Co nieco o polskich grach które ukończyłem // Część druga - RazielGP - 29 marca 2012

Co nieco o polskich grach, które ukończyłem // Część druga

Witam i zapraszam wszystkich do kolejnej odsłony cyklu traktującego o rodzimych produkcjach, które miałem okazję ukończyć. Tak jak poprzednio, dziś zaprezentuje wam kolejną polską piątkę, z czego tylko jeden tytuł w niniejszym zestawieniu zdołał wciągnąć mnie bez reszty. Dlaczego tak, a nie inaczej? Ano dlatego, że znaczna większość gier naszego pochodzenia okazała się gniotami, więc jakoś trzeba je tu upchać i powspominać o niekoniecznie miłych przeżyciach z nimi związanych. Nie przedłużając już dłużej, zachęcam was do zapoznania się z dalszą częśćią tego artykułu.

2005 - Chrome: SpecForce

Samodzielny dodatek wydany 2 lata później od premiery podstawowej wersji gry. Prawdę mówiąc to właśnie od niego zaczęła się moja przygoda z serią Chrome. Pamiętam gdy zakupiłem czasopismo Click, w którym znalazła się płyta z wymienionym wyżej tytułem. Z patriotycznego punktu widzenia musiałem ten produkt zainstalować. I to najszybciej jak to tylko możliwe! Ulepszona wersja Chrome Engine nadal prezentowała się nieźle, ale coraz bardziej odstawała od zagranicznej czołówki. Na szczęście jest to "tylko" rozszerzenie, więc nie ma czego więcej wymagać od technologii sprzed paru sezonów. Gorzej ze stylistyką, która jest ponura i w pewnym stopniu jednolita. Pewnie zastanawia was dlaczego zacząłem od dodatku? Główną przyczyną był fakt, iż akcja SpecForce toczy się parę ładnych lat przed wydarzeniami znanymi z podstawki! Tak, opisywana produkcja jest tym samym prequelem ciepło przyjętego hitu Techlandu. Zamiast wszczepów mamy tu skafandry o podobnych właściwościach. Grywalność jest zbliżona, a nawet nieco wyższa niż u swojego poprzednika. Jest to akurat spowodowane lepszym dopracowaniem. Niestety klimat gdzieś się po drodze zagubił, a sama fabuła za bardzo nie wciąga. Ponadto brakuje mi tu cutscenek. Podczas całych zmagań widzimy tylko jedną i to na końcu całej rozgrywki. Uczucia są więc mieszane, ale generalnie nie jest źle, to nadal stary, dobry Chrome. Choć może nieco gorszy.

2006 - Terrorist Takedown: War in Colombia

Pierwsza produkcja City Interactive na silniku Chrome Engine. Później twórcy zaserwowali nam atak klonów stworzonych na technologii Techlandu, więc jeśli ktoś miał okazję zagrać choć w jedną taką produkcję, wie czego można się spodziewać po innych. A jak dobrze wiemy... niczego dobrego. Wojna w Kolumbii z początku sprawia jakąś radochę, ale po kilku wykonanych misjach zaczyna męczyć. Zwiedzamy te same, nudne lokacje wielokrotnie, wykonując przy tym absurdalnie proste misje. Nawiązań do Rambo nie brakuje, a to dlatego że nasi wrogowie są na tyle głupi, że zanim cokolwiek zdążą zrobić, nasz protagonista rozprawi się z nimi bez utraty ułamka życia. Długość, biorąc pod uwagę standardy tego producenta jest nawet przyzwoita, ale co z tego?! Gra wydaje się być wydłużona na siłę, a to za sprawą odwiedzanych po kilka razy tych samych miejscówkach! Ponadto samo sterowanie oraz niedopracowanie produktu pozostawia wiele do życzenia, ale czego wymagać od kioskowej gry za 19.99? Styl artystyczny również leży, co w połączeniu z małym zasięgiem widzenia tylko pogarsza całą sytuację. Muzyczka jakaś się tam tli, ale jak to bywało w dziełach "Interaktywnego Miasta", nie stoi ona na wysokim poziomie. Dlatego jedno jest pewne. Nigdy nie powrócę do tego tytułu. Jest to gra na jeden raz. Zresztą jak większość ich dzieł.

2007 - Sniper: Art of Victory

Myśleliście, że Ghost Warrior jest pierwszą snajperską produkcją City Interactive? To się pomyliliście! Sztuka Żwycięzania została stworzona na leciwym wówczas Chrome Engine, a jej ogólny poziom sięga dna. Jedna z najgorszych gier od tego producenta. Przy żadnej nie czułem się aż tak sfrustrowany. Błędy powielają błędy, a niektóre misje trzeba rozegrać ponownie, ponieważ same się w sobie sypią. Całą grę można ukończyć w godzinkę i zapewniam was, że nie jest to mile spędzony czas. Ghost Warrior przy tym g*wnie to arcydzieło na skalę całego wszechświata! Jedynym plusem tego tworu są zróżnicowane lokacje, bo przyjemności z tego kitu jest tyle co i nic. Nie spodziewałem się po tym Snajperze czegoś dobrego. Mało tego, nie oczekiwałem nawet przeciętniaka! Liczyłem na coś pokroju innych dzieł tego producenta z tamtych lat, a niestety nawet i to nie było mi dane. Omijać szerokim łukiem!

2008 - Code of Honor 2: Conspiracy Island

Zachęcony w pewnym sensie pierwszą, choć notabene słabą odsłoną, skusiłem się na sequela. Kontynuacja przygód Claude'a Bouleta wydała mi się niezwykle ciekawa za sprawą nowego silnika - Jupiter Ex, który został wcześniej użyty przez Monolith Productions w grze F.E.A.R. Oprócz zmian wizualnych, nowszy engine wymusił również zmianę rozgrywki. O ile w poprzedniku przemierzaliśmy otwarte przestrzenie, o tyle tu zwiedzamy w głównej mierze zamknięte. Sztuczna inteligencja uległa poprawie, a sama rozgrywka stała się przyjemniejsza. Szkoda tylko, że niektóre lokacje pojawiają się również w innych grach City Interactive, nazywanych przeze mnie klonami Terrorist Takedown 2. Nasz rodizmy producent zdecydował się na powielanie jednego schematu tworząc przy tym masę niemalże identycznych produktów. Tyle, że z użyciem innych nazw. Wracając do Code of Honor 2 na myśl nasuwają mi się nudne etapy oraz wrażenie autocelowania. Być może jest to spowodowane sztywnym zachowaniem się celownika. A zresztą, cała gra jest sztywna, choć pewien entuzjazm we mnie wywołała. Szczególnie dobre wrażenie wywarło na mnie zakończenie, które okazało się całkiem zaskakujące. Mimo tego nadal nie jest to dobra gra.

2011 - Bulletstorm

Zdecydowanie najlepsza z dzisiejszej stawki pozycja! Bulletstorm jest produkcją jedyną w swoim rodzaju, z czego jestem bardzo dumny. System killshootów sprawia mnóstwo frajdy, o ile uprzednio przyzwyczaimy się do zmiany typowej dla FPS'ów rozgrywki. Ja jednak zawsze byłem otwarty na urozmaicenia, dlatego nie miałem akurat z tym żadnego problemu. Oprawa wizualna prezentuje się naprawdę soczyście i to pomimo dość wiekowego dziś silnika Unreal Engine 3! Poza tym lokacje są różnorodne i zapierające dech w piersiach! W wielu miejscach aż chciałoby się zostać na dłużej. Jednak zabójcze tempo nam na to nie pozwala, trochę szkoda. Poza tym klimat, klimat i jeszcze raz klimat, a muzyka sącząca się z naszych głośnikow dodatkowo potęguje znakomite wrażenie. Wspaniała grywalność, wspaniała przygoda z nieskrępowaną rzezią w roli głównej. Oj brakowało mi takich gier w ostatnich latach, oj brakowało. Jednakże w każdej beczce miodu jest łyżka dziegciu, a tą niewątpliwie jest zakończenie omawianej produkcji. Nie wiem co podkusiło People Can Fly, ale zapewne wydawca kazał im zmienić na szybko końcówkę, aby zostawić otwartą furtkę dla kontynuacji. Pytanie tylko po co? Albo inaczej. Dlaczego zdecydowano wprowadzić w finiszu takie debilizmy? Na początku gry mamy postawiony główny cel do wykonania, a na końcu okazuje się, że cała wędrówka jest bezcelowa, bo nasz protagonista wraca do punktu wyjścia... I to pomimo tego, że miał okazję! Aż przykro zaczynać Bulletstorma ponownie, bo o kontynuacji nic nie wiadomo, a jedynka ma w pełni otwartą historię. Co z tego, że wspomiane przeze mnie dzieło oferuje ogromną grywalność, skoro efekt końcowy mocno przytłacza? Nie chcę przeżyć kolejny raz tego rozczarowania jakie towarzyszyło mi przed napisami końcowymi. Szkoda, bo samo dzieło jest naprawdę bardzo dobre.


Na dziś to wszystko. Zapraszam za tydzień do drugiej części tego cyklu i zachęcam do komentowania tego artykułu.

RazielGP
29 marca 2012 - 21:33

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
30.03.2012 08:02
medyk18
21
Legionista

Szkoda ze w takich "zestawieniach" polskich gier brakuje wiele wspaniałych pozycji.
I choć wiem ze autor tego tekstu pewnie o nich nigdy nie słyszał i w nie nie grał to warto jest się nimi zainteresować. Jednak Polacy potrafili(fią) zrobić dobre gre.
Polecam zainteresować sie np. grą Pył (Firmy Optimus Nexus)
https://www.gry-online.pl/gry/dust/z62794
Grałem w ogromną ilość shooterów, ale ta gra zawsze zostanie jednym z najlepszych.

30.03.2012 08:22
Goozys[DEA]
😊
odpowiedz
Goozys[DEA]
137
Legend
Wideo

W międzyczasie był przecież jeszcze Painkiller. Grzech nie zagrać chociażby na chwilkę. Z gier rodzimych producentów, w które warto zagrać, ale to już na jakimś emulatorze, polecam gorąco "Cytadela" oraz "Za żelazną bramą". Obie dostępne na Amiga 500.

Cytadela: http://www.youtube.com/watch?v=ZWpJ6YvwcIM
Za żelazną bramą: http://www.youtube.com/watch?v=hgQKiiCAwlI&feature=relmfu

medyk18
Pamiętam "Pył". Rewelacyjna gra, mocno zabugowana, ale klimat był naprawdę gęsty. No i ta snajperka :)

30.03.2012 10:09
odpowiedz
medyk18
21
Legionista

Goozys[DEA]
Do pierwszej wersji gry była dodawana dyskietka z patchem który poprawiał 99% błedów. W drugiej wersji ten patch znajdował się już na płycie.

I w Cytadele też dużo grałem. Gra mojej młodości w sumie. Niech się chowa Quake czy Doom. To były świetne gry.

30.03.2012 12:55
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
74
Silence of the LAMs
Wideo

[1]
Też grałem w Pył. Niby "polski Quake" a bliżej mu było do Thiefa. No i można było odstrzeliwać żarówki, bardzo taktyczny ruch dobry w zasadzkach.

Obecnie próbowałem odpalić grę na nowych systemach. Gra wykorzystuje Glide a te pisze się specjalnie pod aplikacje. Do takiego Tomb Raidera nietrudno znaleźć fix, w przeciwieństwie do rodzimej produkcji.

Mój gameplay z gry
http://youtu.be/4sbouCYzCIE

30.03.2012 14:20
odpowiedz
medyk18
21
Legionista

SpecShadow - Zrobił byś (Zrób !! ) jakiegoś Let's Play-a czy coś w tym stylu z Pył-u ?! Ja bym zrobił ale na nowym kompie mam z nim straszne problemy, a na starym fraps nie pojdze ;) Na pewno sporo ludzi chętnie by oglądało.

30.03.2012 21:39
raziel88ck
😊
odpowiedz
raziel88ck
144
Reaver is the Key!

medyk18 - No niestety nie dane mi było poznać wielu rodzimych produkcji, ale zawsze mogę to nadrobić. Skupiam się na tych, które przeszedłem, ponieważ nie widzę sensu pisać o czymś z czym nie miało się do czynienia. A podanych przez ciebie gier faktycznie nie znam.

Goozys[DEA] - Wstyd się przyznać, ale nie przeszedłem Painkillera. Mało tego, grałem tylko w wersję demonstracyjną.

Cieszy mnie wasza dyskusja, bo dzięki niej mogę się pogłębić swoją wiedzę.

30.03.2012 22:08
jarooli
odpowiedz
jarooli
99
Would you kindly?

Powinieneś zagrać w Painkillera. Niby zwykła gra nastawiona na masakrowanie przeciwników, ale posiada niesamowity, mroczny, diabelski klimat i nadal przyjemnie się w to gra.

31.03.2012 00:58
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
74
Silence of the LAMs

Postaram się. Mimo lichego uploadu na neostradzie.

31.03.2012 02:23
szymon_majewski
odpowiedz
szymon_majewski
114
Legend

No a co z grami takimi jak Teenagent :P ?

Jakis czas temu postanowilem tez przejsc "Detektywa Rutkowskiego" i musze powiedziec, ze mimo iz kompletnie nierealny, to jednak zabawa w skradanie sie byla ciekawa. A w ostatniej misji jest kupa strzelania, przez co nie ukonczylem tej gry :P

31.03.2012 11:35
Stalin_SAN
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

Painkiller to lipa tak jak i wiedźmin, z tym że w painkillera da się jeszcze grać, a w takiego gniota jak wiedźmin to ciężko nawet godzine z tym wytrzymać.

31.03.2012 12:05
😊
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

Przepraszam iż nie na temat, ale ja z pytaniami do autora, a mianowicie:

raziel88ck

1) Czy posiadasz jakąś konsole?
2) Jeśli nie to czy planujesz kupić?
3) Jeśli masz to czy grasz w gry Anime typu Naruto czy Dragon Ball?

31.03.2012 22:19
raziel88ck
😊
odpowiedz
raziel88ck
144
Reaver is the Key!

Stalin_SAN - Nie zgadzam się, ale szanuję Twoją opinię. Technologia Wiedźmina w 2007 roku faktycznie leżała i mogła odstraszać potencjalnych graczy. Jeśli jednak jest się w stanie to zaakceptować, to naszym oczom ukazuje się wspaniała historia Geralta.

Przyznaję, iż muszę poznać wiele rodzimych produkcji i generalnie obiecuję nadrobić zaległości, a póki co będę pisał o tych, które już poznałem.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze