotni twórcy dali dupy, to aktualni twórcy powinni zrobić tę grę od nowa widząc, jaki crap wyszedł. Gearbox to nie jest pierwsze lepsze studio, tylko zespół profesjonalistów ze świetnym portfolio. W dwa lata byliby w stanie przygotować znacznie lepszą grę, od zera. Zobacz na Croteam. Niewielkie studio z Chorwacji, dysponujące zapewne ułamkiem budżetu, który miał DNF (obstawiam, że sam marketing księcia kosztował więcej, niż najnowsza produkcja Croteam), zdołało przygotować trzecią część "swojego księcia", czyli Serious Sam 3 w sposób godny poprzedników. I zrobili to świetnie, na swojej własnej technologii. Jakby tego było mało, już na starcie udostępnili kompletny edytor do gry i przygotowali ją pod modyfikacje. To małe studio wspiera swój produkt poprawkami, udziela się na forach, kontaktuje ze społecznością, udoskonala swoją grę. Co robi Gearbox/2K z DNF? Wydaje DLC. No na litość Boską. Niech się Gearbox/2K uczy od Croteam jak robić prawdziwie oldschoolowe, hardkorowe shootery. DNF jest grą nijaką, bez charakteru, niedorobioną, źle zrealizowana, nudną i wtórną. Nie powinno się takich produkcji bronić, wręcz przeciwnie - powinno się je zdeptać jak szmatę i dać do zrozumienia wydawcy, że nie na takiego Duke'a czekali fani. Odrzucając natomiast oczekiwania i sentymenty, to ta gra wygląda jak niskobudżetowy potworek od City Interactive i gdyby nie tytuł, to nikt by o niej teraz nie pisał. Twoim zdaniem taki Crysis 2 jest przereklamowanym bublem, DNF natomiast to skrzywdzone brzydkie kaczątko. Hallo, tu ziemia.

Antares - polecam włączyć najnowszego Poważnego Sama, pograć, wyłączyć, włączyć DNF, pograć i spróbować ponownie napisać o klasycznych rozwiązaniach i pokazaniu trendom środkowego palca przez twórców DNF. Zapewniam - zastanowisz się co najmniej dwa razy zanim popełnisz podobny wpis a na końcu odpuścisz :)

25.02.2012 01:22
gnoll
odpowiedz
gnoll
131
Simple Man

Kupiłem Duka, kupiłem DLC - i nie żałuję (no, był w promocji, zapłaciłem za oba mniej niż 20 zł - to ciężko coś żałować ;) ) Ale jednak sama gra jest dobra - nie jest to Half-Life czy inny Skyrim, ale naprawdę solidny średniak - minimum 7-7,5/10 mu się należy. Trochę skrzywdzony przez straszne wymagania graczy i recenzentów względem tej gry - ale Gearbox musiał być tego świadomy, skoro porwał się na tą grę.

Jak dla mnie następny Duke będzie już świetny - bo nie będzie względem niego tak wielkiego nadmuchanego balona oczekiwań.

Antares - polecam włączyć najnowszego Poważnego Sama, pograć, wyłączyć, włączyć DNF, pograć i spróbować ponownie napisać o klasycznych rozwiązaniach i pokazaniu trendom środkowego palca przez twórców DNF. Zapewniam - zastanowisz się dwa razy :)

Akurat gram w SS3 - i wględem Duka... cóż, może graficznie czy ogólnie jeżeli chodzi o rozwałkę, to może być lepszy - ale klimatycznie Duke zjada Sama na śniadanie, jest przy nim bez wyrazu.

25.02.2012 01:27
aope
😊
odpowiedz
aope
141
Corporate Occult

gnoll - klimat to akurat kwestia gustu, jest on identyczny z poprzednimi Samami (jedynie dwójka Sama posiada inny, ale ona generalnie była nieudanym eksperymentem) i jeśli nie podszedł wcześniej, to nie podejdzie i teraz :] Generalnie wiele obiektów to rzeczywiste, istniejące budowle, a same tekstury opierają się na fotografiach wykonanych przez zespół :) Ja odniosłem się do "klasycznych rozwiązań i pokazania środkowego palca rynkowym trendom". SS3 to z 20 broni w plecaku, totalna jatka, zero odnawialnego zdrowia, apteczki, pancerze, płytki pancerza, dropsy uzupełniające zdrowie po 1 punkcie, hell yeah! Gdzie tu DNF, no gdzie? ;)

25.02.2012 01:30
gnoll
odpowiedz
gnoll
131
Simple Man

No, jeżeli chodzi o odnawiane zdrowie, to OK - mogli zostać przy starych apteczkach, choćby np. w formie jedzenia (występuje w grze). Bronie... czy ja wiem, mając wszystkie bronie byłoby za łatwo jak dla mnie. Ale reszta jest jak dla mnie.

25.02.2012 01:32
aope
odpowiedz
aope
141
Corporate Occult

gnoll - poczekaj aż dojdziesz w Samie do piramid, zapewniam, że wiele broni to żadne ułatwienie - tylko zręczność i szybka orientacja na polu walki. Poziom trudności podskakuje w pewnym momencie bardzo drastycznie i już "normalny" jest bardzo wymagający, jak w starych, dobrych shooterach, a powtarzanie jednego fragmentu naście razy - powszednie :]

25.02.2012 01:39
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

"Nie zgodzę się. DNF w tej formie w ogóle nie powinien się pojawić."
A ja bardzo sie ciesze, ze w ogole wyszedl, bo swietnie sie przy tej grze bawilem, i przeszedlem ja z wielka przyjemnoscia. Przeciaganie prac doprowadziloby tylko do tego, ze gra nigdy by nie wyszla - silnik byl zmieniany juz i tak zbyt wiele razy, i ktos podpisujacy czeki po prostu w koncu by projekt anulowal.
I omineloby mnie mnostwo swietnej zabawy.

Serious Sam probowalem tylko jedynke, i 'probowalem' to odpowiednie slowo - pogralem moze godzine i poszedl w kat, ciagle trzymanie palca na spuscie, i opedzanie sie przed gromadami przeciwnikow mnie nie bawilo, zreszta z takich gier to chocby Painkiller byl duzo przystepniejszy. Ale generalnie to nie moje klimaty - porownywanie DNF jest troche smieszne, bo to zupelnie inny typ gry, z zalozenia (DN3D rowniez byl zupelnie innym typem gry, niz SS1).

25.02.2012 01:48
aope
odpowiedz
aope
141
Corporate Occult

wysiak - nie chodziło mi stricte o porównanie tych dwóch gier, ale o porównanie podejścia autorów/wydawcy do kolejnej odsłony i do samych graczy, którzy wydali na ich produkt swoje pieniądze, jak również do szeroko pojętej "starej szkoły" w obu produkcjach :]

25.02.2012 09:00
😈
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Po prostu kupiłeś tę "grę" i wiesz, że wyrzuciłeś pieniądze w błoto, ale nie chcesz się do tego przyznać i szukasz jakiegoś usprawiedliwienia ^^

25.02.2012 09:07
deTorquemada
👍
odpowiedz
deTorquemada
198
I Worship His Shadow

Nie ma co bronic Duka - Duke obroni się sam :] Dobra oldshoolowa gra imho. Ma wszystko to, co podobało się w DN3D - owszem, wyszła póżno, ale bawiłem się przy niej wyśmienicie :]

25.02.2012 10:45
raziel88ck
😊
odpowiedz
raziel88ck
145
Reaver is the Key!

aope - Pisząc o tym, że 3D Realms dało ciała miałem na myśli zwłokę z ich strony podczas produkcji tej gry. Ci goście mają świetne pomysły, ale jakoś ciężko było im je wprowadzić w życie, dlatego inne studio musiały za nich kończyć ich dzieła. Przykłady? Proszę bardzo:

- Max Payne -> Remedy
- Prey -> Human Head
- Duke Nukem Forever -> Gearbox

Co do Serious Sama. Najpierw musiałbym rozpocząć od jedynki, ponieważ dźwięki przeciwników, grając w demo tak mnie irytowały, że nie byłem w stanie wytrzymać przy tej grze dłużej niż 5 minut.

Duke Nukem Forever spełnił moje oczekiwania. Odniósł się do poprzedników, co ukazuje również bardzo dobry dodatek DLC. Poza tym gdzieś na początku rozgrywki, przed dojściem na tron Księcia znajduje się pokoik z obrazkami przedstawiającymi poprzednie, kanoniczne odsłony Księcia, czyli jedynkę, dwójkę oraz 3D. Nie zabrakło także wielu posągów. To cieszy, a taki Crysis 2? Odciął się od poprzednika i generalnie prędzej przypomina Call of Duty: Future Warfare aniżeli kontynuację pierwszego, dobrego Crysisa, który miał swój styl. Dwójka jest bezpłciowa jak większość dzisiejszych, znanych FPS'ów. Ważniejsze od technologii są inne aspekty. Sam Duke wcale łatwy nie jest.

25.02.2012 12:20
Harry M
odpowiedz
Harry M
137
Master czaszka

Jak dla mnie też nie jest zły. Kiedyś toczyłem mini dyskusję z Rojem na gg i ja go broniłem a on na niego jechał ;P

02.03.2012 18:42
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
145
Reaver is the Key!

Harry M - Każdy z nas ma inne oczekiwania oraz gusta.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze